Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

O pytaniach granicznych i tych, którzy nad nimi pracują

      Wczorajszy dzień był o tyle szczególny, że to coś, co przywykliśmy tu nazywać Systemem, tak jak to już robiło wielokrotnie wcześniej, zaatakowało Kościół, tyle że tym razem tak zwaną „ławą”, no i, co ciekawe, korzystając ze wsparcia samego Kościóła. Oto, proszę sobie wyobrazić – z powodów, jakich nie jestem w stanie rozpoznać – w ciagu zaledwie jednego dnia, pięć osób, przynajmniej nominalnie reprezentujących hierarchię kościelną, wystąpiło w różnego typu mediach i zaatakowało Kościół właśnie. W wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” dominikanin Paweł Gurzyński wystąpił przeciwko życiu poczętemu, ksiądz Adam Boniecki, w wywiadzie udzielonym telewizji TVN24, próbował realatywizować grzech antykoncepcji, w rozmowie z Moniką Olejnik, biskup Tadeusz Pieronek zasugerował, że Jarosław Kaczynski jest uzależniony od narkotyków, natomiast ksiądz Wojciech Lemański na swoim facebookowym profilu ogłosił, że premier Beata Szydło „łże jak bura suka”. Na końcu wreszcie, choć nie ostatku, dziś już w

Osiem krótkich kawałków na nowy tydzień

Dziś środa, do kiosków trafia kolejny numer „Polski Niepodległej”, a wraz z nim kolejny odcinek moich krótkich kawałków do śmiechu. Zgodnie więc z dotychczasowym zwyczajem, przedstawiam to co się znalazło w poprzednim wydaniu i życzę dobrych wrażeń. Stało się tak, że gdzieś w Polsce wezwano policję, by zrobiła porządek z grupą chuliganów. Kiedy policjanci przybyli na miejsce, trafili na towarzystwo, które w najbardziej widoczny sposób ostało wynajęte przez telewizję TVN24 do zrobienia zadymy pod tytułem „pisowska policja jest brutalna”. Kiedy jeden z obecnych na miejscu żuli zaczął prowokować interweniującego policjanta na tyle brutalnie, że ten zmuszony został do wyjęcia broni, jego kumpel nagrał wszystko komórkę, a następnie TVN24 nagranie opublikowało. Na zdarzenie zareagował natychmiast oczywiście Paweł Kukiz i ogłosił co następuje: „Całe to zdarzenie świadczy o tym, że Państwo wciąż jest teoretyczne. Panie Zieliński... Przed wojną minister za PP odpowiedzialny to po takich ‘ak

Czy Ryszard Cyba będzie mógł nadal oglądać swoje ulubione "Szkiełko"?

Zmarł, dla części z nas zupełnie niespodziewanie, Grzegorz Miecugow, i choć mamy niechybnie do czynienia z sytuacją, gdzie wypada się nam jedynie tradycyjnie zamknąć, poczekac aż temat zostanie w sposób naturalny zamknięty i ponownie zająć się sprawami doraźnymi, mam bardzo silne poczucie, że takie zupełnie na zimno zlekceważenie tej śmierci stanowiłoby z mojej strony przejaw wyjątkowego zakłamania. Czemu tak? No, wydaje się, że sprawa jest wyjątkowo oczywista. Jeśli bowiem umiera człowiek, który najpierw stworzył, a następnie, przez kolejne lata niezykle skutecznie realizował projekt, który doprowadził – być może na kolejne dziesiątki lat – do tego, że nasza Polska utonęła w nienawiści i pogardzie, jakiej wspołczesny świat nie widział, a dzieło to stało się jego pierwszym, a jednocześnie ostatnim – i praktycznie jedynym – zawodowym osiągnięciem, to naprawdę nie ma żadnego powodu, by się ukrywać za jakże popularnym, a jednocześnie wyjątkowo zakłamanym bon motem, jakoby o zmarłych mówił

Ile Polski w Unii, ile boczku w boczku?

      Po raz pierwszy informacja ta pojawiła się jeszcze kilka dobrych lat temu, a ja z niej zapamiętałem tyle, że Unia Europejska planuje wprowadzić powszechny zakaz tradycyjnego wędzenia wędlin, swoje zamiary tłumacząc tym, że, zdaniem brukselskich – a może luksemburskich –  uczonych, w wędlinach wytwarzanych w powszechnie przyjęty sposób jest zbyt dużo rakotwórczego benzopirenu, a na to, by narażane było zdrowie obywateli, unijni urzędnicy pozwolić nie mogą. To wtedy też po raz pierwszy zapopoznałem się z pojęciem „dymu wędzarniczego”, a więc środka chemicznego, który ma stanowić doskonały zapachowy – a kto wie, czy też nie smakowy – substytut tego, z czego dla „wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego” będziemy zmuszeni zrezygnować.      Mijały lata, nasze wędliny niezmiennie robiły wrażenie co najmniej tak samo smacznych, jak dotychczas, a niekiedy nawet i smaczniejszych, co, w momencie gdy niektórzy producenci wpadli na pomysł, by je reklamować hasłem „szynka jak z PRL-u”, zacz

Totalna opozycja czyta Amicisa

Na dziś pozwolę sobie zaproponować najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety” i potraktować go jako bardzo symboliczny komentarz do odejścia pierwszego twórcy i realizatora „Szkła Kontaktowego”, Grzegorza Miecugowa. Będziemy go zawsze pamiętać.            Wojna propagandowa między dwoma ośrodkami, z jednej strony reprezentowanymi przez TVP, a z drugiej przez TVN, trwa, a ostanio można odnieść wrażenie, że obie strony okopały się na swoich pozycjach i jest tylko coraz gorzej. Co gorsza, tam się już nikt nie oszczędza i nie ważne są koszta, ale liczy się wyłącznie doraźna skuteczność. A skoro tak, to należy stwierdzić, że władza, opierając się na sprawdzonych wzorach, zaczerpniętych ze starej, PRL-owskiej propagandowej metody, odnosi niewątpliwe sukcesy. Wystarczy po obejrzeniu Dziennika Telewizyjnego… przepraszam, chciałem powiedzieć Wiadomości TVP, przełączyć na którąkolwiek z propagandowych audycji TVN, by zobaczyć, jak dramatycznie bezradni są oni z tą swoją, wzorowaną na pro

Śmierć wrogom Ojczyzny, czyli o prawie do wolnych wyborów

      CBOS opublikował kolejny sondaż dotyczący politycznych wyborów Polaków, z którego wynika, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości przebiło kolejny sufit, a ja jestem przekonany, że, choć my, jak wiemy, traktujemy CBOS jako jedną ze swoich bardzo cennych politycznych zdobyczy, wyniki jakie nam przedstawiono są wciąż mocno niedoszacowane. Czemu tak myślę? Z różnych oczywiście powodów, a jestem pewien, że każdy z nich jest wystarczająco mocny, natomiast wystarczy, że przywołam zdjęcie, które tu niedawno opisałem, pewnej kobiety na plaży we Władysławowie, która dała sobie na plecach wytatuować pięknego orła w koronie, a biodra przepasała sobie bluzą z napisem „Śmierć wrogom Ojczyzny”. Otóż sprawa polega na tym, że tego typu obrazek nie stanowi dziś naprawdę nic wyjątkowego. Wokół nas, ni stąd ni z owąd, pojawiły się tysiące ludzi, którzy dotychczas ani się polityką nie interesowali, ani nie głosowali w wyborach, a co może ważniejsze nigdy wcześniej nie mieli powodu, by zastanawiać si

Czy Jerzy Andrzej Marek mógłby pisać piosenki dla Roda Stewarta?

Obraz
      Jestem pewien, że wielu z nas nie jeden raz zdarzyło się coś takiego, że budzimy się rano i w głowie mamy piosenkę, której nie dość, że od wielu, wielu lat nie słyszeliśmy, nie dość, że o jej istnieniu dawno zapomnielismy, to jeszcze zawsze uważalismy ja za wyjątkowy syf. Czemu tak się dzieje, co za niezwykły wybryk ludzkiego mózgu za tym czymś stoi, Bóg jedyny raczy wiedzieć, proszę jednak sobie wyobrazić, że wczoraj od samego rana, budząc oczywisty popłoch w całym domu, żona moja nuciła stale i niezmiennie piosenkę pod tytułem „Po ten kwiat czerwony”.       W pierwszej chwili, kiedy już nam minął pierwszy szok, próbowaliśmy ustalić, kto to coś w ogóle oryginalnie śpiewał. Żona moja utrzymywała, że to była piosenka Czerwonych Gitar, ja natomiast obstawiałem Piotra Janczerskiego z zespołem No to co, no i ostatecznie, po sprawdzeniu zasobów youtube’a, okazało się, że „Po ten kwiat czerwony” to nie były Czerwone Gitary, lecz w rzeczy samej stnowiło słynny przebój zespołu No to co.

Wibracje Rastamana, czyli polskie kino schodzi do podziemia

                    Niewykluczone, że na ten sam temat swoje własne refleksje dziś przedstawi nasz kumpel Coryllus, mam jednak nadzieję, że uda mi się go nieco obejśc bokiem. Jak zawsze zresztą. Może od razu opowiem zatem, o co chodzi. Film jest całkiem świeży, zapisany w wersji czarno-białej, robi wrażenie, jakby został nakręcony na amatorskiej taśmie 16 mm, nosi angielski tytuł „Knives Out”, a wyreżyserował go młody polski rezyser, Przemysław Wojcieszek.  Mówiąc bardzo krótko – inna sprawa, że dłużej i tak by się nie dało – chodzi o to, że grupa młodych Polaków wynajmuje gdzieś w lesie chałupę i urządza w niej tak zwane „spotkanie po maturze”. Kiedy już wszyscy pochwalili się życiowymi i zawodowymi sukcesami, pojawia się polityka, a z nią najbardziej czarny pisowski faszyzm, który wraz z kolejnymi wypitymi flaszkami i kolejnym dupczeniem, prowadzi przyjaciół do tego, że wszyscy ryczą „Niech żyje, kurwa, Polska”, „Kocham, kurwa, Polskę”, „Nienawidzę, kurwa, Niemców”, by kulminacyjn

Osiem krótkich kawałków na dobry tydzień

Po dwutygodniowej przerwie wracamy do krótkich kawałków, jakie od pewnego już czasu piszę dla tygodnika „Polska Niepodległa”. Mam nadzieję, że będzie równie ciekawie jak wcześniej. Swoją drogą polecam. To jest naprawdę dobry tytuł. Jako pierwszy o tym, co się stało, poinformował tygodnik „Nie”, redagowany przez człowieka, którego nazwisko piszemy zwyczajowo z małej litery, czyli jerzego urbana, a wiadomość naturalnie natychmiast powtórzyła telewizja TVN24. Oto, jak się okazuje, nasze Ministerstwo Obrony Narodowej postanowiło wybić specjalną pamiątkową monetę, dedykowaną byłemu rzecznikowi Ministerstwa, Bartłomiejowi Misiewiczowi. Na awersie monety widnieje biało-czerwona flaga, godła czterech rodzajów sił zbrojnych i napis: "Bartłomiej Misiewicz". Na rewersie orzeł i napis: "Ministerstwo Obrony Narodowej". Cała Polska zachodzi w głowę, co to się takiego stało, że to Misiewicz akurat, od miesięcy pierwszy obiekt powszechnego antypisowskiego szyderstwa, stał si

Z kamerą wśród zwierząt, czyli ostatni taki rechot

         Wiele lat upłynęło już od tamtych refleksji, ale ja wciąż pamiętam, jak jeszcze zanim wszystko się zmieniło, „Gazeta Wyborcza” zapowiedziała wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Bielsku-Białej i pod ową zapowiedzią wylał się hejt, jakiego świat wcześniej nie widział i już pewnie nie zobaczy. Opisałem to na blogu, powtórzyłem w jednej z książek, a dziś myślę sobie, że dziś sytuacja jest o tyle inna, że, przy zachowaniu oczywiście pewnych proporcji, owa nienawiść przeszła z polityków na ludzi, którzy zwyczajnie zawiedli. Przed pięcioma, sześcioma, czy dziesięcioma laty, ludzie. Z pewnymi znanymi wyjątkami, byli właściwie w porządku, zawodzili jedynie politycy. Dziś politycy sa tacy, jacy są, natomiast raz po raz się okazuje, że ludziom zdecydowanie należy powiedzieć parę słów brutalnej prawdy.       Oto gdzież na Facebooku ukazał się fotoreportaż z Władysławowa, który, powtarzając tezy znane z przekazu choćby „Newseeka”, pewnie by nawet nas ani szczególnie nie zaskakiwał, a

Może tatuażyk na zgrabną nóżkę?

            Pisałem już tu o nich, ale ponieważ mamy naprawdę upalne lato, każdy z nas miał aż nazbyt wiele okazji, by zwrócić uwagę, jak straszną plagą stały się w Polsce tatuaże, a ja nie mogę się powstrzymać, by nie dodać do tamtych refleksji jeszcze parę słów. Można bowiem odnieść wrażenie – co ciekawe, głównie gdy chodzi o kobiety – że dziś spotkanie kogoś, kto jest całkowicie pozbawiony tatuaży graniczy z cudem. Widzimy dziewczynę, z pozoru zupełnie zwykłą, sympatyczną, często dość nawet ładną i kiedy gotowi jesteśmy zawołać: „Jest! Wreszcie znalazła się ta jedna bez jednego rysunku”, okazuje się, że oto na szyi, czy ramieniu, czy choćby na kostce i ona musi mieć wytatuowaną dyskretnie jaskółkę, gwiazdkę, czy płatek śniegu. Nawet ona.       Jak mówię, mam mocne przekonanie, że są to głównie kobiety. Oczywiście faktem jest, że wszędzie widać też wytatuowanych, często od  od stóp do głów, mężczyzn, jednak najczęściej to jest ten typ ludzi, po których tego akurat można się było z

Gdy nasi wzięli się za twarz

Dziś niedziela, więc powinien się tu pojawić tekst wspomnieniowy, ale ponieważ ledwie co wczoraj w tym chaosie musieliśmy się zajmować Kukizem, dziś proponuję zajrzeć do „Warszawskiej Gazety” i zapoznać się z moim najnowszym felietonem. Mam nadzieję, że będzie dobrze.       Od pewnego czasu zamartwiamy się tu wszyscy konfliktem – wygląda na to, że jednak konfliktem autentycznym – jaki się ujawnił linii między rządem, a prezydentem. Kiedy prezydent najpierw zapowiedział, a następnie zawetował dwie przygotowane przez rząd ustawy sądowe, ci z nas, którzy z jednej strony starają się zachować dobry humor, a z drugiej pozostają głęboko nieufni wobec przekazu, jakiego nam dostarczaja media, starali się to co się dzieje tłumaczyć jakąś misternie przygotowaną prowokacją, mającą na celu zneutralizowanie wymierzonego głównie w Prezydenta, ale też w całą Dobrą Zmianę, ataku popularnie funkcjonującego pod hasłem „Adrian”. Jednak wszystko to, co się dzieje ostatnio, a więc absolutnie ewidentna

Paweł Kukiz, czyli wieczna reaktywacja

Wczoraj na portalu tvn24.pl znalazłem informację, że gdzieś w Polsce interweniujący policjanci trafili na grupę lokalnej hołoty, która doprowadzili ich do stanu, gdzie jeden z nich zmuszony został do wyciągnięcia broni. Ponieważ całe zdarzenie było najpewniej prowokacją, a kolega jednego z żuli nagrał całą scenę komórką i film wysłał nastepnie do TVN-u, pojawiła się informacja, że oto mamy czasy, gdzie pisowska policja straszy niewinnych ludzi bronią. Portal tvn24.pl zwrócił się z prośbą o opinie w tej sprawie do posła Pawła Kukiza, a ten oświadczył co następuje: „Wierzyć się nie chce… Nie wiem, o co tam chodziło, więc oceniać nie będę (kto miał rację a kto nie, etc), ale całe to zdarzenie świadczy o tym, że Państwo wciąż jest teoretyczne. Panie Zieliński... Przed wojną minister za PP odpowiedzialny to po takich ‘akcjach’ - od Wrocławia zaczynając - w łeb by sobie strzelił. A nawet po wojnie partyjni koledzy z PZPR Piotrowicza odpowiedzialni za Milicję zmuszeni byliby do dymisji w tr