Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2017

Czy Związek Nauczycielstwa Polskiego to niebezpieczna sekta?

      Jak wszyscy już z całą pewnością doskonale wiemy, przewodniczący Broniarz zwołał na dziś wszystkich nauczycieli, polecił im przeprowadzić w swoich szkołach strajk, a oni, jak to oni, polecenie karnie wykonali. Na moment wprawdzie pojawił się dylemat, co zrobić, by zmusić uczniów do zwagarowania i jak ukarać tych, co zwagarować nie chcieli, no ale ktoś ostatecznie wpadł na pomysł, że najbardziej opornymi zajmą się księża, którym, jak wiemy, strajkować nie wypada, no i w ten sposób jedni i drudzy zobaczą, co znaczy ustawić się poza społeczeństwem. No i kiedy piszę ten tekst, szkoły w całej Polsce strajkują, a dobrzy ludzie zachodzą w głowę, jak to się stało, że komuś tak podejrzanemu, jak Broniarz, stojącemu na czele organizacji tak dramatycznie niewiarygodnej jak Związek Nauczycielstwa Polskiego, udało się tak skutecznie najpierw doprowadzić tę akurat grupę zawodową do stanu aż takiego bezwładu, a następnie do miejsca, gdzie oni wszyscy będą robić wszystko, co im się każe. Powie

Prosimy do tablicy - część 3

Od wczoraj w kioskach jest do nabycia kolejny numer naprawdę bardzo dobrego tygodnika „Polska Niepodległa”, a w nim kolejny odcinek moich kawałków na bieżące tematy. Polecam serdecznie, natomiast dziś, zgodnie ze zwyczajem, z myślą o tych, którzy nie mieli okazji, przedstawiam tekst z poprzedniego numeru. Kiedy już Polska zdążyła zapomnieć o zamordowanej przez pisowskiego ministra Szyszkę wiewiórce, a sukces Donalda Tuska w Brukseli został unieważniony przez jeden bukiet kwiatów, jakim Jarosław Kaczyński powitał powracającą do Polski premier Szydło, zbrojne oddziały politycznej opozycji wpadły w panikę. Na ratunek pospieszył niejaki Jędrzej Bielecki z „Rzeczpospolitej”, podając całkowicie zmyśloną informację, jakoby Marine Le Pen zaproponowała Jarosławowi Kaczyńskiemu współpracę w „demontażu Unii Europejskiej”, a antyrządowe media uczepiły się owej wiadomości jak pijany płotu. Tłumacząc się ze swojego kłamstwa Bielecki wyjaśnił, że wprawdzie Le Pen nie propono

Czy bez Andrzeja z Działdowa Platforma Obywatelska odzyska władzę?

      Ponieważ od czasu jak TVP została przejęta przez rząd Dobrej Zmiany i tak zwany antypis został zmuszony do tego, by się nieco w swoich ambicjach ograniczyć, ostatecznie zrezygnowałem z usług telewizji TVN24. W związku z tym wszystkie informacje dotyczące tego, co oni do nas mówią, czerpię z Sieci, a konkretnie z Twittera, gdzie nic z tego, co tam się godnego uwagi dzieje, nie przechodzi niezauważone. No ewentualnie, przyznaję, niekiedy, by zorientować się w bieżącym stanie rzeczy, zaglądam do portalu tvn24.pl i to głównie stamtąd pozyskuję wiadomość, że gdzieś w Berlinie, czy w Brukseli doszło do ataku terrorystycznego, lub że ewentualnie w Łodzi jakiś ksiądz pobił dziecko, które postanowiło zaprezentować się w kościele z puszką piwa.       Z tych samych zatem źródeł dowiaduję się, że od czasu gdy Prawo i Sprawiedliwość uzyskało niczym nie skrępowany dostęp do mediów, telewizja TVN24, z naprawdę nielicznymi wyjątkami, służy w chwili obecnej wyłącznie do utrzymywania w publicz

Czy Joanna Lichocka lubi ministra Waszczykowskiego?

      Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, co znaczna część sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, a jednocześnie, zupełnie naturalnie, rządu Beaty Szydło, myśli sobie o ministrze Waszczykowskim i jaką przyszłość dla niego planuje, gdyby jednak kogoś interesowało moje zdanie, pragnę tu stanowczo zadeklarować, że jeśli już miałbym kontestować to, co się w ramach tego projektu dzieje, to Witold Waszczykowski nie mieściłby się nawet w pierwszej dwudziestce. Ktoś powie, że ponieważ wszyscy znają moją przewrotność, w owej deklaracji nie ma nic dziwnego, i ja tu od razu muszę złożyć kolejną deklarację. Owszem, ile razy widzę, że wokół czy to jakiegoś wydarzenia, czy choćby pojedynczej osoby zaczyna się zbierać grupa ludzi, która mówi dokładnie to samo, podpierając się dodatkowo dokładnie takimi samymi argumentami, w sposób naturalny wolę się trzymać od nich z daleka. Podobnie jest oczywiście w przypadku Waszczykowskiego. Ja go mam na oku właściwie od pierwszej chwili jak się pokazał

Peter Sutcliffe, człowiek którego zdradził diabeł

Już wkrótce ukaże się kolejny numer miesięcznika „Polska bez cenzury”, w którym przyszło mi regularnie zamieszczać różne kryminalne kawałki, a zatem dziś może tu na blogu umieszczę tekst, który znalazł się w wydaniu poprzednim, o takim jednym Sutcliffe’ie. Bardzo się starałem, żeby to nie była jeszcze jedna okazja do głupich dreszczy. Polecam.       Niejednokrotnie zastanawialiśmy się, czemu jedna piosenka, znacznie lepsza i ciekawsza od drugiej, nie budzi tak wielkiego zainteresowania, jak tamta? Czemu film zdecydowanie wybitniejszy od innego nie jest tak nagradzany, jak tamten? Czemu książka naprawdę znakomita nie jest tak popularna, jak jakieś oczywiste badziewie? Czemu historyczne wydarzenie o naprawdę wielkiej mocy nie może się równać z czymś zupełnie nieważnym, natomiast z jakiegoś powodu popularnym? Czemu wreszcie człowiek naprawdę wybitny w swojej dziedzinie pozostaje całkowicie nieznany w porównaniu z kimś, kto owszem, coś tam w życiu zrobił, jednak naprawdę nic

Interes wartości, czyli dekalog Jarosława Gowina

       Opowiadałem to już tu kiedyś, ale tak wyszło, że muszę tę historię opowiedzieć raz jeszcze. Otóż pewnego dnia, przed wielu, wielu laty, kiedy jeszcze z Katowic do Krakowa jeździło się pociągiem, a marzenia o tym, że Prawo i Sprawiedliwość odzyska kiedykolwiek władzę, były wyłącznie marzeniami, zdarzyło mi się być we wspomnianym Krakowie i jakimś niezbadanym cudem losu, tuż po wyjściu z dworca kolejowego, wlazł mi w drogę nie kto inny, jak wówczas minister w rządzie Platformy Obywatelskiej, a dziś minister w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Gowin. Ponieważ już wtedy byłem zaledwie starszym panem, który ostatnie czego pragnie to wziąć udział w jakimś bezsensownym happeningu, obszedłem Gowina z godnością, natomiast przyznaję, że ból jaki odczuwam do dziś w związku z tym, że, wykorzystując ową niezwykłą okazję, nie kopnąłem go przynajmniej w tę walizeczkę na kółkach, którą za sobą ciągnął, nie opuszcza mnie do dziś.       Nie poczułem się zatem ani troc

Casting na nowego naczelnego "Newsweeka", czyli o repolonizacji Łukasza Warzechy

Znów przed nami piękny weekend, a zatem cieszmy się Bożym Dziełem, a ja przy okazji polecam swój najnowszy felieton w „Warszawskiej Gazecie”. Serdecznie zachęcam do czytania całości numeru. Od wczoraj w kioskach.       Powiem uczciwie, że od pierwszej chwili, kiedy to Niemcy ze Springera w roku 2003 zaczęli się instalować w Polsce z dziennikiem „Fakt”, na jego naczelnego wzięli sobie Grzegorza Jankowskiego, a następnie zaczęli w sposób wręcz bezczelnie otwarty robić kampanię wyborczą PiS-owi, czułem że za tym muszą stać jakieś wyjątkowo ciemne interesy na poziomie zbliżonym do wcześniejszej akcji ostatecznej anihilacji SLD. Moich podejrzeń nie osłabiły ani dochodzące do mnie informacje, że Jankowski to patriota, jakiego Polska nie widziała, że czołowym felietonistą dziennika został Łukasz Warzecha i że dla niemieckiego właściciela tytułu walka o zwycięstwo PiS-u stanowi cel równie pierwszorzędny, jak codzienne wyszukiwanie kolejnych okrwawionych ciał, które będzie można dać na o

PIT 2031, czyli festiwal wybuchających mózgów

      Późniejszym już nieco wieczorem, kiedy atmosfera po ataku przed brytyjskim parlamentem się odrobinę uspokoiła i można było zacząć liczyć na bardziej konkretne wiadomości, włączyłem telewizor na TVN Info, niestety trafiłem na Rafała Ziemkiewicza, jak wspólnie z jakimś drugim niepokornym redaktorem próbowali nas zabawiać, no a w tej sytuacji nie pozostało mi już nic innego, jak, licząc na to, że może przynajmniej TVN24 tradycyjnie organizuje tak zwane wydarzenie dnia, po dłuższej przerwie zajrzeć do tej niszy. Niestety i tam trwało codzienne szczucie, tyle że tu rej wodzili Grzegorz Miecugow oraz Tomasz Jachimek. Akurat zadzwonił telefon i proszę sobie wyobrazić, że jakiś pan z Gdańska – swoją drogą, ciekaw jestem, czy każące ramię boskiej sprawiedliwości spadnie najpierw na Amsterdam, czy Gdańsk – wyraził podejrzenie, że całe to gadanie o sukcesach ministra Morawieckiego to zwykłe oszustwo, ponieważ u niego w Gdańsku na zwrot podatku czeka się w tym roku ponad dwa miesiące, podcz

David Rockefeller nie żyje, czyli z kwiatami na dziewiąty krąg

Jak już pewnie wszyscy słyszeli, w wieku 101 lat został wzięty do piekła David Rockefeller. Czemu zmarł ktoś, kto najwyraźniej miał obiecane, że będzie żył wiecznie, tego oczywiście nie wiemy. Może po prostu zwyciężyła materia nad duchem, co wbrew pozorom, w tym akurat wypadku mogłoby stanowić wiadomość dobrą, a może po prostu owa obietnica, jak wiele innych tego pochodzenia, okazała się zwykłym kantem. Fakt jest natomiast taki, że po 101 latach zgłoszono się po duszę Rockefellera i wchodzimy wszyscy w nowy czas. Z tej więc okazji chciałbym przedstawić fragment mojej książki zatytułowanej „39 wypraw na dziewiąty krąg” i zachęcić do jej kupowania. Naprawdę warto. Wystarczy kliknąć w okładkę tuż obok po prawej stronie i dalej już postępować wedle instrukcji.       ...Podobnie bowiem, jak to mieliśmy okazję obserwować w przypadku rodziny Kennedych, można niekiedy odnieść wrażenie, że nad Rockefellerami od lat również wisi coś, co robi wrażenie ponurej klątwy i to klątwy, która

Wezwani do tablicy część 2

Od dziś w kioskach najnowszy numer tygodnika „Polska Niepodległa”, a w nim kolejny odcinek moich kawałków na tematy bieżące. Tymczasem dla tych, którzy albo nie zdążyli kupić numeru poprzedniego, albo do których nasz tygodnik jeszcze nie dociera, przedstawiam tekst wcześniejszy. Przy okazji chciałbym poinformować, że na portalu papug.pl mozna czytać mój niepublikowany tu tekst o Teatrze Powszechnym. Polecam i miłej zabawy. Miniony tydzień kończy się pod znakiem dwóch kompletnie nieznaczących dla naszych losów wydarzeń, a mianowicie strajku grupy kobiet przeciwko opresyjnej polityce Prawa i Sprawiedliwości, oraz wyboru Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Demonstracje kobiet odbyły się we wszystkich większych miastach Polski, natomiast w Warszawie doszło do spektakularnego wydarzenia, a więc pojawienia się wśród zebranych samej Krystyny Jandy. Jak się dowiadujemy, każda z obecnych na demonstracji pań miała okazję zrobić sobie z Jandą zdjęcie