Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depopulacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depopulacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 stycznia 2022

Ibuprom, czyli Mars napada

Zainspirowany przewalającą się przez internet, a w konsekwencji też i  przez nasze domy, dyskusją na temat niebiezpieczeństw związanych z przyjmowaniem szczepionek przeciwko COVID-19, postanowiłem przeprowadzić odpowiedniąkwerendę, gdy chodzi o inne lekarstwa, często takie, które stosujemy znacznie częściej od szczepionek, a które, jak widać z poniższych oinformacji, potrafią człowieka niekiedy nawet zabić. Zachęcam do refleksji. Oto popularny Ibuprom:

 

 

Kiedy nie stosować tego leku

Mimo dużej dostępności i szerokiego zastosowania, lek ten nie może być stosowany u wszystkich pacjentów. W ulotce zaznaczono, że przeciwwskazania do stosowania tabletek Ibuprom stanowią poniższe czynniki:

  • nadwrażliwość lub alergia na jakikolwiek składnik preparatu;
  • nadwrażliwość na inne leki z grupy NLPZ;
  • występowanie w przeszłości reakcji alergicznej po podaniu kwasu acetylosalicylowego lub innych NLPZ – objawy mogły obejmować katar, pokrzywkę, atak astmy oskrzelowej lub obrzęk naczynioruchowy;
  • ciąża w III trymestrze;
  • ciężka niewydolność serca – klasa IV wg klasyfikacji NYHA;
  • skaza krwotoczna;
  • ciężka niewydolność wątroby lub nerek;
  • czynne lub nawracające: choroba wrzodowa żołądka, choroba wrzodowa dwunastnicy, krwawienie lub perforacje z układu pokarmowego;
  • występowanie w przeszłości krwawienia lub perforacji z układu pokarmowego na skutek przyjmowania NLPZ;
  • równoczesne przyjmowanie innych NLPZ, także inhibitorów COX-2 – wzrasta wówczas ryzyko pojawienia się skutków ubocznych.

 

[...]

 

Skutki uboczne Ibuprom 200 mg pojawiają się rzadko, jeśli lek jest stosowany doraźnie. Aby ograniczyć ryzyko ich wystąpienia oraz intensywność zaleca się, by pacjent przyjmował lek jak najkrócej i w możliwie najmniejszej dawce. Podwyższone ryzyko działań niepożądanych ibuprofenu dotyczy osób w podeszłym wieku.

Jeśli dojdzie do krwawienia z przewodu pokarmowego lub powstania wrzodów, konieczne jest natychmiastowe przerwanie stosowania leku. Osoby cierpiące na choroby przewodu pokarmowego muszą zwrócić uwagę na występowanie jakichkolwiek nietypowych dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Wszelkie objawy powinny zostać skonsultowane z lekarzem. Perforacje i owrzodzenia mogą jednak wystąpić także u pacjentów, którzy wcześniej nie mieli dolegliwości ostrzegawczych. Ryzyko powikłań tego typu jest podwyższone szczególnie na początku leczenia oraz u osób starszych.

Należy niezwłocznie odstawić ibuprom również, jeśli pojawią się objawy reakcji alergicznych takie jak:

  • uszkodzenia błony śluzowej,
  • wysypka skórna,
  • inne objawy nadwrażliwości.

Bardzo rzadko, przeważnie w pierwszym miesiącu terapii NLPZ zgłaszano bowiem ciężkie reakcje skórne, a wśród nich złuszczające zapalenie skóry, zespół Stevensa-Johnsona i toksyczne martwicze oddzielanie się naskórka.

Poza wyżej wymienionymi dolegliwościami pacjenci często zgłaszali następujące objawy: bóle głowy, bóle brzucha, niestrawność, nudności, świąd, pokrzywkę.

Rzadko pojawiały się: wymioty, zaparcia, wzdęcia, biegunka, zapalenie błony śluzowej żołądka, zawroty głowy, pobudzenie, bezsenność, drażliwość i uczucie zmęczenia, zaburzenia nerek i dróg moczowych powodujące obrzęki.

Bardzo rzadko odnotowano: ciężkie reakcje nadwrażliwości obejmujące duszności, skurcz oskrzeli, nasilenie astmy, obrzęk twarzy, krtani i języka, hipotensję, wstrząs, tachykardię; toksyczne martwicze oddzielanie się naskórka; rumień wielopostaciowy; zespół Stevensa-Johnsona; wrzodziejące zapalenie błony śluzowej jamy ustnej; krwawe wymioty; smoliste stolce; nasilenie zapalenia okrężnicy i choroby Leśniowskiego-Crohna; chorobę wrzodową żołądka i/lub dwunastnicy; krwawienie i/lub perforacje przewodu pokarmowego, czasem ze skutkiem śmiertelnym (przeważnie u pacjentów w podeszłym wieku); spadek ilości wydalanego moczu; wzrost stężenia sodu we krwi; obrzęki; ostrą niewydolność nerek; martwicę brodawek nerkowych; zaburzenia czynności wątroby (zwłaszcza gdy lek był stosowany długotrwale); nieprawidłowe wyniki morfologii krwi - niedokrwistość, leukopenię, trombocytopenię, pancytopenię, agranulocytozę – ich możliwe symptomy to: objawy grypopodobne,  ból gardła, gorączka, powierzchowne owrzodzenia błony śluzowej jamy ustnej, zmęczenie, skaza krwotoczna.

Ponadto zgłaszano pojedyncze przypadki reakcji psychotycznych, depresji, jałowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i szumów usznych.

U niewielkiej liczby osób (pojedyncze przypadki) cierpiących na choroby autoimmunologiczne, jak mieszana choroba tkanki łącznej i toczeń rumieniowaty układowy zauważono, że ibuprofen powodował objawy aseptycznego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, np.: bóle głowy, sztywność karku, nudności, wymioty, gorączkę, dezorientację.
Podczas stosowania niesteroidowych leków przeciwzapalnych zgłaszane były objawy zwiększające ryzyko zawału mięśnia sercowego lub udaru - nadciśnienie, obrzęki i niewydolność serca. Tabletki Ibuprom 200 mg w niewielkim stopniu również niosą takie zagrożenie, zwłaszcza jeśli lek jest stosowany w wysokich dawkach.

Prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń czynności nerek jest wyższe, jeśli preparat jest podawany pacjentom niepełnoletnim w stanie odwodnienia.

[...]

 

Szczególna ostrożność podczas przyjmowania Ibuprom jest zalecana u pacjentów, którzy cierpią na poniższe stany lub choroby:

  • występowanie reakcji alergicznych po zastosowaniu kwasu acetylosalicylowego,
  • objawy innych reakcji alergicznych w przeszłości,
  • astma oskrzelowa,
  • nadciśnienie tętnicze krwi i/lub zaburzenia czynności serca,
  • zaburzenia krzepnięcia krwi,
  • nieprawidłowości w funkcjonowaniu nerek,
  • nieprawidłowości w funkcjonowaniu wątroby,
  • toczeń rumieniowaty układowy lub mieszana choroba tkanki łącznej,
  • choroby układu pokarmowego,
  • przewlekłe choroby jelit o charakterze zapalnym, jak choroba Leśniowskiego-Crohna lub wrzodziejące zapalenie jelita grubego,
  • przyjmowanie równocześnie innych leków, zwłaszcza przeciwzakrzepowych, nasercowych, moczopędnych oraz kortykosteroidów.

Nie powinno się stosować Ibuprom 200 mg u dzieci poniżej 6 roku życia.

Należy przestrzegać zalecanych dawek leku oraz czasu stosowania. Jeśli po 3 dniach przyjmowania leku dolegliwości chorobowe nie ustępują lub wręcz nasilają się, a także gdy pojawią się jakiekolwiek inne objawy, zaleca się konsultację z lekarzem.

Pacjentki, które mają problem z zajściem w ciąże lub miały takie problemy w przeszłości, powinny zasięgnąć opinii lekarza przed zastosowaniem ibuprofenu. Niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ) mogą wpływać niekorzystnie na kobiecą płodność. Takie działanie ma jednak charakter przejściowy i mija po zaprzestaniu stosowania leku.

W składzie tabletek znajdują się cukry. W razie problemów z nietolerancją niektórych cukrów przed zażyciem preparatu należy skonsultować to z lekarzem.

Jak dotąd nie są dostępne dane pozwalające odpowiedzieć, czy stosowany zgodnie z zaleceniami Ibuprom wpływa na prowadzenie pojazdów oraz obsługę urządzeń mechanicznych będących w ruchu.

 

      Na koniec chciałbym już tylko zauważyć, że, to że  „jak dotąd nie są dostępne dane”, na mój jak najbardziej chłopski rozum, nie oznacza, że problemu nie ma. A ja ze swojej strony, od dziś, ile razy poczuję ból głowy, kości, czy mięśni, wsiądę w pociąg, udam się do Przemyśła i zapytam dr. Bodnara, czy ma coś bezpiecznego – no i skutecznego – co mógłby mi polecić na ból głowy.

 

 


 


czwartek, 8 kwietnia 2021

A co jeśli plandemia?

     Minister Niedzielski ogłosił przedłużenie tego naszego niby lockdownu i na wypadek gdyby ktoś pytał, czy tym razem to już rzeczywiście jeszcze tylko ten tydzień z małym hakiem, czy może znów przez kolejne tygodnie będziemy musieli się chować po kątach, zapowiedział, że wszystko zależy od naszego postępowania wobec ogłoszonych restrykcji. Jeśli więc nie będziemy nosić maseczek, w dodatku pchając się w miejsca gdzie jest nas dużo za dużo, to dostaniemy po raz kolejny po uszach, jeżeli natomiast zrozumiemy, że to my tak naprawdę gotujemy sobie swój los, to powoli zaczniemy oddychać. Słucham tych słów, patrzę na poważną i szczerą twarz pana ministra, a w głowie mi stoi jego wypowiedź sprzed kilku zaledwie dni, o której tu ledwie co wspominałem, a którą chętnie słowo w słowo powtórzę:

„Nigdy! Nigdy już nie wrócimy do świata sprzed pandemii. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem. Jeśli chcą mnie państwo zapytać, czy pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, to odpowiedź brzmi: absolutnie tak. Zagrożeń biologicznych będzie już tylko więcej. Mało tego: będą coraz bardziej niebezpieczne i świat będzie na nie reagował inaczej niż reagował do tej pory. Inspekcje sanitarne będą jednymi z lepiej wyposażonych instytucji we wszystkich krajach. Pora zacząć oswajać się z myślą, że to nie jest ostatnia pandemia w naszym życiu”.

      No i naturalnie zastanawiam się, jak to jest z tym dziwnym człowiekiem. Czy on, kiedy mówi, to wie co mówi i czy mówiąc to czy tamto, w to co mówi wierzy? No bo jeśli nie wie, a w dodatku nie wierzy, to pies z nim tańcował. Gorzej jednak jeśli wie i wierzy, bo to musi oznaczać, że on zwyczajnie oszalał. No bo jak, jeśli można zapytać, można niemal na jednym oddechu apelować do nas o odpowiedzialność w walce z pandemią, machając nam przed nosem raz to kijem a raz marchewką, a w tym samym niemal czasie mówić nam, że cokolwiek zrobimy, to i tak nie ma żadnego znaczenia, bo już tylko może być gorzej, a dla znacznej części Polaków druga połowa ich życia będzie stanowić autentyczną zmorę?

       Myślę o Niedzielskim i stanie w jakim on się znalazł i myślę, że on się musiał poczuć trochę tak jak owi spece od służb lat 90, tacy jak Milczanowski, Niemczyk, czy niedawno zmarły Jerzy Konieczny. Zawsze miałem wrażenie, że każdy z nich, mimo że wcześniej ani trochę inny od wielu z nas, po pewnym czasie, doświadczając ogromu tego gówna, w które wdepnął, uznał że poza owym gównem nie ma nic więcej, że świat jest pogrążony w kłamstwie i występku i powoli zwariował. Niektórzy pamiętają ministra Koniecznego, jak ten niemal z dnia na dzień zmienił się nie do poznania, najpierw goląc się na łyso, potem zakładając ów czarny płaszcz i wielki czarny kapelusz, a kiedy się odzywał, to nikt nie miał wątpliwości co do tego, że ma do czynienia z człowiekiem psychicznie chorym. O Milczanowskim nie ma co mówić, a gdy chodzi o Niemczyka, można go oglądać nawet dziś w TVN-ie. Póki co jeszcze nie w klatce.

      I uważam, że coś bardzo podobnego spotkało ministra Niedzielskiego. On wszedł po szyję w temat koronawirusa, zobaczył to co zobaczył, zwyczajnie nie wytrzymał i uznał że poza nim nie ma już nic i już nigdy nic nie będzie. No ale zostawmy Niedzielskiego z jego obłąkaniem. To co mnie dziś naprawdę interesuje to fakt, że wspomniane przeze mnie wystąpienie nie wywołało praktycznie żadnej reakcji. Minister zdrowia informuje publicznie, że cokolwiek dziś zrobimy, to znaczna część z nas do końca swoich dni nie wróci do normalnego życia, oczekując każdego kolejnego dnia z drżeniem serca przed zakażeniem, obecny wirus to zaledwie jeden z wielu następnych, być może jeszcze najmniej groźny, w świecie który nadchodzi jedną z najważniejszych instytucji będzie inspekcja sanitarna, a tak zwana opinia publiczna nadal jak gdyby nigdy nic toczy dyskusję na temat tego, czy może lepiej by było otworzyć zakłady fryzjerskie, a zamknąć kościoły, i czy ta cała pandemia w ogóle istnieje, czy może to wszystko jakiś żart, no i czy Szymon Hołownia szczepiąc się na lewo skompromitował się bardzo, trochę, czy może wcale. I nie mam tu na myśli jedynie polityków i mediów. Jedni i drudzy już od dawna realizują wyłącznie zlecone zadania. Myślę o tak zwanych wolnych mediach, czyli Facebooku, Twitterze, czy szeregu niezależnych internetowych portali. Tam też, gdy chodzi o wypowiedź ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, kompletna cisza. Jakby wszyscy uznali, że... no właśnie co? Że jemu się coś pomyliło, a któż z nas nie jest omylny?

      A może jest gorzej niż nam się zdaje? Może on wcale nie zwariował tylko wie coś, czego myśmy tak naprawdę nigdy wiedzieć nie chcieli? Jak wiemy, jest wśród nas pewna liczba osób, którzy są głęboko przekonani co do tego, że o żadnej pandemii mowy być nie może. To co mamy, to kolejna odmiana grypy, a w najgorszym wypadku jakiś nowy wirus, który tak jak się pojawił, tak też po jakimś czasie zniknie, a ludzie niestety zachorują, jakaś część z nich umrze – w sumie, zdarza się. Są też i tacy, którzy używając zabawnego określenia „plandemia” twierdzą, że sytuacja w jakiej się znaleźliśmy została sprokurowana czy to przez rząd światowy, czy osobiście z pieniędzy Billa Gatesa z kolegami, a ów plan polega na tym, by liczbę ludzi na świecie radykalnie zredukować. Nie jest to teoria o jakimś szczególnie dużym społecznym zasięgu, ale nie mogłem nie zauważyć, że jest ona głoszona bardzo lekko, z pewnym nawet wesołym błyskiem w oku. Na temat owej „plandemii” powstają żarty, internetowe memy, generalnie można mieć wrażenie, że wokół niej wciąż słychać swego rodzaju wesoły rechot. A ja się zastanawiam, czy autorzy tej teorii zdają sobie sprawę z tego, co się z nami stanie, jeśli to jest prawda. Jakie mamy szanse, jeśli się okaże, że ktoś włożył naprawdę wielkie pieniądze, by nas skutecznie zdziesiątkować. Co w tej perspektywie jest takiego zabawnego.

        I myślę, że może było zupełnie inaczej. Może minister Adam Niedzielski wcale nie oszalał, lecz czy to przez jakąś chwilową słabość, czy też może zirytowany koniecznością przebywania w jednym miejscu z red. Arletą Zalewską, niechcąco, przedstawiając ów przerażający obraz, zdradził nam ową tajemnicę, której istnienie część z nas od dawna podejrzewała, ale w gruncie rzeczy traktowała to jako swego rodzaju intelektualną zabawę? A my w tym akurat wypadku, gdy nagle nasze obawy zaczęły się urzeczywistniać, zareagowaliśmy klasycznym wyparciem, udając że tak na prawdę owa wiadomość w ogóle do nas nie dotarła?

        A może jednak po prostu znów zadziałał parokrotnie tu ostatnio wspominany brak gwizdka? Mam nadzieję, że to jednak tylko o ten gwizdek poszło. Tylko znów, dlaczego nikt nie zadał choćby z głupiej ludzkiej ciekawości choć jednego pytania?



poniedziałek, 26 października 2020

Jeżeli

 

      W związku ze stwierdzeniem przez Trybunał Konstytucyjny niekonstytucyjności aborcji, uciąłem sobie pogadankę z moim kuzynem lekarzem, który tu od czasu do czasu jest przeze mnie przywoływany jako medyczny autorytet, by w końcu zejść na temat koronowirusa i on – człowiek który, jak by się mogło zdawać, powinien mieć coś tu do powiedzenia – odmówił na temat tej zarazy wszelkiej dyskusji, twierdząc, że on nic nie wie, a co gorsza, ma głębokie przekonanie, że nie jest w tej niewiedzy jedyny. Jego zdaniem, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że tak naprawdę nikt nie wie, jak wygląda ten wirus, jak działa, skąd się wziął, a co gorsza, jak z nim walczyć, poza tym, że się będzie przed nim zasłaniało czym bądź...

       A ja przyznam, że od czasu gdy ów Covid19 się nam objawił i zapędził nas tu, gdzie dziś się znajdujemy, czepiałem się przeróżnych teorii i wyobrażałem sobie najróżniejszy rozwój wypadków, i najczęściej przez tych kilka dni co najmniej byłem do swoich przemyśleń bardzo przywiązany. A już zwłaszcza do tego, co to wszystko moim zdaniem łączy, czyli że czymkolwiek by owa pandemia była, to za nią stoi jakieś globalne oszustwo. Ostatnio, przygnieciony dość mocno mnogością owych podejrzeń, uznałem że może tu chodzi tylko o to, by Donald Trump nie wygrał kolejnej kadencji, i że już na drugi dzień po amerykańskich wyborach wszystko zacznie się powoli zwijać i jeszcze parę miesięcy i o całym tym szaleństwie zapomnimy.

        Dziś jednak jest tak, że nie wiem, jak się mają rzeczy na świecie, ale tu w Europie praktycznie wszędzie obserwujemy gwałtowny, systematyczny bardzo radykalny wzrost zakażeń w porównaniu do tego co znaliśmy dotychczas i uważaliśmy za problem. O Polsce nie wspominam, bo wszyscy mniej więcej wiemy, jakie są dane, ale w ciągu minionej doby we Francji zachorowało grubo ponad 50 tys. osób, a więc więcej niż w Brazylii, Indiach, w Rosji i niemal tyle samo co u światowego lidera w tej konkurencji, czyli w  Stanach Zjednoczonych.  W Wielkiej Brytanii zaraziło się niemal 20 tys. osób, we Włoszech ponad 20 tys., w Niemczech blisko 10, w Hiszpanii 20, w małej Belgii, Holandii i w Czechach odpowiednio 18 i 10 i 15... nawet stawiana wszystkim za przykład Szwecja zbliża się powoli do swojego rekordowego wyniku z lipca.

        Przepraszam zatem wszystkich bardzo, ale ja na tę okoliczność biorę pod uwagę dwie możliwości. Pierwsza to ta, że to jest oczywiście jedno wielkie oszustwo, a te liczby to perfidne kłamstwo, mające nas zdyscyplinować. Jeśli jednak tak jest, to ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić ani celu owego przedsięwzięcia, ani przyczyny tego, że za nim jak za Panią Matką, z większą lub mniejszą gorliwością, poszedł niemal cały świat.

       I tu otwiera się druga możliwość, że te wszystkie liczby są jak najbardziej prawdziwe i że – uwaga, uwaga – to iż z czysto statystycznego punktu widzenia nie ma powodu do histerii zawdzięczamy wyłącznie temu, że histeryzują jak najbardziej rządy i jeden po drugim wprowadzają coraz to nowsze i coraz bardziej rygorystyczne obostrzenia. Przyznaję, że jest to coś, co mi bardzo świeżo przyszło do głowy, ale pomyślałem sobie też, że co, jeśli cały świat pójdzie za głosem antycovidowego protestu i wszystko poluzuje, i w ciągu zaledwie paru miesięcy umrze załóżmy miliard mieszkańców Ziemi. Tak na początek. Że to jest jakiś absurd? A niby czemu to akurat miałoby być absurdem, skoro przyjmujemy, że nie jest absurdem sugerowanie, że tego wirusa w ogóle nie ma, a owa światowa pandemia to wymysł rządów? No i czemu ja mam wykluczać taką ewentualność, że  ów wirus, o którym mój kuzyn-lekarz mówi, że tak naprawdę nikt nie zna ani jego samego, ani jego możliwości i że dziś działamy wobec niego kompletnie na ślepo, został stworzony po to by liczbę mieszkańców Planety odpowiednio zredukować? Skoro dziś wielu z nas nie neguje hipotezy, że on został stworzony gdzieś w jakimś laboratorium na końcu świata, to w imię czego ja nie mam brać pod uwagę i takiej możliwości, że on został wypuszczony przez znaną nam bardzo dobrze grupę bardzo wpływowych osób i organizacji, które od lat głoszą opinię, że ludzi na świecie jest dużo za dużo, bardzo dużo za dużo? Skoro tak zwana kontrola urodzeń nie przyniosła oczekiwanych skutków, to czemu nie mam podejrzewać, że ci, którzy ową kontrolę promują, nie uznali za stosowne dołożyć do tego jeszcze małą pandemię? Oczywiście, te 60 mln. zabijanych rocznie dzieci to dużo, ale na tyle tylko dużo, by nieco przyhamować liczbę mieszkańców, ale już jej nie zredukować. I skąd ja wiem, że dzisiejsza pandemia to nie krok w kierunku uporządkowania tej właśnie kwestii?

     Oczywiście mogę się mylić, ale jeśli akurat mam rację, to przy okazji dostaję też wszystkie potrzebne odpowiedzi na dręczące mnie od początku pytania. Powiem więcej: jeśli nawet nie mam racji i okazać by się miało, że ów wirus powstał w sposób naturalny, to też zaczynam rozumieć, dlaczego cały niemal świat zwariował i wpadł na ów straszny pomysł z maseczkami, izolacją, bezpiecznym dystansem i realizuje go w tak chaotyczny sposób. A skoro już zakładam logiczność swego rozumowania, to przepraszam bardzo, ale nie zamierzam wykonać ani jednego gestu, który pozwoli mi się w oczach niektórych popisać, jaki to ze mnie bohater.

       A oczywiście wciąż przy tym głęboko wierzę, że się mylę i tu tylko chodzi o Trumpa, a protesty tych głupich dzieci pod polskimi kościołami nie są przez nikogo szczególnie inspirowane, a już zwłaszcza przez tych, co tego wirusa wymyślili i bardzo sobie nie życzą, żeby ktoś im tu wchodził w paradę.



      

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...