niedziela, 29 października 2017

Raz, raz, jeszczo raz

      Gdyby sytuację oceniać po tak zwanych tagach, o Rafale Ziemkiewiczu na tym blogu pisałem okrągłe 30 razy. Oczywiście mam świadomość, że te 30 notek to teksty, których on był głównym, lub jednym z głównych bohaterów, natomiast tych, w których pojawiło się jego nazwisko może być dużo więcej. Mimo to, uważam, że biorąc pod uwagę fakt, że wszystkich tych notek nazbierało się już dobrę parę tysięcy, z Ziemkiewiczem jakoś szczególnie nie przesadziłem. A mimo to jednak – chociaż tego już nie sprawdzałem – nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby jego tu obecność odnieść do dokonań jego kolegów dziennkarzy, Ziemkiewicz pozostaje bezwzględnym liderem. Mało tego. Faktem bowiem przy tym jest też to, że to nikt inny, jak właśnie Rafał Ziemkiewicz stał się dla mnie pierwszą inspiracją do tego, by zacząć prowadzić ten blog. To jemu, w jego całym, znanym dziś już powszechnie, wymiarze, poświęcony był pierwszy mój tekst i to on właśnie, ów tekst, stał się niejako początkiem mojego sukcesu.
      Dlaczego Ziemkiewicz? Powiem szczerze, że, choć mam tu swoje podejrzenia, odpowiedzi na to pytanie nie znam. Oczywiście, on jest niewątpliwie autorem z nich wszystkich najbardziej płodnym, również tematyka jego tekstów sięga znacznie dalej i głębiej, niż to, z czego się utrzymują jego koledzy dziennikarze, przez co on robi wrażenie osoby znacznie bardziej od nich oczytanej i myślącej, z drugiej jednak strony, myślę, że, jeśli się nad tym wszystkim bardziej zastanowić, każdy z nich, pomijając może Łukasza Warzechę, jest od Ziemkiewicza znacznie bardziej inteligentny, no a przede wszystkim uczciwszy. A mimo to, on tu wciąż powraca. Dlaczego? Otóż wydaje mi się, że za tą jego szczególną tu popularnością stoi owa wyjątkowa bezczelność, z jaką on się od lat produkuje. Ile razy on się pojawi, czy to na papierze, czy w Internecie, czy na publicznych spotkaniach, czy wreszcie w telewizji, ów kontrast między ową bezczelną pozą, a tym, co ona w sposób oczywisty zakrywa, jest tak irytujący, że naprawdę trudno jest wobec tego przejść obojętnie. Ziemkiewicz bowiem, to jest coś więcej niż słowo i opinia. Ziemkiewicz, to jest pewien szczególmny szyk, który sprawia, że każdy normalny człowiek, zamiast podejmowac dyskusję, ma ochotę temu człowiekowi dać w pysk za samo spojrzenie, za samo wykrzywienie ust, za sam ton głosu, a wszystko to podane w taki sposób, by jak najlepiej przykryć tak naprawdę jedną jedyną wiadomość: „I am sick as a brick, and I’m fine”.
      Pojechałem przedwczoraj na bardzo wystawną gościną do znajomych w Wiśle i kiedy już przyszła pora udać się na spoczynek, włączyłem sobie telewizor, a tam trwał program „W tyle wizji”, gdzie wspomniany Ziemkiewicz rozmawiał z nieznaną mi panią – jak rozumiem wrzuconą w miejsce Warzechy, który, jak wiemy, został przez Kurskiego wyrzucony na zbity pysk i któremu zapewne już niedługo pozostanie tylko Superstacja – i w swoim zwykłym stylu bronił niedzielnego handlu. Oglądałem to zaledwie parę minut, ale tak się złożyło, że trafiłem na moment, gdy nieznana mi pani powiedziała, że przecież nawet w Niemczech wszystkie sklepy w każdą niedzielę są zamknięte, na co Ziemkiewicz, z owym swoim, nieznośnym wręcz, szyderczym uśmiechem, odpowiedział jej, że w tych samych Niemczech są promowane najgorsze zboczenia, a my jakoś nie bierzemy z nich przykładu i natychmiast zamknął dyskusję.
      A więc, jak rozumiem, ów dziwny człowiek postanowił zrównać postulat wolnej od ekonomicznego i instytucjonalnego przymusu pracy niedzieli z promocją wszelkich możliwych zboczeń i, jak się domyślam, owa intelektualna, ale też czysto ludzka postawa, ujdzie mu jak najbardziej na sucho. Rafał Ziemkiewicz, dopóki nie pójdzie w ślady swojego kolegi Warzechy i nie zacznie rozpowiadać na lewo i prawo, jak antycywilizacyjny jest rząd Prawa i Sprawiedliwości, jego pozycja towarzysko-zawodowa pozostanie niewzruszona.
Wspomniałem to już nieco wyżej. Od Ziemkiewicza głupszy jest już tylko Warzecha i to się po raz kolejny potwierdza. Ten wprawdzie też swego czasu bardzo mocno walczył o to, by nadal można było zmuszać Polaków do niedzielnej pracy na rzecz obcych sieci handlowych, jednak zapomniał o tym, że zawsze jest coś za coś i władza wymaga, by przynajmniej raz na jakiś czas poszydzić, czy to z Donalda Tuska, czy z Adama Michnika. Ziemkiewicz ma tę świadomość, realizuje ją od lat bez błędu i wszystkie strony są zadowolone. I niech to będzie ostatnie dobre słowo, jakie mam na jego temat do powiedzenia. On jest naprawdę dobry. Głupi, ale dobry.
      Ciekawe, czy on wie, o co chodzi z tym całym zbiorem zastrzeżonym, o którym wciąż się tyle rozpowiada?

Zachęcam wszystkich do zaglądania do księgarni na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Polecam serdecznie.



23 komentarze:

  1. @toyah
    W miarę normalny człowiek, jak już decyduje się pisać, to nie obmawia innych ludzi, przypisując im różne przywary.
    To, że Ziemkiewiczowi, może Pan co najwyżej obsikiwać nogawki, bo wyżej Pan nie sięgnie, wszystkim wiadome!
    ps
    Jak się idzie w tzw "gościnę", to po niej idzie się spać, a nie po pijaku ogląda się tv.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym ze ziemkiewicz nie ma nogawek. On wychodzi na zewnatrz w samych gaciach w czerwone grochy.

      Usuń
  2. @razporaz
    No popatrz. Najpierw piszesz, że normalny człowiek nie powinien obmawiac innych ludzi, a następnie mnie obmawiasz. Ty jesteś nienormalny?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak słyszę lub czytam "przymus pracy" tyłek zwija mi się w rulonik i ucieka przez nogawkę. Toż to brednia z gatunku tych najgorszych. Zmuszanie do pracy w niedzielę. A kto kogo zmusza? Są różne zawody, niektóre nie wymagają pracy w niedzielę. Poza tym, dlaczego tylko handel ma być obłożony niedzielnym zakazem? Logicznie byłoby zakazać pracy w niedzielę wszystkim, bez wyjątku. I nie ma że się nie da, jak niedziela wolna to dla każdego. Coś mi się zdaje, że PiS za bardzo słucha związków zawodowych, za mało swoich wyborców. Mocno się na tym pomyśle przejadą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lucas Beer
      Nie. To by nie było logiczne.

      Usuń
    2. Tak samo nielogiczny jest zakaz handlu w niedzielę. Nie chodzi nawet o to, że jest antywolnościowy, bo to też bzdura, ale jest zwyczajnie pozbawiony sensu.

      Usuń
    3. Przymusu pracy nie ma, jest natomiast przymymus jedzenia.

      Usuń
    4. Pytanie powinno brzmiec nie „kto zmusza” ale co zmusza czlowieka do pracy w niedziele.

      Usuń
  4. Musze przyznac, ze troche sie zgadzam z pytaniem dlaczego 'tylko handel'
    Nie ulega watpliwosci, ze pewne rejony musza byc z zakazu pracy w niedziele wylaczone (szpitale, sluzby awaryjne itd)
    Dla mnie np. gdy w niedziele, chcac troche poswietowac, gdzies wyjezdzamy i jemy w restauracji widok uwijajacych sie kelnerow (i mysl o ekipie w kuchni) jest pewna zadra... czy, bo ja wiem, muzeum, kino...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego nikt nie udziela sensownej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w Niemczech mają niedziele wolne od handlu? Ziemkiewicz miał taką okazję, a rżnie głupa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Leszek152
      Ja spotykam wciąż jedną i tę sama odpowiedz: Oni to mają, bo ich stać.

      Usuń
  6. Jak sie porowna ta nedze w telewizorze z jednej strony tadla krasko lis z drugiej zimkiewicz wolski ogork itp. to i tak wychodzi na korzysc tamtych. Oni sa przynajmniej w stu procentach ze swoja zepsuta ideologia. U nas caly czas: a to papiez Franciszek jest be, a to wolnosci nie ma bo zakazuja handlu w niedziele. Wstydzcie sie uczniowie i sluchacze św. Jana Pawla II.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fakt, Ziemkiewicz jest dla mnie trudny do zniesienia. Usprawiedliwiająco mogę dołożyć do jego charakterystyki to, że jako młody człowiek miał intensywną styczność z JK Mikke - chodzi mi o publikacje w Najwyższym Czasie. I widać pozostało mu to (tzw. liberalizm) w głowie do dzisiaj. Przemieszało się z arogancją, wygadaniem i dało efekt.

    Co do pracujących niedziel - pracować powinni tylko Ci, którzy są konieczni do bezpieczeństwa czy ratowania zdrowia. Pozostają restauracje, kawiarnie, kina teatry etc. To infrastruktura tzw. wypoczynku. Ale iść na sznurku wielkich sieci handlowych, które nawet nie płacą porządnych podatków w Polsce - to kompromitacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      Właśnie o to chodzi. O zdrowie i wypoczynek. A więc to co daje narodowi siłę.

      Usuń
  8. Wlasnie liberalizm. Nie chce wierzyc ze ten czerwony liberalizm zdolal przycmic empatie w narodzie. Przeciez wystarczy sobie wyobrazic mame w markecie na kasie sprzedajaca w niedziele prowiant rodzinie
    , ktora w wakacje jedzie nad wode. Dlaczego czesc naszego bardziej oswieconego spoleczenstwa chce pozbawiac tamte rodziny wypoczynku? Dlaczego nie chca pozwolic im zyc tak jak oni zyja. Czy z tych samych pobudek z jakich nie nalezy wyplacac 500plus rodzinom ktore z tego korzystaja?

    OdpowiedzUsuń
  9. Ziemkiewicz nie porównuje pracy w niedziele do promocji zboczeń, on tylko wskazuje, że podpieranie się Niemcami jako przykładem do pewnych działań jest przynajmniej wątpliwe. I ma rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.google.pl/search?q=lidl+berlin+öffnungszeiten&oq=lidl+berlin&aqs=chrome.3.69i57j0l3.8811j0j7&client=ms-android-samsung&sourceid=chrome-mobile&ie=UTF-8#istate=lrl:iv&rlimm=4861144961907655630 - zakladka godziny otwarcia

      Usuń
    2. @Muni
      A wg ciebie, czym Niemcy się kierowali, żeby mieć niedziele wolne od handlu? Eksperci w TVN tłumaczą, że w Polsce jest to kwestia religijna.

      Usuń
    3. @Muni
      Do pewnych, czyli do jakich? Czy również tych związanych z rozwojem przemysłu lub piłka nożną?

      Usuń
  10. Nic dodać nic ująć. Ja mogę ze swojej strony tylko podziękować, że otworzył mi Pan oczy i wyostrzył zmysły na niektórych publicystów. Bo niektórzy faktycznie potrafią ładnie lawirować i zmylać odbiorców przez lata. Całkiem podobnie, jak to robił Donald Tusk.

    No to teraz Pan znowu oberwie od wielkich.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pominął Pan najbardziej idiotyczny fragment jego wypowiedzi, chyba z litości. Ten o prorodzinnych zaletach centrów handlowych, co jest równie głupie jak orzeczenie o prorodzinnych zaletach reklam w tv...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Piotr Bernatowicz
      Nie. Nie z litości. Tak jak pisałem, oglądałem to tylko przez te parę sekund.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.