Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Chopin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Chopin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Czy wizerunek Matki Bożej to dobro ogólnonarodowe?


      Może niektórzy z nas wciąż pamiętają, gdyby jednak komuś coś umknęło, to przypomnę jak kilka już lat temu napisałem tutaj, że wszystkie prowadzone przez  antyaborcyjne środowiska akcje, na których przedstawia się zdjęcia rozszarpanych kilku tygodniowych płodów, są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek innego sensu, niż tego który ma na celu doprowadzenie do histerii tak ludzi wrażliwych, jak i tych, którzy wszelką wrażliwość mają głęboko w nosie. Krótko mówiąc, chodzi o to, że dziś, jeśli któraś z pań ma życzenie przerwać ciążę wystarczy że zdobędzie zwykłe tabletki na wrzody żołądka i zażywając jedną, a najwyżej dwie, ma pewne poronienie jak złoto.
       Wiedzę tę uzyskałem od zaprzyjaźnionego lekarza ginekologa i to on też mi powiedział, że ponieważ organizatorzy owych awantur, z jednej czy z drugiej strony, wiedzą doskonale, że one mają już dziś wyłącznie cel polityczny, a walka o prawo do życia, do śmierci, wolności, czy zniewolenia, nie ma tu nic do rzeczy, to co robią jest zwykłą brudną polityką.
      Przypomniałem sobie ową kwestię sprzed lat dziś, gdy praktycznie nie ma dnia, byśmy nie słyszeli o kolejnych starciach między wszelkiej maści zboczeńcami spod znaku tęczy, a niezłomnymi patriotami spod znaku Krzyża. Otóż dotarła właśnie do mnie pewna nadzwyczaj interesująca informacja, która sprawiła, że o tych wszystkich awanturach zacząłem myśleć dokładnie tak samo jak o walkach między feministkami z wieszakami, a ludźmi demonstrującymi zdjęcia poćwiartowanych dziecięcych ciał. Tu bowiem bardzo podobnie nie chodzi o to, by dojść do jakiegoś ostatecznego rozstrzygnięcia, lecz wyłącznie o tworzenie wiecznego zamieszania, gdzie z jednej strony jakiś wariat z biustonoszem na głowie będzie wymachiwał obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej z dorobionymi cyckami, a z drugiej cała rzesza oburzonych katolików będzie kierowała sprawę do sądu w związku z obrazą uczuć.
       Dałem przykład z Matką Boską nie bez przyczyny. Otóż, jeśli przyjrzymy się metodom działania osób reprezentujących ideologię LGBT, musimy zauważyć, że gdyby oni ograniczyli się wyłącznie do tego, by swoje demonstracje budować wyłącznie wokół owej tęczy i choćby nie wiadomo jak perwersyjnych dekoracji, pies z kulawą nogą by ich nie oszczekał. Rzecz w tym, że oni niezmiennie maszerują nosząc takie czy inne symbole religijne. Ja nigdy tego nie zrozumiałem, czemu na tych demonstracjach wciąż widzimy osoby przebrane za biskupów, czy siostry zakonne, czemu – tak jak ostatnio – tam się pojawiają te waginy wpisane w eucharystyczne symbole. Czemu tych ludzi tak męczy świadomość tego, że gdzieś są ludzie którzy wierzą w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Jezusa i Jego nauki? Co ich to w ogóle obchodzi? Jaki to jest ich problem?
       Jest jednak faktem, że symbolika religijna stanowi podstawowy wystrój tych demonstracji i to fakt jej notorycznego bezczeszczenia powoduje tak wielkie społeczne oburzenie, z którego nigdy nic nie wynika, a co gorsza, nigdy nic nie wyniknie. Czemu? Już tłumaczę. Otóż sytuacja jest taka, że jeśli ja na przykład zobaczę jakiegoś sodomitę który niesie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z doczepionym do Jej ust bananem, to, owszem, mogę założyć sprawę w sądzie o naruszenie moich osobistych uczuć religijnych, jednak wyłącznie w trybie karnoprawnym, co mnie od samego początku skazuje na porażkę. Wówczas bowiem to ja będę musiał udowodnić, że ów banan nie był jedynie dziełem sztuki, lecz aktem agresji skierowanym przeciwko mojej religijnej wrażliwości. A tego nie udowodnię.
      Jeśli w Warszawie zostanie otwarta wystawa, na której zostanie pokazana seria krzyży, gdzie zamiast Jezusa będziemy mieli parówkę, prezerwatywę, czy zwykłego penisa, moja sytuacja również nie zmieni się ani na jotę, gdyż tu znów, to do mnie będzie należało udowodnienie, że to o co mam pretensje to nie dzieło sztuki i święta wolność wypowiedzi, lecz realna obraza moich uczuć.
      A fakty są takie, że wystarczyłoby zaledwie przyjąć ustawę, w której wszystko to co dla nas jest święte, a co więcej, ma symboliczne znaczenie dla naszej historii oraz narodowej świadomości, zostało objęte cywilnoprawną ochroną na wypadek naruszenia czyichś dóbr osobistych. Wystarczyłoby zapisać w ustawie, że wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej jest objęty ochroną prawną przewidzianą dla dóbr osobistych. Wystarczyłoby uznać na drodze ustawowej, że znak Krzyża stanowi znak i symbol związku religijnego i on również podlega prawnej ochronie przewidzianej dla dóbr osobistych. Ale przecież ja nie tylko mam na myśli ten jeden wizerunek i ten jeden symbol. Jestem pewien, że ustawodawca ma wystarczająco dużo możliwości, by owym aktem objąć niemal wszystko, czym dziś się nieustannie próbuje nas rozjuszyć, włącznie z biskupimi czy zakonnymi szatami.
     Ktoś powie, że to jest nie do wykonania, bo w rzeczy samej przecież mamy wolność ekspresji, więc nie ma możliwości wprowadzenia przepisów, które będą ową wolność ustawowo ograniczały. Jeśli ktoś się czuje obrażony, proszę bardzo, może się procesować, no ale poza tym nie ma tu już  żadnego innego pola manewru.
      Otóż, jak już wcześniej wspomniałem, ta ścieżka jest w istocie rzeczy ślepa i z gruntu nie do wykorzystania. Proszę jednak zwrócić uwagę na coś zupełnie przez nas lekceważonego, a mianowicie choćby na fakt, że podczas omawianych tu demonstracji nigdy się nie zdarzyło, by którykolwiek z tych wariatów niósł tablicę z logo Prawa i Sprawiedliwości z dorysowanym na przykład kutasem. Ktoś powie, że może im tak fantastyczny pomysł nie przyszedł do głowy, a ja na to odpowiem, że jest to oczywiście możliwe, jednak głównym powodem tego braku jest Ustawa o Partiach Politycznych, a szczególnie jej artykuł 17, gdzie jak byk stoi:
Nazwa, skrót nazwy i symbol graficzny partii politycznej zgłoszonej do ewidencji w sposób określony w art. 11 korzystają z ochrony prawnej przewidzianej dla dóbr osobistych”.
      Mam nadzieję, że wiemy już wszyscy, co by się stało, gdyby któryś z nich wpadł na ten fantastyczny wręcz pomysł, by w ten oto sposób zaczepić PiS. On by niemal z automatu stanął przed sądem, z pozwu cywilnoprawnego, gdzie to nie PiS musiałby udowodnić, że się poczuł dotknięty, ale on, że o żadnym dotknięciu nie ma mowy.
       Spójrzmy teraz na Matkę Boską Częstochowską, a tak naprawdę nie tylko na Nią. Gdzie by się znaleźli ci wszyscy mądrale, gdyby istniała ustawa stwierdzająca, że ten czy inny wizerunek objęty jest szczególną ochroną na zasadach odnoszących się do dóbr osobistych. Nie da się? Proszę uprzejmie. Oto przed nami fragment ustawy dotyczącej osoby zupełnie innej, podobnie zresztą jak Matka Boska, dla znacznej części społeczeństwa zupełnie obojętnej:
U S T A W A
z dnia 3 lutego 2001 r.
o ochronie dziedzictwa Fryderyka Chopina
Art. 1. 1. Utwory Fryderyka Chopina i przedmioty z nim związane stanowią dobro ogólnonarodowe podlegające szczególnej ochronie. Nazwisko Fryderyka Chopina i jego wizerunek są chronione odpowiednio na zasadach dotyczących dóbr osobistych.
      Mam nadzieję, że i tutaj wszyscy wiemy, co by się stało, gdyby któryś z nich uznał, że byłoby czymś szalenie dowcipnym gdyby on wpisał słynny profil Szopena w tęczę i poniósł go podczas którejś ze swoich demonstracji, głosząc dodatkowo, że Szopen, jak wszyscy wiemy, był osobą transpłciową. Ministerstwo Kultury, które tu jest prawnym właścicielem tego wizerunku i jego symbolicznej dla Polski wartości, dołożyłby temu idiocie taką karę, że ten by się z niej nie podniósł.
      A zatem mamy taką oto sytuację. Chronione są nazwy i znaki partii politycznych, chronione jest nazwisko Fryderyka Szopena, jego wizerunek, ale i nawet – co tu jest czymś wręcz fascynującym –  Dworek w Żelazowej Woli wraz z otaczającym go parkiem”, a to wyłącznie przez to, że wszystko to Ustawodawca uznał za „dobro ogólnonarodowe”, natomiast gdy chodzi o Obraz Jasnogórski, w niego póki co można walić jak w kaczy kuper. A niby czemu to? Bo są wśród nas osoby niewierzące? Nie żartujmy. Ja też mam w nosie Mazurki Szopena i zdecydowanie bardziej od nich cenię Beatlesów.
       A zatem, wracając do kwestii podstawowej, nie widzę żadnych powodów byśmy się musieli dalej zadręczać wybrykami tych sodomitów. Co więcej, nie widzę jakichkolwiek przeciwwskazań ku temu, by ich zwyczajnie wziąć za pysk i ustawić do pionu. To jest naprawdę kwestia jednej decyzji. Czemu jej wciąż nie ma? Oczywiście biorę pod uwagę to, że oni są zbyt zajęci bieżącą polityką i nie wpadło im to do głowy, ale jest też moim zdaniem bardzo możliwe, że sytuacja taka jaka jest, im bardzo pasuje. Przynajmniej mają przeciwnika, a bez niego trzeba by było czasem ruszyć głową, by nie powiedzieć – dupą.





Przypominam, że jakimś cudem udało mi się odzyskać kilkanaście egzemplarzy mojej książlki z listami od prof. Zyty Gilowskiej. Z tych kilkunastu zrobiło się już ledwie kilka, ale te wciąż czekają na chętnych. Dziś cena jest już znacznie wyższa od oryginalnej, ale tak to jest z tym cholernym rynkiem i moim osobistym poczuciem wartości. I inaczej nie będzie. Zachęcam do kontaktu. Mój adres mailowy to k.osiejuk@gmail.com





      

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...