Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2018

W czym Paweł Lisicki jest lepszy od Judasza Iskarioty?

      Kiedy po praz pierwszy trafiłem na tę rozmowę, poczułem tak przejmującą bezradność, że poprosiłem Coryllusa, żeby to on może się tym zajął, bo ja nie mam ani siły ani wystarczajcego talentu, by to coś objąć słowem. On się oczywiście zainteresował i obiecał, że kiedy już ogarnie to wszystko, co się wokół niego nagromadziło, pomyśli, co z tym zrobić, w międzyczasie jednak okazało się, że ja nie jestem w stanie przestać o tym myśleć i to do tego stopnia, że uznałem, że jeśli coś jednak na ten temat nie napiszę, to zwyczajnie zacznę wrzeszczeć. A zatem proszę posłuchać.      Otóż na stronie internetowej telewizji TVP Info wpadłem na ekskluzywny wywiad, jakiego udzielił im Paweł Lisicki, naczelny redaktor tygodnika „Do Rzeczy”, a jednocześnie, jak się okazuje, od niedawna pisarz. Napisał mianowicie Lisicki książkę zatytułowaną „Epoka Antychrysta” i jak stanowi już sam tytuł wspomnianego wywiadu, „Franciszek: papież czy guru?”, opisuje czasy ostateczne, kiedy to na papieskim tronie

Nowa tablica na pożegnanie października

Czas biegnie tak szybko, że ani się obejrzałem, a tu wypada wrzucić kolejny odcinek „Wezwanych do tablicy”. Powinno być wesoło. Zapraszam.        Wybory już za nami, my pisowska szarańcza, jak się domyślam, pisząc ten tekst jeszcze przed głosowaniem, wyszliśmy z nich z tarczą, a ja się już tylko zastanawiam, jak wpływ na ten wynik miało uaktywnienie się pod koniec kampanii najwybitniejscych przedstawicieli polskiego teatru i filmu. No bo proszę sobie wyobrazić sytuację, gdzie Polacy drapią się po swoich biednych głowach zastanawiając się, na kogo tu głosować, a na to wychodzi do nich aktor Jerzy Łukaszewicz i informuje ich, że ponieważ są „ niedouczeni, wystaje im słoma z butów, są megalomanami, mają problem z porozumiewaniem się z innymi ”, dają się uwodzić takim ludziom, jak Jarosław Kaczyński. Ja oczywiście rozumiem, że Łukaszewicz, podobnie jak większość jego znajomych, Polską i Polakami gardzi, i to jest u nich stan zupełnie naturalny. Chciałbym jednak temu dziwakowi przyp

Co gryzie Louisa Cyphre?

Obraz
      Proszę sobie wyobrazić, że moja codzienna obecność w Sieci doprowadziła mnie w końcu do miejsca, które wielu z nas określiłoby mianem zguby. I nie mam tu na myśli ani darmowej pornografii ani, co pewnie jeszcze gorsze, portalu pod nazwą wyborcza.pl, ale czegoś znacznie, znacznie gorszego, a mianowicie samego Jerzego Urbana, a konkretnie trzech zapisanych w Internecie rozmów, jakich ów Urban na przestrzeni lat udzielił po kolei: Kubie Wojewódzkiemu, Wojciechowi Jagielskiemu, oraz Elizie Michalik.        Ktoś się zapyta, jak do tego doszło, a ja odpowiadam, że wszystko odbyło się błyskawicznie. Trafiłem na jedną z tych rozmów, wsłuchałem się w jej słowa, no a resztę załatwił już zwykły system podpowiedzi. I zapewne dziś musiałbym się tej swojej słabości wstydzić, gdyby nie fakt, że przy okazji udało mi się odkryć coś moim zdaniem nadzwyczaj ciekawego, a czym chcę się tu dziś z Czytelnikami podzielić, dla, jak powiedział Poeta, wspólnej korzyści i dobra wspólnego.        Myślę

Dominik Tarczyński - kielecka reaktywacja

      Kampania przed wyborami samorządowymi ledwo co przekroczyła półmetek, a poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński, zapragnąwszy zaangażować się w walkę o prezydenturę Kielc dla popieranego przez PiS obecnego prezydenta, całkowicie bezprzytomnie zarzucił kandydatowi Koalicji Obywatelskiej Bogdanowi Wencie, że ten jako funkcjonariusz ZOMO w stanie wojennym pałował walczących o wolność Polaków. Wenta naturalnie Tarczyńskiego pozwał, ten zmuszony został przez sąd do tego by swoje łgarstwa odszczekać, a ja na tym blogu napisałem, że ów wybuch zidiocenia może kosztować PiS utratę, jak się zdaje, bardzo dobrze zarządzanych Kielc.       Oczywiście, zgodnie z moimi obawami, obecny prezydent Kielc, Wojciech Lubawski, jak słyszę, prezydent dobry i jak dotychczas przez kielczan stosunkowo lubiany, w pierwszej turze z Wentą wyraźnie przegrał, a ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że owa porażka jest przede wszystkim reakcją na wybryk Tarczyńskiego. Z moich obserwacji bowiem wynik

Dlaczego kibicowałem Pawłowi Adamowiczowi w walce o prezydenturę Gdańska

Dziś proponuję swój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”, w którym uzupełniam nieco refleksje, jakimi się tu dzieliłem w dzień po pierwszej turze wyborów. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie.                Moje powyborcze refleksje koncentrują się wokół dwóch kwestii. Do pierwszej z nich odniosłem się jeszcze w poniedziałek na swoim blogu, wyrażając opinię, że dla każdego kto wie, czym jest dzisiejsza Warszawa, musi być oczywiste, że jej mieszkańcy w swojej przeważającej większości gotowi są zagłosować choćby na kij do mopa, zakładając że ten nie zburzy im owego szkaradziejstwa, jakim jest stojący na Placu Europejskim Warsaw Spire. Bo dla tych ludzi cały sens życia nie sprowadza się wbrew pozorom do obrony Konstytucji, miłości do Brukseli, czy nienawiści do PiS-u, lecz właśnie do upajania się rzekomą urodą owego Warsaw Spire i temu podobnych wieżowców, które oblepiły ich miasto.       Dziś jednak chciałbym zwrócić uwagę czytelników „Warszawskiej Gazety” na problem nie W

O życiu w cuchnącym świecie

      Moje zdanie na temat Moniki Jaruzelskiej, córki TEGO Jaruzelskiego, pozostaje niezmienne od czasu, gdy przed wielu już laty w którymś z programów telewizji TVN, pokazując widzom swoją garderobę, wyciągnęła do kamery skórzaną kurtkę, którą „w 1956 tatuś przywiózł z Węgier”. Od tego czasu staram się też na Jaruzelską nie zwracać w ogóle uwagi, natomiast wczoraj na Facebooku wpadłem na mem, gdzie jej zdjęcie przyozdobione zostało rzekomym cytatem, gdzie ona zapewnia, że „nie przeszkadza jej to, że Polacy śmierdzą”, i powiem szczerze, że te słowa rzeczywiście mnie zaintrygowały. Pierwszym tego powodem było oczywiście to, że w ogole problem „śmierdzących Polaków” gdziekolwiek istnieje. Oczywiście wiem, że w pewnych kręgach, zwłaszcza od czasu gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził program 500+, słychać narzekania na to, że jesteśmy brudni, źle ubrani, wulgarni, pijani, no i oczywiście srają na wydmach, natomiast temat smrodu mi jakoś umknął. A tu nagle się okazuje, że, owszem,

Czy rozdział pod tytułem "Lech Wałęsa" zbliża się do końca?

Obraz
      Na pewno nie tylko ja zauważyłem, że w ostatnich miesiącach Lechowi Wałęsie pogorszyło się na tyle wyraźnie, że jego stan, w tych z nas nawet, którzy wydawałoby się zdążyli się przyzwyczaić do jego wybryków, musi budzić niepokój. Tempo oraz intensywność z jaką on się zaczyna obsuwać sprawia, że nawet gdybym chciał to wszystko próbować na bieżąco komentować – a oczywiście nie większej na to ochoty nie mam – nie byłbym w stanie, choćby z tego względu, że bym zwyczajnie za nim nie nadążył. Tym razem jednak trafiłem na coś, co wzbudziło we mnie taki niepokój, że postanowiłem ostrzec Czytelników, że szykuje się coś być może spektakularnego w wymiarze dotychczas nieznanym. Oto zaledwie wczoraj znalazłem na Facebooku mem, którego Wałęsa w sposób oczywisty autorem nie jest, ale, który on, owszem, zamieścił na swoim profilu, jak rozumiem po to, byśmy wszyscy zaczerpnęli z niego naukę. Popatrzmy może:        Oczywiście wszyscy rozumiemy, że główny przekaz owego projektu sprowadza

O lawinie, która zakleja oczy

Obraz
       Poprzednie wybory regionalne miały miejsce 16 listopada 2014, czyli   w czarnych jeszcze bardzo czasach i, jak pamiętamy, Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło w nich wynik całkiem nienajgorszy. Jednak – co nam się dziś przypomina aż nazbyt często i z odpowiednią satysfakcją – nawet jeśli mieliśmy to tu to tam do czynienia ze zwycięstwem, to owe zwycięstwa najczęściej były jak psu na budę, bo i tak niemal w całej Polsce władzę wciąż trzymała Platforma Obywatelska z PSL-em.   Napisałem tu wówczas króciutki tekst, zatytułowany „Lawina”, w którym wyraziłem wiarę w to, że nawet jeśli wciąż jeszcze tym szubrawcom władzy nie odbierzemy, to lawina już ruszyła i oni przed nią już nie dadzą rady uskoczyć.        Ów listopad to był również czas, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło swojego kandydata w wyborach prezydenckich w maju 2015 roku, mianowicie Andrzeja Dudę. Podobnie jak wielu z nas ze smutkiem przyjmowało przejmowanie kolejnych sejmików w kraju przez koalicję Platformy z P

O terrorze w świecie wewnętrzynym i zewnętrznym

        Tuż przed wrzuceniem tego tekstu oglądam TVP Info, a tam w tonie najbardziej entuzjastycznym informacja, że w gminie Czyżew, dotychczasowy burmistrz miasta, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości zdobyła 92 procent głosów, tym samym osiągając najlepszy wynik w kraju. Pan w studio pyta znajdującego się na miejscu kolegę, skąd taki sukces, a odpowiedz jest szybka i prosta: to wszystko przez to, że pani burmistrz wiele zrobiła dla miasta i mieszkańców i oni za to ją w taki sposób wynagrodzili. I to jest oczywiście zarówno fantastyczna wiadomość, jak i piękna nauka o tym, jak to ciężka uczciwa praca zostaje doceniona, ja bym jednak o wiele bardziej był zadowolony, gdyby reporterzy TVP Info pojechali do Wałbrzycha, Lublina, Warszawy, Olsztyna, Kielc, Krakowa, Łodzi, Częstochowy, Legionowa, czy Gdańska i tam poszukali inspiracji gdy chodzi o to, za co bywamy nagradzani, a za co karani. Tu bowiem odpowiedzi mogłyby na nas zrobić wrażenie jeszcze większe.        I pewnie jeszcze dłuże

Z wizytą w Gotham City

Obraz
Dzisiejszy tekst dedykuję Izie z Melomanów, która w sobotnie popołudnie w Alejach Jerozolimskich szczęśliwie nas wypatrzyła i swoim uprzejmym gestem podtrzymała mnie w wierze, że wciąż warto.         Pierwszym powodem naszej wizyty w Warszawie był oczywiście George Ezra i jego piosenki, tak się jednak ostatecznie stało, że zupełnie niespodziewanie to zupełnie niezwykłe miasto w pewnym sensie przysłoniło wrażenia, których nam w pierwszej kolejności dostarczył ów występ.        W Warszawie bywam parę razy w roku, ostatni raz miałem tę okazję w kwietniu z okazji Targów Wydawców Katolickich i muszę stwierdzić, że tempo w jakim to miasto traci swoją duszę robi naprawdę wrażenie. O ile podczas poprzedniego tam pobytu największe wrażenie robiło to gówno obok Złotych Tarasów, gdzie, jak słyszę, piłkarz Lewandowski kupił sobie mieszkanie, dziś tego typu punktów, czy to powstało, czy właśnie powstaje kilka razy więcej. A to świadczy o tym, że ambicje Warszawiaków sięgają dziś estetyk

George Ezra w Warszawie

Obraz
       Dzięki cierpliwej przyjaźni naszego kolegi Lemminga, jedziemy za chwilę z Toyahową do Warszawy na koncert George’a Ezry, a zatem do poniedziałku! A tymczasem zostawiam Was z dwiema przepięknymi piosenkami, kto wie, czy nie najpiękniejszymi w tym stuleciu. No i ten głos. Ten głos.         A na wybory zdążymy. Spokojna głowa.

Głupota, czyli ósmy grzech główny

      Zapraszam dziś do czytania najnowszego wydania „Warszawskiej Gazety”, a w niej mojego felietonu. Dziś o naszych baranach.       Pamiętam, jak w ciemnych latach 90-tych, kiedy to III RP dopiero zaczynała pokazywać swoją wstrętną twarz, po latach starań, przy zaangażowaniu służb jawnych i niejawnych doprowadzono do praktycznej likwidacji Porozumienia Centrum, z którego na placu boju pozostał nieomalże jedynie Jarosław Kaczyński. Posłował więc on sobie, kompletnie bez sensuw ramach maleńkiego klubu Jana Olszewskiego i w pewnym momencie atmosfera zrobiła się tak beznadziejna, że w jednym z wywiadów zauważył samotny prezes, że dalsza walka jest bezcelowa, skoro jedynym powodem uprawiania polityki okazuje się być odbieranie co miesiąc poselskiej pensji.      Pamiętam też dobrze, jak wypowiedź tę zrelacjonowała „Gazeta Wyborcza”, przytaczając sam jej koniec, gdzie Jarosław Kaczyński mówi, że jedynym powodem uprawiania polityki jest comiesięczne odbieranie pensji. Śmiechu i szyde

Za co Diabeł lubi ludzi bezgrzesznych?

       Na fali iście kosmicznego ataku, jaki został skierowany przeciwko Kościołowi z tytułu plagi sodomii, jaka rzekomo ogarnęła poszczególne Jego struktury, głos w sprawie zabrali już chyba wszyscy, zaczynając od artysty estradowego Nergala, a kończąc oczywiście na mnie. Wśród całego tego zgiełku największe chyba wrażenie zrobiła jednak wypowiedź Stanisława Michalkiewicza w sprawie miliona złotych, jakie Kościół został zmuszony zapłacić pewnej kobiecie z tego powodu, że w dzieciństwie została ona – jak to się ostatnio przyjęło mówić – wykorzystana seksualnie przez któregoś z księży. Michalkiewicz, na dokładnie takim poziomie, z jakiego go znamy i do którego zdołał nas przyzwyczaić, komentując ów wyrok   wyraził opinię, że biorąc pod uwagę wysokość owego odszkodowania, owo wówczas 13-letnie dziecko, a dziś już młoda kobieta, może powiedzieć, że tamten czy to gwałt, czy zaledwie niefortunny zbieg okoliczności, wcale nie był aż taki niefortunny, jak by się mogło w pierwszej chwili wyd