Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

Czy europosłowie Koalicji Obywatelskiej zrzucą się na trumnę dla pułkownika Mazguły?

Obraz
       Prawdopodobnie wszyscy pamiętamy scenę z któregoś z wielu antyrządowych protestów ostatnich lat, kiedy to były oficer służb peerelowskich, Adam Mazguła, wszedł na mównicę i stojąc obok prominentnych bojowników o wyzwolenie Polski z rąk pisowskich siepaczy, skarżył się jak to on dziś nie jest w stanie wyżyć za głupie 2 tysiące złotych. Pamiętamy też pewnie poparcie jakiego udzieliła Mazgule cała zjednoczona antypisowska opozycja, załamując ręcę nad losem człowieka, który poświęcił życie służbie Polsce, a dziś jest zmuszony żyć na ulicy. Oczywiście wszyscy wiedzieliśmy, że to jest zwykłe zawracanie głowy, bo kto jak kto, ale taki Mazguła krzywdy sobie zrobić nie da. Z drugiej jednak strony liczyliśmy na to, że w ten czy inny sposób dokonała się jakaś tam sprawiedliwość i owa myśl pozwalała nam mieć tę swoją małą satysfakcję. I tu okazuje się nagle, że ona jest tylko w minimalnym – choć symbolicznie znaczącym – stopniu usprawiedliwiona.        Oto, jak to zdarza się niekiedy, a j

O bankach, pociągach i dobrej nowinie

Obraz
  Pisałem tu niedawno o tym, że dzięki wsparciu jakiego polskim rodzinom udziela rząd premiera Morawieckiego, przejechaliśmy się ja i moja żona pociągiem typu pendolino, do Kuźnicy na Półwyspie Helskim, tam i z powrotem, za jedyne 320 zł. Jutro natomiast wybieram się, tym razem już sam, do siebie na wieś, i za tę przyjemność, również z wykorzystaniem wspomnianego pendolino, na trasie Katowice-Warszawa-Biała Podlaska płacę niecałe złotych 60. A zatem, gdyby ktoś mnie pytał,to odpowiem, że jako ktoś, kto w życiu nie posiadał samochodu, działalność polskiego rzadu odczuwam, jako coś nadzwyczaj pozytywnego. Działalność rządu jednak, jako coś zdecydowanie pozytywnego odbieram z wielu innych powodów. Nie wiem, czy ktoś tu to jeszcze pamięta, ale swego czasu w jednym z zaprezentowanych tu tekstów zwróciłem uwagę na to, że w najbiższej mi okolicy znajduje się kilkanaście banków, niemal jeden obok drugiego, a owo spostrzeżenie wywarło na mnie takie wrażenie, że poświęciłem mu cały tekst, pełe

Wolny rynek, czyli wędką po łbie

Obraz
         Nie bardzo wierzę w to, że próba wyeliminowania z polskiej sceny medialnej tworów takich jak TVN kiedykolwiek się powiedzie, niemniej jednak z zaciekawieniem wyczekuję każdej nowej informacji na temat tego, jak ów plan się miewa. Ponieważ, jak już wspomniałem, nie mam tu szczególnych złudzeń, bardziej od podstawowego tematu zainteresowała mnie wypowiedź jednego z posłów Konfederacji, który ni mniej ni więcej oświadczył że on będzie się zdecydowanie sprzeciwiał pozbawieniu TVN-u prawa do udziału w rynku mediów Polsce, a to mianowicie wyłącznie ze względu na jego wiarę w uniwersalną wartość wolnego rynku. Gdyby ktoś, kto zna sposób działania informacyjnej odnogi Grupy, a więc stacji TVN24, doskonale wie, dlaczego w momencie kiedy usłyszałem o owym „wolnym rynku” zaniemówiłem. Dotychczas bowiem nie wierzyłem w to, że – pomijając oczywiście ambitną młodzież licealną – ktokolwiek jeszcze jest w stanie traktować owo pojęcie poważnie, czy w ogóle jako coś realnie istniejącego. Tymcza

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

Obraz
       Oglądaliśmy wczoraj trochę Wiadomości TVP i, tak jak można się było spodziewać, w pewnym momencie pokazał nam się były minister Jacek Rostowski i powtórzył już po raz chyba tysięczny znaną nam kwestię: „Pieniędzy nie ma i nie będzie”, a córka moja nagle zapragnęła wiedzieć, co ów człowiek aktualnie porabia. Zastanowiłem się przez chwilę i pomyślałem sobie od razu, że prawdopodobnie odpowiedź na to pytanie – podobnie jak i na to, co się dziś dzieje z Ryszardem Kaliszem, Markiem Migalskim, Włodzimierzem Cimoszewiczem, Grzegorzem Kołodką, Joanną Kluzik-Rostowską, Kazimierzem Marcinkiewiczem, Pawłem Kowalem, Stanisławem Cioskiem i wieloma innymi zapomnianymi bohaterami – znają dziś już tylko ci z nas, co w miarę regularnie oglądają stację TVN24. No i wtedy też nagle uświadomiłem sobie, że ja sam nie włączam tej stacji praktycznie od jakichś pięciu już lat.       Skąd taka decyzja? Otóż muszę powiedzieć, że konkretnej decyzji nigdy tu nie było, natomiast z całą pewnością od pewnego

Posłuchaj to do Ciebie

          Blog ten zacząłem prowadzić prawie 12 już lat temu z powodu zwykłego kaprysu. Otóż dowiedziałem się, że istnieje coś takiego jak blogosfera, no i się zgłosiłem. Ponieważ z jednej strony publikowane przeze mnie teksty zdobyły pewną popularność, a z drugiej my tu znależliśmy się w bardzo poważnych finansowych tarapatach, uznałem że nie zaszkodziłoby gdybym zwrócił się do najbardziej wiernych czytelników o finasowe wsparcie, no i jeśli kolejne lata jakoś udało nam się przetrwać, to dzięki czytelnikom właśnie. Przy okazji, dzięki inicjatywie mojego kumpla Gabriela Maciejewskiego, zostałem autorem książek, to miejsce również zaczęło być wykorzystywane jako sposób na zwiększenie sprzedaży książek, czyli krótko mówiąśc, życie. Cokolwiek jednak się tu działo, podstawowy cel był zawsze jeden, i symbolizowany niezmiennie hasłem: Posłuchaj to do Ciebie.         Dziś, Bogu dzięki, udało nam się wypłynąć na powierzchnię i nie mam najmniejszego powodu, by – co cielkawe, w odróżnieniu od

Czy przyszłość Donalda Tuska to przekręt na milicjanta?

Obraz
Dziś proponuję Państwu swój najnowszy felieton z "Warszawskiej Gazety". Niestety znów o Donaldzie Tusku, ale co zrobić, gdy on się wepchał i nie chce wyjść?        Nie wiem który to już raz muszę powtórzyć, ale jaką mam możliwość, by udawać, że nic nie zauważyłem, gdy chyba każdy z nas już w tej chwili widzi, że Donald Tusk rzeczywiście wrócił, rozsiadł się nam jak jakieś panisko i ani na moment nie wyglada jakby miał sobie pójść w cholerę? Wrócił więc nam ów Donald Tusk – wbrew wszelkim rozsądnym prognozom, opartym na jak najbardziej sensownych, czysto finansowych, wyliczeniach – i to co, mnie przynajmniej, uderzyło, to przyjęcie jakie mu zgotowały nie tyle dawnoreżimowe media jako takie, ale zajmujące tam wyróżniające się pozycje kobiety. To co po tych kilkunastu już dniach, gdy ów dziwny człowiek stara się tu odnaleźć swoje miejsce, zauważam przede wszystkim to, że jego powrotu oczekują tu przede wszystkim pewne mocno już starsze panie w typie Moniki Olejnik, Katarzyny Kol

O siedmiu dziadach i pewnym stolarzu

Obraz
         Minęła nam kolejna miesięcznica Smoleńskiej Katastrofy i przynajmniej ja mógłbym się do każdej z nich do tego stopnia przyzwyczaić, by je przestać zauważać, gdyby nie fakt, że przy tej okazji – z uporem, który z mojego punktu widzenia przekracza choćby najdalsze granice obłędu – na owych uroczystościach pojawia się grupa wciąż tych samych osób wyłącznie po to, by przedrzeć się przez ochraniających je policjantów czy żołnierzy i złożyć wieniec z doczepioną na nim uwagą, że to sam śp. Lech Kaczyński jest odpowiedzialny za śmierć swoją, swojej żony oraz niemal setki innych osób. Wszystko odbywa się zawsze tak samo. Pod pomnikiem pojawia się Jarosław Kaczyński z obstawą, kładzie wieniec, przyklęka, chwilę się modli, poczym odwraca się i odchodzi, a tymczasem w pobliżu kotłuje się owa banda wariatów, a ja zachodzę w głowę – czemu? Pomyślałem też o nich już następnego dnia, gdy na boisko stadionu w Londynie wbiegł jakiś tamtejszy wariat i on też – podobnie jak ci nasi tutaj – postan

Czy Jerzy Urban czytał Dostojewskiego?

Obraz
       Jak już tu parokrotnie wspomniałem, książki przestałem praktycznie czytać jakieś 30 lat temu i dziś pewnie na palcach jednej ręki mógłbym policzyć tytuły, którym przez te wszystkie lata uległem. Czemu tak? Nie mam pewności, jak to wyjaśnienie zostanie tu akurat odebrane, ale w pewnym momencie uznałem, że – podobnie zresztą jak film, który mnie kiedyś fascynował znacznie bardziej – ten rodzaj złudzeń nie jest mi do niczego potrzebny i jeśli już mam się wzruszać czymkolwiek poza życiem realnym, to wystarczy mi muzyka. I proszę sobie wyobrazić, że kiedy wydawało się, że tak jak jest, zostanie już do końca i te książki tak sobie będą stały aż ktoś je wreszcie wyrzuci do śmieci, syn mój wręcz zażądał bym przeczytal powieść Dostojewskiego zatytułowaną „Bracia Karamazow”, jego zdaniem najwspanialszą powieść, jaką on czytał w całym swoim życiu. Ponieważ wybieraliśmy się akurat pociągiem nad morze, pomyślałem sobie, że te 10 godzin z małym hakiem mi wystarczą, no i przyznaję, że – pierws

Za co Bruksela nie szanuje Donalda Tuska?

Obraz
  A zatem, skoro wakacje na półmetku, przedstawiam kolejną refleksję, tym razem w postaci tekstu, który dziś też ukazuje się w kolejnym wydaniu „Warszawskiej Gazety”. Swoją drogą , nie wiem, czy jest to powszechnie wiadome, ale wspomniana „Warszawska Gazeta” jest dziś piątym najlepiej sprzedawanym tygodnikiem opinii, po „Polityce”, „Gościu Niedzielnym”. , „Newsweeku”, oraz „Sieci”. Sprzedaż to tylko sprzedaż – wiemy jak to jest, gdy chodzi o tak zwaną „oglądalność” – to co robi jednak wrażenie to fakt, że wspomniany tygodnik, mimo swojego oczywistego wzięcia, nie jest w ogóle uwzględniany w jakichkolwiek oficjalnych klasyfikacjach. Rozmawiałem na ten temat z red. Bachurskim i powiedział mi on, że jeśli chce się być w tak zwanej „bandzie”, trzeba zapłacić, a on płacić nie ma zamiaru, no i w ten sposób mamy to co mamy. Są osoby które mi zarzucają, że obstawiłem nie tego konia, ja jednak nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że nie ma takiego nieszczęścia, jakie by mnie spotkało, g

Czy przed nami walka w kisielu między sędzią Żurkiem a ministrem Ziobro?

Obraz
        Ledwo co wróciliśmy z nad morza, a już jedziemy w góry, tyle tylko że na zaledwie trzy dni. Będzie to jednak miało wpływ na kondycję tego miejsca, bo dzisiejszy tekst będzie jedynym przed piątkiem, a ja, jeśli mam być całkiem szczery, to i tak podejrzewam, że niewiele więcej jak parę osób odbierze to jako stratę. Tak czy inaczej, wracamy w czwartek, a potem, z niewielką przerwą, wszystko będzie mniej więcej przez cały rok tak jak wcześniej. Dziś jednak chciałbym podzielić się refleksją, która przyszła mi do głowy, gdy się dowiedziałem, że Donald Tusk, który właśnie został wysłany na kolejną placówkę, wygłosił takie mniej więcej słowa: „ Rząd Prawa i Sprawiedliwości najpierw zabrał wszystkim wszystko, a następnie wybranym grupom rzucił jakieś ochłapy ”.          Bezczelny idiotyzm tego zdania jest, jak zapewne wiemy tu wszyscy, tak porażający, że skomentować się go zwyczajnie nie da, ja jednak chciałbym się zadumać nad tym, czemu Donald Tusk w ogóle postanowił owe słowa wypo

Czy Jacek Kurski to prezes zły i gnuśny?

Obraz
My tu wprawdzie wciąż zażywamy nadmorskiego powietrza, ale ponieważ w międzyczasie ukazał się kolejny numer "Warszawskiej Gazety", a wraz z nim mój najnowszy felieton na 444 słowa, bardzo proszę, niech on będzie i tu.        Osobiście wątpię, by owa informacja wzbudziła większe zainteresowanie, jednak ponieważ została ona, zwłaszcza po prawicowej stronie sceny, skomentowana w sposób jednoznacznie negatywny, uznałem że i ja zabiorę głos,   choćby po to, by sprowadzić rzeczy do równowagi. O co chodzi? Otóż niedługo po tym, jak prezes Radiokomitetu Jacek Kurski z hukiem wziął kolejny ślub kościelny, wcześniej porzucając swoją dotyczasową żonę, dał się nam usłyszeć – i to   z równie potężnym nagłośnieniem – ponownie, informując publicznie każdego kto zechciał słuchać, że oto w prywatnej kaplicy Domu Arcybiskupiego w Częstochowie, abp Wacław Depo udzielił sakramentu chrztu córce Kurskich, Annie Klarze Teodorze.        Informacja ta, udokumentowana dodatkowo serią zdjęć na któryc