Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2020

Andrzej Duda, czyli samotność długodystansowca

Obraz
      Andrzej Duda rusza do ostatecznej walki o reelekcję, a ja sobie myślę, że jeśli dziś jednak sytuacja jest mocno inna od tej, którą mieliśmy pięć lat temu, to przede wszystkim dlatego, że wówczas jeszcze nie było tak, że naprzeciwko siebie stali on i cała reszta, już nawet nie Polski ale w ogóle całego politycznego świata. Również, powinniśmy pamiętać, że w roku 2015 także media nie były nastawione tak wrogo ani do PiS-u, ani tym bardziej do kandydata, który zresztą wcale nie robił wrażenia, jakby stanowił jakiekolwiek zagrożenie. Poza telewizją publiczną, właściwie nie było widać jakiejś szczególnej agresji. No i wreszcie, po wygraniu pierwszej tury wyborów, Andrzej Duda mógł jednak liczyć na tak zwany „przepływ elektoratów”. Dziś, gdy o to chodzi, praktycznie nie ma takiej możliwości, by udało się uzyskać te dodatkowe osiem czy dziewięć procent od kogokolwiek z głównych bohaterów tego pojedynku. A zatem Prezydentowi zostają już tylko ci, którzy w minioną niedzielę z jakiegoś p

Kiedy polityka to być bardzo trudna temat

Obraz
      Jeszcze zanim w ogóle doszło do tych wyborów, a już z pewnością dużo przed tym, jak dowiedzieliśmy się, że Andrzej Duda jednak nie powtórzył sukcesu Aleksandra Kwaśniewskiego z roku 2000 i będziemy musieli czekać kolejne dwa tygodnie na rozstrzygnięcie wciąż jak najbardziej aktualnej kwestii, co z Polską, rozmawiałem z naszą córką o sprawach dla nas tak ważnych, i ona mi powiedziała, że większość z jej koleżanek i kolegów nie ma bladego pojęcia, jak się nazywa obecny premier polskiego rządu; że już nie wspomnę o tym, że one tak naprawdę nie wiedzą nawet, czy ten rząd to to samo co Senat, czy może Parlament..       Dziś, kiedy już wiemy, że Andrzej Duda zdobył te swoje czterdzieści parę procent głosów i brakuje mu jeszcze trochę, ja mam już tylko jeden problem: co z tymi wszystkimi, którzy w ogólnym zachwycie, że oto została pokonana kolejna bariera frekwencji, pozostają tam gdzie byli dotychczas, a więc w miejscu, gdzie tak naprawdę nikt nie wie, kto jest dziś premierem, a kt

Konfederacja, czyli o rozgrywaniu tych, którzy się nigdy rozegrać nie pozwolą

Obraz
       Zwycięstwo Andrzeja Dudy w prezydenckich wyborach roku 2015 zapowiadałem tu na tym blogu jeszcze jesienią roku 2014, kiedy chyba nawet sam Jarosław Kaczyński nie wierzył w to, że owe marzenia mogą się spełnić. Andrzej Duda został więc prezydentem, a ja muszę tu zupełnie szczerze przyznać, że – pomijając oczywistą radość z tego sukcesu – moja pierwsza poważna powyborcza refleksja dotyczyła tego, że w jego najbliższym otoczeniu pojawił się niejaki Kędryna. O tym też zdecydowałem się natychmiast napisać, jednak ponieważ w owej kwestii nie zmieniło się nic ani wówczas, ani też w kolejnych latach, z czasem postanowiłem to dziwadło i całą tajemnicę z nim związaną przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza i skupić się na kwestiach bardziej istotnych. I również dziś, kiedy patrzę na całość prezydentury Andrzeja Dudy, nawet owo najświeższe zupełnie ujęcie, gdzie ów Kędryna, w całym swoim anturażu, prezentuje się Białym Domie w Waszyngtonie, nie zmienia mojej oceny pięciu lat owej prezydentu

Kto się boi Zbigniewa Preisnera?

Obraz
Tak jak to zwykle bywa z tekstami, które piszę dla „Warszawskiej Gazety”, ze względu na tak zwany „cykl redakcyjny”, w chwili gdy one się ukazują, często są już kompletnie nieaktualne. Tym razem jednak sądzę, że to co dziś przedstawiam na naszym blogu, sobie bardzo dobrze poradzi niemal w przeddzień z dawna wyczekiwanych wyborów prezydenckich. A zatem serdecznie zapraszam.        Kiedy ten tekst ukaże się w „Warszawskiej Gazecie”, zdąży się wydarzyć wiele rzeczy, które zajmą naszą uwagę, ja natomiast dziś myślę o czymś, co – mam nadzieję – pozostanie z nami przez jakiś czas. Otóż kiedy w ramach swojej kampanii prezydent Duda zagościł w Krakowie i odbył spotkanie z sympatykami, nieopodal zorganizowali demonstrację wyborcy Rafała Trzaskowskiego i aby podnieść temperaturę swojego wystąpienia, puścili z taśmy utwór wybitnego krakowskiego kompozytora Zbigniewa Preisnera zatytułowany „Miejcie nadzieję”. Tak się przy tym złożyło, że na miejscu pojawiły się szpicle z „Gazety Wyborczej”

Za co kochamy kłamstwo, za co nim gardzimy?

Obraz
      Jestem pewien, że choć prawdopodobnie większość z nas nie uznała tego za fakt jakoś szczególnie interesujący, z całą pewnością zauważyliśmy ową prawidłowość realizująca się w tym, że ile razy ktoś ze strony Prawa i Sprawiedliwości – czy to będzie Jarosław Kaczyński, czy premier Morawiecki, czy Andrzej Duda, czy choćby któryś z mniej eksponowanych polityków – powie lub zrobi coś, co doczeka się poważniejszych komentarzy, wśród owych głosów z całą pewnością pojawią się i takie, że tym razem słowo to czy gest Prawu i Sprawiedliwości zaszkodzi, a to się z całą pewnością przełoży na wyniki notowań w sondażach. I wcale mi najbardziej nie chodzi o oceny formułowane przez stronę opozycyjną, zwłaszcza że w owych środowiskach panika i wściekłość pozostają od lat na niezmienionym poziomie i im trudno byłoby zupełnie poważnie z jednej strony prorokować ostateczny upadek znienawidzonego projektu, a z drugiej demonstrować tak wielki przed nim strach. Mam tu raczej na myśli głosy dochodzące z

Polityka, czyli o chorobach psychicznych typu bezobjawowego

Obraz
Dzisiejszy tekst chciałbym zadedykować wszystkim tym, którzy w minionych dniach zechcieli wesprzeć mnie w mojej potyczce z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Wyniki owej akcji przerosły moje najśmielsze oczekiwania i dziś mogę powiedzieć, że moje zaległości wobec ZUS-u zostały niemal w pełni pokryte przez ten blog i jego czytelników. Bardzo wszystkim dziękuję, a każdy z nas z pewnością wie, że to jest kierowane specjalnie   do niego. Bardzo proszę, bądźcie ze mną, a ja, póki jakoś ciągnę, będę z Wami.       Jak niektórzy pewnie wiedzą, po tym jak z domu wyfrunęła najpierw nasza starsza córka, a potem syn, zostaliśmy tu w trójkę, a ja osobiście w swoim egoizmie mam nadzieję, że tak już zostanie. Tym razem jednak chciałem opowiadać nie do końca o tym, a wręcz w pewnym sensie nawiązać do bohatera mojej wczorajszej notki. Otóż, proszę sobie wyobrazić, że moje najmłodsze dziecko podczas jednej z naszych jak najbardziej poważnych rozmów, wyraziło opinię, że każdy kto ma choćby odrobin

Czy szefem kancelarii prezydenta Trzaskowskiego zostanie aktor Deląg?

Obraz
      Szczerze zupełnie powiem, że jeszcze chwilę temu nie dość, że nie wiedziałem kim jest Paweł Deląg, to owo nazwisko nawet nie pojawiło się w moich myślach. Dziś jednak – swoją drogą, Diabeł jeden wie, jak dziwnym wygibasem losu – wpadłem na jego trop i dziś już wiem: Paweł Deląg to wybitny polski aktor, a przy okazji tak zwany celebryta. Jak mówię, jak do tego doszło, nie mam bladego pojęcia, ale wystarczył ten jeden raz, by i on znalazł się na liście setek, a kto wie, czy dziś już nawet nie tysięcy bohaterów tego bloga.       Przejdźmy może od razu do rzeczy: W latach 1990-1993 był związany z aktorką Katarzyną Gajdarską, z którą ma syna Pawła (ur. 1993). W kolejnych latach spotykał się z  Marią Seweryn ,  Katarzyną Skrzynecką  (1996),  Bogną Sworowską  (2000-2002),  Violettą Kołakowską  (2002-2003), Elizą Ryciak (2003),  Patrycją Markowską  (2003–2005), Agnieszką Harlą (2005-2006),  Marie Mouté  (2007–2008),  Agnieszką Sienkiewicz  (2008),  Jolantą Borowiec  (2009),  Emmą K

Za co artysta estradowy Tricky lubi Polskę?

Obraz
        Jeden z rozdziałów swojej książki „Rock’n’roll czyli podwójny nokaut” – swoją drogą polecam, zapewniając jednocześnie wszystkich tych, którzy muzykę, a już zwłaszcza rock’n’roll traktują z przymrużeniem oka, że to nie jest książka o muzyce – poświęciłem artyście w gruncie rzeczy kompletnie nieznanemu, a z mojego punktu widzenia, gdy chodzi o muzykę popularną, stanowiącego gwiazdę pierwszej wielkości. Gdy chodzi o Tricky’ego, bo jego mam tu na myśli, myślę, że nie ma drugiego takiego artysty, na którego mogę zawsze liczyć w tym sensie, że gdy już naprawdę nie jestem w stanie wymyślić, czego miałbym ochotę sobie posłuchać, to on zawsze będzie spełniał wszelkie moje życzenia. Jak mówię, Tricky, pomijając dość ograniczone grono fanów, którzy śledzą każdą jego nutkę, jest artystą praktycznie nieznanym, a ponieważ dodatkowo jeszcze, rodzaj muzyki jaką on prezentuje stanowi coś już kompletnie niszowego, dzisiejszy tekst w żadnym wypadku nie ma na celu przedstawiania jego twórczości,

O tych co ze sprytnym błyskiem w oku kopią sobie grób

Obraz
W tę deszczową niedzielę proponuję zapoznać się z moim najnowszym felietonem napisanym na zamówienie „Warszawskiej Gazety”, z nadzieją, że on się dobrze wkomponuje w to wszystko, co każdego niemal dnia od ponad 10 lat tu zamieszczam. Przy okazji bardzo chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom, którzy w tych dniach zechcieli mnie wesprzeć w moim starciu z ZUS-em i jeszcze raz – mam nadzieję, że po raz ostatni – zwrócić się do wszystkich tych, którzy przychodzą tu czytać te teksty i mają z tego pewną przyjemność, z prośbą o tę szczególną pomoc na numer konta 50 1050 1214 1000 0092 2516 8591, ewentualnie w systemie PayPal pod moim zwykłym adresem k.osiejuk@gmail.com.       Dzisiejszy felieton jest przedostatnim przed pierwszą – a mam nadzieję, że jednocześnie ostatnią – rundą wyborów prezydenckich, a ja sobie myślę przede wszystkim o tych z nas, którzy uważają się za polskich patriotów, nie znoszą wszystkiego co Polsce zagraża, są znakomicie wyczuleni na każdy wrogi gest pod ad

Jeszcze raz o tym czego nigdy nie będzie nam wolno wiedzieć

Obraz
      Muszę przyznać, że kiedy pisałem wczorajszy tekst o kontrolowaniu przepływu informacji, byłem niemal pewien, że to nie jest koniec tematu i że będę musiał do tej kwestii już za chwilę wrócić. Z dwóch powodów. Przede wszystkim, byłem przekonany, że wielu z nas nie zrozumie powagi sytuacji i ów tekst zwyczajnie zlekceważy, a ponadto mocno się obawiałem – jak się okazuje, bardzo słusznie – że sprawa owej niemieckiej państwowej pedofilii sprzed lat będzie przez kolejne dni wałkowana przez wszystkie media, z każdą chwilą z coraz większym przekonaniem, że oto właśnie ujawniana jest wielka, dotychczas całkowicie nieznana tajemnica. O co chodzi? Otóż, o czym od lat informuje choćby głupia Wikipedia, przez całe lata 70. pewien słynny niemiecki psycholog nazwiskiem Helmut Kentler prowadził pod państwowym patronatem swój autorski eksperyment, w ramach którego zgarnięte z ulic Berlina patologiczne dzieci przekazywał pod opiekę notorycznym pedofilom, chcąc udowodnić doświadczalnie, czy stos

O tym co wiemy, czego się dopiero dowiemy i czego nie będziemy wiedzieć nigdy

Obraz
      Nie będę ukrywał, że gdy chodzi o moje aktualne priorytety, to najchętniej nie pisałbym o niczym innym jak tylko o zbliżających się wyborach prezydenckich i o tym, jak będziemy musieli sobie radzić gdy przez jakiś przedziwną złośliwość losu, prezydentem zostanie Rafał Trzaskowski. Z drugiej strony, jeśli tak naprawdę się nad tym zastanowić, to o czym tu pisać? Że nie ma na świecie socjologa, który byłby w stanie zbadać tak zwane społeczne zachowania w sytuacjach rozstrzygających? A cóż ja mogę mieć na ten temat do powiedzenia? Że demokracja to fatalne nieporozumienie, czy może że jest pewien zestaw argumentów i związanej z nimi siły przekonywania, która sprawi, że się nagle wszyscy ogarniemy, podczas gdy w ostatecznym rozrachunku, jak zawsze wszystko jest kwestią nieogarnianego przez nas przypadku? A zatem, muszę się przyznać do porażki i poświęcić dzisiejszy tekst kwestii absolutnie różnej od tego, czym wszyscy dziś żyjemy, a w moim odczuciu dotyczącej spraw absolutnie podstaw

Siedem krótkich kawałków na ratowanie Polski

Obraz
Od czasu gdy „Polska Niepodległa” z dwutygodniowego przeszła na cykl miesięczny, a w dodatku przez tę zarazę poproszono mnie, bym materiały do mojej „Tablicy” przysyłał o tydzień wcześniej niż miało to miejsce dotychczas, kiedy te kawałki zostaną udostępnione ogółowi Czytelników, wszystko to stanie się do tego stopnia nieaktualne, że być może nie będzie w ogóle o czym gadać. Na szczęście my się tu spotykamy praktycznie codziennie, więc też możemy trzymać rękę na pulsie. Do wyborów zatem pozostały już zaledwie niespełna dwa tygodnie, więc będziemy mieli nieco okazji sobie na ten temat porozmawiać. Dziś zatem mój najbardziej świeży zestaw wesołych kawałków na tematy mniej lub bardziej istotne. Zapraszam. Przy okazji ponawiam swój przedwczorajszy apel o bardzo doraźne wsparcie. Byłem wczoraj w ZUS-ie i wygląda na to, że nie ma litości. Mój numer konta: Krzysztof Osiejuk 50 1050 1214 1000 0092 2516 8591, a jeśli ktoś chciałby skorzystać z systemu PayPal, to proszę używać mojego zwykłego

Czy Andrzej Duda słusznie twierdzi, że jesteśmy mądrzy?

Obraz
      Myślę, że oryginalny plan był taki, że na fali szaleństwa spod znaku LGBT, Robert Biedroń i jego mama grzecznie poproszą prezydenta Dudę o spotkanie, na którym oni pokażą mu jak wygląda miłość dziecka do matki, oraz matki do dziecka, niezależnie od tego czy dziecko jest gejem, lesbijką, czy transseksualistą, i jak bardzo potrafi boleć okrucieństwo z jakim Andrzej Duda traktuje Bogu ducha winnych ludzi, a ten w odpowiedzi wzruszy z pogardą ramionami i powie im, że ze „zboczeńcamii” nie rozmawia.        Początek wyglądał jak dwustuzłotowy banknot: „ Proponuję prezydentowi Dudzie spotkanie, chętnie spotkam się, przyjdę z moją mamą, z moim partnerem porozmawiam z prezydentem Dudą, jak żyje się z osobom LGBT. Panie prezydencie, proszę o spotkanie, przyjdę z moją mamą.  Pan powie mojej mamie, że wychowała kogoś innego, niż człowieka , tak jak pan to powiedział, albo wyjaśnimy sobie te sprawy ”       Jak mówię, pomysł był naprawdę bardzo dobry, niemal wręcz doskonały i pewnie prz