poniedziałek, 23 października 2017

Dlaczego numer z lekarzami nie przejdzie

Przede wszystkim obiecany komunikat. Niestety, aukcja mojego tekstu o Alicji Tysiac zakończyła się niepowodzeniem. Zaledwie jedna osoba zdecydowała się go kupić, a mianowicie czytelnik z Gdańska, który przysłał mi za niego całe 58 zł. Bardzo dziękuję.
Skoro więc to mamy załatwione,  czas na kolejny felieton z „Warszawskiej Gazety”, na który przyszło nam czekać nieco dłużej, ale co robić, skoro rzeczy się dzieją, czas nie czeka, a sprawa  głodujących lekarzy, której dotyczy poniższy felieton, w sposób naturalny, starciła swój urok? Swoją droga, to jest naprawdę ciekawe, jak oni są przewidywalni. Tekst ten pisałem we wtorek, we wtorek też już w samym tytule zasugerowałem, że numer z głodówką nie przejdzie, a tu minęło zaledwie parę dni i okazuje się, że nie dość, że temat jest już passe, to passe jest nawet sprawa tego biednego człowieka, co się pod Pałacem Kultury podpalił za Lecha Wałęsę i Puszczę Białowieską. No ale poczytajmy. Choćby dla rozruszania mięśni kontrolujących uśmiech.      

       Nie jest w to łatwo uwierzyć, ale mimo zaawansowanego wieku, nigdy w życiu nie byłem w szpitalu. To znaczy, owszem, raz zdarzyło mi się o szpital zahaczyć, kiedy od chuligana dostałem po łbie i tam zakładano mi szwy. No ale to się nie liczy, bo w jaki sposób owe pół godziny, czy ile to trwało, mogą mi dać jakąkolwiek wiedzę na temat szpitalnego życia?
       Mimo to jednak, że moje osobiste doświadczenie równe jest tu zeru, przez to, że w mojej rodzinie byli i są lekarze, ale też to, że wśród moich bliskich oraz znajomych były i są osoby, które w szpitalu spędziły nie jeden dzień, czy dwa, myślę, że jakąś, nawet jeśli tylko teoretyczną, wiedzę na temat szpitalnego życia posiadam. Przede wszystkim, wiem, że szpital, na poziomie opieki wynikającej ze zobowiązań konstytucyjnych państwa, zajmuje się wyłącznie bezpośrednim leczeniem i niczym więcej. A zatem, jeśli ktoś na przykład trafi do szpitala z zapaleniem wyrostka, szpital swoje zobowiązania wobec pacjenta z zasady ogranicza do tego, by mu ten wyrostek skutecznie wyciąć, potem go odpowiednio  zaszyć, a następnie jak najszybciej wypisać go do domu, bo w kolejce już czekają inni. Więcej. Wiem, że nawet jeśli człowiek trafi do szpitala z krwiakiem na mózgu, współczesna technika medyczna, oraz umiejętności lekarzy, pozwalają na to, by jemu ten krwiak usunąć na czysto, a dalej wszystko tak jak w przypadku głupiego wyrostka. Nawet jeśli pacjent na przykład wymaga wielomiesiecznej rehabilitacji. Dlaczego? Dlatego, że rehabilitacja to są już inne pieniądze i inna odpowiedzialność, no i dłuższe kolejki.
     Ale wiem też, że w większości szpitali śmierdzi, szafki przy łóżkach się rozlatują, pielęgniarki często są niesympatyczne, lekarze oschli, aby obejrzeć telewizję, trzeba zapłacić dwa złote, a jedzenie skalkulowane jest na takim poziomie, by pacjent nie umarł z głodu. Powiem więcej. Mój dziś nieżyjący już wujek lekarz żywił się w szpitalnej stołówce i raz mnie tam zaciągnął. Przepraszam bardzo, ale nigdy więcej. Nigdy więcej.
     Wiem też coś jeszcze. Mimo że praca lekarza to często prawdziwa gehenna, ta najbardziej zdolna część młodzieży często nie marzy o niczym innym, jak o tym, by skończyć medycynę i dostać pracę w szpitalu. Dlaczego? Bo, pomijając jakieś bardzo egzotyczne wyjątki, dzisiejszy świat nie daje wchodzącemu w dorosłe życie człowiekowi szansy na większy sukces finansowy niż kariera lekarza. I obojętne, czy mamy na myśli Amerykę, Hiszpanię, czy Polskę.
      Przy okazji trwającego dzis protestu lekarzy-rezydentów, zdarzyło mi się trafić na obrazek, gdzie jeden z nich – a my wiemy, kogo mam na myśli –  jakiemuś dziewczęciu wsadził w ręce tabliczkę z napisem: „Chciałam iść na medycynę, ale się rozmyśliłam”. Przepraszam bardzo, ale oni są jeszcze głupsi, niż można się było spodziewać. Prawo i Sprawiedliwość nie odda władzy przez kolejne trzydziesci lat, albo i więcej.


Zachęcam wszystkich do kupowania naszych książek. Każda jest dostępna 24 godziny na dobę w ksiegarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl

9 komentarzy:

  1. Pamiętam okolice jesieni albo końca lata 2011 r ,kiedy zbierano pieniądze na Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie ,które było budowane zapewne jak
    Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi .
    Jakakolwiek władza by nie była , to była socjalistyczna jak dziś . Zarządzanie służbą zdrowia było takie jak dziś ,jedynie jakieś niuanse władzy się zmieniały .Ci u koryta ,co już mieli dobrze wiadomo ,że mieli w nosie młodych lekarzy . To się nie zmieniło . Dobra zmiana ma się dobrze wraz z propagandą swoich mediów i tyle .

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Pan dokładnie przeczyta swój artykuł na temat służby zdrowia, jak szanowny teść znalazł się w szpitalu.
    Miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się czy mój zawód programisty jest tym egzotycznym wypadkiem

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosze sie nie przejmowac tymi komentarzami małp. Dobrze Pan to ujal ze mlodzi lekarze sa glupi. ja do tego dodam ze klamia. W nagrode cale srodowisko dostanie przesympatyczne mechanizmy sluzace poprawie sciagalnosci podatku VAT. To pozwoli sfinansowac 6% do 2025 , a jak sie premier Morawiecki uwinie to moze wczsniej. Nic nie dzieje sie przypadkiem tak jak to dzialo sie za poprzednikow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są głupsi niż ich rówieśnicy z innych branż. Po prostu jeszcze nie odarci ze złudzeń. Różnych.

      Usuń
  5. Ech to prawda. Nie pamieta wol jak cielecem byl.

    OdpowiedzUsuń
  6. 100% prawdy jeśli chodzi o sytuację finansową lekarzy jako grupy zawodowej. Jest to po prostu praktycznie gwarancja dobrego bytu materialnego. Do tego dochodzi coraz intensywniejszy lobbing firm farmaceutycznych, więc lekarze po prostu o kasę nie muszą się martwić.
    Ale jest coś jeszcze, co jest równie ważne, a w kwestii trwałości odczuwania może nawet ważniejsze niż pieniądze. To jest poczucie przynależności do tego środowiska i poczucie bycia ELITĄ. I jest to elita oparta na poczuciu władzy nad ludzkim zdrowiem i przez to też (nie tylko dosłownie) życiem. Tak jest od setek lat i ciągle ma wielką siłę i znaczenie. Dlatego mimo wszystkich trudów zawodu (a który zawód swoich trudów nie ma) jakoś raczej lekarze nie zmieniają zawodu. I ci co głodują, na pewno też tego nie zrobią, choćby przez rok nikt do nich nie wyszedł. Nie zrobią też sobie sami krzywdy, nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Możemy być o ich zdrowie i dobrostan materialny całkowicie spokojni. Zgadzam się z tobą i z autorem, ten protest jest emanacją hipokryzji.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.