piątek, 27 lipca 2018

Jeszcze raz o talentach, czyli ostatni Mohikanie


       Kilka dni temu mój kolega Coryllus zamieścił na swoim blogu tekst, którego podstawowej treści już nie pamiętam, natomiast owszem pamiętam, że tam się w pewnym momencie pojawiła kwestia talentów, które otrzymaliśmy od Boga i złych ludzi, którzy próbują nam owe talenty z głów, serc i dusz wyperswadować, i pewnej niewidomej pieśniarki, na którą Coryllus wpadł podczas swojej niedawnej wizyty we Wrocławiu, a która zrobiła na nim tak duże wrażenie, że on się tak przejął, że na chwilę zdecydował się nawet odłożyć na bok stosunki polsko-tureckie w XV wieku, czy coś w tym temacie… przepraszam, ale raz że, jak mówię, nie pamiętam, a dwa, że się nie znam… by o tym wspomnieć. A ja, z kolei, w ramach swoich codzinnych zajęć, wpadłem na coś podobnego i uważam, że wypada mi się swoim odkryciem podzielić. Oto mamy Stany Zjednoczone, Kaliformię, miejscowość o znanej nam wszystkim nazwie Santa Monica, a tam coś takiego:



       Rzecz polega na tym, że my tu wszyscy jesteśmy strasznie mądrzy, zajmujemy się sprawami, które nie cierpią zwłoki, no bo, wiadomo, że świat w potrzebie, tymczasem mamy tu tę dziewczynkę z jej instrumentem i wspomnianym już talentem i, przepraszam bardzo, ale tak naprawdę, poza tym nic się nie liczy. A jeśli komuś brakuje w tym dzisiejszym tekście polityki, to proszę bardzo. Otóż ten cały Trump ma naprawdę łatwo. Nawet jeśli przyjmiemy, że to głupek, niedorobiony biznesmen i wreszcie prezydent z przypadku, to ja jestem gotów na każde owo słowo z pokorą skinąć głową. Rzecz jednak w tym, że nawet Barak Obama nie był w stanie powstrzymać tego, co tu widzimy i słyszymy.
        Niektórzy mają łatwiej.

Gdyby ktoś miał ochotę nabyć którąś z moich książek, to informuję, że oba „toyahy” są już dawno wyczerpane, „Listonosz”, czeka na ewentualny dodruk, a „Licho” też się już sprzedało i dodrukowywane póki co nie będzie. Natomiast polecam „Marki, dolary, banany”, „Rock and roll”, „39 wypraw”, no i „Listy od Zyty”. Wszystko jest do kupienia w księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, natomiast jeśli ktoś życzy sobie dedykację, to zapraszam do siebie: k.osiejuk@gmail.com  

    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.