niedziela, 25 sierpnia 2019

O świniach i ludziach

     Pewnie część z nas pamięta bardzo starą, nadzwyczaj zabawną piosenkę Wojciecha Młynarskiego zatytułowaną „Sposób na bezsenność”. Kto nie pamięta, może sobie sprawdzić w Google’u, a gdyby się komuś nie chciało, krótko opowiem, o czym to jest. Otóż chodzi o to, że kiedy nie możemy zasnąć, zdaniem Młynarskiego powinniśmy zacząć sobie przypominać twarze i imiona wszystkich tych ludzi, którzy nas w jakiś tam sposób zranili, a więc po kolei najpierw tego, który się martwi, że nam się powiodło w życiu, potem tego, co „nas spycha, by wypłynąć”, potem tego co nam poderwał dziewczynę, po nim pójdzie zwykły cham, a wreszcie na końcu ten co „cieszy się że strachu przed nim drżysz”. A pointa owej piosenki jest zawarta w dowcipnym zdaniu: „Bo sposób to najlepszy i wypróbowany, przed snem policzyć barany”.
      Gdy słucham tej piosenki po latach, zwracam uwagę na dwie rzeczy. Przede wszystkim uderza to, że Młynarski nie bawił się jeszcze wtedy w politykę, ale opisywał zwykłych ludzi, a po drugie to, że on ich traktował ze swego rodzaju czułością. On nie napisał piosenek o bydle, świniach, czy o szarańczy, lecz zaledwie o baranach i to zrobił na tyle delikatnie, że pozostawił nas nie z nienawiścią w sercu, lecz z wręcz przyjaznym rozbawieniem. Ale jeszcze coś. Owa piosenka nie była ani deklaracją moralną, czy tym bardziej traktatem filozoficznym i nikomu nawet wówczas do głowy nie przyszło, by Młynarskiego cytować, jako wielki i ważny głos człowieka wielkiego.
      Przypomniał mi się ów Młynarski, gdy na Facebooku znalazłem mem zamieszczony przez grupę o nazwie „Wielkie myśli wielkich ludzi”, gdzie najpierw widzimy mądrą twarz Władysława Bartoszewskiego, a pod nią jego rzekomo wielką myśl: „Jeżeli człowiek rodzi się nie prosięciem, a niemowlęciem ludzkim, to nie powinien na starość być świnią, tylko człowiekiem”. Ponieważ nie znam się na myślach Władysława Bartoszewskiego, choćby i tych największych, natomiast znam się trochę na Facebooku, biorę pod uwagę, że Bartoszewski nigdy czegoś takiego nie powiedział i powiem szczerze, że mimo wszystko to by była bardzo dobra informacja. Jednak nawet jeśli, to i tak nie jest ważne, czy to są jego słowa, czy zostały mu narzucone przez tych, którzy mają problem z ludźmi, którzy nie urodzili się prosięciami, a na starość głosują na Prawo i Sprawiedliwość, bo to co ma znaczenie, to fakt, że są tacy, którzy faktycznie uważają, że to są słowa „wielkie”.
      Proszę bowiem zwrócić uwagę na to, co się dzieje. Otóż, w pierwszej kolejności, powyższa myśl w ogóle nie doprecyzowuje, co zdaniem jej autora musi zrobić człowiek, by przestał być człowiekiem, a stał się świnią, a po drugie przez odniesienie do prosieńcia oraz niemowleńcia, owa świnia nie jest w żaden sposób przenośnią, tylko realnym, zwierzęcym bytem. A to nas prowadzi do wniosku, że autor tego bon motu patrzy na ludzi, których z jakiegoś powodu nie szanuje, jak na zwierzęta. Tu nie ma mowy o zabawie słowami, o żarcie, czy o przenośni. Tu jest świnia w sensie zupełnie dosłownym.
      Ale, jak mówię, nie chodzi o Bartoszewskiego, czy jakiegoś innego literata-hejtera, któremu przyszła do głowy tego typu myśl, ale o tych, którzy uważają ją za wielką. I w dodatku uważają ją za wielką w czasach, gdy prawdziwie złym człowiekiem nie jest już ani złodziej, ani oszust, ani zwykły cham, lecz ktoś, kto dokonał naszym zdaniem niewłaściwego politycznego wyboru. Bo do tego te emocje się tak naprawdę sprowadzają.
       Ja również mam bardzo złe zdanie o politykach, z których zarówno politycznym, jak i niekiedy czysto ludzkim zachowaniem zachowaniem się nie zgadzam, podobnie jak mam bardzo złe zdanie o tych wszystkich, którzy uważają, że oni wszyscy są wspaniałymi i godnymi szacunku ludźmi. Niekiedy mówię o nich bardzo brzydko, nazywając ich nawet durnymi pałami, że już nie wspomnę o ludziach „dziwnych”, nigdy jednak w życiu by mi nie przyszło do głowy, by mówić o nich zupełnie dosłownie, że są świniami, czy bydłem, czy że, krótko mówiąc, nie są ludźmi.
      I znów powtórzę, że nie chodzi o Bartoszewskiego, który na starość mógł zwyczajnie stracić rozum, czy o kogoś kto ten rozum stracił o wiele wcześniej. Chodzi o to, że są wśród nas tacy, którzy autentycznie uważają, że wspomniany opis to jest coś na tyle wybitnego, by go awansować na listę „wielkich mysli wielkich ludzi”.
       I to jest moim zdaniem duży problem, bo wszystko wskazuje na to, że wielu z nas nie dość że faktycznie patrzy na innych ludzi, jak nie na ludzi, ale uważa że się tym należy chwalić. A ja sobie myślę, że dobrze jeśli przynajmniej na zwierzęta, zwłaszcza w czasach gdy wielu twierdzi, że zwierzęta stoją moralnie wyżej od ludzi.



Przypominam, że z książek, jakie dotychczas wydałem zostały już tylko cztery: „Listonosz”, „Rock and Roll”, „Marki, dolary”, oraz ta ostatnia, o SS Mantola. Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, ewentualnie do kontaktu bezpośredniego: k.osiejuk@gmail.com.

4 komentarze:

  1. Nie chcę ci zepsuć pointy, ale nic innego nie umiem dziś napisać, jak tylko, że świnie to bardzo sympatyczne stworzenia, mają wpisany instynkt przypodobania się człowiekowi, jak psy, ich pech polega na tej nadprodukcji tkanki mięśniowej i tłuszczowej, to zaś jest naszym bonusem. Zjadając szynkę ciepło myślę o tej śwince.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magazynier
      My tu również wszyscy jesteśmy pełni szacunku dla świnek. Z tego samego powodu. Bez nich życie byłoby smutne.

      Usuń
  2. Super piszesz Krzysztof. Pozdrawiam. Miłego tygodnia 🙋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Unknown
      Miło to słyszeć. Dzięki. Szkoda tylko, że nie wiem kto mnie tak uprzejmie potraktował.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.