Apokalipsa, czyli wyjeżdżamy na Seszele

 Dziś, na zakończenie tego zabawnego, a jednak jakoś też przerażającego tygodnia, chciałbym przedstawić swój ostatni felieton do „Warszawskiej Gazety”. Mam nadzieję, że da nam on nieco wytchnienia.   

      Kiedy Trybunał Konstytucyjny ogłosił niekonstytucyjność tak zwanego kompromisu aborcyjnego, zjednoczone oddziały George’a Sorosa rzuciły się do ataku na wszystko co im się dotychczas kojarzyło ze znienawidzoną władzą, a więc przede wszystkim na Kościół Powszechny, w drugiej kolejności na Jarosława Kaczyńskiego, a na samym końcu na Polskie Państwo, w tym wypadku reprezentowane przez Polską Policję. A ja w pierwszym naiwnym odruchu pomyślałem sobie, że może to i dobrze, bo skoro pretekstem do owej agresji była obrona niezliczonych ludzkich istnień ludzkich przed okrucieństwem przemysłu aborcyjnego, a więc coś na co wielu z nas – w tym również i ci, którzy PiS-u szczerze nie znoszą – z utęsknieniem czekało, to może wreszcie dojdzie do pewnego uspokojenia politycznych emocji, przynajmniej po stronie tak zwanej prawicy. Niestety, z tego co widzę, na nic tego typu się nie zanosi. Wręcz przeciwnie, widząc że na ulicach i tak kłębią się wielotysięczne tłumy dzieciarni, w sąsiedztwie pojawiły się równie pobudzone i niemal równie liczne grupy protestujące przeciwko maseczkom, zamykaniu siłowni, oraz wmawianiu Polakom, że coś takiego jak pandemia w ogóle istnieje. Oczywiście, niemal w tym samym momencie odezwał się też minister Gowin i wraz ze swoją świtą zakomunikował, że „nie ma zgody na zmuszanie kobiet do heroizmu”.  No i dziś jest tak, że do kompletu brakuje już tylko rolników, którzy zaraz po mszy przyjadą na Nowogrodzką i zaleją Prezesowi całe obejście gnojówką i świńskimi ryjami. A wszystko z myślą, że owe drżące z przerażenia płody mogą poczekać na wymianę rządu

      Myślałem więc przez chwilę, że może tego akurat uda nam się uniknąć i owa szturmująca kościoły patologia, widząc że nie ma już na co liczyć, znudzi się i wróci do domu. A dziś, gdy wszystko zmierza do tego, by wspomniane kościoły zaczęły płonąć tak jak choćby we Francji, a księża byli wyciągani ze swoich domów i kopniakami wyrzucani na ulicę, a ja nie mogę się nadziwić, z jaką cierpliwością policja uważa, by żadnemu z tych gówniarzy nie zrobić krzywdy, myślę sobie, że nadszedł idealny moment, by polski rząd przeprowadził pewien szczególny eksperyment. Otóż ja byłbym za tym, żeby, jeśli sytuacja po wszystkich stronach się nie uspokoi, premier Morawiecki stanął przed kamerami i ogłosił, że w związku z kompletnym brakiem zrozumienia dla jego starań, by ratować Polskę przed zarazą koronawirusa, informuje się że od dziś wszyscy mogą sobie swoje maseczki założyć na czoła, siłownie, sauny, baseny, stadiony zostają otwarte, szkoły uczą w trybie stacjonarnym, wszelkie eventy mogą być organizowane bez przeszkód, rząd wraz z prezydentem udają się na wakacje na Seszele, a Polską od dziś niech się zajmuje Borys Budka z Jarosławem Gowinem i Martą Lempart.

         I to byłby moment, kiedy ja bym wyszedł na balkon i tak tam siedział cały dzień, obserwując reakcję ulicy.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?