Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łomnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łomnica. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 września 2012

O tych co na straty

Liczyłem na to, że sprawę uda mi się skutecznie ukryć, i tekst, jaki Coryllus poświecił wczoraj zachowaniu Grzegorza Górnego zostanie zachowany w powszechnej pamięci, jako jego inicjatywa i dzieło, jednak czym więcej czasu upływa od dnia w którym wziąłem do ręki najnowszy numer „Uważam Rze” i trafiłem tam na tekst Górnego o obliczu Jezusa Umęczonego z Łomnicy, tym bardziej czuję, że dopóki sam Górnemu nie powiem, co o nim myślę, nie zaznam spokoju.
Gdyby ktoś nie bardzo wiedział, o co chodzi, może sobie oczywiście zajrzeć do Salonu24 i poczytać, co w tym temacie napisał Coryllus. Jeśli jednak ta droga miałaby się okazać zbyt długa, krótko opowiem. Otóż parę tygodni temu TVN24, a za nim inne ogólnopolskie media, poinformowały, że proboszcz pełniący od niedawna posługę w łomnickiej parafii zwrócił uwagę na niezwykły, ukryty w ołtarzu miejscowego kościoła obraz, dotychczas rzekomo skutecznie przez parafian i poprzedniego proboszcza lekceważony, a odkrycie owo okazało się rewolucyjne do tego stopnia, że obraz ten to jedna z dwóch istniejących na świecie kopii tak zwanego Jezusa z Manopello.
Ponieważ żaden element owej wiadomości nie stanowił choćby pozornej prawdy, lecz od samego początku, na wszystkich poziomach, które mu się zdarzyło przejść, był wynikiem najbardziej ordynarnej ludzkiej gnuśności, już na drugi dzień nie pozostało po tej informacji nic, poza może pewnym tonącym w wyrzutach sumienia księdzem. Najpierw zareagował poprzedni proboszcz z Łomnicy, następnie poznańskie Radio Emaus, a w międzyczasie, w odpowiednim tekście również pewien dość powszechnie czytany bloger: http://toyah1.blogspot.com/2012/08/o-jezusie-z-omnicy-i-grzechu.html. Niestety jednak, tak jak to bywa niemal zawsze, okazało się, że prawda – o ile nie ma w sobie posmaku sensacji – nie interesuje nikogo. I sprawa owej wręcz szatańskiej intrygi została, wydawałoby się, ostatecznie zamknięta.
Pozornie. Nastąpił bowiem dalszy ciąg, a dopisał go nie kto inny jak Grzegorz Górny – czołowy polski publicysta katolicki –jak najbardziej na łamach tygodnika „Uważam Rze” – czołowego pisma polskiej patriotycznej prawicy. Otóż Grzegorz Górny postanowił zabrać się za temat w taki sposób, że ja osobiście nie znalazłem w sobie dość sił, by go choćby kopnąć w jego spasiony tyłek, i o odpowiednią interwencję zwróciłem się do mojego tandemowego kumpla Coryllusa. Cóż takiego uczynił Górny? Wbrew temu, co ktoś mógłby podejrzewać, on nie powtórzył sensacyjnej informacji rozpowszechnionej przez TVN24. Nie powtórzył też zupełnie oczywistego sprostowania, jakie się pojawiło już następnego dnia po owej tefauenowskiej eksplozji łgarstwa. On przyszedł, i jakby o sprawie owego wizerunku z Łomnicy dowiedział się ledwo dzień wcześniej, przedstawił wielki tekst o tym, że Jezus z Łomnicy i Jezus z Manopello to dwa różne Jezusy, i to że Jezus z Łomnicy był przez tyle lat spuszczany na dno lokalnej pamięci, to rzecz jak najbardziej zrozumiała.
Pisałem o tym w odpowiednim tekście, ale powtórzę jeszcze raz. Jezus z Łomnicy, dzięki pasji, zaangażowaniu i wysiłkowi poprzedniego proboszcza, przez minione 5 lat stanowił codzienny obiekt kultu miejscowych wiernych. I działo się tak nie dlatego, że owi wieśniacy sądzili, że mają do czynienia z czymś za co można dostać poważne pieniądze, ale dlatego, że to był ich Jezus i oni Go kochali. A kochali Go nie dlatego, że wydawało im się, że to jest kopia czegoś dalece cenniejszego – bo to że tak nie jest, wiedzieli świetnie już od dawna od swego proboszcza – ale dlatego, że to był Jezus z ich kościoła, a ich proboszcz im go podarował, żeby im było lżej. I na to przyszło zło a z nim grzech, które się – jak to grzech i zło – w jednej chwili rozprzestrzeniły i ów święty wizerunek został tym ludziom odebrany. I choć oczywiście to co się wtedy stało może budzić oburzenie, czy wręcz trwogę, to można się pocieszać, że na początku tego wszystkiego stała – jak już to zostało powiedziane – zwykła gnuśność. I to jakoś można przyjąć.
W przypadku Górnego mamy jednak coś znacznie gorszego. On akurat swój tekst napisał wtedy, gdy wszystko było już dawno jasne i dawno wyjaśnione. A ja sobie myślę, że nie ma takiej możliwości, by do Górnego ktoś zadzwonił i mu powiedział: „Słyszałeś, że w Łomnicy pod Poznaniem odkryto kopię Jezusa z Manopello?”, a on natychmiast przeprowadził odpowiednie śledztwo i w oparciu o swój badawczy geniusz ogłosił, że to jest „fake”. Otóż tak to się odbyć nie mogło. Ja w to zwyczajnie nie uwierzę. Uważam, że Grzegorz Górny doskonale wiedział, co się wydarzyło między Łomnicą a Warszawą, jak również świetnie znał tekst, który przed paroma tygodniami zamieściłem na swoim blogu. Myślę, że on znakomicie się orientował w tym wszystkim, co zostało przekazane w Radio Emaus. A więc wiedział też, że temat Jezusa z Łomnicy jest zwyczajnie spalony, i nie ma co do niego wracać. A mimo to się nim zajął. Napisał swój tekst, a jego kumple z „Uważam Rze” – również bardzo dobrze się orientując w tym, co w trawie piszczy – mu go jak należy opublikowali i prawdopodobnie odpowiednio mu za niego zapłacili.
W tej więc sytuacji, nie pozostaje mi nic innego jak ogłosić, że Grzegorz Górny zachował się jak Judasz. Zdradził Jezusa. Zwyczajnie. Jednoznacznie. Bezdyskusyjnie. Wiedząc, że za wymyśloną przez jednego zbłąkanego księdza i bandę kłamców zatrudnianych przez Tegoktórynieopuszczażadnejokazji stoi tragedia pewnej bardzo pobożnej społeczności, postanowił się odpowiednio podlansować i wszedł w pewien układ. Dla czystej próżności i taniego poklasku. On najpewniej doszedł do przekonania, że los tych ludzi jest bez znaczenia, a to co się liczy, to dobry tekst i parę groszy. I to jest prawdziwy dramat.
Jest oczywiście jeszcze jedna możliwość. Grzegorz Górny to idiota. On nic nie wiedział. On nic nie słyszał. Nic nie czytał. Ktoś mu wysłał maila: „Słyszałeś, że w Łomnicy odkryto kopię Chrystusa z Manopello?” i wysłał mu to zdjęcie. A on na nie spojrzał, uznał że to nie jest ten Jezus i napisał swój tekst. A ci durnie mu go opublikowali.
Przepraszam bardzo, ale jeśli to tak się odbyło, to znaczy że jest jeszcze gorzej.
Ostatnio coraz częściej spotykam się z oskarżeniami, że ja się niepotrzebnie czepiam tak zwanych „naszych”. Jest wojna i powinniśmy łączyć siły. Otóż ja w miniony poniedziałek byłem w Warszawie i wspólnie z moimi kolegami Coryllusem i Kamiuszkiem rozmawialiśmy w Klubie Roniona o ważnych sprawach. Zanim weszliśmy na scenę, prezentowali się tam Rafał Ziemkiewicz, Stanisław Janecki i nie pamiętam imienia Gociek. Osobiście udziału nie brałem, ale, jak mi donoszą osoby zaprzyjaźnione, w pewnym momencie rozmowa zeszła na to, że Ziemkiewicz polazł na niesławnego już dziś bardzo grilla do Romana Giertycha. Ziemkiewicz wydarzenie to podsumował jakimś idiotycznym żartem, a następnie uznał za stosowne wykpić tych którzy mieli na scenie Ronina wystąpić w dalszej kolejności. Czyli nas.
Trochę za dużo tego wszystkiego. Gociek, Ziemkiewicz, Janecki w tych smutnych trampkach, i Górny w „Uważam Rze”. Dziękuję bardzo. I mam nadzieję, że nikt już nigdy mi nie powie, że ja się czepiam.

Przypominam, że mam u siebie bardzo dużo książek. Zarówno „Liścia” jak i „Elementarza”. Jeśli ktoś sobie życzy egzemplarz z autografem, to zapraszam. Na podany obok numer konta proszę wysłać albo 30 złotych za „Elementarz” albo 40 za „Liścia” a resztę już sam załatwię. Dziękuję.

środa, 29 sierpnia 2012

O Jezusie z Łomnicy i grzechu niecierpliwości

Portal tvn24.pl stanowi dla mnie źródło pewnej specyficznej wiedzy, dokładnie na takiej samej zasadzie na jakiej inne osoby, o podobnym do mojego politycznym usposobieniu, traktują na przykład Onet. A więc podczas gdy inni, ile razy chcą się dowiedzieć, co knuje System, zaglądają do Onetu, ja klikam tvn24.pl.... i już wiem wszystko co mam wiedzieć.
Zajrzałem tam wczoraj, i w jednej chwili uderzyła mnie, zamieszczona na samej górze, i ilustrowana pięknym zdjęciem informacja, zatytułowana „Skarb w drewnianym Kościółku”, o tym, że w malej wiosce koło Zbąszynia o nazwie Łomnica, zatrudniony tam od niedawna proboszcz natrafił na niezwykłe znalezisko, mianowicie jedną z dwóch istniejących dziś na świecie kopii cudownego wizerunku Chrystusa z Manopello. Wedle relacji TVN-u, obraz ten od 250 lat wisiał sobie w głównym ołtarzu kościoła, przez nikogo nie niepokojony, nie wywołujący zainteresowania ani wiernych, ani obsługujących parafię kolejnych proboszczów, gdy nagle pojawił się nowy ksiądz i odkrył ów najprawdziwszy skarb.
Gdyby się tak nie zdarzyło, że sprawę owego wizerunku znałem już dużo wcześniej, przypuszczam, że przeczytawszy tę informację wyklikałbym sobie to Manopello, i zobaczyłbym oczywiście, że Jezus z Łomnicy w żadnym wypadku nie może stanowić kopii Jezusa z Manopello. Po prostu. I to nie dlatego, że wprawne oko eksperta między oboma obrazami dostrzeże znaczące różnice, ale dlatego, że to są dwa zupełnie inne wizerunki. To są, że tak to ujmę, dwa inne Chrystusy.
Kto wie, ten wie, ale na wszelki wypadek nie zaszkodzi wspomnieć, że na świecie znane są dwa wizerunki Jezusa, o których mówi się, że nie zostały uczynione ręką ludzką. Jeden z nich to Jezus z Całunu Turyńskiego, drugi to właśnie ten z Manopello. Tylko te dwa. Wszystkie inne znane nam obrazy Jezusa oparte są wyłącznie o te dwa świadectwa. Rzecz w tym, że twarze z Całunu i z Manopello przedstawiają Jezusa w dwóch całkowicie różnych momentach Jego życia. Na Całunie widzimy Jezusa umęczonego, z zamkniętymi oczami, oblewanego krwią i potem, podczas gdy na obrazie z Manopello mamy Jezusa Zmartwychwstałego, z otwartymi oczami, radosnego. A więc, jak mówię, wystarczy zajrzeć do Internetu, by zobaczyć, że Jezus z Łomnicy to nie jest Jezus Zmartwychwstały.
Ponieważ sprawę obrazu z ołtarza w Łomnicy znałem wcześniej, pierwsze co zrobiłem, to zadzwoniłem do zaprzyjaźnionego księdza, który akurat w tej kwestii jest pierwszym ekspertem, by się od niego może dowiedzieć, o co k… chodzi? Co się k… dzieje? No i mi mój ksiądz wszystko opowiedział. Zanim jednak dojdę do tego, tym, którzy nie wiedzą co to w ogóle jest Łomnica i czym dla tamtejszych parafian jest ów Jezus, przedstawię w czym rzecz.
Otóż odkrycie, o którym informuje tvn24 nie jest żadnym odkryciem. Kiedyś oczywiście odkryciem było, dziś jednak nim już nie jest. Dokładnie od pięciu lat, sprawa jest powszechna tak jak powszechny jest nasz Kościół. Kiedy to pięć lat temu do Łomnicy zawitał ówczesny proboszcz ksiądz Rafał Krakowiak, natychmiast zauważył ten niezwykły, czarno-bialy, sporządzony na jedwabiu, maleńki obraz Jezusa i spytał ludzi, czy wiedzą co to takiego. Ponieważ wersji było tyle ile parafian, a najczęściej powtarzała się opinia, że to zdaje się jest głowa Jana Chrzciciela, ksiądz Krakowiak przeprowadził prywatne śledztwo, związane przede wszystkim z przetłumaczeniem z łaciny na polski znajdującego się przy obrazie watykańskiego dokumentu – o którym zresztą TVN pisze, że nikt na niego nie zwrócił uwagi – i ustalił, że jest to prawdopodobnie kopia watykańskiej ikony Chusty Świętej Weroniki, którą do Łomnicy przywiózł z Rzymu budowniczy kościoła, człowiek nazwiskiem Garczyński.
Ustaliwszy to co ustalił, proboszcz Krakowiak nie pobiegł ze sprawą do mediów, ale postanowił, że z umieszczonego w samym sercu ołtarza wizerunku Jezusa uczyni przedmiot lokalnej pobożności. Napisał więc słowa specjalnej Nowenny, zorganizował budowę w pobliskim lasku pięknej Drogi Krzyżowej i zachęcił mieszkańców, by każdego piątku po mszy, oddawali cześć Jezusowi, czy to kierując do niego modlitwy, czy zostawiając osobiście sporządzone karteczki z prośbami. I tak też przez kolejne pięć lat, w każdy piątek, Łomnica czciła swego Zapłakanego Chrystusa.
Czytam tekst z portalu tvn24, a przy okazji informacje podane przez lokalne poznańskie media, ale też ogólnopolskie portale takie jak Wirtualna Polska i Onet, i wszędzie powtarzają się następujące słowa: „Nikt nie zwrócił uwagi”, „Na razie to tylko przypuszczenia”, „Być może kościół kryje coś jeszcze”, a od księdza Krakowiaka dowiaduję się, ze obrazek z Jezusem został już zdjęty z ołtarza i, w obawie, że ktoś go będzie chciał ukraść, ukryty w nieznanym miejscu. Mówi mi też ksiądz Krakowiak, że on darzył ten obraz takim nabożeństwem, że przez pięć lat nigdy nie znalazł w sobie na tyle odwagi, by go choćby dotknąć. Dziś on, co można było podobno obejrzeć w telewizji, już został wielokrotnie obmacany, choćby przez redaktorów TVN-u.
Ale jest jeszcze coś. Otóż ponieważ sprawa stała się ogólnopolska, dowiedziała się o niej i poznańska Kuria, w związku z czym istnieje plan, by ten obraz z Łomnicy w ogóle zabrać. I myślę, że to jest ten właśnie moment, kiedy ktoś spyta, że zaraz, ale kto w ogóle sprowadził do Łomnicy TVN24? I kto im naopowiadał tych bzdur? Już mówię. Otóż to wszystko stanowiło w gruncie rzeczy bardzo świątobliwy pomysł nowego proboszcza. Pojawił się on na swojej nowej placówce, zobaczył ten obraz, coś tam poszukał, coś posprawdzał, i uznał, że właściwie będzie dobrze, jeśli on zainteresuje ogólnopolskie media tym Jezusem, bo to i pojawią się sponsorzy i może samo państwo dołoży trochę grosza do remontu kościoła, może zaczną zjeżdżać się turyści – i to nie tylko z Polski, ale i z całego świata – a wszystko to pójdzie na jego konto. Konto skromnego, pobożnego wiejskiego proboszcza.
Takie to prawdopodobnie były kalkulacje proboszcza Kucińskiego, zanim jeszcze został ogólnopolską gwiazdą. Prawdopodobnie, bo tak naprawdę wszystkiego nie wiemy i wiedzieć już nie będziemy. Natomiast znamy efekt. Żadni sponsorzy się nie pojawią. Minął jeden dzień, i całą sensację szlag trafił. Jedynym praktycznym efektem całego tego szaleństwa będzie to, że zapewne pobożni mieszkańcy Łomnicy nie będą już mieli okazji zanosić swoich biednych, własnoręcznie nabazgranych karteczek z prośbami do tego swojego Umęczonego Biedaka. I przez co to wszystko? Przez, jak to mi wyjaśnia ksiądz Krakowiak, zwykłą ludzką niecierpliwość.
Mówi mi jednak ksiądz Krakowiak coś jeszcze. Otóż istnieje takie publiczne przekonanie, ze Kościół trzyma swój majątek po to tylko, by karmić nim swoich kapłanów. Otóż nic bardziej błędnego. Majątek Kościoła jest gromadzony tylko w jednym celu. By Kościół nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji, by poczuć, że bez wsparcia państwa nie przeżyje. Najwidoczniej, nowy proboszcz parafii w Łomnicy tego nie wiedział. Obawiam się, że za to będzie musiał teraz wiele wycierpieć. Prawie mi go żal.

Jak zwykle , proszę o wspieranie tego bloga, a w międzyczasie, proszę sobie obejrzeć tę Twarz.





Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...