środa, 18 kwietnia 2018

O prostytutkach z EMPiK-u i druciku od szampana

      Ponieważ cała moja rodzina wyjechała na zagraniczne wakacje – owszem, niektórzy tak mają – a ja zostałem sam z psem i flaszką, pomyślałem, że skoro właściwie nic już człowieka nie ogranicza, nie zaszkodzi sprawdzić, co słychac na Onecie, na którym już chyba ze dwa lata nie byłem i od razu trafiłem na informację zatytułowaną „Znany dziennikarz ujawnia: polskie gwiazdy były prostytutkami”. Ponieważ, jak się okazało, Onet umieścił u siebie ów tekst w ramach tak zwanych „usług wzajemnych”, a więc żeby się dowiedzieć więcej, trzeba było przejść na stronę fakt.pl, no a ja bardzo chciałem wiedzieć, kim jest wspomniany „znany dziennikarz”, który „ujawnia”, zrobiłem, co zrobić było trzeba i proszę sobie wyobrazić, że chodzi o, mam nadzieję,  byłego już i w związku z tym bezrobotnego, dziennikarza TVP Info Piotra Krysiaka, który przeprowadził „dziennikarskie śledztwo” i jego wyniki opublikował w książce, która już za parę dni znajdzie się na empikowych półkach, pod fascynującycm tytułem „Dziewczyny z Dubaju”.
       Już na samym początku, jak się domyślam na zachętę, znajomi Krysiaka z redakcji „Faktu” – przy okazji dowiedziałem się, że również tygodnika „Wprost” – piszą tak:
       ’Dziewczyny z Dubaju’ Piotra Krysiaka to lektura, od której włos jeży się na głowie. Autor raczej nie fantazjował, gdyż jego książka opiera się na m.in. sądowej dokumentacji. Krysiak opisał proces sutenerek, które skazano za wysyłanie polskich celebrytek do ‘seks-rajów’. Sutenerki też nie były osobami zupełnie nieznanymi w branży rozrywkowej w Polsce.
      Jedna z nich wygrała nawet konkurs Miss Polonia, druga zdobyła kilka europejskich tytułów, inna była uczestniczką popularnego programu ‘Top Model’, kolejna zagrała epizod w filmie ‘Sfora’, a jeszcze inna, jak pisała prasa, została dziewczyną popularnego serialowego aktora”.
      Potem już tylko atmosfera się zagęszcza i otrzymujemy cytaty z samej książki, a wśród nich informację, że chodzi o sprawę sprzed 10 już lat, kiedy to córka i teściowa gitarzysty zespołu Lady Pank Jana Borysewicza, stanęły przed sądem oskarżone o sutenerstwo i w efekcie dostały po trzy lata z zawieszeniem. Oto więc całe dziennikarskie śledztwo „znanego dziennikarza”, którego, z tego co czytam na stronie fakt.pl, jedyny sukces to było dotarcie do zapisów rozmów telefonicznych Borysewiczówny z którąś z tych biednych dziewcząt i to wystarczy, żeby największe polskie media informowały nas o tym, że już za chwilę największa polska sieć księgarni, czyli EMPiK, wypuszcza kolejny hit.
      Ktoś mi powie, że ja już zupełnie oszalałem, skoro uważam, że to jest temat, na który zasłuzyli czytelnicy mojego bloga.  Otóż proszę spać spokojnie. Pamiętamy może jeszcze film Terry’ego Gilliama „Fisher King” i scenę, kiedy to Robbin Williams idzie sobie przez punurą nowojorską dzielnicę z Ammandą Plummer, znajduje porzucony drucik od szampana i mówiąc, że nawet w śmieciach można znaleźć coś co ma jakąś wartość, robi z niego krzesełko. Moim zatem zdaniem, ogólnopolska promocja pod hasłem „dziennikarz sledczy ujawnia nieznane fakty” książki Piotra Krysiaka  dotyczącej sprawy sprzed dziesięciu lat, sprawy w związku z którą wszyscyśmy się już skutecznie porzygali dziesięć lat temu, to ów śmieć, z którego możemy uzyskać coś cennego. Cennego nie w sensie rewolucyjnym, ale na nasze skromne oczekiwania w sam raz.  Oto po raz nie wiadomo który – ostatnio przy okazji Targów Wydawców Katolickich – dowiadujemy się, że rynek nie istnieje. Istnieją wyłącznie grupy czysto prywatnych interesów, zjednoczonych wokół jednego celu, i wbrew pozorom, celu wcale nie aż tak ambitnego. Z tego co rozumiem, tu chodzi wyłącznie o tę przysłowiową flaszkę i stówę do jutra. I jest naprawdę obojętne, czy mówimy o literaturze, filmie, czy piosenkach Jana Borysewicza. To co natomiast w tym jest pocieszającego, to to, że jest naprawdę duża szansa, że bezczelność, z jaką oni się tu wśród nas poruszają, doprowadzi ich w końcu do miejsca, gdzie jedyne co im zostanie to ów znaleziony gdzieś w śmieciach drut od szampana, z którego będą mogli sobie zrobić cokolwiek.

Dzisiejsza okazja jest taqk samo dobra, jak każda inna, by zachęcić wszystkich do kupowania mojej książki „39 wypraw na dziewiąty krąg”, najlepiej tu:


1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.