Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frank szwajcarski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frank szwajcarski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Leszek Balcerowicz, czyli o moralności kwasoodpornej

Słowo daję, że miałem dziś inne plany i ani mi w głowie było ciągnąć temat niejakiego Franka Szwajcarskiego, kiedy na portalu tvn24.pl trafiłem na wypowiedź znanego nam aż nazbyt dobrze Leszka Balcerowicza i przyznaję, że do tej chwili nie mogę się otrząsnąć. Zapytany, co sądzi o sytuacji, w jakiej dziś się znalazły miliony Polaków w związku z tym, że swego czasu zapożyczyły się w bankach i dziś są owych banków praktyczną własnością, ów dziwny człowiek odpowiedział, co następuje:
„Pomoc ‘frankowiczom’ byłaby niemoralna. Przecież zaciąganie kredytów mieszkaniowych nie jest obowiązkiem”.
A ja powiem tak:
Oto przed nami stoi Leszek Balcerowicz, a więc ktoś kto nie dość, że od początku tego strasznego przekrętu, jakim jest III Rzeczpospolita, był jednym z jej głównych budowniczych, a niewykluczone, że i pomysłodawców, nie dość, że od pierwszego dnia, kiedy to coś zaczęło pokazywać swą wstrętną twarz, pełnił niemal wszystkie funkcje, które mu dawały udział w kontrolowaniu tego geszeftu, to jeszcze w roku 2007 stworzył międzynarodowy projekt pod nazwą Forum Obywatelskiego Rozwoju, który łamiąc wszelkie dopuszczalne i prawem i zwykłą przyzwoitością zasady, doprowadził do wyborczego zwycięstwa projektu, którego on sam dziś jest gorliwym krytykiem, a który prawdopodobnie dziś zostawia Polskę w stanie takiego upadku – również moralnego – że trzeba będzie kolejnych dziesięcioleci, by ją odbudować. I oto ten właśnie człowiek staje przed nami i z podniesionym czołem naucza nas, co jest moralne, a co nie? Przecież to jest bezczelność tak porażająca, że słowa „Zamknij się pan do ciężkiej cholery”, byłyby tu żałośnie nieadekwatne.
Ale to nie wszystko. Zdaniem tego człowieka, pomoc państwa dla ludzi przejętych przez banki, byłaby niemoralna z tego względu, że przecież nikt ich nie zmuszał, aby się w ogóle z bankami zadawali. I to jest coś jeszcze bardziej odpychającego. Tworząc to państwo i ten system, Leszek Balcerowicz ze swoimi kumplami tu na miejscu i za granicą, doprowadził do sytuacji, że jeśli komukolwiek jakimś cudem uda się omijać banki szerokim łukiem, jest wyśmiany i wyrzucony na margines życia. Wszyscy pamiętamy, co kontrolowane przez Balcerowicza i jego ferajnę media pisały o Jarosławie Kaczyńskim i o tym, że on nie ma ani karty kredytowej, ani konta. Ja na tym blogu pisałem wielokrotnie o tym, ile w mojej okolicy upadło księgarń, sklepów spożywczych, prostych punktów usługowych tylko po to, by zrobić miejsce dla kolejnych banków. Pewnego razu wręcz na palcach policzyłem, ile w moim kwartale jest tych placówek i opublikowałem tekst, który zresztą jakiś czas później bezczelnie wykorzystał Rafał Ziemkiewicz – kolejny budowniczy Systemu – w swoim felietonie. A każdy z nas wie, że to nie jest tak, że te banki tak sobie jeden po drugim wyrastają i nic od nas nie chcą i do niczego nas nie zmuszają, dopóki my sami się do nich nie zwrócimy o pomoc. To jest presja tak potężna, tak nieustanna i tak wszechobecna, że przy powszechnej biedzie i bezdomności, szczególnie wśród tych z nas, którzy dopiero zakładają rodzinny i wkraczają w prawdziwe życie, nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek wolności wyboru. Jest tylko na nędza, ta desperacja, ten bank i ta galeria handlowa dla odreagowania wszelkich możliwych nerwic.
I to przesiąknięte do szpiku kości bezczelnością stworzenie śmie tym ludziom mówić, że nikt ich do niczego nie zmuszał? Po tym, jak ono całą swoją karierę, nie mówiąc już o fortunie, której wysokości i tak nigdy nie poznamy, zbudowało na tym, by tych nieszczęśników jak najbardziej w to piekło jednego po drugim siłą lub podstępem wpychać?
Jak mówię, to jest bezczelność tak straszna, że zwykłe ludzkie słowa sprawiedliwości jej oddać nie są w stanie.
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak jemu właśnie, temu kosmicie nie wiadomo skąd, zadedykować słowa natchnione:
„Od łona matki występni zeszli na bezdroża, od urodzenia zbłądzili głosiciele kłamstwa. Trucizna ich podobna jest do jadu węża, do jadu głuchej żmii, co zamyka uszy, aby nie słyszeć głosu zaklinaczy, głosu czarownika, co biegle zaklina. Boże, zetrzyj im zęby w paszczy; Panie, połam zęby lwiątkom! Niech się rozejdą jak spływające wody, niech zwiędną jak trawa na drodze. Niech przeminą jak ślimak, co na drodze się rozpływa, jak płód poroniony, co nie widział słońca. Zanim ich ciernie w krzak się rozrosną, niech powiew burzy go porwie, póki jest zielony. Sprawiedliwy się cieszy, kiedy widzi karę, myje swoje nogi we krwi niegodziwca. A ludzie powiedzą: Uczciwy ma nagrodę; doprawdy, jest Bóg, co sądzi na ziemi”.


Właśnie się dowiaduję, że w naszej księgarni pod adresem www.coryllus.pl mamy już autentycznie ostatnie egzemplarze dwóch pierwszych książek, a więc „O siedmiokilogramowym liściu”, oraz „Elementarza”. Cena już do końca pozostaje na promocyjnym poziomie 15 zł za egzemplarz. Proszę się spieszyć. Dodruku raczej nie będzie.

niedziela, 25 stycznia 2015

Czy Szwajcarzy wybiorą nam prezydenta?

Z prawdziwą satysfakcją, na ten piękny niedzielny dzień, chciałem przedstawić dziś kolejny swój felieton z „Warszawskiej Gazety”. Dziś o frankach, frankowczach i o tym, jak to nie ma tego złego, co by nie wyszło na dobre.

Mam znajomego, można wręcz powiedzieć, że kolegę i przyjaciela, który przez wiele lat, jeszcze zanim się poznaliśmy, był bardzo gorliwym członkiem grupy zwanej tu pogardliwie lemingami. Kolega jest człowiekiem zamożnym, pod względem zawodowym bardzo dobrze sytuowanym, a gdy chodzi o sytuację towarzyską, to od swoich znajomych – obok oczywiście podejścia do życia – różni go również i to, że dom ma już od dawna spłacony, i jedyne interesy, jakie dziś prowadzi z bankami, to te, które wynikają z systemu obowiązującego każdego z nas.
I oto jeszcze kilka lat temu, kolega mój poinformował mnie o tym, co dziś nagle stało się wiedza publiczną, że w Polsce jest jakieś 800 tysięcy osób, które zaciągnęły w bankach kredyty indeksowane w stosunku do franka szwajcarskiego, co sprawia, że właściwie już teraz większość z nich, wraz ze swoimi domami i z rodzinami, stanowi własność banków. Jak mówię, rozmowę tę prowadziliśmy kilka lat temu, gdy, owszem, było coraz gorzej, ale na to, co się dzieje dziś niemal na naszych oczach, musieliśmy jeszcze poczekać. Jednak już wtedy mój kolega – powtórzę to jeszcze raz z prawdziwą satysfakcją – swego czasu gorliwy leming, a dziś człowiek, który szczęśliwie się z tej matni wyrwał, mówił mi, że wszyscy ci ludzie, wśród których są jego dobrzy znajomi, w wielu wypadkach już zaczynają ze strachu popadać w alkoholizm i wszelkie inne -holizmy, a mimo to wciąż bardzo mocno popierają Platformę Obywatelską i równie mocno wierzą, że w momencie gdy PiS wróci do władzy, nastąpi katastrofa, w wyniku której oni będą musieli spłacać swoje kredyty jeszcze dłużej, niż grać będzie wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.
No i powiedział mi mój kolega coś jeszcze. Moment, kiedy oni się przebudzą, nadejdzie, tyle że może jeszcze nie teraz. A kiedy się obudzą, to z krzykiem.
Jak już pewnie większość z nas wie, Szwajcaria uwolniła dotychczas bardzo twardo stojący kurs franka, co spowodowało, że znajomi mojego kolegi, jeśli w czasie gdyśmy sobie tak wesoło rozmawiali, mieli do spłacania powiedzmy 3 tysiące złotych miesięcznie, dziś już tych złotych mają dwa razy więcej, a domy, które sobie pobudowali, straciły na wartości znacznie bardziej niż o tę głupią połowę, co oczywiście doprowadziło do tego, że oni nie dość, że już nie mają nic, to jeszcze to co mieli, bank im doliczył do dotychczasowego długu.
Weszliśmy w rok wyborczy. Najpierw będziemy wybierać prezydenta, po paru miesiącach parlament, a ja wiem, że oni już wiedzą. Wiedzą, jak było, kto mówił prawdę, kto kłamał, komu oni uwierzyli, kogo nienawidzili, a kto ich najzwyczajniej w świecie wystawił do wiatru. Ale wiedzą też coś jeszcze, i wiedzą to na pewno. To mianowicie, gdzie mogą szukać ratunku. Wcale nie pewnego, wcale nawet nie obiecywanego, ale jedynego wyobrażalnego. I to akurat jest wiadomość bardzo dobra.

Przypominam tym, którzy nie wiedzą, albo akurat mają co innego na głowie, że w księgarni pod adresem www.coryllus.pl są do kupienia wszystkie moje książki, w tym w bardzo promocyjnej ofercie dwie pierwsze, podpisane jeszcze imieniem Toyah.

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...