Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2021

O władzy pierwszej i jedynej

Obraz
  Ponieważ jest piątek, do kiosków trafił kolejny numer „Warszawskiej Gazety”, a w nim i mój felieton. Tym razem o władzy pierwszej z wielu. Zapraszam.   Jak pewnie większość z nas wie, były prezydent Stanów Zjednoczonych został przez zarząd Twittera dożywotnio zablokowany, co – tu wyjaśnienie dla części mniej zorientowanych czytelników – oznacza, że on akurat od dziś do końca świata nie będzie mógł, jako Donald Trump, aktywnie korzystać z owego medium. Czy dotychczas ktokolwiek – a mam tu na myśli oczywiście wszelkie inne komunikatory – zdecydował się na tego typu gest w stosunku do kogokolwiek, nic mi nie wiadomo, podejrzewam jednak, że nawet jeśli, to nie mieliśmy do czynienia z kimś choćby w jednym procencie w randze byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jest dziś jednak tak, że oto właśnie Donald Trump dowiedział się, że w kwestii komunikowania się ze światem przy pomocy Twittera, będzie on mógł przekazywać swoje komunikaty wyłącznie jako Józef Nowak z Pułtuska. A wszystko p

Czy żona Hioba była ateistką?

Obraz
         Niedawno na Twitterze pewien ksiądz zwrócił się do pojawiających się tam od czasu do czasu osób, przedstawiających się tam jako ateiści, z pytaniem czemu oni, deklarując swoją niewiarę w Ewangelię, tak strasznie wciąż chcą na jej temat dyskutować. Nie ogłosić swój brak wiary, nie zadać pytanie, nie prosić o wyjaśnienie jakiejś zagadki, ale dyskutować. I też nie dyskutować na temat prawdopodobieństwa tego co jest w Ewangeliach przedstawione, braku naukowych podstaw dla owych przedstawień, ale przedstawiać egzegezę zawartych tam treści, czy wręcz kwestionować sam zawarty w nich przekaz. Nie muszę chyba mówić, że na apel Księdza zareagowały dziesiątki chętnych do dalszej dyskusji osób, tyle że niemal każda z nich albo uznała za stosowne poinformować kogo się tylko da, że Kościół Katolicki w Polsce to gniazdo żmij gwałcących małe dzieci i terroryzujących społeczeństwa swoimi fobiami, albo jak najbardziej zarzucić księżom zdradę wypełniającego Ewangelię przesłania miłości. I znów,

Nie martw się, i Ty zostaniesz memem

Obraz
         Czy to przez obserwowaną ostatnio przez cały świat bezczelność, z jaką zaczynają się rozpychać społecznościowe serwisy w rodzaju Facebooka, czy Twittera, czy może uczony doświadczeniem mijających lat, od paru tygodni coraz baczniej przyglądam się intensywności z jaką ogólnie media stają się władzą pierwszą przed pierwszymi. I mógłbym pewnie powiedzieć, że nie ma takiej rzeczy, która by mnie na tym polu do tego stopnia zainteresowała, bym chciał temat ciągnąć ponad to, co już zostało powiedziane. Tymczasem syn mój niespodziewanie przypomniał mi pewne zdarzenie jeszcze z roku 2004, które możemy uznać za zwiastujące to z czym mamy dziś do czynienia w pełnym rozkwicie. Oto, jak pewnie niektórzy z nas jeszcze pamiętają, w efekcie ataku na wieże World Trade Center w Nowym Jorku w roku 2001, traktowany przez cały światowy mainstream jako wróg publiczny nr 1 George Bush młodszy niespodziewanie odzyskał siły i zdobył drugą kadencję, pokonując z przysłowiowym palcem w nosie kandydata De

Czy Afryka to ląd ciemny jak tabaka w roku

Obraz
            Pamiętam jak lata temu Robert Mazurek do jednego ze swoich wywiadów zaprosił jakąś panią profesor z Uniwersytetu Warszawskiego, która go poinformowała, że w ramach swoich badań przeprowadziła wśród studentów test na orientację w tak zwanych związkach frazeologicznych i wyszła katastrofa. Okazało się, że dla znaczniej większości współczesnej młodzieży zwroty typu „twardy orzech do zgryzienia”, „owijanie w bawełnę”, czy „oczko w głowie” to, nomen omen, ciemny las. Od czasu tej rozmowy upłynęło na tyle dużo czasu, by pani profesor od Mazurka stała się naukowczynią, a my możemy skutecznie obserwować ową nową inteligencję w działaniu. Jeszcze w zeszłym roku, na samym początku pandemii, gdy po raz pierwszy najpierw zamknięto kościoły, a potem zaczęto je ostrożnie otwierać, niedawno wyróżniony za swoje dziennikarskie osiągnięcia redaktor TVP Info Adam Giza dwukrotnie (!) poinformował, że na jednej mszy będzie wolno zmieścić „10 osób na metr kwadratowym”. Miała być jedna na 10, no

Cztery wesołe kawałki na powitanie wiosny

  Skoro wczoraj mieliśmy tu mój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”, to myślę, że nie zaszkodzi mi pójść z ciosem i przedstawić zestaw najnowszych kawałków pisanych co miesiąc dla „Polski Niepodległej”. Bardzo proszę.     Przyznać muszę, że chyba po raz pierwszy od czasu jak zaczęliśmy się tu spotykać, mam poczucie, że nie dzieje się absolutnie nic, czego można by się było uczepić. Próbuję sobie przypomnieć jakieś pojedyncze, choćby najbardziej nędzne wystąpienie którejś z goszczących tu od czasu do czasu sław, i mam wrażenie, że oni wszyscy jakby zapadli się pod ziemię. Gdyby nie to, że od czasu do czasu umrze któryś z aktorów i pojawia się okazja pokazania się na pogrzebie, można by było uznać, że oni wszyscy, za namową Stuhra juniora, wyjechali na zawsze za granicę. Szukałem więc, szukałem i szukałem i nagle trafiłem na coś, co świadczy o tym, że chyba faktycznie nastała jakaś posucha. Tu zresztą okazał się nie do zastąpienia sam Lech Wałęsa i na swoim facebookowym prof

O wojnie naszej i nie naszej

Obraz
  Dziś chciałbym zaproponować Państwu swój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety” z nadzieją, że czas po temu w sam raz.                 Rozmawiałem niedawno ze znajomym, człowiekiem bardzo aktywnym w latach Stanu Wojennego, który mi powiedział, że on nigdy w życiu nie przyczepił sobie do klapy marynarki opornika, bo było dla niego czymś absolutnie oczywistym, że trzeba być kompletnym idiotą, by publicznie, wobec osób sobie całkowicie obcych ujawniać swoje było nie było osobiste dane. Mało tego. Jego zdaniem, nawet dziś jest czymś wyjątkowo niemądrym dekorowanie się w podobny sposób, choćby w sytuacjach nie mających nic wspólnego z polityką. W końcu, jaki my mamy interes, by ludzie którzy są dla nas kompletnie nieznajomi, wiedzieli, co nosimy w sercu?        Powiem szczerze, że choć owa nauka wydała mi się nadzwyczaj cenna, poczułem się dość niezręcznie, bo ja choćby na przykład bardzo lubię chodzić w koszulce z napisem „Joy Division”, czy zakładać na głowę czapkę z liverbi

O jękach w kominie, czyli Hillary Clinton adoptuje kosmitę (repryza)

Obraz
         Gdy usłyszałem wczoraj w telewizorze, że za chwilę na Marsie wylądować ma specjalny pojazd, który przez najbliższe dwa lata będzie się tam kręcił w kółko, próbując zbierać informacje dotyczące tego, czy istniały tam kiedyś jakieś formy życia, a jeśli tak, to czy jest możliwe, że w przyszłości ów fenomen może się powtórzyć, pomyślałem sobie, że ów idiotyzm to wymysł naszych dziennikarzy, a owa wyprawa to z jednej strony, jeszcze jedna demonstracja potęgi amerykańskiej myśli technicznej, a z drugiej, być może, jakiś element badania w Kosmosie tego, co jeszcze nie zbadane. No ale to, żeby oni wydawali miliardy dolarów na to, by udowodnić sobie i światu, że gdzieś jeszcze poza Ziemią może istnieć życie, nie brałem pod uwagę. Tymczasem wystarczyło kilka pierwszych minut śledzenia transmisji z owego lądowania, bym stwierdził, że owszem, oni jak najbardziej poważnie wypuścili tam tego swojego „łazika”, by szukać życia poza Ziemią. A więc dawna szajba, jak się okazuje, trwa w najlepsz

Gdzie się podział kokos, czyli o socjalistach bez przydziału (repryza)

Obraz
         Właśnie się dowiedziałem, że estradowy artysta Maciej Maleńczuk nagrał nowa płytę, którą promuje piosenką zatytułowaną „Klauzula sumienia” i następującym tekstem: „ Nowi Polacy, skąd wzięli się tacy Nagle na tacy coś dostał pod nos I choć kołaczy nie ma bez pracy Kołacze Polaczek i zasila trzos Brzuch swój za darmo napełnia złą karmą Pcha się w kolejce po tani los Za całą tą egzystencję marną Jak psu każą dać mu głos ”.          Ktoś mi powie, że Maleńczuk to zniszczony alkoholem i narkotykami przygłup, w dodatku z modelowo wręcz zmarnowanym talentem, więc nie za bardzo jest sens zajmować się jego przemyśleniami na temat świata, ja jednak sobie myślę, że fakt iż on nawet dziś aż tak przeżywa ową frazę, że „bez pracy nie ma kołaczy” i nie potrafi znieść myśli o tym, że ludzie żrą za darmo, świadczyć musi o tym, że istnieją miejsca, gdzie tego typu refleksje wypełniają ludzkie myśli, a skoro tak, to warto by było się zastanowić, ilu z nas wciąż tkwi mentalnie w owej

Wielki Post, czyli jeszcze o mieszaniu fizyki z matematyką

Obraz
        Gdy mijała kolejna niedziela owego trąbienia pod wezwaniem Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy, do studia Radia Zet zaproszony został Stanisław Karczewski, i prowadząca rozmowę dziennikarka zapytała Marszałka, czy już „dał na Orkiestrę”. Nie zapamiętałem dokładnie, co Karczewski na ową bezczelność odpowiedział, ale było to jakieś żałosne wykręcanie się, że chciał, ale nie miał okazji, czy że da później, czy jeszcze coś innego. A ja sobie pomyślałem, że on akurat, czyli było nie było osoba publiczna, miał naprawdę dużo czasu, by przygotować sobie na tę okoliczność odpowiednią odpowiedź i odpowiedzieć tej dziwnej kobiecie cytatem z Ewangelii: „ Kiedy  więc  dajesz jałmużnę , nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili” i ewentualnie dołożyć do tego jakiś krótki komentarz. Tymczasem on nie powiedział nic i również tym razem zło odniosło swoje kolejne zwycięstwo.         Przeżywamy dziś dzień Środy Popielcowej i po raz kolejny mo

Vineeta Gupta, czyli jak samodzielnie zdjąć i założyć pampersa

Obraz
  Trafiłem niedawno na ciekawą informację dotyczącą sytuacji w angielskich szkołach podstawowych, gdzie, jak się okazuje, skutkiem bardzo zaawansowanego rozwoju wychowania seksualnego w brytyjskich szkołach, świadomość brytyjskich dzieci w tym temacie jest tak wysoka, że coraz częściej obserwuje się przypadki gwałtów popełnianych przez siedmioletnich nawet niekiedy chłopców na swoich koleżankach i kolegach. Wiadomość ta, choć oczywiście szokująca, nie byłaby może aż tak interesująca, gdyby nie towarzysząca jej informacja kolejna, że coraz częściej również angielskie dzieci chodzą do szkoły z pieluchą, ponieważ rodzice nie potrafili odpowiednio wcześnie zadbać o to, by one potrafiły korzystać samodzielnie z toalety. Zadumawszy się nad owym szczególnym postępem, przypomniałem sobie swój tekst jeszcze z roku 2008 w pewnym sensie zapowiadający to co nadejść musiało, no i, jak się okazuje nadeszło. Bardzo proszę.            Z wszystkich miejsc na świecie, pomijając oczywiście moje mia

Czy Bartosz Węglarczyk jest głupszy od Dominika Tarczyńskiego?

Obraz
  Szczerze powiedziawszy, rozczarowany fatalnym wręcz zlekceważeniem mojej poprzedniej notki, którą ja akurat uważam nie tylko za jeden z ważniejszych tu przekazów, ale też w ogóle za coś nadzwyczaj istotnego gdy chodzi o to, z czym mamy dziś w Polsce do czynienia, uznałem za stosowne, by ów tekst zostawić tu na kolejne dni i przez ten czas nie wrzucać nic nowego aż wreszcie on trafi tam gdzie trafić ma, czyli do ludzkich głów. Jest też jednak tak, że to co akurat ja uważam za istotne, często ma się nijak do tego, czego oczekują inni, a zatem pomyślałem sobie, że wrócę do starych tekstów i wrzucę tu coś co dokładnie tak jak kiedyś, może być aktualne wciąż dziś, a więc fenomen tak zwanego „Bartosza Węglarczyka”. Bardzo proszę.                    Pamiętam że kiedyś, zanim jeszcze Polska na dobre została podłączona do Sieci, a dzieci i młodzież starsza nawiązywała przyjaźnie drogą klasyczną, czyli za pośrednictwem Poczty Polskiej, w najróżniejszych czasopismach właśnie dla młodzie

Czy Zenek Martyniuk okaże się polskim Tomem Jonesem?

Obraz
         Wspominany tu niejednokrotnie Bob Greene opisał swego czasu historię pewnej starszej pani nazwiskiem Charlotte Hybl z Illinois, której numer telefonu nieszczęśliwie był identyczny z numerem agencji świadczącej tak zwany „seks przez telefon”, z tą różnicą, że owa agencja miała siedzibę w Kalifornii   i od pierwszego dnia, gdy rozpoczęła swoją działalność, na numer pani Hybl, głównie porach nocnych, zaczęła wydzwaniać banda zboczeńców, dla których nie było żadnej różnicy między sekwencją „213” i „312”, gdy ich naczelnym pragnieniem było się – pardon me french – spuścić. Pani Hybl, chcąc się dowiedzieć kim jest agencja, która przyczyniła się do jej kłopotów, i podjąć odpowiednie kroki, przeprowadziła odpowiednie śledztwo, w wyniku którego dowiedziała się, że ów nieszczęsny numer telefonu jest zamieszczany w magazynie „Hustler”. Udała się więc do najbliższego kiosku, wzięła z półki egzemplarz pisma, otworzyła, ale, jak pisze Greene, natychmiast musiała go zamknąć, ponieważ nie był