Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2021

Otchłań no.3

Obraz
  Kiedy wczoraj przedstawiałem tu kolejny odcinek refleksji na temat biedy, z którą najwyraźniej już się skutecznie żegnamy, a która nas jeszcze tak niedawno tak strasznie dojmująco oplatywała, napisałem że nie jestem w stanie odnaleźć tekstu, w którym wspomniałem o dwóch jajkach i kilogramie ziemniaków za dwa czterdzieści i oto udało się. Mamy go, z tym zastrzeżeniem że, jak się okazuje, aż tak źle nie było. To dziecko ściskało w swojej dłoni całe 2,60. Zapraszam więc do kolejnego odcinka owego strasznego powrotu do przeszłości. Mamy rok 2010 i wciąż pierwsza kadencja rządu Donalda Tuska.              Symboliczna moc tego co się wczoraj wydarzyło pod Nowym Miastem i co się wokół tej katastrofy wciąż dzieje, poraża w stopniu trudnym do opisania. Dla przypomnienia. Właśnie wczoraj, kiedy dla wielu z nas dzień jeszcze nie zdążył się na dobre zacząć, samochód wiozący okolicznych mieszkańców do sezonowej pracy przy zbieraniu jabłek zderzył się z ciężarówką i wszyscy pasażerowie sam

Otchłań no.2

Obraz
  We wczorajszej notce wspomniałem o zakupach za 2,40 i ktoś mnie poprosił bym wyjaśnił, o co chodzi z tymi jajkami i ziemniakami. A ja bardzo chętnie przypomniałbym pewien stary już tekst, gdzie owa kwestia została wybita wielkimi literami, ale ponieważ wśród tych owych tysięcy dziś już notek, ciężko mi się jest poruszać, nic z tego nie będzie. Wspomnę może tylko, że było tak, że pewien mój znajomy, przemieszczając się owego strasznego czasu samochodem przez Polskę, zatrzymał się w którymś z wiejskich sklepów, by coś tam sobie zażyczyć i tam trafił na dziecko, które za wspomniane 2,40 poprosiło o kilogram ziemniaków i dwa jajka. Taka to historia. Ja natomiast, coraz bardziej wpadam w nastrój, by opowiadać o czasach, które, mam nadzieję, już nigdy do nas nie wrócą w innej formie, jak owo memento i okazja do refleksji, bez której sobie zwyczajnie nie poradzimy. Oto zatem mój tekst jeszcze z roku 2010, zaledwie jeden z wielu, które dziś przed nami.           Wpadło mi dziś w oko co

Czy Donald Tusk mógłby znaleźć zatrudnienie jako drwal?

Obraz
  Obejrzałem niedawno filmik, na którym posłowie Szczerba i Joński próbują porąbać drewniany pieniek i po raz któryś już pomyślałem sobie, że im częściej i z coraz większym przekonaniem, że wcale nie ulegamy głupiemu złudzeniu, widzimy  jak tym razem już chyba na dobre Polska wchodzi na drogę, z której przez tyle lat była bezlitośnie spychana, tym częściej przypomina nam się obrazy sprzed lat, które owo spychanie mają potwierdzać. I pewnie nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie wrażenie, że choćby nie wiadomo ile jeszcze razy wciąż licznym jeszcze niedowiarkom odtworzono dawną wypowiedź ministra Rostowskiego o pieniądzach, których nie ma i nie będzie, czy skargę tamtych ludzi opowiadających o tym, jak zniszczono ich zakład pracy i oni teraz nie mają za co żyć, zawsze się znajdzie ktoś, kto powie, że dla zaradnego nie ma nic trudnego i nie ma nic gorszego jak pisowskie rozdawnictwo. Myślę, że nawet gdyby oni zaczęli przypominać tamto dziecko, płacące w miejscowym sklepie dwa złote cz

Przepis na onet: kilo cebuli, kilo cebuli, kilo cebuli plus osiem dorodnych buraków

Obraz
  Było tak, że jadąc pociągiem Intercity z Przemyśla do Pragi, jakiś internetowy śmieszek nagrał na telefonie odczytywany przez kierowcę pociągu w języku angielskim komunikat, i stwierdzając z dziką satysfakcją, że człowiek zna język gorzej od niego, wrzucił filmik do Sieci. Na filmik trafił któryś z dziennikarzy Onetu, uznał że i od niego ów maszynista jest z angielskiego gorszy, ryknął śmiechem i opublikował na ten temat specjalny tekst. W swoim tekście szydzi ów mądrala z kierowcy niemiłosiernie, nazywając go dowcipnie „lingwistą” i sugerując, że jadący pociągiem pasażerowie słysząc ów popis musieli „zdębieć”, a jednocześnie dzieli się spostrzeżeniami natury ogólnej, z których wynika, że Polacy, którzy jeszcze kilka lat temu, gdy chodzi o znajomość języka angielskiego, zdecydowanie wspinali się po europejskiej drabince, dziś niebezpiecznie kręcą się w okolicy dna.        Zanim przejdę dalej, proszę popatrzeć może o czym mówimy:         O owych kompleksach, jakie dręczą wielu z

Dylan vs. Pratasiewicz nokaut w piętej sekundzie

         Pierwszym moim zamiarem było skomentowanie tego co się właśnie przydarzyło pewnemu białoruskiemu działaczowi o nazwisku Pratasiewicz działającemu na rzecz usunięcia prezydenta Łukaszenki ze stanowiska i zaprowadzenia na Białorusi tak zwanego „demokratycznego ładu”, jednak po dłuższym przymierzaniu się do tego zadania, zdecydowałem, że to nie ma sensu i zmieniłem plany. W czym rzecz? Oczywiście, zmuszenie do lądowania, pod groźbą zestrzelenia, cywilnego samolotu z kupą ludzi na pokładzie, tylko po to, by spośród nich wydłubać owego działacza i go posadzić, to jest gest na który, o ile się nie mylę nawet Mosad w całej swojej historii nie pozwolił. Kiedy oni chcieli przewieźć do siebie Eichmanna, to wysłali do Argentyny paru agentów, tego szkopa zgarnęli i po krzyku. Ale czegoś takiego to ani cywilizowany, ani mniej cywilizowany świat nie widział. I pewnie bym ten gest skomentował dokładnie w taki sam sposób, w jaki to robi dziś niemal cały świat, gdyby nie to, że w tym całym zgi

Czy szczury wykluwają się z jajek?

Obraz
        W tych dniach trafiłem gdzieś w Sieci, czy to na Facebooku, czy na Twitterze – nieważne – na krótki, moze dwuminutowy filmik, pokazujący na jednym nieprzerwanym ujęciu obraz paryskiej dzielnicy. Oto widzimy drogę, po której przejeżdzają samochody, po obu stronach drogi mamy chodnik, po którym na rowerach jeżdżą sobie Paryżanie, w tle widać wysoki biurowiec, normalnie Zachód. W pewnym momencie jednak kamera skręca nieco w bok i – przypominam, że tu nie ma mowy o jakiejkolwiek manipulacji, bo ujęcie jest prowadzone równo i bez cięć – nagle przed naszymi oczami pojawia się ogromne wysypisko śmieci, po którym buszują setki szczurów. Następuje odpowiednie zbliżenie, a potem kamera przesuwa się w drugą stronę i znów ulica i eleganccy jak jasna cholera Paryżanie.       Obejrzałem ów filmik i wpadłem oczywiście w szampański nastrój, który natychmiast zainspirował mnie do tego by od razu pomyśleć sobie, że u nas w Polsce takich widoków nie ma i to zapewne sprawi, że znów cały świat –

Jest dobrze - nie ruszać

Obraz
Dla "Warszawskiej Gazety" piszę regularnie i, bez jednego piątku, przerwy od siedmiu już lat, a widząc jak ów tygodnik z każdym rokiem ewoluuje w stronę pozycji, z którymi ani się nigdy nie utożsamiałem ani też utożsamiać nie zamierzam, dochodzę do wniosku, że ów mój felieton, niezmiennie wyróżniany przez Piotra Bachurskiego stałym miejscem oraz tradycyjną ekspozycją, stanowi tam już prawdopodobnie jeden z ostatnich śladów czegoś, co osobiście lubię nazywać prostą przytomnością umysłu. I powiem szczerze, że z każdym też kolejnym rokiem zachodzę w głowę, jakim to cudem przyrody Bachurski mnie stamtąd jeszcze nie pogonił na zbity pysk. Biorę tu pod uwagę dwie możliwości, z których oczywiście żadna może nie być prawdziwa. Pierwsza to ta, że Moje teksty, zgodnie z tym co on mi wielokrotnie już powtarzał, on bardzo to co ja piszę i sposób w jaki to robię  lubi i szanuje. Druga jest taka, że moja obecność  –  i to obecność za każdym razem bardzo wyróżniana  –  stanowi dla niego swe

Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości znają angielskie słowo "presumptiousness"?

Obraz
Spotkałem dziś pewną znajomą, z którą znamy się od lat, a która o mojej pisarskiej aktywności dowiedziała się swego czasu z „Warszawskiej Gazety” i od tego momentu moje notowania u niej radykalnie wzrosły. Niestety od tego czasu upłynęło juz na tyle dużo czasu, że – jak sądzę głównie przez pandemię koronawirusa – niektórym z nas ostatnio poprzewracało się kompletnie w głowach i również i ona uznała, że Prawo i Sprawiedliwość to klasyczna komuna, no i oczywiście przez to właśnie, jako bezkrytycznemu pisowcowi, mnie się przy okazji oberwało. Próbowałem znajomej tłumaczyć, że ze mnie bezkrytyczny pisowiec jak z koziej dupy trąba, natomiast moje poparcie dla nich wynika z dwóch zaledwie rzeczy: pierwsza to ta, że Jarosław Kaczyński to moim zdaniem jedyny na całej od lewa do prawa politycznej scenie człowiek dobry, porządny i godny zaufania, druga natomiast to ta, że w moim przekonaniu, ktokolwiek zaczyna się bawić w politykę, ma – i powinien mieć – jedno na celu: prowadzić taką politykę, b

Peggy Noonan: Ofiarna Dusza

Obraz
  Poniższy tekst, autorstwa znanej nam już skądinąd Peggy Noonan, ukazuje się tu po raz drugi. Pierwszy raz, w swoim tłumaczeniu, zamieściłem go 26 kwietnia 2014 roku, w przeddziń kanonizacji Ojca Świętego Jana Pawła II, a dziś, ponieważ znów, przy okazji 101 rocznicy jego urodzin, owa piękna postać jest nam przypominana, to i ja pragnę przypomnieć tamten zupełnie niezwykły tekst, zupełnie niezwykłej autorki, amerykańskiej dziennikarki, bliskiej współpracowniczki prezydenta Reagana, autorki wielu jego przemówień, w tym jednego z najsłynniejszych, wygłoszonego chwilę po katastrofie promu kosmicznego „Challenger”. Skupmy się proszę, bo Noonan zwraca uwagę na rzeczy, które być może nie przeszły nam nawet przez myśl.           Myślę, jak pewnie wszyscy ostatnio, o Janie Pawle II. Wczoraj, przez swój niedawny pobyt w szpitalu, papież nie pojawił się na uroczystościach Środy Popielcowej. Środa Popielcowa przypomina nam katolikom, że któregoś dnia odejdziemy z tego świata, że z prochu p