Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

Czy roztańczona Polska uleczy naszą skołataną wrażliwość estetyczną?

      Wczoraj na Szkole Nawigatorów pokzała się nowa notka Jacka Jareckiego, w tej chwili chyba już jedynego autora którego tam systematycznie i z niezmiennym zainteresowaniem czytam, w której Jarecki zrecenzował kolejne wydanie „Wiadomości TVP”, wystawiając im ocenę niedostateczną z wartości zarówno technicznej, jak i przede wszystkim estetycznej. Ponieważ osobiście uważam, że „Wiadomości TVP”, podobnie jak cała oferta publicznej telewizji, stanowią majstersztyk, który można porównać jedynie do programu 500+, a więc czegoś co gwarantuje utrzymanie przez Prawo i Sprawiedliwość władzy przez kolejne lata, najpierw oburzenia Jareckiego nie podzieliłem, a potem obiecałem mu, że do sprawy odniosę się w osobnym tekście.      Tak się niestety stało – i to w moim wypadku   już nie po raz pierwszy – że w miarę upływu czasu emocje ze mnie zeszły i dziś właściwie na ten temat mam do przekazania tylko dwie refleksje. Pierwsza z nich dotyczy tego, że jakieś dwa tygodnie temu wspomniane „Wiadomo

Hurra! Będzie można bić po pysku

Lata mijają, a „Warszawska Gazeta” wciąż z niepojętym dla mnie uporem utrzymuje w stałym miejscu mój felieton. Tym sposobem i ten tydzień przyniósł nam nowe refleksje, a ja je z najwyższa radością prezentuję i tu. Bardzo proszę.              Zakładam, że większość czytelników „Warszawskiej Gazety sprawie słyszała, na wszelki wypadek jednak przypomnę. Otóż 8 marca tego roku w Poznaniu, podczas antyrządowej demonstracji, żona prezydenta Jacka Jaśkowiaka, Joanna, wygłosiła płomienne przemówienie skierowane przeciwko działaniom pisowskiej władzy i w pewnym momencie tak się nakręciła, że użyła słów powszechnie uważanych za wulgarne w stopniu wyjątkowym. W reakcji na to wystąpienie, pewien obecny na miejscu obywatel skierował przeciwko pani Jaśkowiak sprawę do sądu i po kilku miesiącach sąd uznał tę dziwną kobietę za winną i kazał zapłacić 1000 zł grzywny. Tysiąc złotych to niewiele, powiedzmy tyle ile ona by dostała, gdyby się publicznie wysikała, albo walnęła flaszką po piwie w prz

U Piotrka na melinie z Wojtkiem i Marcinem

      Co ja sądzę o blogerze Piotrze Wielguckim, z tak nieprawdopodobną bezczelnością robiącego tu karierę za pomocąg szyderczego pseudonimu Matka Kurka, ale również o gwieździe opozycyjnej publicystyki, prof. Wojciechu Sadurskim, stali czytelnicy tego bloga powinni wiedzieć znakomicie. Gdyby jednak były tu jakieś wątpliwości, to informuję po raz kolejny, że jednego i drugiego uważam za produkt pochodzący z tej samej ruskiej fabryki. Muszę tu jednak dodać, że mam z nimi pewien problem, ponieważ o ile to że Sadurski jest bożyszczem lewej części politycznej sceny traktuję jako coś w pełni zrozumiałego, to fakt, że wspomniany Wielgucki zdołał skutecznie otumanić tak znaczną część prawicowej opinii publicznej, uważam za coś wołającego o pomstę do Nieba.        Nie będę tu jednak się dziś rozpisywał na temat tego strasznego przekrętu, raz przez to, że nie wierzę w jakikolwiek swój sukces pedagogiczny, a poza tym zwyczajnie nie chce mi się tego czegoś dotykać. Stało się jednak coś, co ty

O napadzie Marsjan na siedzibę ONZ

Obraz
      Od paru dni media straszą nas zdjęciem, na którym, podczas kolejnego, kompletnie niepotrzebnego posiedzenia ONZ, widzimy prezydenta Dudę oraz przewodniczącego Tuska, jak siedzą obok siebie i zamiast się tłuc po ryjach, uśmiechają się do siebie uprzejmie. Ja oczywiście znam moralne, ale też intelektualne możliwości naszych dziennikarzy, jednak atmosfera, jaką oni postanowili stworzyć wokół tego zdjęcia, zaskoczyła nawet mnie. Otóż wedle medialnych analiz, przekaz jest taki, że widok Tuska i Dudy siedzących zgodnie obok siebie gdzieś w dalekim Nowym Jorku i uśmiechających się do siebie serdecznie, jest naprawdę czymś pięknym i otwierającym nową optymistyczną perspektywę. Pewien polityk Nowoczesnej posunął się nawet do tego, by wysnuć teorię, że prezydent Duda nie opluł Tuska tylko dlatego, że nad nim nie stał prezes Kaczyński, który by mu na żadne uprzejmości nie pozwolił.       A ja się zastanawiam, co sobie ci durnie wyobrażali? Że, jak już wspomniałem, oni się wezmą za łby?

Czy artysta estradowy Adam Darski pomoże w nawróceniu swojej suczki Stelli?

        Zaprzyjaźnieni internauci poinformowali mnie, że na Twitterze ukazał się kuriozlny apel. Otóż któryś z patriotycznie uwarunkowanych użytkowników zwrócił się z osobistą prośbą do posła Dominika Tarczyńskiego, by ten zainterweniował w sprawie filmu, jaki na Youtubie zamieścił znany nam artysta estradowy występujący pod pseudonimem Nergal, na którym ów Nergal karmi swojego psa, a przy okazji sam też podjada, ciasteczka w kształcie krzyżyków. Ponieważ informacja wydała mi się bardzo interesująca, obejrzałem ów filmik, przy okazji wysłuchałem wygłoszonego przy okazji   przez Nergala komentarza, jak się zdaje, w języku angielskim, i powiem szczerze, że mnie ów występ nie oburzył. Otóż, jak wiemy, Nergal to zadeklarowany satanista, a zatem bardziej bym się po nim spodziewał, że on swojego psa będzie karmił na przykład swastykami, lub ulepionymi z jajek i mąki herbatniczkami w kształce sierpa młota. Tymczasem, on nie dość że z apetytem wcina krzyżyki, to jeszcze je zachwala, jako bar

Za co Światowe Centrum Sodomii tępi księży homoseksualistów?

Obraz
       Wszystko zaczęło się od tego, że mój drogi kumpel Orjan, który jest tu ze mną niemal od samego początku, w reakcji na tekst na temat biznesowych związków między producentami filmu „Kler”, a grupą medialną „Fratria”, postawił bardzo ciekawe pytanie, jak to jest, że międzynarodówka pedofili i pedałów, zamiast bronić swoich braci – księży, przyłącza się do kampanii mającej na celu skompromitowanie zarówno ich jak i demonstrowanych przez nich, jakże naturalnych przecież, upodobań. Obiecałem Orjanowi, że zajmę się tą kwestią niezwłoczenie, jednak w związku z innymi sprawami wymagającymi niezwłocznej reakcji, musiałem temat odstawić na później. No ale ponieważ pojawiła się odpowiednia luka, spróbuję dziś zadowolić mojego przyjaciela.       Szczerze powiedziawszy, moją pierwszą myślą było to, by w ramach swoistej demonstracji, przedstawić tę notkę w postaci jedynie tytułu „Czemu pedofile wszystkich krajów nie lubią swoich braci – księży?” i w ten sposób spróbować powtórzyć sukces b

O Polsce, która nigdy nie zapomniała

Obraz
Dziś najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Polecam.          Kiedy piszę ten tekst, prezydent Duda jest w Waszyngtonie i spotyka się z prezydentem Trumpem. Nie chcę oczywiście wpadać w niepotrzebną euforię, jeśli jednak przyjąć, że od zaprzysiężenia Trumpa nie minęły jeszcze dwa lata, a on tymczasem zdążył już złożyć oficjalną wizytę w Polsce, no i przyjąć u siebie prezydenta Rzeczpospolitej, to znaczy, że mamy sytuację zasługującą na uwagę. Przypomnijmy sobie mianowicie czas gdy po słynnym wystąpieniu Trumpa w Warszawie w lipcu 2017 roku, pojawiły się głosy, że oto okres dobrych stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Polską ledwo się zaczął, to zdążył się już skończyć i w tej chwili nie ma nawet mowy o tym, by którykolwiek z wyższych polskich urzędników został przyjęty przez któregokolwiek wyższego urzędnika Stanów Zjednoczonych, by już nie mówić o szczeblu prezydentów. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że całkiem poważni analitycy z najwyższą satysfakcją spekulowa

Multikulti-, czyli o lubieniu ludzi

         Jak już o tym tu informowałem, przedwczoraj udałem się do Warszawy, by nagrać coś dla Kliniki Języka, a ponieważ spędziłem tam parę kompletnie pustych godzin, ów czas wykorzystałem na siedzenie przy stoliku przed tą knajpą przy Złotych Tarasach, gdzie sprzedają Żywiec po 12 zł. i obserwowaniu przechodzących tam i z powrotem ludzi. Pogoda była piękna, a więc na brak ruchu narzekać nie było można i w pewnym momencie zauważyłem młodą dziewczynę w muzułmańskiej chuście, która stała nieopodal i bardzo uprzejmie rozmawiała z jakimś na oko starszym, ewidentnie jej obcym, warszawiakiem, który najwidoczniej zapragnął sobie z nią porozmawiać. Nie umiem powiedzieć, czy ona była Polką, która wyszła za mąż za Araba, czy może sama znalazła się w Polsce jako osoba stamtąd, ale oni rozmawiali po polsku, ona też nie bardzo się różniła z twarzy od całego tłumu mijających ją dziewcząt, a więc nie wykluczam, że tu w grę wchodziło to pierwsze rozwiązanie. To mogła być Polka.      Po jakimś cza

Paczką w łeb, czyli o ewangelii pogardy

Obraz
      Chciałem dziś przedstawić tutaj i tam relację ze swojego pobytu w Warszawie, ze szczególnym uwzględnieniem rzekomego wysypu wszelkiego rodzaju multikulti, który jak donosi prawicowy Internet, ale przecież nie tylko Internet, robi w Warszawie wrażenie istnej plagi, jednak w międzyczasie (swoją drogą, czy zauwazyli Państwo ową przedziwną modę, by gdzie się tylko da używać określenia „w tak zwanym międzyczasie”?) otrzymałem od swoich dzieci, które zawsze trzymają ręke na pulsie, wiadomość, że  Onet postanowił zniszczyć księdza Jacka Stryczka i to zniszczyć na dobre. Podczas gdy będę się starał odgadnąć powody tego ataku, oraz to, czym ksiądz Stryczek sprowokował swoich dotychczasowych dobrodziei do tak agresywnego zachowania, pozwolę sobie przypomnieć swój dawny dość tekst o wspomnianym księdzu i jego projekcie o nazwie „Szlachetna Paczka”, w którym w pewnym sensie przewidziałem bardzo mocną ewentualność pojawienia się zarzutów, jakie spadły na głowę tego nieszczęsnego księdza, a

Brzezina

Obraz
Ponieważ dziś i jutro mam tu pewne sprawy do załatwienia, nie będę przez ten czas wrzucał tu nic nowego, no ale żeby tak już nie zlekceważyć kompletnie ludzi, od których tyle dostaję, to wklejam Wam tu (i tylko tu) jeden z rozdziałów mojej książki o markach, dolarach i pewnym biustonoszu. Bardzo to piękna historia, w sam raz na te nerowe czasy i na ten piekny, późno-letni dzień. Bądźcie zdrowi.      Podczas jednego z naszych wakacyjnych pobytów u pana Kurowskiego w Rycerce, rozmowa zeszła na Sławatycze, i opowiedziałem naszemu gospodarzowi o tym, jak to Dziadek miał piękny prostokąt brzozowego lasu, z równie pięknym kwadratem polany, które całym swoim sercem starannie pielęgnował, a które dla mnie – wówczas jeszcze dziecka – stanowiły coś bardzo bliskiego autentycznemu rajowi. Opowiedziałem mu o tym lesie, o tej łące i w końcu też o tym, jak to Dziadek się w końcu bardzo postarzał, stracił zdrowie i siły, no i w ciągu zaledwie paru lat z lasu nie zostało ani jedno drzewo.    

Wezwani do tablicy, czyli siedem wesołych kawałków

Zanim zaczniemy, chciałbym bardzo podziękować Pawłowi z Krakowa, Zuzannie z Podkowy Leśnej, oraz Joli z Laskowca za ich gest przyjaźni.  Obiecałem wprawdzie Orjanowi na dziś tekst pod tytułem „Za co Światowe Centrum Pederastów nie lubi swoich braci w sutannach”, jednak to będzie dopiero w piątek, a dziś myślę, że jest odpowiednia pora ku temu, by przedstawić kolejny odcinek mojego cyklu „Wezwani do tablicy”, jaki ukazuje się od pewnego czasu w dwutygodniku „Polska Niepodległa”. Jutro mnie tu nie będzie, bo mamy wizytę pewnego mojego kumpla, a w czwartek wspólnie jedziemy do Warszawy, gdzie on mieszka, a ja mam do załatwienia jedną sprawę. A więc do piątku.Mam nadzieję, że w dotychczasowej formie. Nie pamiętam w tej chwili, czy zdarzyło nam się tu kiedykolwiek zajmować owym wesołym staruszkiem, ale nawet jeśli tak, to mamy wręcz fantastyczna okazję, by powrócić do tematu i to okazję nie byle jaką. Otóż, jak się właśnie okazało, Waldemar Kuczyński na swoim twitterowym koncie, któ