Co oni jedzą?

Mam nadzieję, że nikt z odwiedzających ten blog nie ma wątpliwości, że od pierwszego dnia jak się pojawiły, dowcipy o „zimnym Lechu” zostały przeze mnie dostrzeżone. Podobnie liczę że wszyscy który znają ten blog, wiedzą, że nie umknęła mojej uwadze odpowiednia akcja reklamowa Kompanii Piwowarskiej – gdyby ktoś z miłośników zimnych piw nie wiedział, z przykrością informuję, że chodzi również o takie marki, jak Pilzner Urquell, Tyskie i Miller’s – która albo została tymi dowcipami napędzona, lub ewentualnie, co jest jak najbardziej obojętne, sama zainspirowała w bardziej czarnych zakątkach polskiego społeczeństwa ten szczególny wzrost zimnej – właśnie zimnej – podłości. Nie zajmowałem się jednak ani jednym ani drugim z jednej podstawowej przyczyny. Byłem mianowicie szczerze przekonany – lub może tylko szczerze sobie wmawiałem – że to nieszczęście jest jednak mimo wszystko zaledwie drobną egzotyką, której lepiej nie zauważać.
Oczywiście spotykam się z ludźmi, i to ludźmi o najróżniejszych rodzajach emocji, i wiem, że nienawiść, która od pięciu już niemal lat kształtuje charakter polskiego społeczeństwa, wbrew wszelkim pozorom, a zatem też nadziejom, po 10 kwietnia, zamiast sczeznąć i zniknąć w mgle historii, wróciła ze zdwojoną siłą i ma się świetnie. Widzę też bardzo wyraźnie, jak ta nowa nienawiść, zaczyna bardzo szybko zmieniać kulturowy i cywilizacyjny kształt naszego społeczeństwa na poziomie jak najbardziej podstawowym. Widzę, jak tą nową nienawiścią dotknięci stają się już nie tylko ci najbardziej otumanieni mieszkańcy post-peerelowskich miast i gmin, ale ludzie dotychczas, wydawałoby się, zorientowani dość tradycyjnie i wewnętrznie bardzo dobrze poukładani. Oni też już bez cienia wstydu, czy choćby niepokoju, przekraczają tę granicę, za którą zaczyna się czyste, niewzruszone pogaństwo. I to oczywiście boli najbardziej.
Nowa pogańska cywilizacja tryumfuje. Jej prorocy niszczą krzyże, kpią z najbardziej dziecięcej i żywej religijności, plują na łzy, śmieją się z ludzkich nieszczęść i drwią z tych, którzy zmarli. A wokół nich zbiera się coraz mocniej aspirujący tłum tych, którzy uwierzyli, że tylko dzięki tej akcesji będą mogli awansować jako pojedyncze osoby i jako społeczeństwo. Wśród wspomnianych proroków pojawiła się znowu Magdalena Środa – osoba jak najbardziej publiczna i powszechnie rozpoznawana. Komentując wspominaną przeze mnie na początku akcję reklamową Kompanii Piwowarskiej, uznała za stosowne wyrazić opinię, że to bardzo dobrze, że nad zamkiem wawelskim umieszczono potężny billboard jak najbardziej realnie wyszydzający męczeństwo i śmierć Lecha Kaczyńskiego, bo on sobie na to „zasłużył”. I to właśnie wystąpienie zmobilizowało mnie do zajęcia się sprawą wspomnianego pogaństwa. Proszę zwrócić uwagę. Magdalena Środa nie próbuje się wykręcać, krygować, robić uników. Ona nie tłumaczy, że wolność, że XXI wiek, że koniec czasów zabobonu. Że zmarłych należy zostawić sobie, a sami powinniśmy iść z czasem. Wręcz odwrotnie. Ona nie chce zmarłych zostawić samym sobie. Ona wręcz pragnie jakiegoś rytuału i nie ma nic przeciwko temu, żeby ten rytuał zaprezentował nam się jako dręczenie zwłok zmarłych, jeśli tylko uznamy, że ci zmarli na to dręczenie sobie odpowiednio „zasłużyli”.
W katastrofie pod Smoleńskiem nie zginęli tylko ludzie, których kochaliśmy i szanowali. Jak idzie o mnie, dobrze będzie tu wspomnieć tu śp. Sebastiana Karpiniuka. Ja Karpiniuka bardzo nie lubiłem i tym moim emocjom dawałem wyraz na tym blogu nader często. Dziś kiedy on już nie żyje, jest mi go serdecznie żal, modlę się za jego duszę i staram się go wspominać – nawet jeśli trochę wbrew sobie – wyłącznie dobrze. Z drugiej strony nie mogę nie zauważyć, że jeśli środowiska bliskie Karpiniukowi, jeśli nawet jego pamięć jakoś tam kultywują, to robią to w bardzo starannej tajemnicy. I zastanawiam się, jak oni sobie z tą pamięcią po Karpiniuku radzą? Czy oni o nim rozmawiają? Czy rozmawiają z bólem i z tęsknotą, czy może – co jest dla mnie coraz bardziej prawdopodobne – z obojętnością, czy może z szyderstwem. Ciekawy jestem dziś bardziej niż kiedykolwiek, jak wspomina Sebastiana Karpiniuka Magdalena Środa? Czy ona mysli o nim bez jakichkolwiek emocji, czy może zna jakąś jego starą wypowiedź, która ją swego czasu bardzo dotknęła, i dziś uważa, że jego zwłokom również przydałaby się jakaś mięsista demonstracja. Jakieś czarne modły z elementami sztuki nowoczesnej. A jeśli ona ma takie myśli, czy te jej myśli są dzielone przez jej politycznych, kulturowych i medialnych przyjaciół? I obawiam się, że ona takie myśli może jak najbardziej mieć, i że one są jak najbardziej akceptowane przez całe to spektrum, które możemy nazwać projektem „Prezydent Komorowski 2010”. Że to tak naprawdę nie chodzi ani o prezydenta Kaczyńskiego, ani o posła Karpiniuka, ale o zwykły postęp. Oni są jak ten spychacz na starych dokumentalnych filmach oczyszczając – oczywiście w imię postępu – ukraińskie pola z wszelkiego rodzaju ludzkich śmieci. Jak ten spychacz, plus oczywiście obowiązkowy wspomniany wyżej rytuał.
Chciałbym coś więcej napisać o Magdalenie Środzie, ale wydaje mi się, że ona już akurat otrzymała na tym blogu swoją porcję uwagi. Kiedyś, dziś już ponad dwa lata temu, zamieściłem w Salonie24 tekst, który zatytułowałem „Co jadła Magdalena Środa w czasach zarazy? Czym się żywi teraz?” Ja wiem, że jeśli go wkleję tutaj, cała ta notka rozciągnie się do granic wytrzymałości. Ale wiem, że ci którzy przychodzą tu by sobie czytać potrafią poradzić sobie nie z takimi problemami. Więc przypominam i ten stary już tak bardzo wpis, bo bez niego nie będę miał sposobu, żeby zakończyć odpowiednio całość. Proszę bardzo sobie poczytać.
Mój świetny kolega z Salonu, e-ciemniak, pracowicie wygrzebał w najbardziej czarnych kieszeniach Wirtualnej Polski, felieton Magdaleny Środy - profesora Uniwersytetu Warszawskiego, etyka, filozofa, publicystki, feministki, byłej Pełnomocnik Rządu ds. Równego statusu Kobiet i Mężczyzn. Dlaczego warto się zajmować felietonem Magdaleny Środy? Dlaczego w ogóle warto zajmować się osobą Magdaleny Środy? Dlatego mianowicie, że historia społeczeństw nie składa się wyłącznie z gestów wielkich i postaci jasnych, ale również z tego wszystkiego, co się działo i dzieje na najniższym kręgu Stworzenia. Ignorując pleśń i ciemność, nie będziemy mogli docenić i zachwycić się światłem i tym, co ono odsłania. Więc trzeba widzieć Magdalenę (jakież to paradoksalnie piękne imię!) Środę, pamiętać o jej istnieniu i uczyć dzieci, by wystrzegali się niektórych miejsc.
O cóż poszło? Pani profesor, etyk i filozof postanowiła napisać felieton wyszydzający moralne i filozoficzne dylematy tych z nas, którzy wreszcie, po wielu, wielu latach mogą oficjalnie, bez ataku różnej maści manipulatorów, przyjrzeć się i zobaczyć, czym była zdrada w czasach represji. Szyderstwo pani Środy jest o tyle ciekawe, że nie niesie z sobą żadnego przekazu merytorycznego. Z jej felietonu można się domyśleć, że pani Środa bardzo lubi Adama Michnika, nienawidzi Bronisława Wildsteina, chyba lubi Wałęsę i nie ma najprawdopodobniej żadnego stosunku do Lesława Maleszki. Każde zdanie jej tekstu wypełnione jest wyłącznie retoryką, bez jednej myśli rozpoczętej i porządnie zakończonej, zwykłe plucie. Jedyny konkret, jaki Środa podaje, czyli informacja, że w czasach komuny ludzie jedli wyłącznie smalec, akurat jest fałszywy. Ale ponieważ jest to jedyny element jej tekstu, do którego można się jakoś odnieść, to właśnie chciałem troszkę o tym.
Lata osiemdziesiąte, mój okres młodzieńczy i kawalerski spędziłem sam w tym sensie, że moi Rodzice zmarli i musiałem zadbać o siebie na każdym poziomie. Magdalena Środa pamięta, że w sklepach był tylko smalec, ja pamiętam, że jak człowiek się postarał to i mógł kupić nawet kawałek cielęciny. W końcu po coś te kartki były. Któregoś dnia dowiedziałem się, że w bufecie regionalnego ośrodka Telewizji Polskiej można bez kartek kupić szynkę i polędwicę. Oczywiście przy wejściu jest portiernia, w portierni siedzi portier, który ma obowiązek patrzeć, kto wchodzi do budynku. Chodziło więc o to, żeby wchodzić do środka krokiem szybkim i pewnym i walić prosto do bufetu. I liczyć oczywiście na to, że portier, czy strażnik, nie zareaguje. Czasem oczywiście nasz marsz do polędwicy był przerywany wrzaskiem: "Dzieeee?", no i wtedy trzeba było wrócić do domu i spróbować innym razem. Na ogół jednak wszystko szło gładko i człowiek miał poczucie zwycięstwa. Czy spotkałem w bufecie Telewizji Polskiej kiedykolwiek Leszka Maleszkę? Nie. No ale on mieszkał w Krakowie i myślę, że, jeśli się zaopatrywał poza sklepem na Szewskiej, czy w okolicy, to raczej u siebie w zakładzie pracy. A w telewizji nie pracował. No może dorywczo. Więc, jak mówię, jeśli się postarało, jeść było co, przynajmniej na poziomie podstawowym. A biorąc pod uwagę, że dziś w sklepach mięsnych najczęściej i tak króluje wołowina i wieprzowina, to przy komunistycznej cielęcinie, nie ma się znowu tak czym zachwycać.
Dlaczego piszę o jedzeniu? Dlatego oczywiście, że o jedzeniu napisała Magdalena Środa. Napisała o smalcu i o tym, że kuchenka mikrofalowa nie może służyć do podgrzewania smalcu. Napisała to po to, żeby... no właśnie nie wiadomo, po co. Na pewno po to, żeby zgnoić Wildsteina. Czy po to jednak, żeby udowodnić, że to co mówi Liliana Sonik i inni świadkowie tamtych dni to nieprawda? Że nasi emigranci nie złożyli się na mikrofalę dla Maleszki? Że Maleszka nie przywiózł do Polski z Paryża kuchenki mikrofalowej? Chyba nie. Wprawdzie pisze profesor i etyk Środa, że smalec do mikrofali nie wchodzi, no ale tylko chyba z sugestią, że Maleszka nie miał żadnej korzyści z pomocy kolegów, nie musiał czuć wdzięczności, no i w związku z tym mógł kablować bez wyrzutów sumienia. Czy taki jest sens felietonu Magdaleny Środy? Szczerze powiem, że nie wiem. Podobnie jak nie wiem, czym się żywiła w latach komuny pani profesor? Czy jadła tylko smalec, czy jeszcze coś? Czy jeśli musiała coś ugotować, upiec, czy usmażyć, to pracowała sama, czy ktoś jej stawiał talerz pod nos? Czy znała kogoś, kto ma mikrofalówkę, czy sądziła, że mikrofalówka to taki sam rarytas, jak helikopter? Nie wiem. A może pani etyk i filozof Magdalena Środa korzystała z tej samej stołówki, co agent Maleszka, a teraz się złości i kłamie? Myślę, że nie. Myślę, że pani Środa to porządna, uczciwa, skromna osoba, której w międzyczasie tylko troszkę się poprzestawiało w głowie.
Mam natomiast pewne przypuszczenia. Pani Magdalena Środa prawdopodobnie miała w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych podobny społeczny status do tego ministra z rządu Tuska, Derdziuka, o którym Kazik napisał swoją wielką piosenkę. Mieszkała w akademiku, raz na tydzień, w weekend, jechała do domu, z domu przywoziła ser, jajka, kiełbasę i tak sobie żyła. O świecie wiedziała tyle, że w mieście bieda i podobno w sklepach nic nie ma i ta świadomość napełniała ją dumą, bo ona miała. Wiedziała też oczywiście, że jak ktoś je smalec, lub - jak sama pisze - "szmalec", to nawet w piecu nie ma co palić, bo wystarczy kromka chleba, a jak nie ma soli, to i bez soli można. A mikrofalówka faktycznie była dla niej równie egzotycznym dobrem - no i tak samo zbędnym - jak wspomniany już helikopter. I tak jej zostało do dziś. Jedyne co nowe, to to zbydlęcenie. No ale to już jest sprawa absolutnie poza, że tak powiem, klasowa.
I tak to wyglądało 2 lata temu, pod koniec czerwca 2008 roku. Takie to mieliśmy dylematy i pytania. Myślę jednak że dziś jesteśmy - jak to zgrabnie wyrazil w swoim czasie mistrz Staszewski - znacznie mądrzejsi i poważniejsi, i znamy odpowiedzi na wiele nowych pytań. Wiemy już na przykład, czym się Magdalena Środa żywi dziś. Trupami. Ona się żywi trupami. Magdalena Środa je ludzkie zwłoki.

Komentarze

  1. Toyahu
    Ale mocne zakończenie!
    Zestawienie tych dwóch wypowiedzi prof. Środy pokazuje świetnie, jak dwa lata temu było lajtowo i gdzie znaleźliśmy się dzisiaj.

    ONI już chyba myślą, że wszystko wolno powiedzieć. Palikot przetarł szlaki, żadna kara go nie spotkała, a nawet wręcz przeciwnie, no to teraz "autorytety" przystępują do szturmu.

    Tylko firmy się przestraszyły bojkotu konsumenckiego, bo pożartować sobie z zimnego Lecha jest fajnie i trendy, ale piwo pije także wielu spośród 8 milionów sympatyków PiS-u, a nie tylko dziennikarze TVN i GW.

    Dlatego uważam, że powinno się zrobić akcję taką jak z coca-colą i nagłośnić wszystkie marki piwa, które wzięły udział w tej kampanii.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Ginewra
    Tak. To trzeba zrobić. Bez gwarancji sukcesu, ale nie ma innego wyjścia. A więc oto lista nazw których nie kupujemy:
    Lech, Żubr, Dębowe Mocne, Redd's, Pilsner Urquell, Peroni, Miller, Gingers, Wojak, Tyskie.

    OdpowiedzUsuń
  3. @All
    Apeluję do wszystkich o nie reagowanie na komentarze 'obserwatora'. Ponieważ blogspot nie daje możliwości blokowania wybranych komentatorów, jest to jedyne co możemy zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. @toyah
    Co do tych marek to chyba oczywiste... Kompania Piwowarska w zdecydowanej większości produkuje popłuczyny a nie normalne piwo.
    Polecam jakieś lokalne browary.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwrócił Pan uwagę na to, co stosunkowo rzadko jest podnoszone przez dziennikarzy i komentatorów - na zbydlęcenie naszego życia publicznego, jego postępującą degradację i upadek, przesączające się niepostrzeżenie także do innych dziedzin życia. Zawdzięczamy to formacji, która od pięciu lat niestrudzenie deprecjonuje wszystko, co nauczono nas szanować jako wartość. I nawet fakt, że dostali to, czego chcieli - tzn., pełnię władzy, nie wpływa na zmianę tego dyskursu. Bo chyba jest już za późno: to już się stało obyczajem. I obawiam się, że pozostanie jako spuścizna po tym ugrupowaniu - nawet wtedy, gdy już rozpadnie się ono w proch. Czy ktokolwiek wystawi im rachunek za świadome i cyniczne deprawowanie społeczeństwa i niszczenie jego morale...?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Andrzej
    Wprawdzie mnie zawsze Pilzner i Miller smakowały, ale dziś nie mam żadnych oporów, żeby się z Tobą zgodzić. Myliłem się. To wszystko jest niewatpliwy syf.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Anna
    To fakt. Oni dostali już wszystko. Rząd, parlamentarną większość, sądy, prezydenta, media, banki, prokuraturę... można wymieniać. I nic. Ostatnio Mazowiecki powiedział, że Tusk powinien zapomnieć o reformach i zająć się jednym tylko zadaniem. Ostatecznym zniszczeniem PiS-u.
    Ja nie wiem, jak oni sobie to wyobrażają, poza tym że zamordują i Jarosława. Ale domyslam się, że jakiś plan mają.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Toyah

    Mocne! A ja kupiłam w markecie czteropak Urquella, bo był solidnie przeceniony. I co teraz? Może - np. w środę - wylać komuś na głowę? Albo niech się przeterminuje...

    Ta pani jest bliską znajomą typka, którego nazwiska Jarosław K. oraz Antoni M. starają się nie wymawiać. Tu mi się przypomniało, że moja Ciotka, rocznik 1886, zamiast majtki mówiła "niewymowne".

    Wredna część mojej natury jest usatysfakcjonowana, żeś pogrążył niewiastę, której serdecznie nie lubię od dawna. Czy może: sama się pogrążyła, a Ty tylko o tym informujesz? Akurat przegapiłam ten eksces pani od etyki, bo mam neurotyczny lęk przed włączeniem telewizora, od kilku tygodni...

    Tak mi się marzy, żeby można było pisać o DOBRYCH RZECZACH, które znani ludzie robią, mówią i piszą...

    A tu same NIEWYMOWNE!

    OdpowiedzUsuń
  9. @Yo
    Z tym Pilznerem chyba już nic sensownego nie da się zrobić. Pieniądze poszły.
    Pozostaje go wypić i na przyszłość uważać.

    OdpowiedzUsuń
  10. @toyah

    Kompania Piwowarska... Wszak to dziecko Jana Kulczyka. Obecnie juz wlasnosc poludniowoafrykanskiego giganta piwnego. W ktorym udzialy (mniejszosciowe) ma... Jan Kulczyk.

    Dla jasnosci sytuacji trzeba dodac, ze samym haslem "zimny Lech" KP poslugiwala sie jeszcze dlugo przed Kwietniem. Ale rowniez i to, ze ok. miesiaca temu branzowe media obiegla informacja, ze oni wracaja do tego hasla z nowa kampania. Innymi slowy podjeli decyzje swiadomie, w nowym kontekscie, wiedzac ze to moze budzic kontrowersje.

    Jak chodzi o ich piwo: Peroni - wynalazek. Rozmawialismy o tym z Coryllusem, dziwi mnie ze jako marke premium sprzedaje sie w Polsce piwo wloskie, gdy tyle jest wybitnych piw angielskich, niemieckich czy austriackich. Miller - niezly cienkusz, najlepsze amerykanskie piwo produkowane we Wloszech. Urquell - bardzo fajny. Najlepsze czeskie piwo produkowane w Polsce. Cala reszta to siki.

    Wiem ze powyzsze dywagacje nie sa na miare problemu, ktory poruszamy. Ale mi sie tak strasznie nie chce pisac o Magdalenie Srodzie, ktora jakze proroczo rozpoznales jako trupozerczynie.

    Mam moze jedna obserwacje: mianowicie ta Sroda, jednak, zblakla. Oni wszyscy ja dogonili. Kiedys to byla jakas ekstrema, teraz to jest juz centrum, i otoczona jest wieloma osobami o podobnych pogladach. Poniewaz nigdy nie wydawala mi sie ona za bystra, to wlasciwie w ogole nie jest dla mnie interesujaca. W porownaniu z takim na przyklad Palikotem.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  11. @LEMMING
    Dziękuję za bardzo ciekawe informacje. Wiemy już wszystko co wiedzieć powinnismy.
    Co do reszty, masz bezwzględną rację. Ona przesunęła się do centrum, a Palikot jest i tak ciekawszy.
    I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ma Pan rację - choć pisząc komentarz nie myślałam o tym, co ONI mają, tylko o nas - o społeczeństwie. Coraz bardziej okaleczonym, także mentalnie. Każdego dnia na nowo przekonuję się, że to co jeszcze niedawno było w przestrzeni publicznej nie do pomyślenia, teraz nie tylko jest dopuszczane, ale wręcz stanowi przepustkę do "lepszego świata". Kulturowo staczamy się na dno, na cywilizacyjne peryferie. Zastanawiam się, jaka jest szansa na reedukację społeczeństwa i przywrócenie jakichś standardów życia publicznego? Co można uczynić, żeby choć trochę ten trend odwrócić?

    OdpowiedzUsuń
  13. @toyah

    To jeszcze jako material pogladowy wklejam branzowego newsa z konca maja. Jest to, jak sadze, ciekawa lektura.

    Serdecznosci!


    "Żarty nie przeszkodziły w promocji zimnego

    Kompania Piwowarska SA znowu wykorzystuje hasło ”Zimny Lech” do promocji piwa Lech Premium.

    Hasło ”Zimny Lech rusza w trasę” wykorzystywane jest w obecnej kampanii Lecha, prowadzonej m.in. w telewizji, na nośnikach reklamy zewnętrznej i w Internecie. Akcja przygotowana przez agencję Grandes Kochonos i dom mediowy Starcom informuje o możliwości wygrania przez dowolne miasto w Polsce (decydują głosy internautów) imprezy z truckiem pełnym zimnego Lecha.

    Tymczasem w branży i wśród konsumentów trwa dyskusja, czy firma powinna się jeszcze reklamować hasłem ”Zimny Lech” – z powodu niewybrednych dowcipów, które pojawiły się po tragedii smoleńskiej. Jedną z takich dyskusji zainicjował na blogu w Salon24.pl Przemysław Piętak.
    Tomasz Kanton, kierownik ds. PR marek w Kompanii, przyznaje, że firma analizowała ten problem, bo nie chciała urazić sympatyków prezydenta Kaczyńskiego. Rozważała rezygnację z hasła i z tego powodu kampania wystartowała z opóźnieniem. Wątpliwości rozwiały badania konsumenckie. – Przeprowadziliśmy je na szerokiej grupie respondentów, nie tylko konsumentach marki Lech, ale też wśród osób mogących uchodzić za elektorat Prawa i Sprawiedliwości. Wynik tych badań, szczególnie opinie części Polaków sympatyzujących z poglądami PiS, nie pokazały ryzyka dla realizacji kampanii z hasłem ”Zimny Lech” czy ”Zimny Lech rusza w trasę” – wyjaśnia Kanton. Podkreśla, że w świetle badań wszelkie skojarzenia hasła ”Zimny Lech ” z Lechem Kaczyńskim ocenia jako wysoce niesmaczne.

    Dariusz Kubuj, właściciel firmy Kubuj Strategia, również uważa, że ryzyka dla marki nie ma. – Wydaje mi się, że grupie docelowej marki Lech tego typu żarty czy skojarzenia raczej nie przeszkadzają – mówi Kubuj. Grupą docelową Lecha są młodzi, powyżej 25. roku życia, mieszkańcy dużych miast. "

    OdpowiedzUsuń
  14. @LEMMING
    Ja też niestety uważam, że "ryzyka dla marki nie ma". Dokładnie z tego samego powodu, na który zwraca uwagę ów pan Darek.
    Ale trudno naprawdę jest się z góry wycofywać.

    OdpowiedzUsuń
  15. LEMMINGU
    Słuszne spostrzeżenie, Środa to już dzisiaj całkowite centrum, skoro mówi to samo, co przedstawiciele partii rządzącej, partii centrowej i chadeckiej, jakby ktoś zapomniał.
    Tylko zastanawiam się, czy jest dzisiaj jakaś ekstrema?

    OdpowiedzUsuń
  16. @Ginewra
    To ja powiem. Ja. Oczywiście, Moja Droga Ginewro, że jest ekstrema. Pan premier Mazowiecki dopiero co opisał ją mianem rokoszu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Co ma Pilsner Urquell (piję w tej chwili) warzony przez Czeską filię SAB Miller z decyzją jakiegoś pedała z kucykiem w czerwonych okularkach z jakiejś agencji reklamowej któremu udało się przekonać lokalne władze tego globalnego koncernu, że to hasło (wymyślone nota bene przed 10 kwietnia) jest warto dalej - i to w sposób prowokacyjny - promować?

    Przepraszam Wam bardzo - Pilsnera dalej będę pić. Bo lepiej smakuje niż polskie produkty warzone dla nastolatków którym brakuje odniesienia do dobrych piw.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Michael Dembinski

    Otóż problem polega na tym:

    Gdybyśmy zbojkotowali produkty producenta, który postanowił w promocji jednego z tych produktów odnieść w sposób bardzo niesmaczny do tragedii, po której wciąż płaczemy, to może pokazalibyśmy, że jesteśmy społeczenstwem obywatelskim i nie z nami te numery. Inni producenci nie próbowaliby już nawet skandalizować w ten sposób w swoich kampaniach reklamowych.

    Ale nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim już od dawna. Po 10.04 jest, o zgrozo, jeszcze gorzej. A dyskusje na temat tego typu kampanii powodują, niestety, wzrost świadomości marki, co jest sukcesem sukcesem tych skurwieli.

    @toyah

    Rzeczywiście, upiorne jest zestawienie imienia Magdalena (imię m.in. mojej córki) z tym parszywym babsztylem.

    I tyle.

    Poza tym jest bardzo źle. To co się dzieje pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, to co się dzieje w gospodarce, to co się dzieje z tzw. śledztwem smoleńskim. Jest parszywie.

    Niby życie codzienne wygląda OK: praca, rodzina itd...
    Ale czy nie wydaje się Wam, że coś wisi w powietrzu...?

    OdpowiedzUsuń
  19. Toyahu
    Przez 5 dni nie oglądałam TV, więc nie jestem na bieżąco. Co z tym rokoszem? Obrońcy Krzyża? PiS?
    Bo że poseł Macierewicz jest dla NICH ekstremą, to jest oczywiste.

    Chodziło mi raczej o ekstremę w drugą stronę. Czy jest jeszcze taka osoba, która swoimi plugawymi wypowiedziami zbulwersowałaby "elitę"?
    No może gdyby Wojewódzki albo jakiś Nergal zaczął pluć na Geremka lub Kuronia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Toyahu

    "Magdalena Środa je ludzkie zwłoki"

    Świetne, trafne i prawdziwe - bingo.



    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Michael

    Urquell ktorego wlasnie wypiles ma napisane na etykiecie duzymi literami "Born in Plzen - Czech".
    Nieco mniejszymi "Warzone pod nadzorem i wedlug receptury czeskich piwowarow". A nigdzie nie jest napisane ze odbywa sie to w Tychach. Jest to piwo polskie. Jakkolwiek niezle. Ale tylko niezle.

    Teraz z tym bojkotem - bojkot produktow jest jedynym narzedziem wywierania przez konsumentow wplywu na korporacje w dzisiejszym swiecie. Tylko tyle i az tyle.

    Ja i tak bojkotuje wszelkie piwo, bo jestem na diecie. ;)

    Serdecznie Cie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny teks ,jak zwykle zresztą

    uważam,że Pilsner to najlepsze piwo sprzedawane w Polsce,ale więcej go nie kupię i nie wypiję,bo ten protest jest ważniejszy niż moje podniebienie;

    OdpowiedzUsuń
  23. @Ginewra

    Ginewro szanowna,
    Piec dni bez TV to piec dni Twego czystego zysku. Szczerze zazdroszcze i popieram.
    Jesli chodzi o Twa intuicje, to potwierdzam: pojecie ekstremizmu po drugiej stronie juz nie istnieje. Wszyscy tam ustawili sie twardo zaparci plecami o sciane. Palikot to dla nich czlowiek, ktory odwaznie stawia trudne pytania, no coz, moze czasem w zbyt frywolnej formie, ale nie chodzi wszak o forme, chodzi o tresc.

    Ja tego ichniego przekazu duzo czytam i slucham, i utwierdza mnie to w mojej starej, przedkwietniowej tezie o trwajacych wlasnie Dniach Ostatecznych, i pelzajacym koncu swiata, ktorego poczatku jakos nam sie nie zauwazylo.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  24. @Michał
    Z bólem serca, sam wiesz jak wielkim, zmuszony jestem Pilznera odstawić. To jest kwestia smaku w ujęciu metafizycznym. Niech zdechną z głodu. Wiem że wiesz, co mam na myśli.
    Całe szczęście, że Żywiec się poprawił,

    OdpowiedzUsuń
  25. @Kozik
    Owszem, wydaje mi się. Tyle tylko, że mnie się różne już rzeczy wydawały tyle razy, że wolę zachować ostrożność.

    OdpowiedzUsuń
  26. http://www.kp.pl/pl/news/aktualnosc/479/szanowni-panstwo

    OdpowiedzUsuń
  27. @Ginewra
    Trudna sprawą, bo ja też się ostatnio odessałem. Tyle wszystkiego, że doniesiono mi na tego Mazowieckiego.
    Natomiast wizja Wojewódzkiego w tym kontekście brzmi rzeczywiście zabawnie.
    A Ty co tu z ogóle robisz? Miałaś być na wakacjach.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Andrzej & Przemo
    Cieszę się, że udało mi się Wam zapewnić te chwilę dobrej satysfakcji.
    Również dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Toyahu
    Wyjeżdżam dopiero za kilka dni. Na razie przygotowuję się mentalnie.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Hanna
    Właśnie tak. Właśnie tak.
    Co do reszty, proszę wszystkich o finansowe wspieranie tego bloga. Może być po pięć złotych. Jak jedno głupie Wprost.

    OdpowiedzUsuń
  31. @krzxychoppp
    Wprawdzie pewien ksiądz mnie prosił, żebym się powstrzymywał, ale nie tym razem.
    NIECH SIĘ ODPIERDOLĄ!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. @Ginewra
    Hmmmm... to może zadzwonię do Ciebie? Co?

    OdpowiedzUsuń
  33. @Toyah
    Znamienne,że użyłeś słów : rytuał, czarne modły. Środa przeraziła mnie, kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy na ekranie tv, jakieś 2 czy 3 lata temu, i to było w "Warto rozmawiać". Razem z nią był zaproszony Wojciech Mazowiecki, o którego istnieniu również nic wcześniej nie wiedziałam (GW nie czytam od 90 r.). Nie pamiętam o czym była mowa, bo zajęło mnie całkowicie wyczekiwanie momentów, gdy kamera przybliżała twarze tych dwojga i ich naprawdę martwe oczy, całkiem czarne, bez źrenic. Tak sobie wyobrażałam zawsze czarownicę i czarownika, czyli ludzi służących diabłu, tak zresztą wyglądają często w horrorach. Założę się, że ona gdy po tych wszystkich kiełbasach i szmalcu postanowiła wejść na wyższy poziom duchowości, załapała się na modne wówczas New Age, które pozwalało paniom ze świeżo wysmażonej inteligencji pobawić się bez wstydu tarotem, astrologią, wróżyć, biegać do wróżki, wbijać szpilki w woskowe lalki itp., co dawało wstęp do pewnego towarzystwa coraz bardziej wówczas wpływowego i bardzo międzynarodowo zorganizowanego. I myślę, że kobiecina uległa przeistoczeniu w to, czym jest teraz. Być może nie "nadąża" w chórze potępieńców za prymusem P-kotem (ha! jego nazwisko też pasuje do czarciego towarzystwa), ale ona ma równie ważną misję - kształcenia przyszłych elit.
    A młody Mazowiecki - dziecko Rosemary jak nic.
    P.S.
    W związku z Twoim apelem - chyba jednak można usuwać:
    http://www.google.com/support/blogger/bin/answer.py?hl=pl&answer=42398

    OdpowiedzUsuń
  34. Zauważył Pan znakomicie, o granicy za którą jest już pogaństwo. I im rzadziej (bo wybrałem emigrację wewn.) staram się zrozumieć rzeczywistość to wyłącznie ów teologiczny trop wydaje się rozsądny. Simone Weil – francuska mistyczka – napisała mniej więcej, że cechą świętości jest jej podeptanie i zbrukanie. Szyderstwo. I myślę, że my pod tym względem żyjemy w jakiś arcy-metafizycznych czasach.
    Ta metafizyczna warstwa coraz bardziej upomina się o siebie. Że ten pomysł z zimnym Lechem ze spaleniem stodoły w Kielcach parę tygodni temu z paradami miłości składają się w jakieś okropne preludium.

    OdpowiedzUsuń
  35. Nawet nie wyobrażasz sobie Toyahu jaką ulgę mi przynosisz. Nie jestem psychopatą! Otóż Ty i wielu innych widzą tak samo jak ja. Bo miałem wątpliwości, czy wiele postaci ze wspólczesnej, polskiej menażerii, dzisiaj są to u ciebie Karpiniuk i Środa, powodują odruch wymiotny tylko u mnie. Na szczęście nie. Obraz jest czysty i klarowny. Zło jest złem, a nie tylko wymysłem mojego zaburzonego umysłu.
    Inne pytanie - czy zawsze w naszej historii tak dużo negatywnych, złych czy chorych ludzi brało udział w życiu publicznym. To wygląda na jakąś epidemię. Czasami próbuję racjonalizować - tak to widzisz, bo to twoi przeciwnicy. Ale sam w to nie wierzę. Obiektywnie ci ludzie są źli. Źli we wielu aspektach i na dodatek jakimś cudem celebrowani przez media wszelakie. Wytworzył się jakiś paranoiczny układ, swoiste medialne perpetum mobile, gdzie źli ludzie po obu stronach kamer, mikrofonów i długopisów nakręcają się wzajemnie, po spirali, ku coraz głębszemu dnu.
    Czekam z utęsknieniem na coś zdrowego wreszcie, bo na razie pozostały tylko blogi i fora.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Marylka
    To akurat wiem. Problem jednak nie w usuwaniu samych komentarzy, lecz w ogóle blokowaniu wybranych użytkowników.
    Co do reszty, nie sądzę. Myślę, że oni są zaledwie opętani.

    OdpowiedzUsuń
  37. @anddna
    Co z tą stodołą? Proszę mi opowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  38. @jazgdyni
    Pomyliłeś się fatalnie. Sebastian Karpiniuk nie powoduje u mnie, jak piszesz, odruchu wymiotnego. On zmarł zamęczony pod Smoleńskiem i dziś powoduje u mnie wyłącznie żal, współczucie i modliwtwę.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Toyah

    Nie sądzę. Ale rzeczywiście byłem nieprecyzyjny. Żaden zmarły, choćby największy wróg nie wywołuje moich mdłości i czuję taki sam żal i współczucie. Myślałem o żywej postaci i mój komentarz odnosi się tylko do żywych dewiantów. Martwych zawsze zostawiam w spokoju. Niech spoczywają w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  40. @Toyah

    chodzi o jakiegoś pseudoartystę, który w ramach rocznicy Jedwabnego postanawia spalić. Stodołę. Ten artysta to Rafał Betlejewski.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Anddna
    Rozumiem, że to nazwisko to też część tego projektu. Oni są niezwykle kreatywni.

    OdpowiedzUsuń
  42. Będziesz wiecznie potępiony za sianie nienawiści faszystowska gnido, sługo szatana. I wy wszyscy którzy tego gównożercę i psa diabelskiego wspierają.

    OdpowiedzUsuń
  43. @All
    Tego akurat nie usunę, zeby stał tu jako świadectwo. Natomiast jeszcze raz proszę o nie podejmowanie dyskusji. Bardzo proszę!

    OdpowiedzUsuń
  44. Takie samo wrażenie miałem wrażenie podczas oglądania "The Exorcism of Emily Rose". Wrażenie obcowania z obłąkanym względnie opętanym.

    Hm. Na wszelki wypadek.

    + Asperge te hyssopo, obserwator, in Nomine Patris, et Fillii, et Spiritus Sancti, Amen +

    OdpowiedzUsuń
  45. @don esteban
    Oglądałeś może z telewizorze walkę o krzyż? Ależ to było piękne! Jaka moc! I ci księża odchodzący ze spuszczonymi głowami. Ale moc!

    OdpowiedzUsuń
  46. @All
    Tak wyszło że jestem poza domem, a moja komórka, choć wypasiona jak nie wiem co, nie realizuje pewnych zadań. Między innymi nie mogę usuwać komentarzy. Proszę więc o cierpliwość. Wrócę do domu, to posprzątam.

    OdpowiedzUsuń
  47. @All
    Włączcie trójkę. Świetna audycja z udziałem księdza Małkowskiego i J. Pospieszalskiego.

    OdpowiedzUsuń
  48. Niestety, zarobiony jestem. Właśnie sobie czytam komentarze na s24 i jestem zadziwiony. Sam nie wiem czemu, ale jestem. Nurmalnie, rzeka współczucia dla wszystkich. Dla Kościoła, Episkopatu, księży, państwa, administracji, Warszawy, władz miasta, kancelarii prezydenta, urzędników, dla rozsądku, dla "lipcowego porozumienia" (ach ten Leski, dla niego właściwie tam tylko zaglądam, niezawodny, wie, gdzie stoi konfitura z jeżyn, łakomczuch), dla policji i dla straży miejskiej w końcu też.

    Dla nas tylko czysta nienawiść.

    Ja pierdziu, tylko lepiej lub gorzej skrywana, albo nieskrywana wcale, ale tylko nienawiść. Co ją może uciszyć - jakaś forma wykluczenia?

    Jak napisałem - niczegom w telewizorze nie widział, ale z większości tych salonowych komentarzy wynika jasno, że to dzielni i pobożni ludzie stanęli tam pod tym krzyżem także w naszym zastępstwie.

    Czekam na Twój wpis. Napisz tak, jak dla kogoś, kto nie ma telewizora.


    Co do kolegi obserwatora, sądzę, że to nie opętaniec. Czarny zna łacinę i zaimki łacińskie. W końcu kiedyś oglądał Pana twarzą w twarz. Ten potrafi tylko ctrl+C-ctrl+V.

    OdpowiedzUsuń
  49. Walka o krzyż dala momenty wzniosłe. Oby zawsze wróg uciekał z podkulonym ogonem. Oni tej siły jeszcze nie czują i nie rozumieją. Pętaki.
    A ja czuję, że mury Jerycha zaczynają się kruszyć.

    OdpowiedzUsuń
  50. @Ginewra
    Niestety nie było mnie w domu. Myślę jednak, że musiało być dobrze. W takich chwilach, kiedy dobro walczy ze złem, dzieją się rzeczy małe, ale też wielkie.
    A ksiądz Małkowski, wprawdzie zdaniem Hołowni - chuligan, ale co nam te słowa!

    OdpowiedzUsuń
  51. @don esteban
    Gówno tam zna łacinę. Zna operację 'copy - paste' i tyle.
    Co do relacji mam chrapkę na Hołownię. Może być?

    OdpowiedzUsuń
  52. @jazgdyni
    To była faktycznie potęga! Po prostu potęga.

    OdpowiedzUsuń
  53. A na stronach KP pisza o etyce
    http://www.kp.pl/pl/partnerzy/kodeks_etyki

    Podstawowe zasady Wynikające z naszego Kodeksu etyki to:

    * uczciwość i otwartość,
    * odpowiedzialność,
    * sprawiedliwość,
    * wzajemny szacunek i poszanowanie godności.


    ten ostatni punkt zacytowlam im w poscie .... warto moze do nich pisac, ze prosimy o szacunek i poszanowanie godnosci....

    Toyah - dobry tekst

    OdpowiedzUsuń
  54. @Iza
    Skoro dobry, to dobrze. Na to właśnie liczyłem. Że będzie dobry.

    OdpowiedzUsuń
  55. Toyahu
    Dla Hołowni wzorami kapłanów są pewnie ks. Sowa i arcybiskup Filozof.
    Na szczęście Kościół polski jest żywy, mimo postawy wielu hierarchów.
    Ks. Małkowski zawsze wzbudza we mnie ogromny szacunek i wzruszenie. Dzisiaj mówił, że w sprawach ważnych, w kwestii Prawdy nie ma żadnych kompromisów. A polscy hierarchowie zesłali go do opiekowania się cmentarzem, żeby broń Boże nie miał wpływu na wiernych!

    OdpowiedzUsuń
  56. Hołownia? To chuik hipoteczny zaledwie. Kce Ci się schylać?

    Z drugiej strony, co ja Ci będę dyktował, Tyś sobie sterburtą. Jak już kiedyś zauważyłem, i nadal podtrzymuję, z bele czego potrafisz wieszczyć.

    Więc może być Hołownia, upraszam tylko, żeby było bez obrzydliwości, bo do kolacji siadam.

    Ukłony dla żony.

    OdpowiedzUsuń
  57. Toyah.

    Jest wpis na S24 Andrzeja Krzysztofa Kijowskiego. Bardzo Cię proszę, przeczytaj i posłuchaj.

    Czy Ty się dobrze czujesz? Po zakończeniu Twojego wpisu mam wrażenie, że Ci coś wyraźnie odpierdoliło!

    PS. Usuniesz?

    OdpowiedzUsuń
  58. @don esteban
    Ale dupa! Ale wstyd! Nie doczytałem Twojego komentarza do końca, a więc zrobiłem coś, czego u innych nie lubię. Przepraszam. Już będę grzeczny.

    OdpowiedzUsuń
  59. @Ginewra
    Jak idzie o kapłańskie autorytety Hołowni, to ja się znam słabo. Domyślam się jednak, że ich może być znacznie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  60. @don esteban
    Mogę się schylić. Co mi tam! Jak nie dam rady, to się na niego wysmarkam. Najwyżej.

    OdpowiedzUsuń
  61. @Gemba
    Tak? To ciekawe. Bo ja z kolei, po przeczytaniu Twojego komentarza, mam wrażenie, że u Ciebie wszystko po staremu.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?