poniedziałek, 30 października 2017

O "bestiach" i bestiach

      Kiedyś, 25 lecie III RP, ale też już w tej chwili rocznice kolejne, obchodzimy na najróżniejsze sposoby, z których moim zdaniem najbardziej interesującym jest ten związany z regularnie urządzaną przez media histerią związaną z tym, że akurat z któregoś z więzień wypuszczany jest ktoryś z morderców, któremu akurat się kończy wyrok. Jak część z nas jeszcze pamięta, wprowadzenie w Polsce w roku 1989 tak zwanej demokracji, już wkrótce spowodowało powszechną amnestię, a wraz nią, najpierw zamianę wszystkich dotychczas wydanych wyroków śmierci na kary 25 lat więzienia, następnie, po paru latach, moratorium na wykonywanie kary śmierci, a w następnej kolejności, usunięcie z Kodeksu Karnego owej kary ostatecznie i na dobre. Efekt owych decyzji jest dziś więc taki, że  cała grupa najbardziej brutalnych morderców, którym, zanim zostali powieszeni, udało się doczekać zwycięstwa „Solidarności” i w ten sposób uratowali głowę, po odbyciu swojej kary, wychodzą na wolność, a cała Polska zastyga w lęku, co to teraz będzie, jeśli się okaże, że oni nie potrafią żyć na wolności i zrobią wszystko, co potrafią, by wrócić za kratki. I miejmy tylko nadzieję, że to będzie zaledwie zwykłe pobicie, lub włamanie.
      Czytelnicy tego bloga, nawet jeśli nie mieli okazji poznać moich poglądów odnośnie kary śmierci, potrafią z całą pewnością się ich domyślić. A zatem również ja z całą pewnością nie muszę tu nikomu tłumaczyć, że moim zdaniem, problem przed jakim stoimy wynika tylko i wyłącznie z faktu, że oni wszyscy w odpowiednim momencie nie zostali powieszeni. W moim rozumieniu rzeczy, jest czymś absolutnie oczywistym, że nasz dzisiejszy strach jest wynikiem wielkiej niesprawiedliwości, której źródłem jest to, co się stało w roku 1989, a więc – widać to bardzo mocno zwłaszcza dziś – włączenie Polski do tak zwanej „wielkiej rodziny europejskiej cywilizacji”, ewentualnie „wielkiej cywilizacji europejskich rodzin”. Obojętne.
      I to, moim zdaniem, stanowi kwestię zamknięta i nie podlegającą dyskusji. Problem natomiast jest o wiele bardziej interesujący. Otóż przede wszystkim, ja nie sądzę, żeby zagrożenie ze strony tych nieszczęśników było realne. Oczywiście, oni mogą ponownie zabić, jednak przede wszystkim jest ten idiotyczny ośrodek w Gostyninie, do którego się wrzuca tych wszystkich, którzy budzą jakiekolwiek podejrzenia, no a nawet jeśli jakiś durny psycholog uzna, że któryś z nich skutecznie wydobrzał, to nim się natychmiast zajmą sąsiedzi i sprawę załatwią na czysto. A zatem, powtarzam, problem z owymi „bestiami” jest ściśle fikcyjny, nakręcany wyłącznie przez wiecznie poszukujące sensacji media.
       No właśnie – media. Oto w tych dniach eksploatowany do tak zwanego porzygania jest temat ewentualnego wyjścia na wolność niejakiego Leszka Pękalskiego, określanego inaczej jako „wampir z Bytowa”, „bestia z Bytowa”, a nawet „hurtownik śmierci”. Z Pękalskim problem jest taki, że on został skazany na 25 lat więzienia zaledwie za  zabójstwo jednej, 17 letniej, dziewczyny, jednak ponieważ jeszcze w trakcie śledztwa – w sądzie swoje zeznania odwołał – wykazywał postawę, którą można określić znanym popularnie hasłem „I killed ‘em all”, do dziś w powszechnym mniemaniu funkcjonuje jako zabójca 90 osób. I warto zwrócić przy tym uwagę na fakt, że mimo iż o tym, że on faktycznie pozbawił życia az tyle osób powiedział nam w pewnym momencie jedynie on sam, do dziś powraca ta fantastyczna wręcz informacja, że on faktycznie ma je wszystkie na sumieniu, tyle że mu ich nie zdołano udowodnić. Nie, że nie ma w ogóle podstaw, by go o te zabójstwa choćby podejrzewać, ale że nie ma sposobu mu ich udowodnić. W końcu więc mamy tego „hurtownika śmierci”, w dodatku szalenie groźnego, a to jest coś, co się musi sprzedać.
     Powtarzam. Leszek Pekalski, wedle jak najbardziej oficjalnych danych, wspartych przez jego zeznania przed sądem, oraz zgodnie z formalnym wyrokiem, zamordował jedną biedną dziewczynę i za to „cywilizowane państwo” po 25 latach najprawdopodobniej na resztę życia zamknie go w tym elegackim ośrodku dla tak zwanych „bestii”. Ponieważ jednak w pewnym momencie pojawiła się nigdy skutecznie nie potwierdzona plotka, że tych ofiar było znacznie, znacznie więcej, my wszyscy nią dziś zmuszeni jestesmy żyć, i to w dodatku z wciąż podsycana przez media świadomością, że ów Pękalski już za chwilę się weźmie za nas.
     A zatem to jest w moim odczuciu nasz dzisiejszy problem. Po pierwsze, nie dość, że pozostajemy w niewoli medialnych manipulacji, to w dodatku uważamy, że tak jak jest, jest bardzo dobrze. Druga kwestia jest jeszcze ciekawsza. Tak samo mniej więcej ciekawa, jak wspomniane wcześniej manipulacje przy karze głównej za główne występki. Otóż to oni własnie, ci sami, którzy w tamtych latach, w imię jakichś nie dokońca jeszcze określonych wartości, postanowili, że Pekalski ma żyć, dziś do nas przychodzą i, jak gdyby to wszystko było efektem naszego braku roztropności, informują nas, czym grozi pokładnie zbyt dużej wiary w ludzkie dobro i skuteczność terapii społecznej i psychicznej terapii. I jeszcze, jakby tego było mało, każą się nam bać. Oni. Banda bezwzględnych cwaniaków bez serc i bez dusz.


Zachęcam wszystkich do odwiedzania naszej ksiegarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl. Bardzo warto.

   

      

9 komentarzy:

  1. St. Michalkiewicz:

    --
    Hubert

    OdpowiedzUsuń
  2. "Oto w 1988 roku w naszym nieszczęśliwym kraju „wprowadziło” moratorium na wykonywanie kary śmierci. Użycie takiej właśnie formy, niemal bezosobowej – „wprowadziło” – w znaczeniu „coś wprowadziło” jest jak najbardziej uzasadnione. W roku 1995 bowiem, kiedy Sejm wspomniane moratorium przedłużył, zapytaliśmy w imieniu Unii Polityki Realnej ówczesnego ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskiernię, kto właściwie wprowadził to moratorium w roku 1988. Od pana Jaskierni otrzymaliśmy pisemną odpowiedź, z której ze zdumieniem przeczytaliśmy, że „nie można ustalić autora tej decyzji”."
    --Hubert

    OdpowiedzUsuń
  3. @Hubert
    W roku 1988 wykonowanie wyroków śmierci wstrzymał rząd Rakowskiego i wygląda na to, że to była jedna z pierwszych jego decyzji. Nie ma potrzeby dochodzić, kto wyszedł tą propozycją. Formalne moratorium zostało wprowadzone (nie przedłużone) w roku 1995 i to też byli komuniści z PSL-em. Tu również autor nie ma znaczenia.
    A zatem, niech Michalkiewicz nie szuka tego, co nie zostało zgubione.

    OdpowiedzUsuń
  4. "że moim zdaniem, problem przed jakim stoimy wynika tylko i wyłącznie z faktu, że oni wszyscy w odpowiednim momencie nie zostali powieszeni." - jestem za, tym bardziej,że ci chłopcy nigdy nie będą mieli okazji obchodzić swoich 18-tych urodzin, jakoś nie potrafię w tym przypadku utrzymać kciuka w górze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuźwa, "I jeszcze, jakby tego było mało, każą się nam bać. Oni. Banda bezwzględnych cwaniaków bez serc i bez dusz."
    ONI ONI ONI ONI ONI ONI :(

    Właśnie czekam aż chrzestny wydoi krowy, żeby mieć świeże mleko do kawy. A Wy co, dalej UHT z marketu? Nawet mi Was nie żal!

    OdpowiedzUsuń
  6. https://twitter.com/KOsiejuk/status/924968088642228225
    Nic nie słychać- proszę uwierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jakby juz po nas. Jakis czas temu pisalem u Coryllusa, ze Rzym sie pali. Trzeba spieprzac.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Nowakowski
    Nie ciebie, durniu, pytałem.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.