Kiedy w zeszłym roku prezydent Duda
odznaczył prof. Jerzego Bartmińskiego nagrodą „Zasłużony dla Polszczyzny”,
powiem uczciwie, że byłem pod wrażeniem podwójnym. Przede wszystkim dlatego, że
prof. Bartmiński to człowiek, którego osobiście znam i bardzo lubię, no ale
również przez to, że jest on naprawdę wybitnym, prawdopodobnie jednym z
najwybitniejszych, specjalistów od języka polskiego w Polsce. Gdyby prof.
Bartmiński miał takie parcie na szkło, jak profesorowie Bralczyk, czy Miodek,
moim zdaniem on by ich przebił wielokrotnie tym, że zna się na materii nie
gorzej od nich, a wygląda normalnie i mówi normalnie, co wprawdzie nie
gwarantuje odpowiedniej popularności, ale jednocześnie sprawia, że w
odróżnieniu od tamtych dwóch, jego mozna traktować poważnie. Jerzy Bartmiński
to jest super liga. Powiedziałbym wręcz, że to jest pierwsza czwórka Premier
League.
Ale jest jeszcze coś, co sprawiło, że
gest prezydenta Dudy mi zaimponował. Otóż chodzi o to, że prof. Bartmiński w
żadnym wypadku nie jest politycznie bliski Prezydentowi i całemu projektowi,
który go wyniósł na ów urząd. Można by wręcz powiedzieć, że on stoi dokładnie po
przeciwnej stronie tej sceny, na której Prawo i Sprawiedliwość próbuje
wprowadzać nowe porządki. A mimo to Andrzej Duda dał mu tę nagrodę i mimo to
prof. Bartmiński przyszedł tam ze swoją rodziną i ową nagrodę przyjął. A zatem to,
że oni obaj zachowali się jak trzeba, zrobiło na mnie wrażenie.
I oto dziś dowiaduję się, że minął właśnie
rok od tamtego wydarzenia i tym razem ową nagrodę otrzymał nie kto inny, jak
Wojciech Wencel. Gdyby ktoś nie wiedział, o kim mowa, przypomnę, że Wencel to
przede wszystkim jeden z nic nie znaczących tak zwanych poetów, który wydał
parę tomików poezji, której nikt nie czyta i która tak naprawdę nikomu do
szczęścia nie jest potrzebna, a którzy krążą od lat po tym naszym nędznym rynku
poezji i od czasu do czasu wspomni o nich któryś z prawicowych internetowych
portali. Gdyby go porównywać do kogoś bardziej rozpoznawalnego, Wencel to taki
Stanisław Barańczak IV RP, tyle że dopiero na początku prawdziwej kariery,
która moim zdaniem za sprawą tej nagrody, oraz ministra Glińskiego i jego
pieniędzy już za chwilę zacznie się rozwijać.
Ale Wencel to od pewnego czasu przede
wszystkim publicysta magazynu „W Sieci”, którego cotygodniowy felieton ma
przede wszystkim realizować polityczne cele redakcji. Ktoś pewnie pomyśli, że
skoro prezydent Duda odznaczył Wencla tak wysokim wyróżnieniem, to pewnie jego
teksty eksplodują jakąś nadzwyczaj piękną polszczyzną, wobec której trudno
pozostać obojętnym. Otóż nie. Jego wiersze to coś, co można znaleźć w
prywatnych zapiskach pierwszej lepszej licealistki z ambicjami literackimi,
natomiast to co pojawia się w tygodniku „W Sieci”, to już jest normalna
publicystyka polityczna, której we współczesnej prasie pełno, po prawej i lewej
stronie. Wencel to… ja wiem? Prawicowa odpowiedź na Tomasza Jastruna, również
poety? Może tak. Popatrzmy zresztą na tę „mowę”, tu akurat, dla większej
przejrzystości, całkowicie oderwaną od polityki. A zatem, oto mowa:
„Bo
przecież jako namiętny nikotynista jestem już właściwie martwy. Od początku
roku informują mnie o tym koszmarne obrazki, które pojawiły się na opakowaniach
papierosów. Na jednym jest trup w kostnicy (‘Taki los cię czeka!’), na innym
krwawy befsztyk (‘To twoje płuca, głupku!’) itd. Jeśli żona podpisze cyrograf,
a wykopyrtniemy oboje, kto zgarnie kasę z ubezpieczenia?
Może i zaczęlibyśmy się spierać, kto
pierwszy powinien kopnąć w kalendarz, ale przypomnieliśmy sobie wierszyk Kraszewskiego
‘Dziad i baba’ i doszliśmy do wniosku, że kłótnia nie ma sensu”.
I to coś nagle dostaje od Prezydenta RP
medal za zasługi dla polszczyzny? Przecież to jest jakaś kpina! Już dziś się
zastanawiam, kogo postanowi wyróżnić prezydent Duda w przyszłym roku? Marcina
Wolskiego, czy może od razu Jana Pietrzaka?
Przepraszam bardzo, ale to jest coś, z
czym się pogodzić nie można. To jest skandal, jakiego świat nie widział. To
jest coś jeszcze gorszego, niż wizyta pary prezydenckiej na gali zorganizowanej
przez Zbigniewa Benbenka dla uczczenia 25 rocznicy „Super Expressu”. Pisałem
już o tym wcześniej, ale powtórzę. Najwyższy czas, żeby prezydent Duda się
ogarnął i przyjrzał się uważniej tej bandzie sabotażystów, którzy go obsiedli i
mu wpuszczają do ucha tę truciznę, bo to się nie może dobrze skończyć. A prof.
Bartmińskiego mogę tylko grzecznie prosić, by niech Bóg broni, nie zwracał tej nagrody.
On sobie na nią całym życiem zapracował i ani Dudzie ani Węclowi, ani nikomu
innemu, nic do tego.
Zachęcam wszystkich do
odwiedzania księgarni pod adresem www.coryllus.pl i kupowania naszych książek.