Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk nauczycieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strajk nauczycieli. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Czy koniec strajku nauczycieli wyznaczy koniec publicznej kariery Rafała Ziemkiewicza?


      Kiedy piszę ten tekst, wygląda na to, że Rafał Ziemkiewicz wciąż nie zorientował się, co się stało, a stało się to, że najprawdopodobniej on własnie zakończył swoją karierę. Oto na fali strajkowego obłędu, który najwyraźniej pożarł obydwie strony owego starcia, nasz pan redaktor opublikował na swoim Twitterze następującą skargę:
      „Insynuowano mi obrzydliwie w PO-mediach, jakobym do życzeń na Dzień Nauczyciela podpiął jakąś panią z pornoindustrii. Teraz gdy ta pani wystąpiła w TVN jako jedna z liderzyc zaostrzania strajku nauczycieli przez zablokowanie bachorom promocji, czekam na przeprosiny”.
      A pod tekstem zestawił dwa następujące zdjęcia:




          Jak się zdołałem zorientować, sprawa polega na tym, że TVN24 przedstawił wypowiedź nauczycielki z Białegostoku, w której ta wezwała do tego, by „nie dopuścić, nie sklasyfikować uczniów, nie wydać świadectw kończących szkołę”, Ziemkiewicz ją zobaczył w pełnej krasie i uznał, że kiedy on w październiku zeszłego roku składał nauczycielom szydercze życzenia z okazji ich święta, pisząc:
      „W Dniu Nauczyciela - wszystkim pedagogom serdeczne życzenia i podziękowania za ich ciężką i często docenianą dopiero po wielu latach pracę”,
      zdjęcie którym zilustrował ów przebłysk dowcipu faktycznie przedstawiało autentyczną nauczycielkę z Białegostoku, panią Iwonę Jarocką. Rzecz w tym, że kobieta na zdjęciu sprzed miesięcy, to w rzeczy samej gwiazda filmów pornograficznych Jessica Jaymes, z którą Jarocka nie ma absolutnie nic wspólnego, który to jednak fakt oczywiście nie był już w stanie powstrzymać tego, co się z twitterowego konta Ziemkiewicza wysączyło w momencie owej szczególnej publikacji. W  momencie, kiedy wystukuję te słowa, twitt Ziemkiewicza rejestruje 1,2 tys. polubień, oraz 326 podań, a pod nim w stosunku do nauczycielki z Białegostoku wylewa się tak niewyobrażalna fala pogardy, że opinie takie jak:
      „Przyjaciółka Niesiołowskiego”;
      „Ona raczej na brak kasy nie narzeka. Robi sobie darmową reklamę. Takie korepetycje które ona udziela są pieruńsko drogie”;
      „Stare próchno się z dupy sypie”;
      „Może mi pałę postawić”;
      „Botoksowa lafirynda”;
      „Stara lampucera słabo wydmuchana przez pokój nauczycielski”;
      należą do tych bardziej eleganckich.
      Jak mówię, moim zdaniem to co się stało wyznacza ostateczny koniec kariery tego ponurego durnia. Ja wiem, że są czasy, gdzie granice kompromitacji zostały tu i ówdzie przesunięte poza kosmos, ale powtórzę po raz trzeci. Moim zdaniem, jeśli tylko ta nauczycielka się zaweźmie, to jest już po Ziemkiewiczu. To co mnie natomiast zastanawia, to coś nieco innego. Otóż mija właśnie 13 godzina jak Ziemkiewicz zamieścił swój twitt, on tam sobie ciągle bezpiecznie wisi, a dyskusja się nie kończy. Jak znam ten system, twitt Ziemkiewicza jest już żywy w ponad 300 innych miejscach, gdzie oczywiście internauci pokazują wszystkie swoje talenty.
        Czemu Ziemkiewicz go nie usunął? Czyżby był tak głupi, że uznał to co się dzieje za fantastyczną zabawę? Otóż nie sądzę. On oczywiście nie jest szczególnie inteligentny, czego zdążył dowieść już niejednokrotnie, jednak nie wierzę by on był aż tak głupi. Moim zdaniem on przy sobocie leży gdzieś zaćpany i nie ma czasu się zajmować tym całym swoim Twitterem. Pewnie wróci do domu nad ranem, wyrzyga się, położy spać, wstanie po południu i wtedy dopiero zobaczy, jaka to na niego od wczoraj czeka niespodzianka.
       No ale oczywiście może być różnie i z tego nic nie będzie. Wtedy będę musiał ze smutkiem stwierdzić, że ten idiotyczny strajk naprawdę nie przyniósł nam nic dobrego.


Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem którejś z moich książek, w tym oczywiście tej najnowszej o języku jako ciężkiej broni Imperium Brytyjskiego, zapraszam do kontaktu. Mój adres: k.osiejuk@gmail.com


Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...