Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silesia City Center. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silesia City Center. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2011

O półkolistym ekranie na poziomie +1

Myślcie sobie co chcecie, ale poczułem, że to akurat muszę powiedzieć. Nawiedziła mnie bowiem myśl, że muszę się podzielić pewną, dziś już akurat nie refleksją, ale zwykłą, czystą wiadomością. Oto wiadomość. Proszę złapać się czegokolwiek:
W Silesii przybyło nie tylko sklepów, ale także miejsc parkingowych. Kierowcy mają ich do dyspozycji już 3,5 tys. Na duże zakupy mało kto wybiera się z torebką albo plecakiem. Większość do Silesia City Center przyjedzie samochodami. Na szczęście i o tej kwestii pomyślał inwestor. Do istniejących wcześniej miejsc parkingowych doszło aż 1,3 tys. nowych. 525 zlokalizowanych jest na dachu nowej części, w podziemiach łącznie znajdziemy 1,7 tys. w trzech miejscach – pod Tesco, pod Saturnem, i nową częścią (co łącznie z istniejącymi wcześniej miejscami daje ponad 3,5 tys. miejsc do parkowania.
– W Silesii pojawiły się dwa nowe parkingi. Jeden z nich znajduje się na dachu nowej części, prowadzi do niego specjalna rampa. Cały parking ukryty jest za półkolistym ekranem na poziomie +1. Ciekawostka jest to, że klienci pozostawiający swoje samochody własnie na tym parkingu będą mogli wchodzić do centrum przez dach, zjeżdżając na pasaż ruchomymi schodami lub windą, podobnie jak klienci wybierający parking podziemny – tłumaczy Dominika Musialik, marketing manager Silesia City Center. – Dzięki nowemu systemowi oznakowań poruszanie się po parkingach w Silesii będzie teraz znacznie łatwiejsze – dodaje Musialik.
To jeden z największych parkingów podziemnych na Śląsku. Więcej miejsc parkingowych oznacza, że Silesia City Center przygotowuje się na jeszcze większą liczbę klientów, a tych rocznie do centrum przyjeżdża aż 13 mln. – Chcemy zapewnić każdemu klientowi możliwie najbardziej komfortowe warunki do pozostawienia swojego samochodu w bezpiecznym miejscu, możliwie najbliżej wejścia do Centrum – podkreśla Musialik”.
Cóż powiedzieć? Cóż powiedzieć? Będą dwie rzeczy. Dowiedziałem się właśnie, że w swojej nowej książce, Janusz Palikot przyznaje, że przez wszystkie dni, jakie spędził w Sejmie, nie miał ani jednej okazji, żeby zamienić choćby jedno słowo z Jarosławem Kaczyńskim. Nigdy. Przez te wszystkie lata – normalnie, jak to w pracy – rozmawiał z każdym. Z Jarosławem Kaczyńskim – on to najzwyczajniej w świecie w tej swojej książce przyznaje – nigdy. Choćby i przez chwilę. Przez te wszystkie lata, każdego możliwego dnia, ich drogi się rozchodziły.
I to jest jedna rzecz. Druga to apel to niektórych z czytelników tego bloga. Oni wiedzą, że o nich mówię. Jeśli powyższy tekst okazał się dla nich za trudny – niech przynajmniej się nie odzywają, bo mogę zareagować tak jakbym bardzo nie chciał. Ostatnio i tak już wyłącznie grzeszę.

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...