Nie umiem dziś powiedzieć, kiedy po raz
pierwszy zwróciłem na to uwagę, ale prawdą jest, że któregoś dnia zauważyłem, że gdy, czy to polska policja, czy któraś z pokrewnych służb,
aresztuje jakiegoś gangstera, czy handlarza narkotykami, to jednocześnie rzuca
go na ziemię, zakuwa w kajdanki, a on sam, z jakiegoś nieznanego mi powodu,
jest w majtkach. Przyznam szczerze, że te majtki mnie zawsze mocno poruszały.
Czemu jest zawsze tak, zastanawiałem się, że oni w tych majtkach są zakuwani,
następnie w tych samych majtkach wyprowadzani z mieszkania i dalej w tych
majtkach wsadzani do policyjnego auta? Czemu policjanci nie dali im się nawet ubrać?
Nie wiem więc dokładnie, co spowodowało, że zacząłem o tym myśleć, natomiast
domyślam się, kiedy uznałem, że odpowiedź na ten dylemat znam. Otóż stało się
to po tym jak podczas próby zatrzymania przez służby, samobójstwo popełniła była
minister Barbara Blida. Myślę, że mimo upływu czasu, większość z nas pamięta, o
co chodzi, zwłaszcza że przypadek wspomnianej Blidy jest do dziś przez
antypisowską opozycję używany jako przykład państwowego terroru wobec opozycji.
Ile razy ktoś z nas wspomni o śmierci Pawła Rosiaka z Łodzi, od razu jest nam
przypominana Barbara Blida, jako osoba w gruncie rzeczy zamordowana przez reżim
Prawa i Sprawiedliwości.
Przypomnijmy sobie zatem, jak to było.
Otóż w związku z podejrzeniami korupcyjnymi, do mieszkania Barbary Blidy w
Siemianowicach weszli funkcjonariusze ABW i Blidę aresztowali. Zanim jednak
zaprowadzili ją do radiowozu, ponieważ Blidzie zachciało się siusiu, pod nadzorem
funkcjonariuszki, pozwolili jej skorzystać z ubikacji. Na dodatek, jako że
Blida krępowała się siusiać w obecności obcej osoby, funkcjonariuszka
dyskretnie odwróciła wzrok... no i w tym momencie Blida wyciągnęła ukryty w
łazience pistolet, zlitowała się nad policjantką i sobie, a nie jej strzeliła w głowę. Od tego już czasu Prawo i Sprawiedliwość
nosi na sobie ów ciężar – ciężar oskarżenia o polityczne zabójstwo. My
oczywiście dziś już wiemy, co by było, gdyby Barbara Blida została potraktowana
przez ABW w taki sam sposób, jak są traktowani owi wspomniani przeze mnie na
początku gangsterzy, a więc rzucona na podłogę, skuta, a następnie wyprowadzona
choćby w papciach i koszuli nocnej na zewnątrz. Przede wszystkim oczywiście
wciąż by żyła, no ale nam tu bardziej chodzi o to, co by na to wszystko
powiedziały liberalne media z Rzecznikiem Praw Obywatelskich na czele. Wiemy to
dziś już wszyscy, a ja nie muszę tego powtarzać.
To w każdym razie był moment, kiedy zrozumiałem,
dlaczego ci wszyscy handlarze narkotykami, gangsterzy, okrutni zabójcy, ale też
pospolici przestępcy zatrzymywani w sprawach, w których tle znajdują się skradzione
grube miliony i gdzie jest o co walczyć do samego końca, nie mają czasu by
założyć skarpetki, buty i spodnie, a jeśli chce im się siusiu, to już niestety
muszą to zrobić na miejscu. Ale przecież przykład z Barbarą Blidą to zaledwie
jeden z wielu. Pamiętamy wszyscy pewnie jak niedawno policja wezwana została w
związku z próbą rozbicia bankomatu i w momencie gdy już się wydawało, że sprawa
jest załatwiona, jeden z bandytów strzelił do policjanta z broni maszynowej i
go zabił. Przynajmniej ja pamiętam, jak w Warszawie dwóch gówniarzy wybijało
okna w tramwaju, policjant w cywilu zwrócił im uwagę i wówczas jeden z nich wyjął
nóż i policjanta położył trupem. I tu również zastanówmy się, co by było, gdyby
ów policjant był zaopatrzony w odpowiedni sprzęt, no i przede wszystkim był
dobrze wyszkolony, i tego bandytę rzucił na ziemię, skuł, a kto wie, czy jeszcze
profilaktycznie nie ściągnął mu spodni do kolan, żeby ten nie potrafił za
dobrze się ruszać. I tu odpowiedź jest prosta. Policjant by żył, ale za to
Rzecznik Praw Obywatelskich na czele z liberalnymi mediami zrobiliby wszystko,
by go postawić przynajmniej przed sądem dyscyplinarnym.
Dziś mamy przypadek tego Kubusia,
studenta z Wrocławia, którego cała Polska miała okazję oglądać jak ten w samych
majtkach bardzo zabawnie skacze na jednej nodze, a wokół niego idą policjanci i
dbają o to, by się ten biedaczek nie wywrócił i nie zrobił sobie krzywdy. Gdy
chodzi o mnie, to ja, jako cham ze wsi, bym mu kazał się do radiowozu
doczołgać, pomagając mu ewentualnie butem, jednak resztki chrześcijańskiej
wrażliwości, które gdzieś mam w sobie, każą mi wyrazić wdzięczność dla
wspomnianych panów za to, że oni zadbali o bezpieczeństwo Kubusia i pomogli mu
jakoś doskakać do radiowozu. Ja bym chyba jednak tego nie zniósł, gdyby on
sobie nabił guza, albo zadrapał kolano. W końcu człowiek ma prawo do tego, by wyglądać elegancko, czyż nie?
