Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

Sześć krótkich kawałków, czyli szanujmy wspomnienia

W związku z – mam nadzieję tylko chwilowym – przejściem „Polski Niepodległej” na dwutygodniowy cykl wydawniczy, nasz zwyczaj publikowania tu kolejnych odcinków przeze mnie krótkich politycznych komentarzy nieco się posypał. W dodatku, przez to, że dwa tygodnie w naszej Polsce to tak naprawdę wieczność, jest obawa, że jedyne na co można będzie liczyć przy czytaniu tych refleksji to tak zwany wspomnień czar. No ale próbujmy. W końcu nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Wydaje się, że wydarzeniem ostatnich dni może się okazać nawrócenie na Dobrą Zmianę popularnego reżysera filmowego, Patryka Vegi. Otóż ów Vega, artysta znany przede wszystkim z zabawiania publiczności niczym nieograniczonym odmienianiem słów powszechnie uważanych za wulgarne, wystąpił w telewizji TVP Info i wygłosił dwie bardzo istotne deklaracje. Pierwsza to taka, że on, jako osoba bardzo religijna, codziennie czyta Pismo Święte, druga natomiast to ta, że jego najnowszy film zatytułowany „Botoks” tak naprawdę zosta

O "bestiach" i bestiach

      Kiedyś, 25 lecie III RP, ale też już w tej chwili rocznice kolejne, obchodzimy na najróżniejsze sposoby, z których moim zdaniem najbardziej interesującym jest ten związany z regularnie urządzaną przez media histerią związaną z tym, że akurat z któregoś z więzień wypuszczany jest ktoryś z morderców, któremu akurat się kończy wyrok. Jak część z nas jeszcze pamięta, wprowadzenie w Polsce w roku 1989 tak zwanej demokracji, już wkrótce spowodowało powszechną amnestię, a wraz nią, najpierw zamianę wszystkich dotychczas wydanych wyroków śmierci na kary 25 lat więzienia, następnie, po paru latach, moratorium na wykonywanie kary śmierci, a w następnej kolejności, usunięcie z Kodeksu Karnego owej kary ostatecznie i na dobre. Efekt owych decyzji jest dziś więc taki, że  cała grupa najbardziej brutalnych morderców, którym, zanim zostali powieszeni, udało się doczekać zwycięstwa „Solidarności” i w ten sposób uratowali głowę, po odbyciu swojej kary, wychodzą na wolność, a cała Polska zastyga

Raz, raz, jeszczo raz

      Gdyby sytuację oceniać po tak zwanych tagach, o Rafale Ziemkiewiczu na tym blogu pisałem okrągłe 30 razy. Oczywiście mam świadomość, że te 30 notek to teksty, których on był głównym, lub jednym z głównych bohaterów, natomiast tych, w których pojawiło się jego nazwisko może być dużo więcej. Mimo to, uważam, że biorąc pod uwagę fakt, że wszystkich tych notek nazbierało się już dobrę parę tysięcy, z Ziemkiewiczem jakoś szczególnie nie przesadziłem. A mimo to jednak – chociaż tego już nie sprawdzałem – nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby jego tu obecność odnieść do dokonań jego kolegów dziennkarzy, Ziemkiewicz pozostaje bezwzględnym liderem. Mało tego. Faktem bowiem przy tym jest też to, że to nikt inny, jak właśnie Rafał Ziemkiewicz stał się dla mnie pierwszą inspiracją do tego, by zacząć prowadzić ten blog. To jemu, w jego całym, znanym dziś już powszechnie, wymiarze, poświęcony był pierwszy mój tekst i to on właśnie, ów tekst, stał się niejako początkiem mojego sukcesu.

Czy Lady Gaga zaśpiewa na Światowych Dniach Młodzieży na Panamie?

Rozmawialiśmy tu niedawno troszeczkę o sztuce Nicka Cave’a i tak wyszło, że pojawił się temat nawróceń – medialnych, czy autentycznych, nie ma to żadnego znaczenia. No i w pewnym momencie któraś z Czytelniczek przekazała nam informację – dla wielu zapewne bardzo szokującą – że słynna gwiazda współczesnego popu, znana pod pseudonimem Lady Gaga dokonała bardzo spektakularnego nawrócenia na wiarę rzymsko-katolicką. Choć, wbrew pozorom, wiadomość owa nie była dla mnie aż takim zaskoczeniem, zajrzałem do źródeł i faktycznie znalazłem odpowiednią deklarację artystki, podkreśloną na dodatek zdjęciem, na którym widzimy zwykłą kobietę w średnim wieku, gdzieś w Rzymie, bez makijażu, ze zwykłą fryzurą, w zwykłych ciuchach, w towarzystwie jakiegoś księdza. A więc tak. Wygląda na to, że mamy wydarzenie nie byle jakie. Napisałem nieco wyżej, że aż tak bardzo gest Lady Gagi mnie nie zaskoczył, a jednoczesnie pomyślałem sobie, że nie zaszkodzi, jeśli przypomnę tu dziś poświęcony tej własnie artystce t

Czy ktoś tu ma ochotę postrzelać sobie do siedzącej kaczki?

Tak wyszło, że pozwalam sobie już dziś wrzucić tu swój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Naturalnie, sam tygodnik polecam jak zawsze. Od dziś w kioskach .           Oczywiście, kiedy przyjrzymy się najróżniejszym poczynaniom totalnej opozycji, nakierowanym na odsunięcie Prawa i Sprawiedwliwości od władzy, musimy natychmiast stwierdzić, że pomysłów ci ludzie mają dziesiątki, poczynając od zwykłej medialnej propagandy prowadzonej w Polsce i zagranicą, przez organizowanie demonstracji przeciwko czemukolwiek, czy donoszenie na Polskę do władz Unii Europejskiej i w końcu po propagowanie wszelkich możliwych kłamstw odnośnie poczynań władzy, w przestrzeni dziś najpopularniejszej, czyli w Internecie. To jest oczywiście opis bardzo ogólny, gdy idzie natomiast o przykłady owej aktywnosci w ujęciu bardziej szczegółowym, należy zwrócić uwagę na dwa najświeższe zdarzenia zorganizowane z tą właśnie intencją. Pierwsze z nich, to omawiany tu w zeszłym tygodniu głodowy strajk lekarzy, a

Nick Cave, czyli jak nie modlić się do Szatana

Obraz
      Prawdę mówiąc, jeszcze chwilę temu nawet nie miałem świadomości, że przerwa, jaką wczoraj mieliśmy na tym blogu stanowiła z mojej strony wybryk zupełnie nie z tej ziemi, no bo spróbujmy może zgadnąć, kiedy ostatnio mieliśmy dzień bez kolejnej notki. Ja akurat tego nie pamiętam. No ale tak wyszło, że musiałem pojechać do Warszawy na koncert Nicka Cave’a, no a to musiało też spowodować to, że wczoraj rano nie było mnie na miejscu. Jestem jednak pewien, że nawet ta banda opętańców, która ostatnio nie potrafi zacząć dnia od obrzucenia mnie kolejnymi szyderstwami, jakoś sobie z tą szczególną sytuacją poradziła. A zatem zachowujemy dotychczasowy fason i głowę trzymamy  wysoko.      Byłem więc na koncercie Nicka Cave’a w tej okropnej hali naprzeciwko stadionu Legii i muszę powiedzieć, że to czego doświadczyłem bije na głowę wszystko to, co miałem okazję widzieć w życiu, włącznie z tymi zupełnie najświeższymi prezentacjami, a więc zarówno P.J. Harvey, jak i Motorhead, Swans, czy nawet

Nick Cave, czyli no i cóż że Torwar?

Obraz
W związku z koncertem Nicka Cave’a, wyjeżdżam dziś na dwa dni do Warszawy, a więc kolejny tekst będzie dopiero w czwartek. Dziś natomiast, by uczcić to wydarzenie – bo jest to wydarzenie niewątpliwie – chciałbym niektórym przypomnieć, a innych zapoznać z tekstem, jaki poświęciłem owemu niezwykle utalentowanemu artyście w swojej książce „Rock and roll, czyli podwojny nokaut”.       Kiedy piszę te refleksje, oglądam sobie jednocześnie występ Nicka Cave’a na Coachella Festival, i powiem uczciwie, że od czasu, gdy po raz pierwszy w życiu zobaczyłem go jeszcze z Birthday Party, nie miałem tak silnego poczucia, że oto mam do czynienia ze zjawiskiem artystycznym – ale też czysto ludzkim – na poziomie świadomości, co znaczy być człowiekiem obdarzonym talentami, jakiego zwykle oglądać nie mamy okazji.       Żeby zrozumieć, do czego zmierzam, kiedy nagle wyciągam kwestię talentów wykorzystanych od początku do końca, musimy jednak wrócić do początków, a więc do czasów wspomnianego The Birt

Dlaczego numer z lekarzami nie przejdzie

Przede wszystkim obiecany komunikat. Niestety, aukcja mojego tekstu o Alicji Tysiac zakończyła się niepowodzeniem. Zaledwie jedna osoba zdecydowała się go kupić, a mianowicie czytelnik z Gdańska, który przysłał mi za niego całe 58 zł. Bardzo dziękuję. Skoro więc to mamy załatwione,  czas na kolejny felieton z „Warszawskiej Gazety”, na który przyszło nam czekać nieco dłużej, ale co robić, skoro rzeczy się dzieją, czas nie czeka, a sprawa  głodujących lekarzy, której dotyczy poniższy felieton, w sposób naturalny, starciła swój urok? Swoją droga, to jest naprawdę ciekawe, jak oni są przewidywalni. Tekst ten pisałem we wtorek, we wtorek też już w samym tytule zasugerowałem, że numer z głodówką nie przejdzie, a tu minęło zaledwie parę dni i okazuje się, że nie dość, że temat jest już passe, to passe jest nawet sprawa tego biednego człowieka, co się pod Pałacem Kultury podpalił za Lecha Wałęsę i Puszczę Białowieską. No ale poczytajmy. Choćby dla rozruszania mięśni kontrolujących uśmiech. 

O wolności do informacji i jej zabójczej mocy

       Jak wiemy, do dziś do końca niezidentyfikowane osoby przyprowadziły parę dni temu pod warszawski Pałac Kultury pewnego człowieka, kazały mu się podpalić, a następnie wrzuciły do Internetu list, jaki on wcześniej rzekomo napisał, w którym przedstawił w punktach wszystkie powody swojego tak desperackiego czynu, a które obejmują cały zestaw propagowanych przez telewizję TVN24 oraz „Gazetę Wyborczą” zarzutów pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, poczynając od niszczenia polskiej pozycji w Europie, poprzez szarganie dobrego imienia prezydenta Lecha Wałęsy, po wycinkę Puszczy Białowieskiej. To co mnie w tym co się stało poruszyło może najbardziej, to akurat nie ów dziwny gest – w końcu ludzie próbują popełniać samobójstwa codziennie i to w przeróżny sposób i z najróżniejszych powodów – ale to, że ów jak by nie było gest protestu, pozostał przez media niemal niezauważony. Owszem, nieco późno, ale jednak, coś tam o tym wspomniano w TVN24 i w „Gazecie Wyborczej”, jednak dziś choćby, na t

Czy Amerykanie otworzą w Polsce największą na świecie fabrykę sznurka do snopowiązałek?

   Obiecywałem sobie, że nie będę więcej pisał o tym, co na polu reżimowej propagandy wyprawia Telewizja Polska, a to z tego powodu, że ja nie widzę żadnego sposobu, by do tego, co na temat tych idiotów i bezczelności, z jaką oni swój idiotyzm demonstrują pisałem wczesniej, dodać coś więcej. Mówiąc bardzo krótko, wygląda na to, że Jacek Kurski uznał, że ma przed sobą bandę durniów i owo przekonanie postanowił zrealizować odwołując się do najbardziej podstawowych schematów propagandowych, zaczerpniętych z późnego PRL-u, a więc czasu, gdy w Polsce pojawiły się pierwsze kolorowe telewizory, a z nimi coś, co wówczas powszechnie zostało określone nazwą „propagandy sukcesu”. Ktoś powie, że to nic takiego. To co nam pokazują „Wiadomości”, czy publicystyka TVP Info, to nic innego, jak stara szkoła telewizji TVN24, wtedy, a już zwłaszcza dziś, tyle że z odwróconym wektorem. Otóż nie. To nie jest to samo. Przez minione 20 lat, TVN24 uprawiał subtelną propagandę, często podpieraną równie subteln

#MeToo (z dedykacją dla wielkiego filantropa George'a Sorosa)

            Trzymałem to w sobie dziesiątki lat, ale przyszedł czas, że muszę owo cierpienie z siebie wyrzucić. Zanim to jednak uczynię, chciałbym złożyć wyrazy podziękowania słynnym gwiazdom filmu, piosenki, oraz sportu, że przez swoją odważną determinację zechciały i mnie zainspirować do tego, bym dziś podniósł wysoko głowę i oświadczył: „Ja też”. Oto bowiem, jak wiemy, po tym, jak ujawnione zostały wstrząsające przypadki molestowania wybitnych aktorek Hollywoodu przez znanego producenta Harveya Weinsteina, coraz więcej kobiet decyduje się podzielić się ze światem traumą, jaką przez wiele lat skrywały, czy to ze wstydu, czy zwyczajnie ze strachu. Od czasu gdy wybitna gwiazda kina Alyssa Milano, znana przede wszystkim z roli w znakomitym filmie „Wyścig armatniej kuli 3”, uruchomiła na Twitterze akcję pod hasłem #MeToo, nie ma dnia, byśmy nie słyszeli kolejnych wstrząsających historii, których bohaterkami są molestowane aktorki, piosenkarki, czy nawet sportsmenki. Minęło zaledwie kilk

Totalna opozycja monitoruje zachowania rasistowskie i ksenofobiczne

     Ponieważ, jak zresztą czytelnicy tego bloga świetnie wiedzą, bardzo zajmuje mnie sprawa protestu głodowego lekarzy rezydentów i codzienny los tych dzielnych ludzi, jak co dzień zajrzałem do portalu tvn24.pl, by sprawdzić, jak się ta walka rozwija, kto w niej już dążył polec,m a kto do niej dołączył, no a może przede wszystkich jacyś to wybitni przedstawiciele polskiej polityki, kultury oraz mediów zechcieli protestujących wesprzeć swoją obecnością. No i proszę sobie wyobrazić, że tam cisza. Nie zupełna oczywiście. Informacji przeróżnych jest bez liku. Oto rzeczniczka Mazurek „ zachęcałaby prezydenta, żeby witał Jarosława Kaczyńskiego ”, Ludwik Dorn informuje, że "Siły Zbrojne znalazły się w sytuacji paraliżu politycznego, histerycznego rozchwiania i głębokiego zwrotu antymodernizacyjnego",   Cersei Lannister „ w serii tweetów oskarżyła Harveya Weinsteina o molestowanie seksualne ”, z kolei piosenkarka Bjork to samo przypomina sobie, gdy chodzi o rezysera Larsa von Tiera

Czy za zrobienie jednego zdjęcia można pójść do piekła (repryza)

Obraz
Ponad rok już minął od czasu, jak wspólnie z moim synem obejrzeliśmy sobie film Michaela Cimino „Łowca jeleni”, a ja, zarówno pod wrażeniem samego filmu, ale też rozmowy, jaką ze swoim dzieckiem zmuszony byłem odbyć, zamieściłem tu tekst na temat oczywiście samej wojny w Wietnamie, ale też – i to może przede wszystkim – sposobu, w jaki prawda o niej została przez media, oraz kulturę popularną, zmanipulowana i ostatecznie zakłamana. Dziś mój syn, podobnie jak wczesniej starsza córka, już z domu sobie poszli, ale ponieważ zostało nam jeszcze ostatnie dziecko, to tak jakoś wyszło, że i na nią przyszła kolej i znów – podkreślić muszę, że z najwyższą satysfakcją – przyszło mi obejrzeć ten film, po raz nie wiem już który. No a skoro tak, to i po raz kolejny okazało się, że wszystko to co i na samym filmie, ale też swego czasu wokół niego się działo, przyszło mi od początku do końca tłumaczyć. Uważam zatem, że nie zaszkodzi, jeśli i dziś zamieszczę tu po raz kolejny tamten tekst, z nadzieją,