Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2018

Nienawiść jak kromka chleba

        Trudno mi dziś powiedzieć z całą pewnością, czy kiedykolwiek pisałem tu o swoim teściu, choć jestem prawie pewien, że nie. A powiem szczerze, że z wielu powodów, byłoby warto. Czemu więc nie pisałem? Otóż przede wszystkim dlatego, że gdyby on się dowiedział - a swoich informatorów miał licznych - że ja tu, łącząc go z tym miejscem, zbeszcześciłem jego honor, to już by było po mnie. A więc strach. Drugim powodem był oczywiście szacunek jakim go zawsze darzyłem i świadomość, że on zwyczajnie by sobie nie życzył, by jego imię pojawiło się w miejscu w jakikolwiek sposób kojarzonym z PiS-em. Raz chyba, pisząc o tym, jak straszna jest ta wojna, którą w polskie rodziny wprowadziła Platforma Obywatelska, jednym zdaniem tylko wspomniałem o tym, że za owym podpuszczeniem, mój teść ostatecznie odmówił uczestnictwa we wspólnych Wigiliach. Ktoś mu o tym doniósł, i to niemal się skończyło katastrofą.        Dziś teść mój od ponad roku nie żyje i jest własnością Niebios - co przyznaję, st

Ostatnie wesołe kawałki na końcówkę dobrego roku, z życzeniem do siego!

      Ze względu na okres świąteczny i ogólny chaos z kontrolą upływającego czasu, zapomniałem o kolejne tablicy dla „Polski Niepodległej”. No ale rok się na szczęście jeszcze nie skończył, mamy w dodatku piękną niedzielę, a więc bardzo proszę. Kiedy piszę ten tekst, powoli mija kolejna, tym razem już 37 rocznica wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego, a ja jestem rozdarty między kilkoma odczuciami. Przede wszystkim, sama myśl, że to już 27 lat od czasu, gdy wydawałoby się, że to było zaledwie wczoraj, potrafi człowieka przygarbić. I smutno jest mi oczywiście z powodu tych wszystkich rozbitych w drobny mak marzeń, przypieczętowanych ostatecznie śmiercią górników z Wujka. Z drugiej jednak strony dziękuję Bogu za to, że wyłącznie dzięki 13 grudnia 1981 nie wyemigrowałem z Polski, do czego byłem wówczas już niemal gotowy, no i wreszcie jest mi znów smutno, kiedy słyszę, jak warszawski sąd uczcił tę rocznicę, dając władzom Warszawy ostateczny argument usunięcia z mapy miasta znienawid

Lewica, prawica, dialog, czyli o przykrych konsekwencjach siedzenia na płocie

Obraz
     W swojej wczorajszej notce, poświęconej świętej pamięci zmarłego niedawno katowickiego biskupa Gerarda Bernackiego, wspomniałem też o drugim, również ostatnio zmarłym, biskupie, Tadeuszu Pieronku i zupełnie niezwykłym - niezwykłym nawet jak na możliwości jego autora - komentarzu, jaki w kwestii tego odejścia wygłosił wicepremier w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Gowin. Ponieważ wygląda na to, że o bp. Bernackim już w tej chwili pies z kulawą nogą nie pamięta, a debata na temat wszelkich zasług zmarłego bp. Pieronka nabiera dopiero rozpędu, postanowiłem się głębiej zainteresować w tej sprawie dzieje i z prawdziwym zdziwieniem zaobserwowałem, że chyba od czasu gdy w kalendarz kopnął niesławny gensek Leonid Breżniew, nie doszło w Polsce do sutuacji, gdzie właściwie cały naród ogarnęła fala i hejtu i zimnej satysfakcji z powodu śmierci jednego człowieka. Kiedy czytam internetowe komentarze - a musimy przyznać, że to właśnie Internet jest dziś pierwszym głosem wolnego społe

Jak żyć na trzeźwo w czarno-czarnej ektoplazmie?

Obraz
        Tego co nasza europejska inteligencja nazwała „Jankowski Gate” nie komentowałem, bo raz, że byłem zajęty czymś zupełnie inym, a poza tym, pomijając głosy ludzi do których mam jeszcze mniejsze zaufanie niż do chandlerowskiej tarantuli na porcji biszkopta, na temat tego co zmarły przed laty ksiądz Henryk Jankowski wyprawiał poza godzinami pracy nie wiem zgoła nic. Wiem, owszem, że nie stronił on od blasku świateł oraz związanego z nim naturalnego przepychu, wiem też, że on ten blask cenił sobie nie mniej niż setki powszechnie znanych i szanowanych osób, poczynając od Jerzego Urbana, przez Jerzego Owsiaka, a kończąc na Ryszardzie Kaliszu, Lechu Wałęsie, czy Kubie Wojewódzkim, poza tym, jak mówię, nie mam tu jakichkolwiek kompetencji. Tym bardziej zresztą czuje się niekompetentny, kiedy słyszę, jak to dziś wielcy działacze Solidarności lat 80, z Bogdanem Borusewiczem na czele, zaświadczają własnym słowem i honorem, że oni od początku wiedzieli, że Jankowski to gwałciciel i pedofi

Simple Twist of Fate

Obraz
      Tak jak sobie to zresztą wcześniej wyobrażałem, moje dzieci sprawiły mi pod choinkę najnowszy winyl Boba Dylana zatytułowany „More Blood, More Tracks”. Zanim jednak przejdę do spraw naprawdę fascynujących, opowiem historię tych nagrań. Otóż w roku 1975 Bob Dylan wydał być może najważniejszą płytę w całej swojej karierze, zatytułowaną „Blood On The Tracks”, a wraz z tą płytą, właściwie jednocześnie, na rynku pojawił się bootleg zatytułowany „Blood On The Tapes - New York Acetates”, który przez wielu uznany został za „prawdziwe Blood On The Tracks”. W czym rzecz? Otóż nagrał Dylan swój album w Nowym Jorku, jednak w momencie gdy nagranie było już gotowe, za radą swojego brata, postanowił większość piosenek nagrać ponownie w zaprzyjaźnionym studio w Minnessocie, a nad ostatecznym kształtem tych nagrań czuwał ów drugi Dylan, oraz jego koledzy lokalni muzycy. Płyta się ukazała, została w jednej chwili uznana za dzieło najwyższej jakości, być może najlepsze w dotychczasowej karierze a

Ucieczka z kliniki w Krainie Grzybów

        Jak już wspominałem we wczorajszej notce, minione tygodnie, choć głównie spędzone na pisaniu drugiej części książki o języku angielskim, w najmniejszym stopniu nie wyłączyły mnie z tak zwanego życia, w związku z tym nie mogę powiedzieć, bym nie wiedział, jak się sprawy mają. A tu nie mogłem przegapić faktu, że oto własnie zmarł   słynny polski ginekolog Romulald Dębski, jak piszą ci co po nim płaczą, wybitny lekarz i humanista. No właśnie - humanista.         Przeglądam internet w poszukiwaniu informacji na temat tego, co się stało i miedzy innymi znajduję tytuł „ Zmarł prof. Romuald Dębski. Wybitnego lekarza znało wiele gwiazd. Teraz go żegnają. ‘Bardzo nam będzie Ciebie brakować’ ”, a tam zdjecie Profesora tulącego się do Agaty Młynarskiej i cytat: „ Dziękuję Ci za to jak wspaniałym człowiekiem byłeś. Mądrym, kochanym lekarzem. Przyjacielem kobiet. Zapamiętam Twój upór w walce z ciemnotą, poczucie humoru, inteligencję, fachowość, luz, dystans, odwagę. Bardzo nam będzie

Czy Redaktor Gmyz uczy redakcję Wiadomości niemieckiego?

      Jak wiemy, przez to, że większą część wolnego czasu musiałem przeznaczyć na pisanie książki, która spadła mi na głowę niemal równie niespodziewanie jak większości z nas, przez parę ostatnich tygodni ten blog raczej świecił pustkami. Nie oznacza to oczywiście, że przez ten czas w ogóle wyłączyłem się z życia i owe tygodnie to dla mnie, gdy chodzi o Polskę i świat to czas stracony. Z dumą na przykład przyznaję, że tak jak przez niemal dziesięć lat, dzień w dzień, potrafiłem wręcz oddychać tym co mi próbowała powiedzieć telewizja TVN24, i jak niektórzy z nas pamiętają, z owej niezwykłej terapii regularnie zdawałem tu sprawę, tak dziś staram się bardzo, by nie przegapić choćby jednego wydania Dziennika Telewizyjnego… przepraszam bardzo, Wiadomości TVP.      Nie mogłem też zatem nie zauważyć, jak przez miniony tydzień, nasi spece od propagandy   z najwyższą satysfakcją i równie wielkim napięciem, informują o tym, jak to na zgniłym zachodzie, w ramach walki z chrześcijańską cywil

Gdy anioł mówi nie wygłupiaj się i prawda zwycięża

Obraz
Z prawdziwą radością i satysfakcją chciałbym poinformowac, że właśnie skończyłem pisać swoją nową książkę i jeśli ktoś myśli, że skoro zajęło mi to zaledwie 3 tygodnie, to znaczy, że wynik będzie mizerny, to jest w błędzie. Oczywiście to, że komuś ona się może nie spodobać, jest możliwe, ale osobiście powiem, że czegoś takiego sobie nie wyobrażam. Oczywiście jeszcze muszę to wszystko przejrzeć, tam gdzie trzeba, ulepszyć, poprawić, no i dodać fajne tytuły, których wciąż w większości jeszcze nie ma, i będę mógł powiedzieć, że przynajmniej wobec siebie pozostaję uczciwy. Tymczasem przedstawiam swój najnowszy felieton dla „Warszawskiej Gazety”. 444 słowa jak zawsze i w ogole wszystko jak zawsze.             Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że śląski artysta estradowy Józef Skrzek zdecydował się oddać order, jaki otrzymał za swoje zasługi dla polskiej kultury od prezydenta RP Andrzeja Dudy. Wiadomośc była o tyle wstrząsająca, że wielu z nas jakoś umknęła informac

Dla Górników z Wujka

Obraz
Z czasów, kiedy jeszcze publikowałem swoje teksty w Salonie24, wspominam blogera, który regularnie, w każdą rocznicę wybuchu II Wojny Światowej, zamieszczał tam swój jeden i wciąż ten sam tekst, a ja pamiętam, że za każdym razem gdy go czytałem, byłem pod jego wielkim wrażeniem. On naturalnie publikował też inne teksty, żaden z nich jednak nie był nawet w drobnej swojej części tak poruszający, jak ten, który dziś wciąż tak bardzo mam w głowie. Nie wiem, czemu on to robił. Czy to dlatego, że temat go tak ujął, czy może miał świadomość, że nigdy wcześniej, ale też już nigdy później czegoś tak dobrego nie napisze, jak mówię, nie wiem, ja jednak mam dziś odpowiedni bardzo nastrój, by zrobić coś podobnego, a więc przypomnieć swoją notkę sprzed lat, napisaną dla uczczenia pamięci Górników z Wujka. Mam mocne poczucie, że ten akurat rok, kiedy władze Warszawy postanowiły usunąć tablicę upamiętniającą owych dziewięciu męczenników, jest w sam raz, by tamten tekst odtworzyć ponownie.

Zmiana warty, czyli bitwa rozdzieranych koszul

Żeby nie przedłużać przerwy, która została wymuszona przez pracę nad nową książką, dziś już przedstawiam swój najświeższy felieton z „Warszawskiej Gazety”. I może jeszcze bardzo pouczająca anegdota. Otóż wysłałem ten tekst Piotrowi Bachurskiemu, a on mi odpisał w następujący między innymi sposób: „ Jesteśmy niezależną gazetą więc mamy prawo do własnej oceny. W Gazecie Polskiej taki tekst nie mógłby się ukazać”. Bardzo zachęcam .                 Myślę, że większość z nas ma świadomość pozycji, jaką w Prawie i Sprawiedliwości zajmuje Jarosław Kaczyński. I nie chodzi mi bynajmniej o to, że jest on prezesem partii, czy nawet tak zwanym kingmakerem , bo to jest nomen omen oczywista oczywistość. Kiedy mówię o pozycji, mam na myśli to, że tam przede wszystkim każdy chyba zdaje sobie sprawę z tego, że gdy jego zabraknie, partia w jednej chwili przestanie istnieć. I stanie się tak nawet wtedy, jeśli on odpowiednio wcześniej wyznaczy swojego następcę. Myślę też, że ci z nas, którzy in

Siedem krótkich kawałków w paskudnym mokrym śniegu

Dziś może przedstawię kolejną część swoich krótkich kawałków z cyklu „Wezwani do tablicy”, które publikuję raz na dwa tygodnie w piśmie Piotra bachurskiego „Polska Niepodległa”. Bardzo polecam. Kto chce wierzyć, niech wierzy, kto nie, niech spędza dzień w spokoju, faktem jest jednak to, że do jakże licznej już grupy komentujących politykę celebrytów dołączyła siostra Irena, skądinąd znana jako Krzysztof Materna, konferansjer i komik. Pojawił się zatem na scenie Krzysztof Materna i natychmiast ogłosił co następuje: „ Wie pan, wszedłem już w tryb asertywności w stosunku do tego, co się dzieje, bo denerwowanie się i antagonizowanie nic mi nie daje. W związku z tym ani się swoich poglądów nie wstydzę i wyrażam je tam, gdzie mogę, ani nie robię tego w sposób nienawistny. Bardziej z pewnego dystansu. Nie jestem bojownikiem, nie uważam się za eksperta gospodarczego ani za kogoś, kto ma we wszystkim rację. Oczywiście mam wiele pretensji do tych, którzy rządzą naszym krajem. O kła