Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2020

Czy na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku do badań naukowych używa się wody z Gangesu?

Obraz
         Do dziś pamiętam, swoją drogą dość skutecznie w swoim czasie wyszydzony, telewizyjny występ dwóch profesorów, specjalistów od energetyki w sprawie elektrowni jądrowych, gdzie między panami doszło do takiej awantury, że gdyby ta wymiana potrwała jeszcze chwilę, to oni zapewne wzięliby się za łby. Na szczęście program się skończył i poza paroma inwektywami, nie doszło do skandalu. A rozmowa wyglądała tak: - Energia jądrowa jest bardzo niebezpieczna. To tak jakby zapraszać do gry diabła, gdzie stawką jest jego życie. - Całkowicie się nie zgadzam. Energetyka jądrowa jest ze względów bezpieczeństwa publicznego najbezpieczniejszą energetyką, jaka istnieje. Energetyka jądrowa jest 50-60 razy bezpieczniejsza od węglowej. - Gdyby taki wybuch jak w Japonii był w elektrowni węglowej, w Bełchatowie, no to co by się stało? Ten węgiel rozleciałby się gdzieś po polach, trzeba byłoby go pozbierać i koniec. - Zawsze ginęli górnicy, zawsze ginęli pracownicy kopalni, to w związku z tym p

O potrzebie zaszczepienia się przeciwko plandemii

Obraz
        Córka moja wzięła udział w spotkaniu rodzinnym, podczas którego jej teść otrzymał od kogoś prezent w postaci dwóch egzemplarzy książki zatytułowanej „Fałszywa pandemia”. W celu przybliżenia nieco problemu, osoba wręczająca teściowi ów prezent wyjaśniła, że koronawirus to wirus jakich wiele, jeśli ktoś zakażenie znosi gorzej niż inni, to jest to kwestia indywidualnego braku odporności, a poza tym wirus pojawia się wyłącznie w śluzówce, a nie w samym organizmie, a zatem z testów uzyskujemy wyniki całkowicie niewiarygodne.   Książka jak książka, prezent jak prezent, objaśnienie również byle jakie, to co natomiast na nas wszystkich zrobiło wrażenie szczególne, to fakt, że teść mojej córki przeszedł niedawno ową chorobę i to w takiej postaci, że nieomalże nie umarł, a ów ciekawy człowiek, który postanowił mu ową książkę podarować, zrobił to po to, by ten się aż tak tym co go spotkało nie przejmował, bo to w sumie nie było nic szczególnie wielkiego.        Czytelnicy tego bloga być

Czy na COVID można zwariować?

Obraz
         Minęły Święta Bożego Narodzenia, podobnie jak wcześniejsze Zmartwychwstania Pańskiego, najdziwniejsze w całej polskiej historii, za chwilę kończy się nie mniej dziwny rok, a ja bardzo chciałbym jakoś skomentować moment w którym, z punktu widzenia owej wyjątkowości, się znaleźliśmy. A zrobię to w sposób dość szczególny. Oto, jak wiemy, przez dwie kolejne notki próbowałem, jak najlepiej umiałem, pokazać jak łatwo – w dążeniu do wolności naszych myśli i ocen – możemy się dać wciągnąć w stan, gdzie owa niezależność jest niczym innym jak kolejnym zniewoleniem, i gdzie twierdząc z dumą prawdziwego odkrywcy, że nic już nie jest takie jak się zdaje, nie jesteśmy w stanie dojrzeć tego, co ani nigdy nie było szczególnie skomplikowane, ani też nie wymagało od nas szczególnej czujności. A mam na myśli tak zwane oczywistości.           Pisałem ten tryptyk, zaczynając od   tego, jak okrutnie owa czujność została wykorzystana przez ludzi złych i głupich, choćby w kwestii smoleńskiej, a koń

Co nam zostało po Smoleńsku?

Obraz
        Muszę przyznać, że tak jak w ostatnich tygodniach nie jestem w stanie zainteresować się choćby jednym wydarzeniem pochodzącym z tak zwanej przestrzeni publicznej na tyle mocno, by zainspirowało mnie ono do bardziej pogłębionych refleksji, tak też wczoraj zrobiło na mnie dość mocne wrażenie opublikowanie przez portal onet.pl tekstu o niemieckich żołnierzach nadzwyczaj boleśnie przeżywających swoje oddalenie od rodzin podczas którejś z Wigilii spędzanej na okupowanych przez siebie podczas II Wojny Światowej terenach. Jednak wbrew ewentualnym podejrzeniom, wcale nie chodzi mi ani o drastyczność owego przekazu, ani tym bardziej o zaprezentowany przez redaktorów Onetu brak wrażliwości. Tu akurat pozostaję całkowicie obojętny. Nie wierzę bowiem w to, że publikacja owego tekstu była wynikiem czy to pomyłki, czy wręcz naturalnego dla tych zdrajców odruchu. Jestem pewien, że decyzja o tym, by najpierw ów tekst zamieścić, a następnie, po tym jak on wywoła odpowiednio dużą burzę, usunąć g

przemsa: Biegowa Opowieść Wigilijna

Ponieważ całkiem lubię ten tekst – a możecie mi wierzyć, że choć napisałem już ich trochę nie jest to dla mnie odczucie powszechne – pozwalam sobie go wkleić dzisiaj także tutaj. Jego pierwotna wersja znajduje się w Szkole Nawigatorów pod adresem: http://przemsa.szkolanawigatorow.pl/biegowa-opowiesc-wigilijna Jest dwudziesty czwarty grudnia, kilkanaście minut po piątej rano. Pada deszcz, ciemno. Biegnę lasem. Nie za bardzo wiem po co. Wiem za to dlaczego. To przez głupią, dziecinną ambicję. Mamy już dwudziesty czwarty dzień grudnia, a za mną zaledwie sto pięćdziesiąt kilometrów. W każdym wcześniejszym miesiącu było tego więcej. Trzeba zatem coś nadrobić nadrobić. Z trudem się zebrałem, a teraz jest mi ciężko. Sprawdzam tętno i widzę, że niewiele brakuje do mojego maksimum. Niechętnie zwalniam i wtedy właśnie czuję ukłucie. Centralnie w klatce piersiowej. Muszę stanąć. Zatrzymuję czas na zegarku, opieram się dłonią o drzewo i wystraszony daję sobie odpocząć. Po dłuższej chwili oddech

Tryptyk o tym co było, co jest, a czego nigdy nie będzie

Obraz
  Dzisiejsza notka – będąca powtórzeniem tekstu, który zamieściłem tu jeszcze w miesiącach, które nastąpiły po Katastrofie Smoleńskiej – tym razem jednak stanowi zaledwie pierwsza część tryptyku, który będę kontynuował w kolejnych dniach. I od razu uprzedzam, że nie mam najmniejszego zamiaru pisać i wspomnianej Katastrofie i wracać do dyskutowania po raz kolejny od nowa jej przyczyn, przebiegu, no i oczywiście pokłosia. Jeśli jednak przypominam tamten tekst, to przede wszystkim, by na zasadzie, jak już wspomniałem, swoistego wstępu pokazać, jak niemal od zawsze, wszystko co nam się wydawało, że wiemy na pewno, jest zaledwie strzępkiem naszych emocji, które wystawiane są na żer różnej maści kombinatorów, wobec których w ostatecznym rozrachunku zawsze okazujemy się kompletnie bezradni. Kiedy pisałem tamten tekst, miałem oczywiście głębokie przekonanie, że w Smoleńsku doszło do zamachu, jednak nigdy ani przez chwilę nie próbowałem utrzymywać, że wiem, kto go przeprowadził, w jaki sposób

Czy dobry aktor teatralny lub filmowy potrafi złapać zębami piłkę?

Obraz
  Nie wiem czy Państwo zauważyli, ale ja przynajmniej mam wrażenie, że w ostatnich dniach media jakoś niechętnie zwracają się z prośbą o opinię na tematy bieżące do aktorów. Jest oczywiście możliwe, że przyczyną tego zaniedbania jest to, że ci akurat, których można w jakikolwiek sposób od siebie odróżnić są albo zbyt starzy, żeby móc z siebie wydusić choćby minimalnie zrozumiałe dźwięki, albo  cierpią na ciężki alkoholizm i w ogóle nie są w stanie już nic, albo są już tak głupi, że się już nie mieszczą nawet w tych intelektualnych przestrzeniach, które specjalnie dla nich zostały w mediach stworzone. Jest oczywiście cała kupa aktorów poniżej 60 roku życia, ale naprawdę trudno jest sobie wyobrazić, by ktoś chciał któregoś z nich pytać o zdanie, skoro ci do których oni mają mówić, nawet nie za bardzo wiedzą, który jest który; czy młody Stuhr to syn starego Damięckiego, czy młody Damięcki to syn starego Stuhra? A o aktorkach to już lepiej nie mówić. Niedawno zmarł aktor Piotr Machalica

Gdy scenę przejmuje Jezus Nowonarodzony

Obraz
        Po raz kolejny już, mimo naprawdę dobrych chęci, nie jestem w stanie wygrzebać z tego nieszczęścia, które nas z każdej strony oblazło choćby jednego tematu, który dałby mi szansę na podzielenie się z Czytelnikami choćby w miarę godną uwagi refleksją. Wystarczy bowiem spojrzeć na zawartość takiego Twittera, który, co by o nim nie mówić, jednak prezentuje jakiś tam stan rzeczy, by już nawet nie ziewać, ale rwać włosy z rozpaczy nad tą nudą. Oto wczoraj i chyba też przedwczoraj głównym tematem gorących rodaków rozmów było to, że magazyn „Wysokie Obcasy” uznał że nadszedł odpowiedni czas, by na okładce najnowszego wydania umieścić obraz Matki Boskiej z czarną parasolką i w maseczce ze znakiem błyskawicy. Chwilę potem dowiedzieliśmy się, że za ten wybryk poseł Dominik Tarczyński poda do sądu „Agorę”, w związku z czym red. Węglarczyk mało nie rozpękł się ze śmiechu. Również tematem najnowszych doniesień jest, jak raportuje inny redaktor, Tomasz Sakiewicz, fakt że w posiadaniu prokura