środa, 28 sierpnia 2019

Gdy Mars upada


     Jak z całą pewnością pamiętają stali czytelnicy tego bloga, przez wszystkie te lata, kiedy Platforma Obywatelska rozkradała i terroryzowała Kraj, moim podstawowym medialnym źródłem informacji o tym co się panie dzieje w polityce, była telewizja TVN24. Kiedy dziś zaglądam do listy tematów tu poruszonych, jaką mi dostarcza Blogger, od TVN-u więcej razy pojawił się tylko tag #media. Pamiętam ten czas bardzo dobrze i pamiętam cholerę, jakiej regularnie wówczas dostawałam na to, co się tam wyprawia, ale też pamiętam, jak od czasu do czasu Czytelnicy zgłaszali do mnie pretensje, czemu ja to gówno w ogóle oglądam. Czytałem owe żale i regularnie tłumaczyłem, że cokolwiek byśmy o TVN-ie powiedzieli, w tym głównym ścieku wszystko co jest poza tym, jest wyłącznie gorsze. I to pod względem czystego profesjonalizmu, jak i tego, co się gdzie niegdzie określa słowem coverage. W sytuacji jaka panowała wówczas na rynku, ani TVP ani Polsat, ani w ogóle nic nie było w stanie z TVN-em konkurować. A więc to niemal wyłącznie tam spędzałem tę szczególną część swojego czasu.
       Dziś jest odwrotnie, a już zwłaszcza od czasu gdy Kurski zainwestował w TVP mnóstwo pieniędzy, pobudował te studia, pozatrudniał całą kupę nowych dziennikarzy oraz komentatorów z habilitacjami i profesurami w tytułach i jeśli idzie o tak zwaną „wystawę”, TVP moim zdaniem bije na głowę całą konkurencję. Dziś oglądam wyłącznie TVP... no i oczywiście niemal tak samo często jak w tamtych czasach, tematem moich uszczypliwości, a niekiedy i prawdziwej wściekłości zamiast Moniki Olejnik i Anity Werner, są Rachoń, Ziemkiewicz, Łosiewicz i cała ta pomniejsza ferajna.
      I proszę sobie wyobrazić, że kiedy dowiedziałem się wczoraj, że Mateusz Morawiecki  udzielił wywiadu Anicie Werner, pomyślałem, że jednak tam zajrzę i a nuż trafię na jakąś powtórkę. No i co za wesoły przypadek, zamiast tego udało mi się włączyć na sam koniec rozmowy Moniki Olejnik z Romanem Giertychem. Obejrzałem tego jakieś pięć minut, potem zajrzałem do Eurosportu popatrzeć jak gra Nadal z tym biednym Australijczykiem, a potem, za jakąś czarną namową, wróciłem do TVN-u, a tam, owszem, Anita Werner rozmawiała z Premierem.
       Proszę zatem miłych Państwa o uwagę. Otóż ręczę słowem honoru, że te 5 minut Olejnik z Giertychem, oraz wywiad Werner z Morawieckim, to było coś tak wstrząsającego, że nawet gdyby Krzysztof Fausette z Dorotą Łosiewicz dostali całe popołudnie i wieczór na wypluwanie z siebie swoich kompleksów, tego poziomu prawdziwie ruskiej propagandy byśmy nie zaznali. To co ja zobaczyłem w wykonaniu dwóch czołowych redaktorek telewizji TVN24, przerasta wszystko, co mogliśmy zaobserwować przez ostatnie 30 lat i co możemy sobie próbować wyobrazić. A ja już tylko obstawiam, że skoro tam doszło już do takiego pomieszania zmysłów, to można oczekiwać, że przy kolejnej okazji Monika Olejnik będzie głaskała Giertycha po udzie i mówiła do niego miłosnym szeptem: „Mów do mnie, mów i nie przestawaj”, a Aneta Werner będzie wrzeszczała do Morawieckiego: „Ja panu nie przerywałam!” I wtedy właśnie przyjdzie dzień sądu, 13 października i oni wszyscy eksplodują jak na filmie „Marsjanie atakują”.
       Wspomniałem, że w latach minionych oglądałem TVN24, bo oni byli zwyczajnie najlepsi. Był też jednak jeszcze jeden powód. Otóż ja miałem bardzo mocne wrażenie, któremu tu zresztą parokrotnie dawałem wyraz, że gdzieś tam bardzo głęboko w rejonach, gdzie nie sięga nawet nasza wyobraźnia, zapadła decyzja, by całą tę peowsko-peeselowską hałastrę przepędzić na cztery wiatry, i coraz wyraźniejsze ślady owej decyzji można było zaobserwować właśnie w TVN-ie. Publiczna telewizja, podobnie jak Polsat trzymały fason do samego końca, natomiast, owszem, TVN zaczął z każdym dniem coraz bardziej szydzić z władzy. W pewnym momencie, pod sam koniec tego nieszczęsnego ośmiolecia, było tak, że tam właściwie nie było dnia, by nawet „Szkło Kontaktowe” nie brało na siebie roli wewnętrznej opozycji. I wtedy to właśnie coraz częściej dochodziłem do wniosku, że rok 2015 będzie rokiem odebrania władzy i przekazania jej w nowe ręce. Czemu oni zdecydowali się na tę zmianę kursu, trudno powiedzieć, ale sądzę, że, podobnie jak pod koniec lat 80 w PRL-u, jakiś Bilderberg, czy diabli wiedzą, kto, zdecydowali, że konserwacja obecnego układu im zwyczajnie zagraża i trzeba przeprowadzić rewolucję. No i ją przeprowadzili. Tu i tu.
      Pozostaje pytanie, czemu zdecydowano się na krok tak niepewny, jak dopuszczenie do władzy akurat Prawa i Sprawiedliwości. Przede wszystkim oczywiście oni nie mieli innego wyjścia, natomiast z dzisiejszej perspektywy uważam, że musieli też wierzyć w to, że, tak jak wcześniej ze wszystkimi innymi, z Kaczyńskim też im się uda dogadać, a nawet jeśli im się nie uda, to wymyślą coś innego.
      No i jak widzimy, nie udało się. Ani się nie dogadali, ani nie wymyślili, a w dodatku jeszcze stracili wszelkie możliwości, by to co się dzieje choćby w minimalnym stopniu kontrolować. I to prawdopodobnie stąd ta histeria. Ja wiem, że to może być przykre bardzo, ale mimo wszystko polecam serdecznie. Proszę sobie obejrzeć to co prezentuje dziś stacja TVN24. Tam widać wszystko jak na dłoni.



4 komentarze:

  1. Nigdzie nie mogę znaleźć tego wywiadu Werner z Morawieckim.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Mateusz
    Oni chyba ostatnio zaczęli handlować zawartością portalu.

    OdpowiedzUsuń
  3. wywiad jest na stronie, wywiad poszatkowany reklamami: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/premier-mateusz-morawiecki-w-faktach-po-faktach-rozmowa-w-tvn24,964519.html

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.