Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

Niemcy przyprowadzili Wałęsę

Nie wiem, czy ktoś z nas miał okazję zwrócić na to uwagę, ale jeśli w pasku adresu naszego komputera wpiszemy sekwencję „jak Wałęsa” natychmiast otrzymamy następujące propozycje: „jak Wałęsa sprzedał Polskę” „jak Wałęsa zniszczył Solidarność” „jak Wałęsa obalił komunizm” „jak Wałęsa przechytrzył komunistów”. Możliwe, że tam są jeszcze jakieś inne opcje, jak choćby na przykład: „jak Wałęsa sprzedał swój naród”, „jak Wałęsa wprowadził Polskę do NATO”, czy „jak Wałęsa dał Polsce wolność”, a może i nawet „jak Wałęsa stracił zmysły”, niemniej te cztery tytuły pokazują się, jako propozycje tematów na moim komputerze. Ktoś mnie spyta, po ciężką cholerę w tych i tak przecież pełnych wrażeń czasach postanowiłem studiować historię życia i działalności publicznej Lecha Wałęsy, a ja już bardzo chętnie na to pytanie odpowiadam. Otóż parę dni temu zaszedłem sobie do dworcowego punktu sprzedaży prasy tu w Katowicach i wśród najróżniejszych kolorowych magazynów trafiłem na bardzo starannie wyda

System obstawia prawicę

Przed paru dniami, jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja, że wybitny prawicowy intelektualista, publicysta, poeta, komentator, oraz autor bestellerowych powieści, Witold Gadowski, najpierw udzielił znanemu zupełnie skądinąd portalowi onet.pl serii wywiadów, w których przedstawił analizę politycznej sytuacji w Polsce i na świecie, po czym został jednym ze stałych jego felietonistów. Myślę, że większość z nas, nawet jeśli nie poezję i prozę, zna publicystykę Gadowskiego i wie, z czym mamy tu do czynienia. I nie chodzi mi wcale o techniczny wymiar owego pisarstwa, lecz o jego merytoryczną i emocjonalną zawartość. Jeśli nie, to może przytoczę fragment jednego – charakterystycznego wręcz do bólu – z ostatnich tekstów opublikowanych przez Gadowskiego w Salonie24. Otóż po zwyczajowej satyrze, wypełnionej anegdotami typu: „ Jeśli lecisz samolotem i nagle dowiadujesz się, że kokpicie steruje jakaś rozhisteryzowana lekarka z prowincji – zważywszy na jej życiowe przypadki taka powiat

Jak zostałem hipsterem prawicy

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem słowo hipster, uznałem, że ów hipster to dziecko w wieku 16-18 lat, które mieszka w Warszawie, ubiera się w pewien fikuśny sposób i jeździ na rowerze, który sam złożyło z kilku różnych rowerów, a które znalazł na śmietniku na Pradze, czy na Mokotowie. Dopiero po dłuższym czasie zdarzyło się tak, że moja najmłodsza córka zaczęła mi coś opowiadać o zespole The Cure, ja jej na to odpowiedziałem, że ja The Cure słuchałem jakieś 13 lat przed tym, jak ona się urodziła, a ona na to wybuchnęła szyderczym śmiechem i krzyknęła: „O! Mój tatuś jest hipsterem!” Drugi raz z pojęciem „hipster” spotkałem się jakiś czas później, kiedy tak zwane „nasze” media zaczęły nas informować o pojawieniu się nowego zjawiska społeczno-politycznego, pod nazwą „hipstera prawicy”. Kto to taki był ów „hipster prawicy”? Krótko mówiąc ktoś, najczęściej syn któregoś z bardziej popularnych publicystów czy pisarzy, którzy zrobili karierę na tym, że nie lubią Adama Michnika, a więc młody Łys

O owsiakowym sercu i rozumie lodem skutym

Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy już kiedyś o tym nie wspominałem, ale ten dzień jest równie dobry jak każdy inny, by ową deklarację choćby i powtórzyć, że dla mnie udział w targach książki – każdych targach, nawet tych najbardziej nędznych, w Katowicach – jest najwyższą przyjemnością. Dzień spędzony na tym stoisku jest czymś tak intensywnie fascynującym, że niekiedy mam wrażenie, że nawet gdyby pomysł polegał na tym, że tymi książkami handluje się dzień i noc na okrągło, a czytelników jest zawsze mniej więcej tyle samo, ja bym nawet nie poczuł, że chce mi się spać, by nie wspomnieć o tym, że od tego stania bolą mnie już nogi. Stoję więc od rana do późnego popołudnia sprzedając te książki, no a przede wszystkim rozmawiając z choćby i tylko potencjalnymi czytelnikami, i nawet nie czuję, jak mija czas. No i słucham Gabriela, który wciąż gada, gada i gada. Ja nie wiem, ilu z nas zna go od tej strony, ale trzeba nam wiedzieć, że Gabriel ma to do siebie, że kiedy pojawi się ktoś i zad

Czy System zrobi nam uczciwe wybory?

Dzisiejszy tekst jest o tyle dziwny, że choć nie jest felietonem z „Warszawskiej Gazety”, faktycznie wcześniej ukazał się u Bachurskiego, no i w pewnym stopniu powtarza tezy, przestawione tu wcześniej na blogu. Jednak ponieważ sposób ich prezentacji jest znacznie szerszy od tamtego, a o ile sobie dobrze przypominam, tamta notka nie znalazła dla siebie miejsca na tyle odpowiedniego, by pomogłoby jej ono trafić do większej liczby czytelników, zapraszam ponownie. Uważam, że jak najbardziej warto. Nie wiem, jak to się stało, że mimo iż sprawa wydaje się oczywista już od lipca 2010 roku, dopiero od kilku miesięcy pojawiają się sugestie, że w Polsce fałszuje się wybory. Nie wiem, jak to się stało, a tym bardziej nie mam pojęcia, co z tej tak intensywnej ostatnio kampanii prowadzonej przez nasze media ma wynikać, ale jest faktem, że sprawa zrobiła się nagle niemal pierwszoplanowa. Jak się zdaje, poszło o to, że nagle pewna część komentatorów zauważyła, że w ostatnim czasie, przy okazji tych

Mohacz pomszczony...

Ponieważ właśnie wróciłem z Krakowa z targów, a jutro z samego rana wyjeżdżam tam ponownie, i jest już, dla mnie przynajmniej, koniec dnia, dziś bardzo krótko. Pewnie bym z pisaniem tej notki powstrzymał się do poniedziałku, ewentualnie do niedzieli wieczorem, gdyby nie fakt, że muszę choćby bardzo krótko opowiedzieć o sztandarowym w tych dniach projekcie Tomka Bereźnickiego i Gabriela Maciejewskiego „Święte Królestwo”. Komiks oparty o drugą część „Baśni jak niedźwiedź” jest czymś tak pod każdym dosłownie względem rewelacyjnym, że nie mogę się powstrzymać, by o tym choćby tych parę słów nie napisać. Przede wszystkim edycja. Oczywiście nie byłem w stanie chodzić po wszystkich stoiskach wystawowych i porównywać to, co tam jest wystawione z produktem Bereźnickiego i Maciejewskiego, ale nie wyobrażam sobie, by w całej przestrzeni wystawowej, ale w ogóle w całej przestrzeni okupowanej przez wydawców książek w Polsce, można było znaleźć coś równie eleganckiego, czystego i zwyczajnie doskonał

Powrót do przyszłości, czyli rozmowa z Pawłem raz jeszcze

Wczoraj bloger Integrator – swoją drogą szczerze polecam – przypomniał pewne zdarzenie sprzed lat, które nas w tamtych dniach bardzo absorbowało, a dziś, przykryte przez cały szereg zdarzeń znacznie ciekawszych, najzwyczajniej w świecie, przeminęło z wiatrem. Mam tu mianowicie na myśli pewną debatę, do której, wbrew temu, co niektórzy sądzą, tak naprawdę nie doszło. Oto tuż po smoleńskim nieszczęściu, a tuż przed wyborami prezydenckimi, w których przeciwko siłom Systemu startował ledwo żywy Jarosław Kaczyński, pewien Paweł, wówczas członek grupy tworzącej warszawski sztab wyborczy Jarosława Kaczyńskiego, chcąc merytorycznie, ale również jak najbardziej propagandowo, wzmocnić organizowany w Hotelu Europejskim cykl debat, zaproponował zorganizowanie spotkania Jarosława Kaczyńskiego z blogerami. Pomysł, skonsultowany między innymi z Joanną Kluzik-Rostkowską, wówczas szefową kampanii, i drugą ważną osobą w Sztabie, Elżbietą Jakubiak, otrzymał tak zwane zielone światło i rozpoczęły się prz

O tym, jak prezydent Putin zaznaczył swój teren

Oczywiście mam świadomość, że w sytuacji gdy przez parę dni nie umiałem znalazłeźć w sobie siły, by cokolwiek tu napisać, nagle się pojawiam i piszę tekst o Radku Sikorskim, tego rodzaju zachowanie musi zostać potraktowane co najmniej ze zdziwieniem. Z drugiej strony jednak musimy się chyba wszyscy zgodzić co do tego, że wśród całego szeregu skandali, jakich przez te wszystkie lata rządów Platformy Obywatelskiej mieliśmy okazję doświadczać, to czego dokonał właśnie wspomniany Radek Sikorski, dziś już nawet nie skromny minister, ale sam Marszałek Sejmu, a więc wedle zapisów Konstytucji, druga osoba w państwie, robi wrażenie i wymaga pewnego komentarza. Ja wiem, że zdecydowana większość z czytających ten tekst doskonale wie, w czym rzecz, jednak i ze względu na interes tych paru, co akurat tego nie wiedzą, no i też nie ukrywam wymagania, jakie przed autorem stawia tego typu tekst, gdzie wszystko powinno być w miarę jasne w sposób obiektywny, dosłownie parę zdań poświęcę na objaśnienie zd