wtorek, 17 lipca 2018

Czy w piłce którą Putin dał Trumpowi był słynny pyton

Jak większość z nas wie, telewizja TVN24 ma w swojej drużynie androida o nazwie Anita Werner, ale też, jak się okazuje, a o czym wie już pewnie znacznie mniej osób, pragnąc jak najdokładniej powtórzyć wszystko to, co przez te wszystkie lata grupa ITI zdołała uzyskać, państwowa telewizja postanowiła znaleźć odpowiedź również i na to wyzwanie, i w ten sposób na ekranach naszych telewizorów pokazała się, jako pierwszy korespondent Wiadomości TVP w Stanach Zjednoczonych,  redaktor Zuzanna Falzmann.  Szczerze powidziawszy, kiedy się tu wyzłośliwiam, wcale nie mam pewności, czy mam rację, bo moja młodsza córka na przykład twierdzi, że Falzmann wygląda fantastycznie, i ona w ogóle nie rozumie, o co mi chodzi. Ja jednak będę się trzymał swojej pierwszej myśli, a więc tego, że tak jak „W tyle wizji” stanowi odpowiedź na „Szkło kontaktowe”, tak samo Falzmann została zamierzona jako odpowiedź na Werner. Innego rozwiązania tej zagadki nie widzę.
     Ktoś być może zapyta, skąd mi nagle do głowy przyszły te cyborgi, a ja już odpowiadam. Otóż, jak wiemy, wczorajszy dzień upłynął nam na komentowaniu spotkania prezydentów Trumpa i Putina w Helsinkach, no a ponieważ chciałem się dowiedzieć, co się tam ciekawego wydarzyło, obejrzałem wieczorne Wiadomości TVP, a tam korespondencję wspomnianej Falzmann, która poinformowała nas, że Trump poniósł w Helsinkach pełną porażkę, a ona to wie stąd, że przestudiowała doniesienia amerykańskich mediów i one jej powiedziały, jak jest. Otóż ja się zwykle na temat polityki zagranicznej, zarówno tej globalnej, jak i naszej miejscowej, nie wypowiadam, a to z tego powodu, że się na niej kompletnie nie znam, a nie znam się na niej, bo nie mam na jej temat jakichkolwiek wiarygodnych informacji. Uważam, że podczas gdy to co się dzieje na lokalnym rynku można jakoś ogarnąć, włącznie z tym wszystkim, co działające na nim strony próbują przed nami ukryć, polityka zagraniczna to jest coś, czym się trzeba naprawdę interesować, a i tak nigdy nie ma gwarancji, że to co nam się wydaje, że jest prawdą, tą prawdą w istocie jest. A zatem, nie znam się i się nie wypowiadam. Zostawiam to Coryllusowi, a jak coś, to zawsze mogę powiedzieć, że ja tylko słuchałem.
      Jednak to jest dokładnie też powód, dla którego uważam, że to co nam zaprezentowały Wiadomości TVP przy pomocy swojej korespondentki, to jest kompletny idiotyzm i dramatyczna wręcz niekompetencja.  Jak bowiem można przedstawiać jakiekolwiek oceny na podstawie informacji zaczerpniętych jedynie z oficjalnych konferencji prasowych i w oparciu o doniesienia liberalnych amerykańskich mediów, które, jak wiemy, są histerycznie więc wrogie prezydenturze Trumpa, a które jeśli chodzi o Putina, to nastrój im się zmienia mniej więcej co cztery lata? Donosi więc nam Falzmann, że Trump zwolnił Putina z wszelkiej odpowiedzialności za wszystkie jego występki, włącznie z aneksją Krymu i brytyjskimi morderstwami, a ja już tylko się dziwię, że „The New YorK Times” nie poinformował jej też, że ten nie zażadał od Putina zwrotu wraku naszego tupolewa.
     Jak mówię, nie znam się na globalnej polityce, i ani nie mam pojęcia, ani tak naprawdę w ogóle nie obchodzi mnie to, co sobie Trump i Putin kombinują, kiedy decydują się spotkać na te dwie godziny i pogadać. (Swoją drogą, to bardzo ciekawe, że przed spotkaniem media informowały, że spotkanie zostało zaplanowane na dwie godziny, ale jego uczestnicy zadeklarowali, że ostatecznie będzie ono trwało tak długo, jak będzie to konieczne, a kiedy ostatecznie skończyło się ono po dwóch godzinach, te same media ogłosiły, że wszystko trwalo dłużej niż to było planowane). Domyślam się jednak, że oni nie kombinują nic, bo, jak przypuszczam, to co się dzieje między Stanami a Rosją w ogóle nie decyduje się na tego typu spotkaniach, lecz zupełnie gdzie indziej i w zupełnie innym składzie uczestników. Ale nawet jeśli się mylę i faktycznie Trump z Putnem sobie uczciwie przedstawili, co na swój temat sądzą i co zamierzają z tym zrobić, to ostatnimi, którzy się o tym dowiedzą, będziemy my. My się liczymy wyłącznie jako cel propagandy prowadzonej przez jedne i drugie media tu i tam. Fatalnie, że do tego kłamstwa dołączyła też propaganda Dobrej Zmiany.
     Ale pieprzyć Dobrą Zmianę i jej media. Gorzej, że nawet tu na naszych blogach pojawiły się już ekspertyzy oparte na tym co na konferencji prasowej powiedział Putin, a co Trump. Wydawałoby się, że przynajmniej tu można liczyć na prawdziwie niezależną myśl, a tymczasem nic z tego. A wystarczyło z całego tego bablania podczas wspomnianej konferencji prasowej wyłowić jeden jedyny fragment, który zawierał coś więcej, niż zwykłe bablanie właśnie, a którego autorem był akurat Trump (tłumaczenie moje):
      Jako prezydent nie mogę podejmować decyzji w sprawie polityki zagranicznej w daremnym wysiłku, by sprawić przyjemność zorganizowanym grupom interesów, lub mediom, lub Demokratom, którzy nie mają innego planu jak tylko protestować i niszczyć. Konstruktywny dialog między Stanami Zjednoczonymi a Rosją daje szansę otwarcia nowych dróg ku pokojowi i stabilności w tym świecie. Wolę podjąć polityczne ryzyko dążąc do pokoju, niż ryzykować pokój w pogoni za polityką. Jako prezydent zawsze będę miał na sercu to co najlepsze dla Ameryki i to, co najlepsze dla Amerykanów”. 
     Ktoś powie, że ja właśnie zrobiłem dokładnie to samo, co zarzucam innym. Uległem owej oficjalnej narracji i uznałem ją za prawdę. Otóż nic z tego. Ja wciąż twierdzę, że słowa które padły podczas tej konferencji były w przeważającej większości nic niewarte. Natomiast ten jeden moment, kiedy Trump nagle uderzył w wątek niemal osobisty musiał zrobić wrażenie na wszystkich. Niestety, jak się okazuje, nie na każdym. I stąd dziś ten przekaz: Rosja zwycięża. Tylko Unia Europejska nas obroni.
PS. Już po napisaniu tego tekstu znalazłem serię komentarzy na ultra-lewackim, wręcz komunistycznym,  amerykańskim portalu vox.com, gdzie Trump za swoją uległość wobec Putina jest wręcz wdeptywny w ziemię. Zachęcam i mam nadzieje, że ten kubeł zimnej wody ostudzi rozhisteryzowane umysły.

Książki tam gdzie zawsze. Serdecznie zachęcam.

1 komentarz:

  1. To trochę jak u nas. Ci którzy po Smoleńsku prowadzali się z Miedwiediewem i gadali o pojednaniu z Rosją dziś mówią że Kaczyński to sługus Putina.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.