Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologizm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2020

Jednorożec, czyli o ekologizmie, który zabija


     Po tym jak opublikowałem wczoraj tekst o Międzynarodowym Dniu Ziemi, zgłosił się do mnie na Facebooku kolega Kula i poinformował mnie, że z pomysłem owego święta wyszedł Żyd z Filadelfii nazwiskiem Ira Einhorn, swego czasu nadzwyczaj celebrowany działacz ekologiczny oraz zabójca swojej byłej dziewczyny, obecnie odsiadujący karę dożywotniego więzienia. Dotychczas jedyny Einhorn, o jakim słyszałem, miał na imię Larry i zapadł mi w pamięć przez to, że w roku 1964, wspólnie ze swoim kumplem o nazwisku Richie Victor, wykupił z dwóch amerykańskich hoteli pościel w której spali Beatlesi, z tą myślą, że potną ją na drobne kawałki, następnie sprzedadzą je po dolarze za sztukę i zbiją na tym fortunę. Z planu nic nie wyszło, bo pościeli ze śladami spermy Johna, Paula, George'a i Ringo nikt nie chciał od nich kupić, ja jednak, jak mówię, o tym zabawnym planie usłyszałem i od razu sobie to nazwisko skojarzyłem. Sprawdziłem więc naturalnie owego Irę i od razu dowiedziałem się dwóch rzeczy. Przede wszystkim on już nie odsiaduje dożywocia, bo dopiero co, ledwie parę tygodni temu, wykitował, a po drugie, wcale nie ma pewności, czy to on był faktycznym pomysłodawcą i organizatorem wspomnianego wcześniej eventu. Sam wprawdzie utrzymywał, że tak to właśnie było, jednak jego znajomi twierdzą, że to nieprawda. Ponieważ zatem on, jako porządny psychopata, może równie dobrze zmyślać, a oni z kolei, mogą próbować się od niego dystansować, bo co to w końcu za zaszczyt paradować z psychopatycznym mordercą na sztandarach, sprawstwo kierownicze tego idiotyzmu będzie musiało pozostać nieustalone.
      Wiemy natomiast masę innych rzeczy i one powinny nas zdecydowanie zaciekawić. Otóż ów Einhorn urodził się w roku 1940 i  w latach 60-tych, jako student na Uniwersytecie Pensylwanii, jak wiele jego koleżanek i kolegów zaangażował się w komunizm, również o profilu ekologicznym. Co on tak dokładnie wyrabiał ani nie wiem, ani wiedzieć nie potrzebuję, natomiast domyślam się, że musiało mu iść bardzo dobrze, skoro wkrótce został zatrudniony na Uniwersytecie Harvarda na stanowisku wykładowcy w Instytucie Nauk Politycznych, a wielu historyków do dziś twierdzi, że dla owego ruchu Einhorn był postacią niemal tak ważną jak Jerry Rubin, Abbie Hoffman, Timothy Leary, czy Allen Ginsberg.
      Na początku lat 70-tych związał się z prześliczną dziewczyną z Texasu, niejaką Holly Maddux, która po pięciu latach, w roku 1977, od niego odeszła, a gdy zwabiona przez niego, wróciła na chwilę, by zabrać swoje rzeczy, zniknęła i nikt jej nie widział do czasu aż 18 miesięcy później mieszkanie Einhorna zaczęło tak cuchnąć, że sąsiedzi wezwali policję, która w kufrze w garderobie odkryła jej rozczłonkowane i rozkładające się ciało. Einhorn z miejsca oczywiście zaczął twierdzić, że został bezczelnie wrobiony przez CIA, mimo to został aresztowany i oskarżony o morderstwo. I w tym momencie zaczęły się dziać rzeczy naprawdę ciekawe. Najpierw adwokat wynajęty przez korporacje, które przez całe lata Einhorna utrzymywały, finansując jego nauczania, wywalczył dla Einhorna zwolnienie za kaucją w wysokości $40000, którą zapłaciła niejaka Phyllis Lambert, kobieta, swoją drogą, warta osobnej uwagi, a ten tuż przed rozpoczęciem procesu, korzystając z pomocy pewnych bardzo ustosunkowanych osób, które traktowały go jako swojego guru, w roku 1981 zwiał do Europy.
      Przez kolejne 17 lat kręcił się Einhorn tu i ówdzie, w pewnym momencie poznał nawet pewną Szwedkę, z którą się ożenił, no a kiedy wreszcie w roku 1996 sąd w Pensylwanii skazał go zaocznie na bezwzględne dożywocie, zaledwie rok później został odnaleziony przez FBI we Francji, gdzie mieszkał pod nazwiskiem Eugène Mallon, tam go aresztowano, a władze amerykańskie zwróciły się z prośbą o ekstradycję. I wtedy okazało się, że Francja nie wyda Stanom Einhorna, ponieważ choć on został skazany zaledwie na dożywocie, francuski sąd obawia się, że po powrocie wyrok zostanie zmieniony na karę śmierci, a na to Francja, jako kraj cywilizowany zgodzić się nie może. Na wszelki wypadek jednak, Einhorn szukał kolejnych zabezpieczeń i ostatecznie zwrócił się o ratunek do Eurpejskiego Sądu Praw Człowieka, który zadecydował, że ponieważ w momencie gdy sąd w Pensylwanii wydawał wyrok, Einhorn był na sali nieobecny i nie mógł się bronić, proces powinien być przeprowadzony od początku, a decyzję tę oficjalnie zatwierdził sąd w Bordeaux i prośbę o ekstradycję oddalił.
       W odpowiedzi na ów wyrok, 35 członków Kongresu zwróciło się do prezydenta Chiraca o spowodowanie ekstradycji Enhorna, ten jednak odpowiedział, że zgodnie z francuskim prawem, on nie jest w stanie w żaden sposób naciskać na sądy i Einhorn ma pozostać wolny. Tu determinacja Amerykanów by ściągnąć Einhorna do kraju była tak wielka, że w roku 1998 władze stanowe w Pensylwanii przegłosowały specjalną ustawę, zgodnie z którą Einhorn będzie mógł po powrocie do Stanów wnieść o nowy proces. W tym zatem momencie obrońcy Einhorna ogłosili, że nowa ustawa jest niezgodna z amerykańską konstytucją i ponownie wnieśli o oddalenie wniosku o ekstradycję. Tym razem jednak francuski sąd musiał przyznać, że nie jest w mocy oceniać praw obowiązujących w obcych państwach i sprawa Einhorna pozostała w zawieszeniu. W tym momencie zainterweniowała francuska Partia Zielonych i zakomunikowała, że skoro nowa ustawa nie może zostać zakwestionowana, to Amerykanie muszą zagwarantować, że kiedy Einhorn wróci do kraju, oni się z niej nie wycofają. Ostatecznie jednak najpierw premier Jospin, a potem francuska Rada Stanu zdecydowały, że nie będą się wtrącać w amerykańskie prawo i postanowiono Einhorna Ameryce wydać. Ten jeszcze postanowił wykonać swój najlepszy numer, podrzynając sobie gardło i po raz drugi, tym razem, jako człowiek poraniony apelując do Europejskiego Sądu Praw Człowieka, jednak na próżno i wreszcie 20 lipca 2001 roku pofrunął Einhorn do Stanów.
      Zgodnie z obietnicą, stanął ponownie przed sądem tłumacząc, jak to CIA podrzuciło mu trupa jego dziewczyny za to, że ten chciał ujawnić pewne bardzo niewygodne dla rządu Stanów Zjednoczonych fakty, i po miesiącu procesu plus dwóch godzinach narady, 17 października 2002 roku, ława przysięgłych ponownie uznała Einhorna winnym i skazała go na bezwzględne dożywocie.
      I tu jest coś być może w tym najciekawszego. Otóż, po to zapewne, by wynagrodzić Einhornowi wszystkie doznane przykrości, no a przede wszystkim ów nadzwyczaj surowy wyrok, skierowano go do odbycia kary do średnio ciężkiego więzienia SCI Houtzdale, gdzie spędził pierwsze 14 lat, a potem przerzucono go do nadzwyczaj łagodnego ośrodka o nazwie SCI Laurel Highlands, gdzie jeszcze przez kolejne cztery lata sobie poużywał życia, by wreszcie kopnąć w kalendarz. Jak się zdaje, nawet nie na koronowirusa.
      Do końca życia nie przyznał się do zamordowania Maddux, twierdząc, że nie ma pojęcia, jak to się stało, że ona rozkładała się u niego w garderobie przez 18 miesięcy, a on nic nie zauważył. Widocznie on jak najbardziej słusznie poświęcił całe swoje młode życie na śledzenie nielegalnych działań rządu USA, mających na celu robienie z porządnym obywatelem, co mu przyjdzie do głowy.





środa, 22 kwietnia 2020

Międzynarodowy Dzień Ziemi, czyli o segregacji koronawirusa


      Proszę sobie wyobrazić, że wczoraj, kiedy już szykowałem się do spania i jeszcze na koniec dnia wkładałem swoją ulubioną szklankę do zmywarki, obudziła się moja żona, weszła do kuchni, niemal z zamkniętymi oczami zerwała kartkę z kalendarza odsłaniając kolejny dzień, a tam nagle naszym oczom ukazała się data 22 kwietnia, cała na czerwono. Co za cholera, co to za święto, zawołaliśmy oboje, a tu jak byk stoi informacja, że oto na dziś został ogłoszony... Międzynarodowy Dzień Ziemi.
      W tej zatem sytuacji, aby uczcić jakoś to święto, proponuję machnąć ręką na całą tę zarazę i zajrzeć do książki wspominanego tu ostatnio parę razy  Rusha Limbaugh „The Way Things Ought To Be”. Tłumaczenie moje:
      W pewnym sensie, to co robię, to atak na religię. Wielu z nich zastąpiło bowiem tradycyjną religię czymś co nazywam świeckim ekologizmem. Niektórzy z nich modlą się nawet do bogini Ziemi, Gai. W trakcie spotkań, tworzą wokół siebie atmosferę prawdziwego odrodzenia. Niedawno, podczas obchodów Dnia Ziemi w nowojorskim Central Parku zebrało się 750 000 ludzi. Rzucali Freesbee, puszczali latawce, no i słuchali jak Tom Cruise naucza ich, by segregowali śmieci i powstrzymali wielkie korporacje przed niszczeniem środowiska...
      Przepraszam bardzo...
      Czy to przypadkiem nie Tom Cruise nakręcił film, podczas którego zniszczył 35 specjalnie na tę okazję tuningowanych samochodów, zużył tysiące litrów benzyny i spalił dziesiątki opon? Gdybym miał okazję, zapytałbym Toma Cruise’a: ‘Panie Cruise, większość ludzi przez całe swoje życie nie posiada 35 samochodów, a pan właśnie zmarnował 35 samochodów dla jednego filmu. I mówi pan teraz ludziom, by nie zanieczyszczali planety? Zamknij się pan’.
      A co powiemy na owo zdarzenie, które miało miejsce podczas kręcenia tego samego filmu? Na ekranie widzimy, jak Cruise pędzi o świcie swoją wypasioną bryką po nadmorskiej plaży, wśród mew i innych ptaków szukających wokół rozrzuconego pożywienia. Gdy Cruise nadjeżdża swoim autem, ptaki, aby uniknąć śmierci, majestatycznie unoszą się w niebo, ten z rykiem silników pędzi przed siebie, a wiatr rozwiewa jego hollywoodzką grzywę. W celu uzyskania tej wspaniałej sceny, na całej długości plaży porozrzucano wcześniej ziarno, tak by ptaki w odpowiednim momencie usiadły na ziemi. Udało się. Mewy zaczęły jeść, Cruise odpalił silnik i popędził w ich kierunku. Jedna rzecz nie wyszła: ptaki nie odfrunęły majestatycznie, lecz zostały rozjechane przez Cruise’a i jego tuningowaną brykę. Masowe morderstwo na Daytona Beach. No cóż, przynajmniej intencje mieli dobre”.
       No i to tyle na dziś. Teraz już spokojnie możemy zająć się zwalczaniem koronawirusa



Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...