Oglądałem wczoraj trochę telewizję i w pewnym momencie pojawił się jakiś obcy mi poseł Platformy Obywatelskiej i zasugerował, że zamach w Manchesterze był sprowokowany chytrym planem Jarosława Kaczyńskiego mającym na celu odwrócenie uwagi od sprawy biednego Igora, który, nie przewidziawszy rok temu, że policja go za chwilę potraktuje paralizatorem, nażarł się amfetaminy, czy jakiegoś innego gówna, w efekcie czego zmarł. Zdaniem posła Platformy, którego nazwiska nie zanotowałem i nie widzę powodu, by mieć z tego powodu wyrzuty sumienia, całe to gadanie o zagrożeniu terrorystycznym, jakiego od poniedziałkowego wieczoru jesteśmy świadkami, to wyłącznie perfidna zasłona, której celem jest podtrzymanie w Pokoleniu 500+ jakże błędnego przekonania, że policjanci to tak zwani „good guys”, a przestępcy wręcz odwrotnie. Zwłaszcza w okresie, gdy zaatakował faszyzm.
Słucham owego posła, czytam bieżące relacje tak zwanych „zaprzyjaźnionych” mediów i już tylko rozglądam się, aż na mieście pokażą się młodzi ludzie w koszulkach z napisem „Je suis Igor”. Biorę oczywiście pod uwagę fakt, że, podobnie jak wśród dziennikarzy, prawników, czy lekarzy można trafić na tak zwany gorszy sort, tak też z ową patologią możemy mieć do czynienia na posterunkach policji, tym z nas, którzy mają w zwyczaju reagować histerycznie na medialną propagandę, chciałbym jednak przypomnieć historię jeszcze z ponurego roku 2010, kiedy to pewien warszawski policjant napotkawszy na swej drodze dwóch wyrostków demolujących okolicę, zwrócił im uwagę i za to przez jednego z nich został na miejscu zasztyletowany. Ja oczywiście mam świadomość, że gdyby tamten dzielny człowiek był z jednej strony podobnie wyszkolony, a z drugiej miał w sobie ową smugę szaleństwa, którą znamy z amerykańskich dramatów policyjnych, dziś by żył. Niestety mam też pewność, że gdyby on faktycznie potrafił przewidzieć skutki owej fatalnej dla siebie konfrontacji, i owego bandytę z napisem „CHWDP” na koszulce profilaktycznie uszkodził, musiałby się jednocześnie do końca życia tłumaczyć przed liberalną opinią publiczną z tego, że jakiemuś biednemu Denisowi, czy Sebastianowi przyszło niepotrzebnie cierpieć.
Rzecz bowiem polega na tym, że w momencie gdy człowiek – obojętnie jak naturalnie porządny, czy występny – decyduje się na karierę policjanta, zgadza się też na to, że każdy jego dzień będzie wypełniony kontaktami z tak zwanymi „bad guys”. Praca policjanta, niewykluczone, że w jeszcze większym stopniu niż ma to miejsce w zawodzie nauczyciela, jest nieodłącznie związana z nieustannym zagrożeniem ze strony ludzi złych i to złych w sposób bezwzględny. A w tej sytuacji każdy policjant ma przed sobą dwie możliwości, albo się odważnie z nowymi wyzwaniami skonfrontować, albo dać skorumpować i skupić się na tym, by jakoś przeżyć kolejny dzień.
I to jest to co mam potrzebę przekazać w dzisiejszej notce. Problem jaki dziś dyskutujemy ma bowiem znaczenie tylko przy uwzględnieniu faktu, że z tego co wiemy, i czego, o ile mi wiadomo, nie kwestionuje nawet rzecznik Bodnar, ów Igor się prowadzał po liniach niezbyt prostych. Oczywiście głupio jest umrzeć, a już umrzeć w tak młodym wieku, natomiast, jak się okazuje, czymś znacznie głupszym jest życie w przekonaniu, że liczy się tylko to co jest tu i teraz. Zwłaszcza gdy przy tej okazji trafi się na policjanta, który traktuje swoją pracę poważnie, lub, co gorsza, zbyt poważnie. Ktoś powie mi, żebym się nie wymądrzał i zamiast tego próbował się wczuć choćby w sytuację rodziców owego Igora, którzy do dziś chodzą w żałobie i nie mogą się doczekać sprawiedliwości. Otóż nic z tego, a to z tego powodu, że gdyby któregoś dnia mój dorosły syn, którego kocham nad życie, się zaćpał, ruszył w tak zwane miasto, tam zostałby pod byle jakim pretekstem zatrzymany przez policję i zamiast się grzecznie podporządkować policyjnym poleceniom, zaczął się z tymi policjantami szarpać, i nagle by się okazało, że ci policjanci to nie policjanci, lecz psychopaci, to oczywiście moja rozpacz nie znałaby granic, jednak o to co się stało miałbym przede wszystkim pretensje do siebie, że swojego syna źle wychowałem, potem do niego, że się zachował jak ostatni kretyn, a na samym dopiero końcu do policjantów. No a już z całą pewnością nie łaziłbym po mediach dając się wykorzystywać w jakiejś politycznej łapance.
Policja ma swoją robotę. Podobnie jak lekarze, prawnicy, inżynierowie, lekarze i nauczyciele. To co policjantów odróżnia od reszty, to to, że każdy z nich, w związku z wykonywaną przez siebie pracą, każdego dnia może stracić życie. Oczywiście to nie jest ich zasługą. Taka robota i koniec. Ale też to, że wielu z nich – czy to dlatego, że są źli, czy zwyczajnie głupi – płynącej z tego faktu odpowiedzialności nie rozumie, nas akurat w żaden sposób nie usprawiedliwia.
Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Polecam serdecznie.
Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Polecam serdecznie.