Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Człowiek Wolności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Człowiek Wolności. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2017

O miękiej dyktaturze z lekko twardym akcentem

       Tym razem, po wszystkich głosach krytyki, jakie spadły na niego, kiedy to wraz z małżonką pojawił się na imprezie u prezesa Bembenka, prezydent Duda zachował dystans i zaledwie wysłał list. Poza tym było jeszcze piękniej. Gala odbyła się w pięknej sali Filharmonii Narodowej, konferansjerkę prowadzili bracia Karnowscy, oraz lektorzy Wiadomości TVP i Panoramy. Obecni byli wszyscy najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości, a sam minister Macierewicz, by zdążyć na imprezę mało się nie zabił. Przyszli też czołowi dziennikarze tygodnika „W Sieci”, czyli głównie dobrodzieje pana Prezesa. Wszyscy kolejno wygłaszali kolejne laudacje, premier Szydło podziękowała Prezesowi za to, że – cytuję wiernie – „nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność”, na koniec odbył się koncert muzyki poważnej, a dyrektor Kurski wszystko to pięknie pokazał w telewizorze.
        Sam Prezes w swoim wystąpieniu najpierw za owo wyróżnienie podziękował, a następnie oświadczył, że nagroda przyznawana przez środowisko tygodnika „W Sieci” jest „najważniejszą z nagród, jakie przyznaje się dziś w Polsce”. I jeśli ktoś myśli, że Jarosław Kaczyński znów dał się zwieść owej narracji i przyjął wypełniające ją kłamstwo, jako swoje, zapewniam go, że jest w błędzie. Jak wiele na to wskazuje, dziś nagroda Karnowskich jest w rzeczy samej najważniejszą z przyznawanych w Polsce nagród. No bo zastanówmy się, kto jest dziś w stanie ich przebić? Człowiek Roku „Gazety Wyborczej”? Nie żartujmy. Tu się autentycznie dzieje historia.
      Karierę w Internecie zrobiło zdjęcie z uroczystości, na którym widzimy Jarosława Kaczyńskiego, jak, otoczony tłumem oklaskujących go polityków i dziennikarzy, siedzi tam z miną człowieka, który ani już nie wie, co się wokół niego dzieje i po co, i któremu ów obrzydliwie śliski entuzjazm nie jest ani do niczego potrzebny, ani nie jest w stanie go w jakikolwiek sposób poruszyć, bo on akurat świetnie wie, że każdy z tych liżydupów nie może się już doczekać aż on wreszcie umrze i pozwoli im się wszystkim wreszcie wyszaleć.
       Jak czytam na portalu wpolityce.pl, partnerem strategicznym uroczystości z okazji przyznania Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody „Człowieka Wolności roku 2016”,  zostało PZU. Jako partnerzy główni wystąpili Orlen, PGNiG, niejaki Synthos, oraz PKO Bank Polski. Tak zwanymi partnerami zostali Tauron, Totalizator Sportowy, PGE, GPW, ARP, Kasa Stefczyka, Skok Ubezpieczenia, Towarzystwo Zarządzające SKOK, Lotnisko Chopina Warszawa, ZIPSEE Cyfrowa Polska, oraz coś o nazwie  Data Techno Park. Partnerami wspierającymi Poczta Polska, jakiś Cedrob, oraz niejaki Polski Holding Nieruchomości. Mecenasem gali została Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, partnerem Technologicznym T-Mobile Polska, a partnerem medialnym satyryk Marcin Wolski… przepraszam bardzo – TVP2.   
      Wydaje się natomiast, że całość tego nieszczęścia najlepiej jednak podsumował w swoim wystąpieniu wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki następującymi słowami: „Wreszcie główny nurt, mainstream, przeniósł się na właściwą stronę”.
      I to, jak sądzę, stanowi dla nas wiadomość podstawową. W ten oto sposób widzimy, jak wystarczył rok z hakiem, by ów underground cudownie się przeistoczył w mainstream. Wystarczyło tylko, że zamiast Zenona Martyniuka, z orkiestrą zagrał skrzypek, zamiast Jana Pietrzaka skrzypka zastąpił pianista, a Dodę Szopen. No i faktem jest, że Filharmonia Narodowa to też nie Teatr Polski. Oto już za chwilę ani się nie obejrzymy, jak podstawową metodą prowadzenia polityki społecznej przez rząd „dobrej zmiany” będzie wysłanie nas wszystkich na zakupy do lokalnej galerii handlowej, albo nad morze za tych parę stów extra, gdzie pod koniec dnia, w pokoju z telewizorem, będziemy sobie mogli obejrzeć, jak red. Ziemkiewicz żartuje sobie na tematy polityczne z dr Ogórek. I osobiście jestem pewien, że tym razem władza zapisze na swoim koncie sukces już ostateczny. A to właśnie Jarosław Kaczyński jest jego głównym sprawcą. To on bowiem przez minione 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej doprowadził do tego, że gdy kiedy już opadł ten kurz, na polu bitwy pozostała tylko jedna partia, z pełnią władzy, bez choćby teoretycznie istniejącej opozycji, no i ze świadomością, że największym grzechem, na jaki może sobie pozwolić władza o poważnych ambicjach, są skrupuły.
      Piszę ten tekst z prawdziwym bólem i wstydem, ale jednocześnie przypominam sobie dawną, parokrotnie tu już wspominaną, wypowiedź Pawła Śpiewaka, gdzie ów mędrzec przedstawił obraz Polski pod niczym nieograniczonymi rządzami Platformy Obywatelskiej: „Ja się tego nie boję, bo nie bardzo wierzę w despotyczne skłonności PO. Pocieszam się, że to byłby raczej miękki reżim. Dziennikarze będą się bali mocniej zaatakować Platformę, niezależni eksperci nie będą się tak wyrywać do krytykowania rządu, sędziowie będą brali pod uwagę to co powie prezydent Komorowski. Wszyscy będą wiedzieć, że z nimi trzeba się liczyć. […] Ale będzie to wszystko jakieś miękkie, da się to przeżyć…”.
      A zatem dziś chciałbym się zwrócić zarówno do samego Pawła Śpiewaka, jak też do wszystkich tych zawiedzionych rozwojem sytuacji przeciwników państwa Prawa i Sprawiedliwości. Oto przed wami czas, jakiego nawet Wy się nie spodziewaliście. Czasy owego opisanego przez prof. Śpiewaka „miękkiego reżimu”, gdzie wszystko będzie wyglądało dokładnie tak, jak zostało opisane, a i nawet rządzić będą idioci tacy sami jak tamci. A jedyna różnica będzie taka, że tym razem to jajeczko będzie troszkę bardziej na twardo i nikt już nawet nie piśnie. Nawet kanclerz Merkel i prezydent Trump Wam nie pomogą. I nikt nie pójdzie demonstrować, nikt nie spali jednej nędznej opony. Po prostu. I wreszcie zobaczycie, jak się spełnia ów koszmar, o którym zawsze marzyliście, a któregoście jednocześnie tak bardzo się bali.

Zapraszam wszystkich do księgarni pani Lucyny Maciejewskiej pod adresem www.coryllus.pl, gdzie kupujemy między innymi i moje książki. Zachęcam serdecznie.

     

sobota, 7 czerwca 2014

O Bronisławie Komorowskim i jego mózgu

Dziś, ponieważ pogoda piękna, a w Salonie pustki, proponuję zajrzeć do „Warszawskiej Gazety” i poczytać sobie coś lżejszego, a więc mój najświeższy felieton o Panu Prezydencie i o sygnałach wysyłanych spod jego czaszki.

Przy okazji zorganizowanej przez „Wyborczą” oraz TVN imprezy z okazji 25 rocznicy wyborów wyboropodobnych roku 1989, głos zabrała cała kupa znanych nam z telewizji osób, a wśród nich Adam Michnik i Bronisław Komorowski. Możliwe oczywiście, że coś fantastycznego powiedział Adam Małysz, czy Jerzy Owsiak, a kto wie, czy nie i Krystyna Janda, tyle że my akurat tego nie wiemy. No a skoro nie wiemy, to jesteśmy skazani na owe dwie wypowiedzi jakoś tam nagłośnione przez media, a więc te wysączone przez czarne usta Redaktora i Prezydenta.
Z tego co słyszymy, największe wrażenie zrobił Adam Michnik refleksją na temat Lecha Wałęsy, a zwłaszcza fragmentem sugerującym, że Wałęsa to człowiek, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”. Ja jednak przyznaję, że dla mnie te słowa są jak szum wody w rurach. Jeśli chodzi o Michnika, on równie dobrze mógł powiedzieć, że Wałęsa jest jak Mick Jagger, czy że Gdańsk bez Wałęsy znaczy tyle co Święta Trójca bez Jezusa, a nawet że w pewnych okolicznościach dwa i dwa równa się siedem, a ja bym nawet nie zmarszczył czoła. Dlaczego? Dlatego mianowicie, że Michnik to dziecko kompletnie psychicznie zdemolowanych francuskich marksistów, dla którzy język to jedynie narzędzie służące kłamstwu, i to nawet nie po to, by kogoś wprowadzić w błąd – co by mogło mieć jakiś sens – ale dla prostej, intelektualnej zabawy. On równie dobrze mógłby Wałęsę przyrównać do Kasi Tusk, czyli do Dalaj Lamy, albo Karola Wojtyły, a to i stanowiłoby zaledwie popis skutecznego niszczenia sensów i znaczeń, czyli zabawą na adekwatnym dla kojarzonego przez nas z Michnikiem poziomie.
O wiele bardziej poruszyła mną wypowiedź Bronisława Komorowskiego. On oczywiście nie próbował nas uwieść ani intelektem, ani wykształceniem, czy choćby jakąś szczególną inteligencją, ale powiedział to, co w jego mniemaniu powinno mu leżeć na sercu, a mianowicie to, że za sto czy dwieście lat, historycy będą opisywać lata 1989-2014, jako najlepsze w całej polskiej historii.
I znów, ja nie chcę Komorowskiego atakować za to, że on za najlepsze w całej polskiej historii uważa lata, w których nie tylko doszło do katastrofy w Smoleńsku, nie tylko polskie społeczeństwo, a co gorsza, polskie rodziny zostały skazane na wojnę domową, jakiej ten naród miał szczęście dotychczas nie znać, nie tylko wreszcie doszło do nieznanej w skali cywilizowanego świata ekonomicznej emigracji. Dla mnie Bronisław Komorowski to człowiek, który, gdyby miał okazję je czytać, powyższego zdania by nie zrozumiał. Jestem pod wrażeniem owej refleksji z tego powodu, że on przez nią – niezależnie od tego, jak blisko, czy daleko się znalazł od prawdy – pokazał, że jego mózg się ostatecznie skurczył do rozmiaru mózgu ryby, która zerwała się z haczyka i uznała, że świat jest piękny. Jak na prezydenta dużego europejskiego kraju, to naprawdę robi wrażenie.

Przypominam, że mamy konkurs. Chodzi o to, że zbliżają się wakacje, a z wakacjami sezon festiwalowy, w tym Orange Festival. Ponieważ cena karnetów jest dla normalnego człowieka nie do przejścia, dzieci biorą udział w serii organizowanych stale przez System konkursów. Otóż moja młodsza córka i jej koleżanka Daria wzięły udział w jednym z nich, na wykonanie najlepszego portretu jednego z artystów, i obie awansowały do ścisłego finału. Aby nie rozdrabniać głosów, postanowiły głosować na rysunek Darii, który jest zdecydowanie najlepszy. Karnet jest podwójny, więc jeśli Daria wygra, jadą obie. W związku z tym, że mamy jeszcze czas do jutra, bardzo proszę skorzystać z poniższego linku:

http://www.eska.pl/news/konkurs_wygraj_meet_greet_z_davidem_guetta_-_glosuj_na_najlepszy_portret/99902/5

i klikać: Daria Sznapka, pozycja nr 6. To zaledwie chwila, chwila, która w dodatku nic nie kosztuje, a wystarczy popatrzeć na ten obrazek, by sumienie mieć czyste. Bardzo proszę o ten gest. Dziękuję.

Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...