Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

O nienawiści kulturalnej i niekulturalnej

       Muszę się dziś przyznać do pewnej porażki. Oto przed wielu już laty jeden z Czytelników doniósł mi, że na blogu szczęśliwie nam dziś już nieobecnego Janusza Palikota ukazał się komiks, którego główny pomysł, a jednoczesnie dowcip, sprowadzał się do tego, by w sposób niezwykle graficzny, a jednocześnie wyjątkowo brutalny, proponować kolejne sposoby pozbawienia życia kolejnych polityków Prawa i Sprawiedliwosci, poczynając na Jarosławie Kaczyńskim, a kończąc na Beacie Kempie. Pamiętam dokładnie, kiedy Palikot opublikował na swoim blogu ów komiks. Było to parę już miesięcy po Smoleńskiej Katastrofie, wciąż parę tygodni przed zamordowaniem Marka Rosiaka, no a przede wszystkim jeszcze w czasie gdy ów dziwny człowiek wciąż był wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej i jedną z pierwszych gwiazd reżimowych mediów. Napisałem w tej sprawie tekst, będąc szczerze przekonanym, że nawet jeśli owa informacja nie spowoduje oficjalnej reakcji, to przynajmniej wywoła pewne poruszenie w Intern

Czy brat ministra Glińskiego będzie kręcił trzeciego "Pitbulla"?

Zanim przejdziemy do dzisiejszej notki, pragnę poinformować, że w miniony piątek w poznańskim kościele pod wezwaniem Michała Archanioła i Wniebowzięcia Najswiętszej Maryi Panny nasz ukochany ksiądz Rafał Krakowiak odprawił Mszę Świętą, na którą zrzuciliśmy się tu całkiem niedawno naszymi złotówkami, za nas, a przy okazji za duszę mojego dopiero co zmarłego Teścia. Miałem o tym wspomnieć wcześniej, ale i ze względu na swoją coraz gorszą kontrolę nad upływem czasu, ale też na fakt, że w tych dniach byliśmy tu zaabsorbowani czymś kompletnie innym – zapomniałem. Po prostu zapomniałem. Jedyne co mi dziś pozostaje, to prosić o zrozumienie i modlitwę, no i zachęcać do czytania kolejnej notki.          Ponieważ mój tekst o Dodzie, Emilach dwóch i koncernie farmaceutycznym Polpharm spotkał się z pewnym zainteresowaniem, a w miedzyczasie dotarły do mnie informacje normalnym ludziom nieznane, a faktycznie wręcz fascynujące, chciałbym dziś pociągnąć więc ów wątek bulwarowy, nawet ryzykując

Czy przewodniczący Tusk jest idiotą, czy to tylko nerwy?

     Czy dzisiejszy tekst okaże się najkrótszym z wszystkich, jakie się tu miały okazję ukazać, tego póki co nie wiem, ale jest to akurat bardzo prawdopodobne. Jak wiemy, w ciągu minionych dwóch dni zamieściłem tu dwie notki, w których wyraziłem przekonanie, że numer, jaki Jaroslaw Kaczyński wykonał z atlasem kotów to mistrzostwo świata, gdy chodzi o tak zwany „polityczny pijar”. Oczywiście, jak większość tego, co tu zamieszczam, to wyłacznie moje intuicje i podejrzenia, jednak faktycznie od samego początku byłem mocno i szczerze przekonany, że to nie było tak, że Prezesowi przypadkiem wpadł w ręce ów atlas, a on równie przypadkowo postanowił go sobie przejrzeć w taki sposób, by go zechciały sfilmować wszystkie media. W moim rozumieniu polityki, było oczywiste, że to wszystko stanowiło nic ponad zaplanowaną i niezwykle udaną akcję, majacą na celu ocieplenie wizerunku Prezesa.       Nie minął kolejny dzień, a ja mam wręcz pewność, że się w swojej ocenie nie pomyliłem. Oto wczoraj wła

O pupie Doroty Rabczewskiej, koncernie Polpharma i Emilach dwóch

       Możliwe, że źle oceniam sytuację, ale myślę, że większość z nas wie już, że piosenkarka Rabczewska, znana skądinad jako Doda, została w tych dniach zatrzymana przez policję, a następnie zwolniona za kaucją, z zakazem opuszczania kraju, a wszystko przez to, że nieco wcześniej, wspólnie z jakimś Emilem i jego kolegami gangsterami, skierowała tak zwane groźny karalne pod adresem innego Emila, no a ów inny Emil się Emila numer 1 nie przestraszył, tylko o wszystkim powiadomił policję, no i mamy to co mamy. Nie wiem, czy to przez to, że ostatnio czuję pewne znudzenie poważną polityką, czy może przyczyną jest moja nigdy do końca nie pokonana słabość do tak zwanych „mediów bulwarowych”, ale najpierw zanotowałem tę informację, a już w kolejnej chwili nie mogłem nie zauważyć, że jej głównymi poza Dodą bohaterami były dwa Emile.      Jak wiedzą Czytelnicy, ja liczę sobie 62 lata i mimo swoich doświadczeń związanych z kolejnymi dekadami, nigdy w życiu nie miałem okazji spotkać żadnego Em

O tym jak kot Prezesa dokonał zmian we władzach Nowoczesnej

       Znana nam powszechnie „Nowoczesna” zorganizowała swój kongres wyborczy i pierwsza twarz owego projektu, dziś już słynny na całym świecie Ryszard Petru, została wymieniona na fotelu przewodniczącego partii przez posłankę Katarzynę Lubnauer. Moim zdaniem, jest to, choćby tylko ze względów ściśle estetycznych, zmiana na gorsze, ale naturalnie to nie jest mój problem. Co zatem będzie dalej z Petru, diabeł jeden wie i krzyż – może być i odwrócony – mu na drogę, natomiast my tu mamy bardzo interesujące informacje, gdy idzie o nową przewodniczącą. Otóż Katarzyna Lubnauer ma męża, dzieci, mieszkanie, plus różnego rodzaju inne nieruchomości i samochód, a oprócz tego pół miliona złotych oszczędności i kredyt we frankach w aktualnej wysokości 183 805 franków.         I to jest, mimo jej plotkarskiego charakteru, oczywiście wiadomość pierwszorzędna, ponieważ wyjasnia nam znakomicie, o co ostatecznie chodzi w tej polityce. Wprawdzie media podają, że owe pół miliona oszczędności to zaledwi

O czcicielach kości z Milicji Obywatelskiej

Ponieważ niedawno zachęcałem tu do kupowania kolejnego numeru dwutygodnika „Bez Cenzury” z zamówionym osobiście przez pana Piotra Bachurskiego moim tekstem na temat tak zwanego „kolekcjonera kości”, dziś chciałem poinformować, że decyzją obecnego naczelnego pisma, Jana Pińskiego tekst mój został odrzucony, a w jego miejsce pojawiło się jakieś kompletnie gówno bez znaczenia. Mamy na szczęście ten blog, więc nic nie ginie.       Nasza dzisiejsza historia zaczyna się od czegoś, na co większość z nas patrzy z co najmniej pogardą, a co nawet nie miałoby szans zaistnieć w przestrzeni publicznej, gdyby nie tak zwane „media bulwarowe”. Oto bowiem jeszcze wiosną 2015 roku w jednym z ukazujących się w Polsce dzienników ukazał się następujący tekst:       „ Sataniści, czciciele wampirów czy może nekrofile? Nocą ktoś włamał się do grobowca na cmentarzu w Lęborku (woj. pomorskie). Roztrzaskał trumny i ukradł szczątki teścia Józefa Możdżana (74 l.). Był lany poniedziałek. Pan Józef jadł świąt

Czy Marek to dziewczyna, czyli totalna opozycja napada

Ostatnio one pojawiały się tu z opóźnieniem, a zatem nic nie zaszkodzi, jeśli dziś swój cotygodniowy felieton dla „Warszawskiej Gazety” wrzucę tu jednocześnie z jego publikacją na papierze. Zapraszam.  Ponieważ te felietony stały się ostatnio zbyt poważne, by nie powiedzieć, ponure, pomyślałem sobie, że dziś przedstawię coś lekkiego. Oto gdzieś w okolice Marszu Niepodległości zaplątała się niejaka Ewa Hołuszko i jakiś chuligan zniszczył jej nieustalonej marki samochód. Oto, w jaki sposób relacjonuje zdarzenie bulwarówka „Fakt””: „Legendarna działaczka ‘Solidarności’ Ewa Hołuszko straciła samochód po Marszu Niepodległości. Ktoś powybijał w nim szyby pachołkami i zniszczył lusterka. Auto nadaje się do kasacji”. W jaki sposób auto, w którym ktoś powybiłał szyby i zniszczył lusterka nadaje się do kasacji, tego oczywiście nie wiemy, podobnie oczywiście, jak nie wiemy, jak ktoś o nazwisku Ewa Holuszko, staje się nagle „legendarnym działaczem ‘Solidarności’”, ale przed nami informacj

Siedem refleksji na zmurszałe tematy

Od czasu gdy „Polska Niepodległa” przeszła na cykl dwutygodniowy, znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie do wyboru mamy już tylko albo uznać, że tu nie ma miejsca dla tematów, które nikogo już nie interesują i zapomnieć o tym, co nas jeszcze niedawno tak skutecznie wciągało, albo zacisnąć zęby i żyć wspomnieniami.  No i się zwyczajnie pouśmiechać. Uśmiechajmy się zatem. Miniony tydzień zdominowany został przez jedno praktycznie wydarzenie i chyba nie mamy wyjścia, jak się odpowiednio zaangażować. Dotychczas o tym pewnie nikt z nas nie miał bladego pojęcia, ale okazało się właśnie, że wśród wielu pisarzy, znanych, mniej znanych i w ogóle nieznanych, chodzi też po naszym świecie człowiek o nazwisku Janusz Rudnicki. Wielka kariera Rudnickiego rozpoczęła się już jakiś czas temu i jak się można domyślić, nie jest ona związana w żaden sposób z jego działalnościa literacką. Rzecz w tym, że kiedy ten, poproszony przez Wirtualną Polskę o opinię na temat Polski i jej obecnej politycznej sytuacji

Przejmujemy ZPR-y, czyli zmiana jeszcze lepsza - repryza

       W dyskusji pod moim wczorajszym tekstem o oczach Antoniego Macierewicza, na pierwszy plan wysunęły się dwa zarzuty. Jeden pod adresem Andrzeja Dudy i pani Agaty, że owa parka, zamiast pracować na rzecz Ojczyzny, dba wyłącznie o to, by się stroić i rozdawać uśmiechy, drugi, adresowany już tylko do mnie, że z takim zacięciem atakuję ministra Macierewicza, natomiast jakąś dziwną ochroną objąłem Prezydenta. Gdy chodzi o pretensję pierwszą, to głosu zabierać nie mam ochoty, bo uważam, że nasze oczekiwania w stosunku osób występujących publicznie, na poziomie tak zwanego wizerunku, to kwestia gustu. Mnie na przykład to, jak się prezentują prezydent Duda z Małżonką bardzo odpowiada, natomiast domyślam się, że dla wielu z nas wzorem najbardziej naturalnej elegancji są Witold Gadowski, czy Stanisław Janecki. A więc o tym już ani słowa.          Chciałbym natomiast zareagować na zarzut podniesiony przede wszystkim przez naszego kolegę Bendixa, jakobym ja na tym blogu prezydenta Dudę w

Antoni Macierewicz, czyli czy te oczy mogą kłamać?

      Muszę się przyznać do czegoś, o czym tu wcześniej ani nie wspominałem, ani wspominać nie chciałem, z różnych względow. Przede wszystkim nigdy nie miałem wrażenia, że sprawa jest na tyle pilna, by się nią zajmować, no a poza tym zawsze istniały powody, by ją traktować jako zbyt delikatną politycznie, by się specjalnie popisywać swoimi przemyśleniami, a tym bardziej składać jakieś deklaracje. Ponieważ jednak nadszedł moim zdaniem odpowiedni czas, chciałbym powiedzieć, że gdy chodzi o Antoniego Macierewicza, mój do niego stosunek oscylował niemal wyłącznie między bardzo silną niechęcią połączoną z kompletnym brakiem zaufania, a rozbawieniem wynikającym z jego zawsze tak spektakularnych popisów w politycznej debacie.      Ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że tego typu słowa na tym blogu mogą wywołać pewną konsternację, od razu powiem, dlaczego Antoniego Macierewicza, z bardzo krótkimi przerwami, niemal zawsze źle tolerowałem. I wbrew temu, co się może niektórym z nas wydawać, wc

O karze za ludobójstwo

Znów jesteśmy nieco spóźnieni, ale, jak to mówią, co ma wisieć, nie utonie, a więc dziś przedstawiam swój ostatni felieton z „Warszawskiej Gazety”. Myślę, że mocny jak należy.        Pomijając fakt, że jest coś dziwnego w tym, że materiały ani w żaden sposób tajne, ani nawet nie pochodzące z tak powszechnie ostatnio ujawnianych podsłuchów, wychodzą na wierzch dopiero po wielu latach, warto zwrócić uwagę na fakt, że oto media ujawniły fragment posiedzenia tak zwanej Komisji Millera, badającej Smoleńską Katastrofę, fragment prawdziwie wstrzasający. To bowiem co słyszymy wskazuje na fakt, że swego czasu bardzo medialnie eksploatowany wątek rzekomej obecności generała Błasika w kokpicie tupolewa, był od początku do końca prowokacją mającą na celu zrzucenie winy za katastrofę bezpośrednio na Generała, a pośrednio oczywiście na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego polecenia ten zobowiązany był wykonywać. Chodzi o to, że podczas posiedzenia Komisji przewodniczący Miller zarządził, by m

Telefon do tamtego świata

      Pochowaliśmy wczoraj na cmentarzu w Przemyślu mojego teścia, a ja mam z tej okazji refleksję, moim zdaniem, zupełnie szczególną. Otóż w swoim kazaniu podczas mszy żałobnej ksiądz w pewnym momencie rzucił mniej więcej taką myśl: „ Żegnamy dziś Andrzeja, ale to tylko na chwilę. Niedługo się z nim znów spotkamy i będziemy razem już na zawsze. I co do tego zgadzamy się chyba wszyscy. Nawet ci, którzy uważają, że Boga nie ma i że w ogóle nie ma nic, lubią od czasu do czasu wspomnieć o tym, że nasi zmarli gdzieś tam sobie żyją, myślą o nas, spoglądaja na nas z góry, no i że czekają na to, by się znów z nami połączyć ”, a my wszyscy kiwaliśmy głowami i powtarzaliśmy sobie w duchu, że tak, to są naprawdę piękne słowa.      I ja też słuchałem tego, co mówił ksiądz i myślałem sobie, że to w rzeczy samej są słowa bardzo piękne, głębokie i mądre. I przypomniałem sobie natychmiast pogrzeb Wisławy Szymborskiej, uroczystość całkowicie świecką, gdzie nie było ani Boga, ani nawet specjalnie za

A teraz, drogie dzieci, pani Rowling zrobi wam bliznę

Jutro chowamy mojego teścia, a więc jeszcze przez parę dni będę tu głównie z doskoku. Ponieważ nie chce tak zupełnie zostawić tego bloga z, że tak to określę, pustymi rękami, chciałbym przypomnieć swój dość już stary tekst, jeszcze z roku 2009, w którym przedstawiłem, moim zdaniem, bezwzględnie najbardziej solidną krytykę cyklu powieściowego o małym czarodzieju Harrym Potterze. Bardzo jestem z tego dumny.              Robię gołąbki dla mojej rodziny i chodzą mi po głowie różne myśli. Oto gotuje się druga kapusta, a ja siadłem na chwilę, żeby chociaż zacząć ten dzisiejszy wpis. I przypomina mi się film, polski, zrobiony jeszcze wtedy, gdy polskie filmy dało się z przyjemnością oglądać, zatytułowany Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy. Chodzi o to, że Maklakiewicz gra człowieka, który właśnie wyszedł z więzienia, mieszka z matką staruszką, która go utrzymuje i od czasu do czasu, ponieważ go bardzo kocha, daje mu parę złotych na to, żeby on mógł się z kolegami schlać. Któregoś