Jest bardzo możliwe, że ja tu już kiedyś o tym wspominałem, ale nawet jeśli, to dziś już mało kto o tym pamięta, a i ci pewnie nie za bardzo już tym co tam opisałem żyją. Jednak czas nam nadszedł taki, że czuję się w obowiązku podzielić się tamtą refleksją. Zacznę od tego, że był dawno temu film z Nicolasem Cagem zatytułowany skromnie „8 mm”. A rzecz była o tym, że Cage jest prywatnym detektywem, do którego zwraca się pewna świeża wdowa, która po śmierci bardzo bogatego męża otworzyła jego sejf, a tam znalazła taśmę HVS, na której jest pornograficzny film pokazujący gwałt połączony z czymś co robi wrażenie autentycznego morderstwa. No i pani ta wynajmuje Cage’a, żeby ten zbadał, czy to morderstwo to inscenizacja, czy fakt. No i tu zaczyna się faktyczna akcja, gdzie Cage zaczyna się zapuszczać w kolejne kręgi piekła, zaczynając od zwykłych sklepów z erotycznymi magazynami, przez twardą pornografię, i dalej miejsca, gdzie poza pornografią można też już kupić twarde narkotyki, no i wreszcie niemal wszystko to, co bogaci onaniści mogą sobie wymarzyć. Tam już ceny oczywiście są bardzo wysokie, ale też oferta do owych cen odpowiednia, w tym, jak najbardziej, można za 15 tys. dolarów kupić też taśmę wideo z bardzo realistycznie zainscenizowanym morderstwem.
Niestety, mimo że on już prowadzi biznesowe rozmowy z praktycznie najgorszym ludzkim śmieciem, prawdziwego morderstwa Cage nigdzie nie potrafi znaleźć. No ale ponieważ wdowa mu płaci bardzo dobrze, a on swoje zadanie pragnie wykonać uczciwie, to wreszcie trafia na ofertę, gdzie zabójstwo jest jak najbardziej autentyczne.
Obejrzałem ten film i wtedy po raz pierwszy w życiu uzmysłowiłem sobie, że o ile zbawienia za pieniądze kupić się nie da, a zdrowie i ładną pogodę z trudem, to wszystko inne w jakiś tam sposób można próbować uzyskać. A jeśli pojawi się na scenie ktoś bardzo, bardzo bogaty, wyposażony w jakąś nadzwyczaj silną obsesję, to załatwi sobie wszystko. I w tym samym momencie zdałem sobie też sprawę, z tego, że jeśli ten ktoś zażyczy sobie nie tylko taśmę VHS, ale żywe dziecko, które będzie mógł dyskretnie i bezkarnie zabić, to nie ma takiej możliwości, by przy odpowiedniej cenie, tego dziecka nie dostał. No i konsekwentnie, jeśli pojawi się ten pierwszy, to niewątpliwie już za chwilę zobaczymy tego drugiego, trzeciego i następnych, a wraz z nimi utworzy się najpierw lokalna, a potem światowa sieć.
To były moje myśli jeszcze wiele lat temu, ale dzięki temu, nie zaskoczyła mnie ani niegdysiejsza afera Harveya Weinsteina, ani całkiem świeża z niesławną listą Jeffreya Epsteina, a przyznać muszę, że nawet to co jest pokazane w popularnym – i oczywiście całkowicie fikcyjnym – koreańskim serialu „Squid Game”, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, żebym miał wzorem prezydenta Trzaskowskiego zakrzyknąć, że o nie, to się w pale nie mieści. Rzecz bowiem w tym, że mnie się to w pale mieści jak najbardziej i to, jak już wspomniałem, nie od dziś. Ale przy tym wszystkim jednak te wszystkie moje przemyślenia każą mi wiedzieć z całkowitą pewnością, że tzw. afera pedofilska w Kłodzku, to tak naprawdę nie jest w żaden sposób afera pedofilska. Owszem, prawdą jest, że w całej Polsce kilkunastu pedofilów umieściło się wygodnie w Platformie Obywatelskiej, a jest bardzo możliwe, że oprócz tych już skazanych są ich tam dziesiątki, a może setki, a ja jestem wręcz gotów uwierzyć, że każdy jeden polski pedofil jest w jakiś tam sposób przylepionych do Platformy. Mało tego. Biorąc pod uwagę fakt, że polskie więzienia niemal w stu procentach głosują za platformą, myślę sobie, że jest bardzo możliwe, że w ogóle większość polskich przestępców związana jest i czynnie i biernie z Platformą Obywatelską właśnie. Jednocześnie jednak nie ulega dla mnie wątpliwości, że ani ta cała Kamila, ani jej mąż to nie są żadni pedofile. Jestem głęboko przekonany, że nawet jeśli to co oni robili z tym dzieckiem i psem, jakoś ich tam podniecało, to oni nie byli ani klasycznymi pedofilami czy sodomitami. On, a razem z nim pewnie jego żona, stworzyli pedofilsko-sodomistyczny biznes i prowadzili go dla pieniędzy, a ponieważ niefortunnie trafiłem na dokładny opis tych ich bezeceństw, to i wiem, że te pieniądze musiały być wręcz niewyobrażalne. Wiedząc już, co tam się przez te wszystkie lata dzień w dzień działo, mogę się domyślać, że te ich filmy musiały osiągnąć na światowych rynkach zawrotne ceny. I w konsekwencji trafiały do tych również, którzy byli w stanie nie tylko kupić sobie dziecko, z którym będą mogli robić, to co "ci Polacy" robili ze swoim, ale być może za dodatkową opłatą któreś z nich zabić.
Właśnie tak. Na światowych rynkach. Jak wiemy, ci państwo z Kłodzka zastali namierzeni przez służby kanadyjskie, rozumiem, że przez specjalne kanadyjskie służby inwigilujące siatki pedofilskie na całym świecie. Siatki pedofilskie, sodomistyczne, siatki zajmujące się handlem dziećmi, handlem narkotykami, Bóg jeden wie, czym jeszcze, może i produkcją filmów z autentycznymi morderstwami. Tymczasem my tu mamy to nędzne Kłodzko, do którego jeszcze 10 lat temu strach było zaglądać, jakiegoś miejscowego libka, jego żonę radną Platformy Obywatelskiej i koleżankę wicemarszałek Sejmu, i zaledwie jedno maleńkie ogniwo międzynarodowej siatki pedofilskiej. Oni nie byli pedofilami, podobnie jak nie byli zboczonymi mordercami ci ukryci tak naprawdę poza kadrem organizatorzy owego przemysłu, na który ostatecznie Nicolasowi Cage’owi udało się natrafić.
A zatem, proszę nam nie zawracać głowy, nazywając tych dwoje dewiantami, pedofilami, czy zboczeńcami. Im najpierw powinno się sprawdzić konta, by zobaczyć dokłądnie, na jakim poziomie ten ich biznes funkcjonował, a potem ich wsadzić za handel dziećmi. I oczywiście przychylam się do apelu Mateusza Morawieckiego: należy jak najszybciej przywrócić w Polsce karę śmierci.




.jpg)