Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Wiktoria Wałęsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Wiktoria Wałęsa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2012

Wszystkie dzieci prezydenta

Nie wiem, kto to zauważył przede mną. Oczywiście z całą pewnością moja żona, ale mam wrażenie, że jeszcze ktoś, tyle że już z osób znacznie bardziej publicznych. Może ostatecznie to jednak dobrze, że nie pamiętam, bo bym musiał żyć w świadomości, że przyszło mi się zgodzić z kimś, z kim wołałbym bym akurat się nie zgadzać. O co chodzi? O prasę bulwarową, proszę sobie wyobrazić, a konkretnie o to, że są pewne sytuacje, gdzie gdyby nie właśnie prasa bulwarowa, nasza sytuacja jaki idzie o stopień poinformowania o tym, co się wokół nas dzieje – jak najbardziej na poziomie podstawowym i bardzo poważnym – byłaby bez porównania gorsza.
Akurat nie wiem, czy to, iż mnóstwo naprawdę istotnych informacji można znaleźć wyłącznie w gazetach takich jak „Fakt” i na portalach typu „Pudelek”, jest wynikiem jakieś zewnętrznego planu, o naturze którego nie możemy mieć pojęcia, czy może stanowi to z punktu widzenia Systemu przykry, ale niestety nieunikniony skutek uboczny istnienia kultury popularnej w wymiarze zupełnie najniższym. Możliwe, że za tymi publikacjami stoi jakiś bardzo przemyślny zamiar, jednak póki co, wydaje mi się, że oni zwyczajnie nie wymyślili dotychczas na to sposobu. Po prostu. Skoro bulwar musi istnieć, on musi istnieć w tej, a nie innej formie, i z tym, a nie innym bagażem. A więc, od czasu do czasu, właśnie tam – tam, bo gdzie indziej byłoby zbyt niebezpiecznie – możemy ujrzeć takiego Donalda Tuska, jak gdzieś tam, z dala od zgiełku, robi z siebie idiotę, Bronisława Komorowskiego w stanie wskazującym na kompletny brak kontaktu z rzeczywistością, a którąś z uwielbianych przez całą Polskę gwiazd estrady w towarzystwie, dajmy na to, ukraińskich gangsterów.
No właśnie – ukraińskich gangsterów. Swego czasu, dokładnie w czasie, gdy Weronika Marczuk-Pazura znalazła się w polu zainteresowania CBA, a jednocześnie wszystkie reżimowe media utulały ją sobie do serca po to, by cała Polska dowiedziała się, jaka ona jest mądra, biedna i porządna, nie kto inny właśnie jak wspomniany „Pudelek” opublikował fantastyczne zdjęcie Pazury, gdy, w towarzystwie najbardziej podejrzanej kupy napakowanych byków z zasłoniętymi jak należy oczami, wystawia swoje, w cywilizowanym świecie zwykle skrywane pod spódniczką, wdzięki. Podziwialiśmy to zdjęcie, łapiąc się jednocześnie z nasze biedne głowy, i już wiedzieliśmy, ile sensu jest w owym publicznym robieniu z Pazury poważnej bizneswoman.
No i dowiedzieliśmy się przy tej okazji jeszcze czegoś. Że prędkość i dynamika, z jaką dzisiejsza Polska zsuwa się do poziomu Ukrainy, czy być może wręcz Rosji, osiągnęły przyspieszenie dotychczas chyba niespotykane nawet na galach, o których można sobie regularnie poczytać w magazynie „Viva”.
I oto dziś, moja żona, która – jak już wspomniałem – śledzi każdy ich ruch, jaki się pojawia w tamtych rejonach, pokazała mi coś, co znalazła w "Fakcie", co oczywiście trzyma poziom wyznaczony przez Weronikę Pazurę, a co jednak, ponieważ ta sytuacja dotyczący już wyłącznie nas, Polaków – bez zbędnego pośrednictwa ludzi stamtąd – autentycznie mnie poraziło. Wygląda bowiem na to, że zrobiliśmy właśnie kolejny krok w stronę tej otchłani.
I na tym chyba już skończę. Proszę tylko rzucić okiem na poniższe zdjęcie, a następnie spokojnie wyłączyć komputer i skupić całą swoją uwagę na tym, co na zewnątrz. Bo niewykluczone, że oni już podeszli pod same okna. I teraz już mamy tylko dwie możliwości: albo tu wlezą i ostatecznie zaprowadzą swoje zwyczaje, albo coś im spadnie na łby i je porozwala. W proch. Proszę spojrzeć. Oto przed nami ona. Maria Wiktoria. Ona sama.



Gdy Toyah się przeniósł do Elona na X

 Nie wiem, ile tu osób wciąż czeka na kolejny wpis, ale domyślam się, że jest Was niewiele. Ja już jakiś czas temu zorientowałem się, że o i...