Zupełnie nieoczekiwanie i właściwie zupełnie bezwolnie, 30 rocznicę tak zwanego Czerwca uczciłem na koncercie zespołu Slayer. I choć rozumiem wszelkie towarzyszące temu faktowi kontrowersje, myślę, że z pewnego punktu widzenia był to wybór najlepszy. A dlaczego, spróbuję może wyjaśnić przypominając swój stary tekst, napisany jeszcze w 30 rocznicę tego w sumie dość przecież zabawnego wydarzenia. Zapraszam do refleksji. Mogą być pogłębione.
Kiedy w miniony niedzielny wieczór, nagle – niestety bez
głębszego przygotowania – pisałem bardzo emocjonalny tekst na temat Okrągłego
Stołu i dziedzictwa, jakie ten projekt pozostawił, znajdowałem się pod bezpośrednim wpływem
sposobu, w jaki TVN24 potraktował tę rocznicę. Uznałem, że oto właśnie
rozpoczyna się wielodniowy festiwal zdrady i zaprzaństwa, nad którym patronat
przejął właśnie Mariusz Walter i jego służby.
Oglądałem osłupiały stare, dokumentalne zdjęcia sprzed
dwudziestu lat, studiowałem te twarze, te głosy, te nazwiska, które w
większości – byłem pewien – zginęły z mojej pamięci na zawsze i myślałem sobie,
jak to wszystko było dawno. Jak strasznie dużo się od tego czasu zmieniło. Ileż
to najróżniejszych zdarzeń – i złych i dobrych – przyszło nam przeżywać. Jak
bardzo w końcu, przez te wszystkie lata, to co się wydarzyło w lutym 1989 roku,
stało się kompletnie puste, kompletnie pozbawione znaczenia, tak niezwykle
obce. Wpatrywałem się w te, kiedyś przecież bardzo bliskie twarze i jedyne emocje,
jakie czułem, to głównie zdziwienie, że oni wszyscy cały czas palą papierosy i
nieustannie szepczą coś po kątach. Że to było właśnie takie towarzystwo.
No i, naturalnie, było mi tak bardzo smutno, że te
dwadzieścia lat temu, tak wielu z nas, tak bardzo się zaangażowało emocjonalnie
– a czasem i fizycznie – w coś, co w głównej swojej części w ogóle było nie dla
nas. I że dziś, ten fakt widzimy szczególnie ostro. Właśnie choćby w sposobie,
w jaki – ni stąd ni z owąd – TVN24 postanowił zburzyć całą ramówkę tylko po to,
żeby mi pokazać, jaki kiedyś byłem głupi i naiwny. Myślałem sobie, że dziś, w
tej Polsce Goliszewskiego, Donocika, tych wszystkich funduszy, fundacji, klubów
i porozumień, kiedy każde dziecko widzi, że to nie jest to, co miało być, nagle
TVN – w tak nieprawdopodobnie bezczelny sposób – wali nas po naszych biednych
łbach tą rocznicą i mówi nam: „Widzicie jacy byliście głupi? I co? Myślicie, że
dziś macie coś więcej niż wtedy? Nawet tego doświadczenia nie umiecie
wykorzystać.”
Czas jednak biegnie szybko, nudno w żaden sposób nie jest,
więc szybko zapomniałem o tym, że coś poza doraźną polityką w ogóle jest na
rzeczy. I dziś, znów – podobnie jak w niedzielę – niespodziewanie,
przypominałem sobie o tym, że mija 20 lat od Okrągłego Stołu. I znów nie sam z
siebie, ale dzięki telewizji i, znów, dzięki telewizji Mariusza Waltera. Tym
jednak razem było ostro. Otóż okazało się, że w Sejmie spotkali się wszyscy ci,
dla których ten Okrągły Stół został zorganizowany, ci, co ten Stół w gruncie
rzeczy przygotowali i ci, dla których ten Okrągły Stół do dziś stanowi powód do
dumy i zwykłej, ludzkiej i zawodowej satysfakcji. Tym razem, już nie chodziło o
to, żeby w ramach najlepiej pojętej polityki historycznej pokazać parę starych
zdjęć i powiedzieć: „Popatrzcie, tak to kiedyś było. Jesteście zadowoleni?” Tym
razem, zobaczyliśmy czysty, bezczelny pokaz siły. Do Sejmu przyszli tak zwani
‘architekci historycznego porozumienia’ i urządzili konferencję pod nazwą
Dialog, kompromis, porozumienie.
Patrzyłem na te, głównie komunistyczne, łby jakoś tak późnym
przedpołudniem, później telewizor wyłączyłem, włączyłem ponownie przed chwilą,
czyli już po 15 – a na ekranie dalej to samo towarzystwo, w tym samym
niepodległym Sejmie, z tym samym nieprawdopodobnym przesłaniem – „Jesteśmy
wciąż na swoich miejscach i mamy się świetnie”. Tym razem jednak przyszło mi do
głowy coś zupełnie nowego, co troszkę mnie z jednej strony pocieszyło, a
drugiej pozwoliło przypuszczać, że intencje TVN-u nie są z pewnością tak
oczywiste, jak mi się wydawało.
Otóż – zastrzegając się, że ja nie oglądałem tego
konwentyklu zbyt dokładnie – mam wrażenie, że tam, ze starej strony
solidarnościowej, jest tylko Michnik, Mazowiecki i Frasyniuk. Oczywiście, może
się okazać, że, gdyby się przyjrzeć, znajdziemy tam może i Zbigniewa Bujaka,
lub jakiegoś Kuczyńskiego. Fakt pozostaje faktem i ogólny obraz jest taki, że
widać Urbana, Senyszyn, Cioska, Millera, Olejniczaka, Reykowskiego,
Kwaśniewskiego, Jaruzelskiego, Oleksego, Szmajdzińskiego i całą kupę jakiś
innych bolszewików, których twarzy już nawet nie rozpoznaję, natomiast z
„naszych” widać tylko Michnika, Mazowieckiego i Frasyniuka. Siedzą oni wszyscy
od rana i ględzą o tym, jak to im się udało pięknie dogadać.
I ja się w tej sytuacji zastanawiam, jak to jest, że 20 lat
po Okrągłym Stole, jedynym środowiskiem, które cieszy się pełną satysfakcją z
tego kontraktu i satysfakcję tę dzieli w 100% solidarnie, to są komuniści.
Zastanawiam się, jak to jest, że korzyści płynące z tego projektu sprzed 20 lat
cenią sobie zarówno Urban jak i Miller, Kwaśniewski i Jaruzelski, Olejniczak i
Senyszyn? A z dawnej Solidarności, został tylko wiecznie młody Michnik,
wiecznie stary Mazowiecki i wiecznie stuknięty Frasyniuk? I zastanawiam się,
czemu coś tak kompromitującego – bo jest to oczywista kompromitacja – pokazuje
dziś cały dzień TVN24? Przecież, jeśli oni chcieli, żebyśmy zobaczyli, jak oni
się z nas śmieją, to już nie raz pokazali i dziś nawet szkoda już na to
pieniędzy. Jeśli chcą nas przekonać, że ten Stół, to naprawdę było wydarzenie
wielkie i cenne, to przecież nie w takim zestawie typów, nazwisk i twarzy! Więc
czemu?
Jedyna odpowiedź, jaka mi przychodzi do głowy, to taka, że
TVN, w ramach swojej kompletnie niepojętej dla mnie gry o wpływy, prowadzonej
ze środowiskiem starej ubecji, postanowił, z okazji tej rocznicy, przywalić
starym ubowcom ostro i bezwzględnie. Tylko bowiem tak potrafię wytłumaczyć
sobie to, co oni robią od rana. To nieustanne pokazywanie zadowolonego Urbana,
śpiącego Mazowieckiego, tych starych aparatczyków z uwielbieniem wpatrujących
się w Michnika i samego Michnika, który po raz pierwszy od dwudziestu lat
przeżywa dni swojej chwały. To nie może być nic innego, jak ostateczne
odwrócenie się przez WSI od UB i pokazanie im, że własność zmienia właściciela.
Nie wiem. Mogę się mylić. Ale na miejscu Michnika,
Frasyniuka, nawet Urbana bym dostał cholery, że TVN, w sposób tak perfidny i
tak otwarty, prowadzi akcję kompromitowania dorobku ich całego życia, na oczach
społeczeństwa. A na miejscu TVN-u, jeśli moje przypuszczenia są błędne i ktoś
przygotował tę transmisję i zrealizował ją tak, a nie inaczej, przez pomyłkę,
natychmiast bym to przerwał i dał jakiś ładny materiał wspomnieniowy o Jacku
Kuroniu. Najlepiej w sześciu godzinnych odcinkach.
Natomiast, jeśli rzeczywiście mam rację i TVN się
wyzłośliwia w stosunku do konkurencji, to te nasze nowe, niepodległe już
służby, postępują perfekcyjnie. Powinni tylko – jak już panowie okrągłostołowy
się rozjadą do swoich domów – przygotować z tych obrad jakiś ciekawy, dwugodzinny
skrót, i dawać go przez najbliższy miesiąc codziennie, o różnych porach dnia i
nocy. Aż pierwsi obywatele zaczną się trząść ze strachu.