Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Foltyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łukasz Foltyn. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2020

O księdzu co brzydko mówił

Opisana poniżej historia starszym czytelnikom tego bloga jest już pewnie dobrze znana, ponieważ jednak jestem szczerze przekonany, że prawdy nigdy dość, a okazja ku temu, by to przekonanie zrealizować, jest jak znalazł, przedstawiam swój najświeższy felieton z „Warszawskiej Gazety”, z nadzieją, że po raz kolejny może coś drgnie.        


      Oto w tych dniach pewien Łukasz Foltyn, jak się dowiadujemy człowiek, który wymyślił popularny komunikator Gadu-Gadu opublikował na Facebooku analizę, w której przy pomocy samych liczb dowiódł, że Jerzy Owsiak ze swoją fundacją, nie jest służby zdrowia dobrodziejem, lecz jej mordercą. A mówiąc krótko, chodzi o to, że w sytuacji gdy jego całkowity udział w finansowaniu opieki medycznej w Polsce stanowi zaledwie jedną tysięczną całego budżetu, znaczna część opinii publicznej utrzymywana jest w przekonaniu, że gdyby nie WOŚP, Polskie Państwo służbę zdrowia by już dawno zrujnowało.
     Mógłbym tu dokładniej zrelacjonować wyliczenia zaprezentowane przez Foltyna, pomyślałem jednak, że opowiem pewną historię sprzed lat, która o wiele plastyczniej pokazuje, z czym i z kim mamy do czynienia. Otóż w czasie wielkiej powodzi roku 1997 pewna podopolska wioska została odcięta od świata, tak że ludziom zaczęło brakować wody pitnej, żywności, suchych ubrań, leków itd. W ogólnym bałaganie i przy permanentnej niemożności miejscowych władz, proboszcz okazał się jedynym człowiekiem, który potrafił powodzian skrzyknąć, zorganizować ich i w ogóle zacząć działać, tak by pomóc zwłaszcza tym, którzy z racji wieku, albo choroby mieli najtrudniej.
      Kiedy woda trochę opadła, na horyzoncie pojawiły się trzy ciężarówki z logo WOŚP. Dowiedziawszy się, że wspomniane ciężarówki jadą do niego, proboszcz zwołał ludzi do wyładunku i zaczął wytężać wzrok. Już po chwili jednak okazało się, że ciężarówki, jeszcze przy wjeździe na most ma Odrze, z niejasnych kompletnie powodów, nagle się zatrzymały. Ludzie czekali całą noc, cały dzień, w końcu proboszcz, jako że samochody zalało i były nie do użytku, wsiadł na rower i pojechał na drugi brzeg rzeki. I tam mu wyjaśniono, że pan Owsiak życzy sobie, żeby wjazd transportu do wsi i rozdzielanie darów rejestrowała ekipa telewizyjna, a ta, tak się niefortunnie złożyło, może przyjechać najwcześniej jutro, a kto wie, czy nie dopiero za dwa dni. Proboszcz oczywiście zasugerował, by machnąć ręką na telewizję i jak najszybciej przyjeżdżać, bo powodzianie bardzo potrzebują pomocy, wtedy jednak jeden z członków owego transportu, zadzwonił z komórki do Owsiaka i przedstawił mu sytuację, by już po chwili rozłączyć się i poinformować, że szefowi bardzo jednak na telewizji zależy, a więc jednak trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Proboszcz, jak się okazało, człowiek pobożny i dobry, choć o cholerycznym usposobieniu, na tę informację zdenerwował się bardzo, zwyzywał tych ludzi, z Jerzym Owsiakiem na czele, od bezdusznych chamów, kazał im – przepraszam tu za zbyt dosłowny cytat –  „wypierdalać”, a jednocześnie zapowiedział, że jeśli którakolwiek z panaowsiakowych ciężarówek wjedzie do wsi, to on ją osobiście, wraz z całą zawartością, spali.
       Opowiedziana historia jest jak najbardziej autentyczna, opowiedział mi ją świadek owych zdarzeń, a ja już tylko mam nadzieję, że stanie się cud i uruchomi ona choćby małą lawinę. A potem się zobaczy.



Przy okazji przypominam, że wszyscy ci, którzy mają życzenie komentować na tym blogu, mogą swój zamiar realizować wyłącznie przez wcześniejszą rejestrację. W związku z tym, proszę o kontakt pod adresem k.osiejuk@gmail.com.

czwartek, 9 stycznia 2020

Czy Jerzy Owsiak przerzuci się na produkcję parówek?


      I znów stało się tak, że choć mi ani w głowie nie było zajmować się tym akurat tematem, sytuacja mnie złapała za gardło i mamy co mamy. A wszystko zaczęło się od tego, że człowiek, o którego istnieniu wcześniej nie miałem nawet pojęcia, twórca komunikatora Gadu-Gadu nazwiskiem Łukasz Foltyn, jak się okazuje, po raz już enty zwrócił publicznie uwagę na fakt, że działalność Jerzego Owsiaka jest czystym, niczym nieskażonym oszustwem, i to wcale nie najbardziej dlatego, że on zebrane przez te biedne dzieci i sterroryzowane instytucje pieniądze wydaje na własne przyjemności, ale przez to, że owa rzekoma „świąteczna pomoc” nie jest żadną pomocą, lecz wyłącznie czysto biznesowym geszeftem, od innych różniącym się tylko tym, że jest bardziej skuteczny.
      Przeczytałem wypowiedź Foltyna uważnie i z autentyczną satysfakcją, to jednak co mnie w niej uderzyło najbardziej to nawet nie fakty takie choćby jak ten, że to co z wielkim hukiem uda się Owsiakowi w tym roku zebrać, to zaledwie promil – to promil w sensie dosłownym – tego, czym każdego kolejnego roku polską służbę zdrowia zasila państwowy budżet, lecz to, że chyba po raz pierwszy raz od samego początku owego przekrętu, sprawa zyskała charakter jak najbardziej publiczny. Swój tekst opublikował Foltyn jak zawsze na Facebooku, to jednak na co warto zwrócić uwagę, to fakt, że choć oczywiście jego słowa spotkały się ze zwyczajowym hejtem, to dziś ów hejt jest o tyle szerszy i głębszy, że jego wypowiedź  komentowana jest znacznie powszechniej niż kiedykolwiek wcześniej i wcale nie koniecznie pod hasłem „precz z faszyzmem”. A to moim zdaniem musi świadczyć o tym, że coś się najprawdopodobniej jednak tym razem zmienia.
     Mimo to jednak, nie myślałem o tym, by się wyliczeniami Foltyna zajmować, choćby ze względu na swoje dawne już postanowienie, że z Owsiakiem tu już koniec. I oto, proszę sobie wyobrazić, przyszła do mnie moja córka i poinformowała mnie, że sieć komórkowa Play, z której ona korzysta, poinformowała ją właśnie, że w związku ze zbliżającą się niedzielą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, z każdej wpłaty na konto firmy dokonanej przez aplikację, jedna złotówka zostanie przekazana na biznesowy projekt Owsiaka. Ponieważ moje dziecko wszystkie swoje dotychczasowe zobowiązania wobec Playa realizuje przez aplikację właśnie, a jednocześnie całą swoją działalność dobroczynną realizuje w skrytości swojego serca, a nie na dźwięk trąb, zmuszona została do tego, by ten jeden jedyny raz nie korzystać z aplikacji, ale wykonać zwykły przelew. Mnie natomiast w tym samym momencie nie dość, że się przypomniało owo wyliczenie Foltyna, to jeszcze nie mogłem nie zwrócić uwagi na fakt, że w istocie rzeczy ów WOŚP zbliża się szybkimi krokami, jako że gdzie się praktycznie znajdę, jestem o tym informowany. I w tym momencie pomyślałem sobie, że skąd ja tak naprawdę mogę mieć pewność, czy nie jest tak, że i ja – tym razem zupełnie nieświadomie – płacąc za cokolwiek, jednej złotówki z moich pieniędzy nie przeznaczam na biznes Jerzego Owsiaka. Jaką ja mam mianowicie gwarancję, że choćby firma Orange, części z niedawno przeze mnie zapłaconego rachunku nie wysłała na konto fundacji Owsiaka? Skąd mogę mieć spać spokojnie, bo rachunek, który płacę za oglądanie meczy Premier League nie został właśnie tak podzielony, by jego część została wysłana na przyszłoroczny festiwal Rock’n’Poland? Czy to jest wreszcie możliwe, że gdy dziś kupowałem w Lidlu kawę i tabletki do zmywarki, Niemcy uznali za stosowne podlizać się tym, którym podlizać się wypada, i choćby głupiej złotówki z moich pieniędzy nie wysłali Owsiakowi właśnie?
      Z tego co bowiem od lat obserwuję, a mam wrażenie, że z każdym rokiem sytuacja robi się coraz bardziej dramatyczna, w publicznej przestrzeni jest coraz mniej miejsc, do których ów moralny terror jeszcze nie dotarł.
      A więc stało się tak, że się złamałem i postanowiłem zająć się tym strasznym kłamstwem, i proszę sobie wyobrazić, że w międzyczasie nawet wysłałem również odpowiedni tekst do „Warszawskiej Gazety”, który tu postaram się umieścić jeszcze przed ową straszną niedzielą.
      Ponieważ jednak głównym tematem tej notki jest to co po raz kolejny powiedział nam Łukasz Foltyn, oraz, zupełnie niespodziewanie, nadzwyczaj szeroka publiczna reakcja na jego słowa, pomyślałem że wrzucę tu cały wywiad, jakiego udzielił on – uwaga, uwaga – „parówkowemu” portalowi natemat.pl. A to, że oni jako pierwsi zareagowali i to jeszcze w taki sposób, zdecydowanie o czymś musi świadczyć.


Pana wpisy sugerują, że daleko panu do WOŚP, bliżej do NFZ. Na kilka tygodni przed finałem WOŚP krytykuje pan tę inicjatywę i Jurka Owsiaka. Jest pan rzecznikiem NFZ, dostał pan posadę w rządzie?

Po pierwsze, to na temat WOŚP piszę od dawna, wręcz od wielu lat, i nie tylko w okolicach finału. Tym razem zrobiło się o tym głośno, bo tematem zainteresowali się dziennikarze.
Cieszę się, że ta sprawa zaistniała w mediach, dotychczas pisałem dla wąskiego grona. Mam też negatywne konsekwencje swoich publikacji, bo jednak atakują mnie hejterzy – a przecież "Prawdziwa cnota krytyki się nie boi". Poza tym, niech mnie przekonają, że nie mam racji.

Czyli to nie jest tak, że jest pan zamknięty na jakąkolwiek dyskusję?

Nie, dziś nawet napisałem, że zmienię o 180 stopni pogląd na WOŚP, jeśli pokażą mi jakiś szpital w Polsce, w którym faktycznie brakuje sprzętu.

Przejrzałam komentarze. Internauci już znaleźli szpital w Białymstoku. W 2012 roku miasto odmówiło zakupu rezonansu. Skontaktowałam się też z prezesem Polskiej Misji Medycznej, ordynatorem Oddziału Ratunkowego w Bochni, lekarzem Jarosławem Gucwą. Zapytałam, jak sprawa sprzętu od WOŚP wygląda z jego perspektywy. Odpowiedział: "Z mojej wiedzy w Polsce nie ma szpitala, który w dowolnym momencie byłby w pełni wyposażony i nie chciał przyjąć np. tomografu".

Taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Jeśli w szpitalu brakowałoby sprzętu ratującego życie, to stanowiłoby to zagrożenie życia. Taka placówka nie miałaby prawa wykonywać kontraktu z NFZ, to byłaby sprawa dla prokuratora. A podkreślam, że od WOŚP szpitale najczęściej otrzymują drobny sprzęt, tomografy to rzadkość.

Osiem tomografów WOŚP przekazało polskim szpitalom. Jeden z nich kosztuje około trzy mln zł.

To było osiem tomografów w całej historii WOŚP. Natomiast zwykle zakupują kilkaset sztuk kardiomonitorów, jeden kosztuje dwa tysiące złotych. I chce mi pani powiedzieć, że jak brakuje dwóch tysięcy, to mimo że życie pacjenta jest zagrożone, to szpital czeka na pomoc od WOŚP, a nie che mu pomóc np. samorząd czy Ministerstwo Zdrowia?

Szpitalny sprzęt najczęściej jest marnej jakości. Lekarz tłumaczył mi, że tomograf średnio zużywa się po dziesięciu latach, a firmy nawet nie produkują do tego sprzętu części zamiennych.

To możliwe, że tych osiem tomografów od WOŚP pewnie już w ogóle nie pracuje.

To oznacza, że nawet jeśli w szpitalach jest sprzęt, to kiepskiej jakości, uszkodzony. Tomografy są łatane gumą arabską, karetki mają przebieg po ponad 900 tys. km.

Nie neguję tego, że szpitale potrzebują więcej sprzętu, zwłaszcza lepszego. Neguję natomiast to, że brakuje sprzętu. To subtelna, ale zasadnicza różnica.
Chodzi mi o to, że nie ma takiej sytuacji, że szpital nie może zdobyć sprzętu, bo – wbrew pozorom – ma po pierwsze własne środki, wiele szpitali ma nadwyżki finansowe. Po drugie – dyrekcja ma możliwość zaciągnięcia kredytu, który i tak koniec końców spłaci państwo, a nie WOŚP.
Po trzecie, to same samorządy robią zakupy, przekazując dotacje, po czwarte – Ministerstwo Zdrowia udziela szpitalom wsparcia i po piąte – Unia Europejska – z tego co wiem – sfinansowała zakupy sprzętu wielokrotnie większe niż WOŚP, a niewspółmiernie mniej się o tym mówi...
Sam WOŚP nie działa tak, że szpital dzwoni i informuje, że na jutro potrzebuje sprzęt, tylko raz na pół roku robi przetargi i rozsyła te sprzęty. One są dodatkiem i nie ratują sytuacji szpitala. Może pozwolą trochę pieniędzy zaoszczędzić szpitalowi, ale może je przeznaczyć np. na premie dla dyrekcji.

Czyli pana boli to, że rodzice np. dzieci często powtarzają, że "sprzęt WOŚP uratował im życie"?

No właśnie, weźmy to zdanie "Sprzęt WOŚP uratował życie". To jest manipulacja. Po pierwsze to sam sprzęt nie leczy, więc jeżeli już, to trzeba powiedzieć: "Sprzęt WOŚP razem z lekarzami".
Ostatnio czytałem wywiad z dyrektorem szpitala i mówił, że koszty płac personelu to 80 proc. jego działalności. Czyli życie ratuje nie tylko sam sprzęt. Inna sprawa, zasadnicza – to trzeba by udowodnić, czy faktycznie szpital nie mógł tego sprzętu zakupić sam, ani nie chciały mu w tym pomóc organy do tego zobowiązane, samorządowe i Ministerstwo Zdrowia. Trudno sobie taką sytuację wyobrazić…

Wolałby pan, żeby środki, które zbiera Jurek Owsiak, były przeznaczane np. na płace dla pielęgniarek czy lekarzy?

Nie, to też byłby absurd. Uważam, że jeżeli ktoś chce pomagać, to niech pomaga tym, którzy wołają o pomoc. Przecież takich apeli ludzi w potrzebie jest wiele. Np. na leki, których NFZ faktycznie nie refunduje. A żadnych apeli szpitali o sprzęt nie widziałem.
To byłby wstyd dla samorządu i państwa, i afera na całą Polskę – że rząd nie chce zakupić sprzętu ratującego życie, dlatego do takich sytuacji nie dochodzi. A słyszała pani o sprzęcie wartym kilkadziesiąt milionów, który stoi nieużywany?

Czyli pana zdaniem WOŚP powinien wspierać ludzi, którzy na przykład apelują o pomoc na Pomagam.pl czy Zrzutka.pl?

Na przykład. Jest bardzo wielu pacjentów w Polsce, których się nie leczy, ale nie dlatego że brakuje sprzętu, ale nowoczesnych leków. I to rzeczywiście byłoby pomaganie komuś, kto potrzebuje pomocy, a nie ma zapewnionego leku.
W pewnym sensie WOŚP nie pomaga ludziom, tylko państwu. To, co robi Orkiestra nie podlega działalności charytatywnej, bo ta definiowana jest jako pomoc osobom w potrzebie.

Chciałby pan, żeby WOŚP nie wspierał NFZ-tu?

Tak. WOŚP dokładając swoją jedną tysięczną przejmuje wszystkie niemalże "zasługi" za to, co robi NFZ. I później powtarza się, że to WOŚP ratuje życie. Nikt nie mówi, że to NFZ uratował mu życie.

Dlaczego tak panu przeszkadza WOŚP?

Dlatego, że wokół WOŚP jest wielki i fałszywy rozgłos. Jest to przechwalanie tej organizacji, kosztem tego, co robi tutejszy system. Jest to wręcz ośmieszanie nas, płacących składki. A ja płacę składki i nie chcę, żeby ktoś mnie ośmieszał, że to nic nie daje. Głosi się, że dopiero WOŚP ratuje życie – chociażby z tego względu.

Brytyjski fundusz zdrowia reklamuje się np. podczas Igrzysk Olimpijskich. Oni z dumą pokazywali, że mają system publicznej ochrony zdrowia.
A u nas nie ma żadnej reklamy. A w pewnym sensie NFZ potrzebuje takiej kampanii PR-owej, żeby też pokazali, ile operacji robią, ile żyć ratuje np. pogotowie ratunkowe. To kosztuje olbrzymie pieniądze, setki razy większe niż zbiórki WOŚP, ale tego się nie widzi... Albo to też "zasługa WOŚP".

Upewnię się tylko raz jeszcze – na pewno nie pracuje pan dla NFZ? Bo robi pan czarny PR WOŚP a promuje NFZ.

Nie. Uważam, że interes publiczny wymaga tego, żeby przedstawić prawdę.

A nie uważa pan, że pisanie takich komunikatów o WOŚP szkodzi nam wszystkim?

Sformułowanie, że "WOŚP jest szkodnikiem służby zdrowia" – jest wyrwane z kontekstu. Napisałem, że ludziom miesza się w głowach, sądzą oni, że składki nic nie dają. Większość osób pisze, że "NFZ nic nie daje" i "moje dzieci uratował WOŚP". Jeśli tak dzieciom mówimy, to WOŚP przyczynił się do tego, że mamy jedne z najniższych nakładów na służbę zdrowia.

Niech pan rozwinie.

Politycy zamiast dbać o to, by zwiększyć budżet na służbę zdrowia, to wolą się pokazać na finale WOŚP-u.


No nie wszyscy politycy. 
Prawica krytykuje Owsiaka.

Nie, wszyscy politycy wspierają WOŚP. Prezydent Duda przekazuje rzeczy do licytacji. Premier Szydło także wsparła zbiórkę, minister Radziwiłł wystawił na aukcji spotkanie ze swoją osobą itp.
Żaden polityk w Polsce nie śmie krytykować WOŚP czy Owsiaka, a przecież on ich ośmiesza. Robi z nich… złodziei, skoro składki na NFZ nie dają nic, a WOŚP dokładając 1/1000 robi wszystko…

A pan dorzuca się do skarbonki WOŚP?

Daję, bo muszę. Nie da się w dniu finału przejść przez ulicę nie dając nic do puszki WOŚP.

Nie, przecież może pan powiedzieć wolontariuszom to, co napisał pan na Facebooku. Myślę, że nikt pana siłą do puszki nie zagoni.

Jest to szantaż moralny. Nie życzę sobie, żeby WOŚP dla mnie kupował sprzęt, wolę wymóc to na NFZ. Ale nie ma wyboru. To jest tak, jakby jakaś firma wysłała pani towar, a później kazała za niego zapłacić.
Owsiak wyświadcza nam usługę, dokłada swoją malutką cegiełkę i ja już nie mam wyboru. Skoro mogę kiedyś potrzebować sprzętu, to muszę dawać. I większość ludzi wychodzi z takiego założenia.

Pan się naprawdę czuje zaszantażowany przez Jurka Owsiaka? Przecież nie musi pan wrzucając na WOŚP dorzucać kartki: "Ja, niżej podpisany wsparłem WOŚPi w razie gdy znajdę się w szpitalu....".

Ale czuję się zobowiązany moralnie. I myślę, że tak samo czuje się większość osób. Skoro Owsiak dla nas robi zbiórkę i pomaga szpitalom, to my musimy się do tego dołożyć. Wyświadcza usługę – chcąc nie chcąc – my z tego korzystamy.

Czyli jest pan osobą honorową. Mógłby pan nie dać, a później w szpitalu korzystać ze sprzętu oznaczonego czerwonym serduszkiem.

Jestem honorowy jak większość. Poza tym najcześciej wolontariuszami są dzieci i trudno byłoby im tłumaczyć całą tę sytuację.

W sieci piszą o panu: "nie ma serca, dołączył do prawicy, która hejtuje Owsiaka i WOŚP, nie potrafi komunikować się z ludźmi".

Służba zdrowia to nie jest kwestia dobrego serca, tylko po prostu odpowiedniej organizacji i finansowania. Dobrym sercem nie uzdrowimy pacjentów. A wielu z nich potrzebuje, żeby służba zdrowia była lepiej opłacona, żeby było więcej etatów. I to ich uleczy. A nie nasze dobre chęci i organizowana raz do roku impreza, która jest głównie dla nas, nie dla chorych.

Chcący czy niechcący robi pan WOŚP i Owsiakowi czarny PR. Nawet jeśli uważa pan, że pieniądze, które zbiera WOŚP nie powinny być przeznaczane na sprzęt, bo pana zdaniem, tego jest w szpitalach w nadmiarze, ale bezpośrednio na osoby potrzebujące, to i tak szkodzi pan WOŚP i zniechęca pewnie jakąś część Polaków, żeby przekazywać pieniądze. Robi pan niedobrą robotę.


Jeszcze raz – sprzętu nie ma w nadmiarze, tylko go nie brakuje. I szpitalom nie zabraknie środków na ich zakup, jeśli naprawdę jest to sprzęt niezbędny do ratowania życia.
Co do mojej krytyki organizacji – to i tak wiele osób daje na WOŚP na przekór. Więc pewnie znowu będzie rekord, chyba że przeszkodzi w tym zakaz handlu w niedzielę i mniej ludzi będzie w centrach handlowych. Na szczęście dla WOŚP nigdy nie zawodzą osoby wychodzące z kościołów.
Po drugie uważam, że dobre będzie i dla służby zdrowia, i dla WOŚP, jeśli powiemy sobie prawdę. Żyjemy wierząc w bajki o tym, że zbiórka organizowana raz w roku uzdrawia służbę zdrowia... Korzyści z tego jednego promila, który dokłada WOŚP, są mniejsze niż straty wynikające z tego, że ludzie błędnie myślą o służbie zdrowia, jej finansowaniu, że uważają, że składki nic nie dają, a WOŚP dużo.

Myśli pan, że to przez WOŚP mamy niskie nakłady na służbę zdrowia, dobrze rozumiem?

Między innymi. Bo ludzie zamiast naciskać na polityków, by zwiększyli środki na służbę zdrowia, uważają, że Owsiak naprawia tę sytuację. I że to załatwia sprawę.
A sądzę, że to negatywne. Prawdziwa cnota krytyki się nie boi. I jeżeli racje ma WOŚP, to sama się obroni. Do tej pory praktycznie żadnej krytyki WOŚP nie było, obowiązywał zbiorowy zachwyt. To niezdrowe z zasady, bo wszystko, co jest poza krytyką z czasem ulega zepsuciu…

       I to tyle. Moim zdaniem, rozmowa ta jest nadzwyczaj ciekawa, podobnie jak ciekawe są diagnozy Foltyna, to jednak co tu robi wrażenie największe, to – zakładając, że ona jest szczera, a tak mam prawo podejrzewać – autorka tej rozmowy w sposób niemal doskonały reprezentuje zawzięte do granic możliwości zidiocenie znacznej części opinii publicznej. To w jaki sposób ona jest odporna na wszelkie możliwe argumenty, robi autentyczne wrażenie, ja jednak, jak to jest ze mną zazwyczaj, wciąż wierzę, że od tego muru szaleństwa stopniowo będą się odrywać kolejne cegły.


Na koniec stały ostatnio komunikat. Kto ma życzenie komentować na naszym blogu, niech najpierw zgłosi swoje uczestnictwo mailowo pod adresem k.osiejuk@gmail.com i wtedy powiem, co dalej.





Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...