poniedziałek, 13 grudnia 2010

O blogerach z piórkiem w dupie

Przez minioną sobotę i niedzielę w Gdańsku odbywała się impreza zatytułowana Blog Forum Gdańsk, a ja mam dziś z nią pewien kłopot. Kłopot polega na tym, że mam dużą potrzebę przedstawienia swoich refleksji na jej temat, a nie bardzo mi wypada. Skąd ta moja potrzeba? Sprawa jest bardzo prosta. Potrzeba bierze się stąd przede wszystkim, że wszystko co się o tym forum dowiaduję jest dla mnie niezwykle inspirujące, a przy tym mam poczucie, że gdybym nie zabrał na jego temat głosu, ktoś mógłby pomyśleć, że jestem zarozumiały i nic mnie nie obchodzi to, co się dzieje w polskiej tzw. blogosferze, poza tym moim blogiem. A to przecież jest oczywista nieprawda. Skąd zatem podejrzenie, że mi nie wypada? Tu jest jeszcze prościej. Otóż jeśli mam wypowiadać się na temat tego, co się działo w Gdańsku i wszystkim, co za tym stoi, mam ochotę wyłącznie się wyzłośliwiać, a ponieważ na gdańską imprezę nie zostałem zaproszony, podejrzenie może być jedno – że pękam z zazdrości i rozżalenia. A to przecież jest też nieprawda, i to jeszcze bardziej oczywista. A więc jestem w pułapce. Na szczęście nie po raz pierwszy.
O spotkaniu w Gdańsku dowiedziałem się z telewizyjnych reklam. O tym, co się na nim działo z Rzeczpospolitej. Z Rzeczpospolitej też uzyskałem informację, że to własnie Rzeczpospolita zorganizowała całe wydarzenie. Na to, że skoro Rzeczpospolita, to z pewnością Salon24 i Igor Janke, wpadłem już sam. Też sam wpadłem na to, że skoro Salon24 i Igor Janke, to nie ma się co dziwić, że o samej imprezie dowiedziałem się z mediów, a nie z eleganckiego maila z zaproszeniem dla zeszłorocznego blogera politycznego roku.
Od razu muszę zapewnić wszystkich potencjalnie zaniepokojonych, że choć fakt, iż nie zostałem przynajmniej o tym spotkaniu poinformowany, mnie dziwi, to nie jest on dla mnie czymś przykrym. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że tak jest. Ci co mnie nie znają, albo znać nie chcą – niech sobie myślą co chcą. Fakt jednak pozostaje faktem i nic go nie zmieni. Organizatorzy tej podobno bardzo pionierskiej dla polskiej blogosfery imprezy nie uznali za stosowne poinformować o niej autora politycznego bloga roku 2009. A to jest fakt moim zdaniem ciekawy. I wiele mówiący. I dziś między innymi o tym. Jak zawsze, wszystko pozostaje wyłącznie pretekstem.
Jak wspomniałem na samym początku, o Blog Forum Gdańsk dowiedziałem się z Rzeczpospolitej. Pani Toyahowa w każdą sobotę przynosi do domu weekendowe wydanie tego dziennika, a więc siłą rzeczy, właśnie w sobotę, na trzeciej stronie Rzepy znalazłem wielką, bardzo uroczystą zapowiedź owego wydarzenia. Tak na marginesie, zapowiedź autorstwa mojego kumpla blogera jeszcze z Salonu, W. Wybranowskiego. Co mnie w tej zapowiedzi uderzyło? Przede wszystkim jej skala, a więc niemal cała trzecia strona sobotniego wydania, no i kompletnie idiotyczny tytuł: „Polskie blogi: od miłości do polityki”. No i jeszcze oczywiście zawartość. Otóż, jak zapowiadał W. Wybranowski, cytując słowa współorganizatorki imprezy, niejakiej pani Aleksandry Sienkiewicz, Blog Forum Gdańsk miało być „konferencją idei tej wielkości, co konferencja TED, czy Forum Ekonomiczne w Krynicy”. Kto miał w tym niezwykłym wydarzeniu wziąć udział? To też jest bardzo ciekawe: „W imprezie zorganizowanej pod patronatem "Rz" wezmą udział nie tylko polscy autorzy blogów, ale także światowe sławy w tej dziedzinie, m.in. Brian Solis – amerykański analityk cyfrowy i futurysta, Sami Ben Gardhia – tunezyjski bloger monitorujący wolność słowa w sieci, i Arzu Geybullayeva – pisząca po angielsku blogerka z Azerbejdżanu”.
A kto jeszcze, skoro nie ja? Nie bardzo wiadomo, ale z treści relacji W. Wybranowskiego wynikało, że oczywiście Kataryna… tu następuje długa przerwa na nabranie oddechu… a poza tym pewien Grześ z Krakowa i bloger Bernardo. Czy tylko? Ależ skąd! W końcu to jest poważne forum polskich blogerów, a więc musi się pojawić pierwszy garnitur polskich blogerów, a więc „Krzysztof Kaźmierczak, dziennikarz śledczy "Głosu Wielkopolskiego" i bloger”, ale też „m.in. Witold Gadowski, Agnieszka Romaszewska, Bronisław Wildstein, Bartosz Węglarczyk, Marek Magierowski, Jerzy Jachowicz, Łukasz Warzecha, Rafał Ziemkiewicz, Piotr Śmiłowicz czy Piotr Kwieciński”. Czy będą jeszcze jacyś inni wybitni blogerzy? Naturalnie. Poza, jak się domyślam, W. Wybranowskim i Igorem Janke – Czesław Bielecki i Marek Migalski. No, pełna elita. Elita polskiej blogosfery.
Przepraszam bardzo, ale muszę coś powiedzieć. Kurwa jego mać! Rzeczpospolita – myślę o gazecie – rękami Igora Janke organizuje pionierskie spotkanie polskiej blogosfery i od pierwszego rzutu okiem wygląda na to, że greps polega na tym, że banda tzw. prawicowych lub tzw. niezależnych dziennikarzy urządziła sobie imprezę, na wszelki wypadek podpierając się paroma najbardziej wytartymi netowymi nickami, i trzema cudacznymi nazwiskami jakichś wariatów z Tunezji, Azerbejdżanu i – a jakże! – z samej USA. Czytałem tę sobotnią zapowiedź wielkiego wydarzenia i myślałem sobie, że prawdopodobnie wszystko się skończy tak, że Kataryna jak zwykle się wystraszy i – by broń Boże nikt nie zobaczył jak ona wygląda, a może cos jeszcze – tam nie pojedzie. A więc dojdzie do sytuacji, że najpierw zagai Janke, potem wygłoszą przemówienia zaproszone gwiazdy, a potem wszyscy pójdą się nażreć… i tylko biedny Grześ będzie chodził o jednego do drugiego i robił sobie zdjęcia. No ale na wyniki trzeba było poczekać do dziś.
Dziś więc wyjątkowo i osobiście kupiłem sobie Rzeczpospolitą. Że cała impreza skończyła się klapą przekonałem się widząc, że trzecia strona została już zajęta przez informację, że Polacy z Wysp rezygnują z powrotu na Święta do Ojczyzny, natomiast maleńka notka – wciąż autorstwa mojego byłego kumpla-blogera W. Wybranowskiego – trafiła dopiero na stronę 10. Co się okazało? Przede wszystkim, ze uroczystość się odbyła i futurysta z Ameryki, podobnie jak Sami Ben Gardhia z Tunezji, nie zawiedli. Nie ma dziś słowa o kobiecie z Azerbejdżanu nazwiskiem Arzu Geybullayeva, a więc niewykluczone, że albo nie dojechała, albo było tak nudno, że już wszyscy zatracili orientację, kto jest gwiazdą, a kto tylko aspiruje. Nic nie szkodzi. Reszta informacji jest znacznie ciekawsza. Otóż wygląda na to, że całości szefował Grześ – co, jak go znam od czasu gdy zaczął pisać o sobie w liczbie mnogiej, mnie nie dziwi – natomiast pojawili się inni. A wśród nich mój były kumpel z Salonu Rybitzky i ktoś, kogo nie znam, ale kto funkcjonuje jako ‘Kominek’. Reszty – ze względu na skromność wspomnianego artykułu – muszę się domyślać. Otóż wygląda na to, że główna część forum – najbardziej jak się zdaje fascynująca – dotyczyła dyskusji, podczas której Bartosz Węglarczyk, Piotr Śmiałowicz i Łukasz Warzecha żądali, by blogerzy podlegali takim samym etycznym zasadom, co oni, a Rybitzky i Kominek wzięli się za twarz w sprawie takiej oto, że Kominek dostaje za swoje pisanie pieniądze, a Rybitzky – choć oczywiście mógłby, gdyby tylko chciał, ale nie chce – nie.
Ktoś się zapyta, czemu ja się uparłem, żeby wyszydzić to spotkanie, skoro nie chodzi o to, że ja tam bardzo chciałem być razem z gw1990 i Piotrem Śmiałowiczem i dziś mi żal? Powiem. Sprawa polega na tym, że ja miałem w okresie swojej blogerskiej kariery taki moment, że myślałem sobie o tym, jak to blogerzy staną obok zawodowych dziennikarzy i stworzą nową medialną jakość. Że ta blogowa siła będzie tak duża, ze w pewnym momencie dojdzie do tego przesunięcia, i że blogerzy staną się częścią tego systemu. Gówno! Okazuje się, że w ogóle nie ma o czym mówić. System zgodził się, by to co się nazywa blogowaniem było reprezentowane wyłącznie przez Katarynę, a poza nią już tylko całą tę kupę polityków i dziennikarzy, którzy się na blogach próbują wyłącznie dowartościowywać. A żeby nikt nie zapomniał, że coś takiego jak ‘dziennikarstwo społeczne’ w ogóle istnieje, poprosi się Igora Janke, żeby się wokół tego zakrzątnął, a tego maturzystę z Krakowa, żeby powiedział parę słów do poważnej gazety. I wszyscy znakomicie rozegrają swoje role.
I znów ktoś powie, że przez mnie albo przemawia gorycz odrzucenia, albo zwykła potrzeba marudzenia. Że jednak to forum jakoś się odbyło i że już nikt dziś nie powie, że blogi to bzdura. Otóż nie. Z tego co przeczytałem w dzisiejszej Rzeczpospolitej wygląda na to, że blogi – takie jak one zostały zaakceptowane przez System – to kompletna fikcja i bzdura. To wyłącznie banda skorumpowanych dziennikarzy, paru mniej leniwych polityków, parę nicków z Salonu24… i to wszystko. Odbyło się to forum, na które, dla podkreślenia jego rangi, zaproszono jakiegoś tak zwanego ‘futurystę’, i na którym następnie doszło najpierw do eleganckiej dyskusji, czy blogerzy przypadkiem nie powinni stać się równie etyczni i transparentni, jak zawodowi dziennikarze typu Piotr Śmiłowicz, a następnie do chryi o to, czy bloger Kominek może żyć że swojego pisania, gdzie gwiazdą jednej nocy miał okazję się stać jakiś smutny działacz pisowskiej młodzieżówki sprzed lat.
Polska blogosfera nie istnieje. Tak jak nie istnieją media, polityka i demokracja. Jest tylko kolonia i gangi. Od dziś, jeśli ktoś spróbuje nazwać to co tu się dzieje blogiem, będę jako pierwszy protestował, że to nie jest żaden blog, ale już tylko zwykły skowyt. A jeśli ktoś poprosi o dowody, to mu zacytuje wypowiedz Igora Janke po zakończeniu Blog Forum Gdańsk: „Impreza pokazała, jak dynamicznie rozwija się blogosfera”.

45 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogi Toyahu!

    Jak mogli Ciebie zaprosić? Przecież Ty jesteś nieobliczalny! Niezrównoważony! Żeby tak zaprzepaścić swój blogerski dorobek, porzucając najbardziej na świecie niezależną platformę wymiany myśli wyrafinowanych!
    Panie Toyah! To nie była impreza dla Pana! Jeszcze byś Pan wszedł na mównicę i powiedział im to co oni gdzieś tam może jeszcze odczuwają i wiedzą ale już prawie to w sobie zabili.

    Toyahów na salony nie zaproszą. Piszesz o zawiści i frustracjach. No, to wszystko istnieje tylko właśnie dokładnie po tamtej stronie.

    Ponieważ człek ze mnie nieoczytany, spointować muszę Gombrowiczem: całe to zgromadzenie to zwykłe upupianie, wybacz to słowo, blogosfery. Tak, żeby skowyt ginął pod poduszką skowyczącego i nie dochodził uszu wrażliwych i kulturalnych.

    No i bardzo cenna jest ostatnia uwaga Kazefa: kto za to zapłacił, hehe... Niezależni, Panie, oni, wolni, odważni, heroiczni wręcz!

    Znakomicie też wyszydził ten cały paździerz Coryllus, którego serdecznie, przy okazji, pozdrawiam!

    Ukłony, Toyahu, nieustające.

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat nową gwiazdę blogów, "Kominka" znam osobiście. To taki ot, ambitny chłopak z Kołobrzegu, obecnie napływowy warszawiak. Trenował w usenecie kilka lat, wypróbował co jest dla gawiedzi interesujące, co przyciąga tłum i komentarze, wytworzył sobie docelową grupę, którą są na ogół kilkunastoletnie dziewczyny w wieku jego siostry (coś więc w temacie wie). Jego blogi są pseudo-kontrowersyjne, problemy bardzo jałowe, a sytuacje opisywane - właśnie - może ciekawe jedynie dla gimnazjalistek.
    Ostatnio dostał 100 tys. na wycieczkę po USA od Burger Kinga bo napisał, że mają słabe frytki, czy coś tam. Czemu to w jakiś sposób rozwiązać problem frytek poza tym, że BK inwestuje w gościa, który może będzie teraz już lansowany na całego - nie wiadomo. Pewnie będzie co jakiś czas wrzucał jakiś drobny "product placement" w swoim blogu - każdy orze, jak może.
    Oni z kolei troszkę go podlansują i już się nakręci spiralka, wiadomo. Kominek to miły chłopak, ale... u niego nie znajdzie się żadnych rozwiązań na żadne problemy, a tematy są miałkie i politycznie apolityczne - w sam raz dla dzisiejszych rządzących i "zaangażowanych" mediów.

    No i tak właśnie jest w naszej "blogosferze". Z jednej strony rzeczy poważne, ciekawe, kontrowersyjne, istotne, a z drugiej... frytki i Frytki - Te Fał En Kauntry.

    Nie ma się czym przejmować, tak zawsze było, już Norwid się z tym zetknął i pisał o tym.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Toyah
    W ślad za Twoim tekstem poszłam poczytać, czym się chwalą uczestnicy na s24 i znalazłam ciekawe uwagi giz3miasto, które pewnie niebawem znikną wraz z wszystkimi komentarzami, bo wprost opisują salon jako zawładnięty, a nawet stworzony na potrzeby służb.

    OdpowiedzUsuń
  6. W to chyba się włączymy?
    http://smolensk-2010.pl/2010-07-12-apel-stowarzyszenia-rodzin-katyn-2010.html

    OdpowiedzUsuń
  7. @toyah, all

    Marylko, zupełnie na to wygląda, że poprzez salon24.pl zbierane są informacje "do zwartościowania" gdzieś dalej. Dzieje się tak na kilka sposobów. Oto one:

    Cmentarny Dechu, żyjesz? Komuś muszę zadedykować następujące uwagi fachowe, stawaj w ordynku!
    1.
    Na stronach salon24 załączony jest od niedawna podgląd tzw. uwagi użytkownika, tzn. gdzie surfujący patrzy, gdzie klika, jak głęboko skroluje (przewija), jak długo czyta, etc, etc. Tak, to się naprawdę da śledzić, i wiele innych szczegółów też. Przedtem mniej, lub wcale, ale od niedawna na salonie-24 tak robią.
    2.
    Gdy kasowane są notki lub komentarze, czyli zaraz po interwencjach adminów czyszczony jest natychmiast cache (schowek) gógla. Czyli nawet do "historii" danej strony (skasowanej przez administrację) nie da się już dostać. Żadną wyszukiwarką. Trzeba mieć zrzut strony, lub zrzut ekranu zrobiony przez siebie, inaczej informacja "znika w czarnej dziurze". Salon24.pl is becoming a memory hole - to dla miłośników prozy Eryka Artura Blaire'a.
    3.
    Kompletne blogi kasowane są bez ostrzeżenia - ostatnio Łażący Łazarz. Blogerzy o wyjątkowej sile wyrazu, i zupełnie niezależni (Smok Gorynycz, Seawolf) są dyscyplinowani kasowaniem im notek, banowaniem, etc.
    Każdy wartościowy bloger ma już dubleta poza salon24.pl, a niektórzy (celują tu Panie) piszą NAJPIERW na niepoprawni.pl czy u siebie na blogspocie, a dopiero potem na "salonie".
    4.
    Swołocze o anatomicznych nickach (Middle Finger) są na platformie Jankego i Krawczyka promowane, a krytyczne uwagi o takowych są natychmiast kasowane, lub uporczywie ignorowane. Czystym trafem są to równocześnie do nickowego chamstwa swołocze atakujące wartości kultury i cywilizacji, która to działalność napaści na bliźnich się firmie Jankego i Krawczyka pt. salon24.pl najwyraźniej podoba.
    5.
    Teraz bomba: wyszukiwanie w google treści blogów na salon24.pl zwraca adresy nie do blogów, a do lubczasopism. Oznacza to masowe i systematyczne zawłaszczenie treści blogów, i udaremnienie dostępu do nich z zewnątrz. Albowiem te loop-dziwolągi to metapoziom adresowania, który jest kontrolowany w całości przez administrację, a w nicości przez autora.

    WNIOSKI?

    Kto ma na salon24.pl blog, temu polecam szybki zrzut własnego bloga na twardy dysk w domowym komputerze. Po Nowym Roku własny blog może już być z zewnątrz niedostępny.

    I jeszcze jedno:

    W rankingu stron popularnych (klikanych) salon24.pl jedzie w dół. Za to blogger.com (blogspot.com) umacnia się miesiąc w miesiąc. Wordpress.com także się umacnia.

    I bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. @kazef
    Ja nie bardzo mam jak narzekać na Salon, bo trochę też dzięki Salonowi jestem tu gdzie jestem.
    Dziś już tam nie bywam, więc o tym, kto tam był i co się działo wiedziałem tylko z Rzepy.
    Co do tego gw1990, zdecydowanie go przeceniasz. On jest kuty na cztery nogi.

    OdpowiedzUsuń
  9. @kazef
    Z tymi piórkami jest tak, że jedni je wkładają a inni noszą. Ja nie miałem na myśli instalatorów, ale tych co się produkują na scenie.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kozik
    To tam ci wszyscy blogerzy mogli wchodzić na mównicę i gadać? Ja myślałem że poza Śmiłowiczem z kolegami, tylko Kataryna i Wszołek.

    OdpowiedzUsuń
  11. @muni
    Przecież marnych blogerów jest całe mnóstwo. Czemu oni się tak wzruszyli tym jednym? Przez te frytki?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe to wszystko, bo na twitterze kataryna skarżyła się, że jest trędowata, bo jej nie zaprosili.
    cytuję:
    katarynaaa kataryna
    A mnie nikt nie zaprosił :( Ani na kongres PJN, ani na forum blogerów. Wszystkich pozapraszano a mnie nie. Trędowata jestem?
    http://twitter.com/#!/katarynaaa

    OdpowiedzUsuń
  13. @Marylka
    Giz jest okay. Szkoda tylko że tu do nas nie zagląda.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Katarzyna
    To ciekawe. Bo w sobotniej Rzepie pisali o niej jak o blogowej gwieździe. To byłaby wyjątkowa perfidia. Ewentualnie jest też tak, że ją zaprosili, tylko ona jak zawsze mówi pięcioma głosami.

    OdpowiedzUsuń
  15. @YBK
    Z tego co piszesz wynika, że trzeba chyba się stamtąd ewakuować. Zobaczę jak się to robi jeszcze dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Yagotta B. Kidding

    Wieczorem coś więcej napiszę, bo temat ważny a sytuacja ewoluuje w "ciekawą" stronę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Toyah,
    Ty rób swoje.
    Nie zaprosili Ciębie, bo oni potrzebują sukcesu, a Ty tego nie gwarantujesz.
    Co do Wybranowskiego, to nie zapominaj na czyje miejsce on przyszedł do "Rz".

    OdpowiedzUsuń
  18. @All
    Z przyjemnością i satysfakcją pragnę poinformować, że wbrew moim sugestiom, na Forum w Gdańsku ani nie został zaproszony, ani w nim nie wziął udziału bloger Bernardo, którego zawsze szanowałem.
    Tym samym przepraszam go bardzo za brak precyzji, który sprawił mu zrozumiałą przykrość.
    Przy okazji zaznaczam jeszcze raz, tym razem wyraźnie, że ja nie mam pojęcia, kto tam występował, poza tym co przeczytałem w Rzeczpospolitej.
    Nie wiem nawet, czy był tam Śmiłowicz i Ziemkiewicz. Wiem też, że był tam Krzysztof Leski i wspomniany Wszołek, co akurat jest dla mnie informacją miłą.

    OdpowiedzUsuń
  19. @JJSZ
    Ja do Wybranowskiego chyba nic nie mam. A na czyje miejsce no przyszedł?

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    kpt , a niektórzy mówią mjr Kittela.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. @toyah, cz.1

    Przypomniała mi się ostatnio anegdota o Alfredzie Tarskim, wybitnym polskim logiku i matematyku, jednym z najwybitniejszych umysłów minionego stulecia.
    Ten znakomity uczony urodził się na początku XX wieku w warszawskiej rodzinie zamożnych, żydowskich przedsiębiorców (Teitelbaumów). Już jako dziecko zwracał uwagę swymi rozlicznymi talentami i wszyscy wróżyli mu wielką przyszłość.
    Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zaczął studiować na UW. I właśnie wtedy, na początku lat dwudziestych, Alfred uznał, że jego żydowskie pochodzenie może mu przeszkadzać w zrobieniu kariery. Postanowił więc zmienić nazwisko, a także przyjąć chrzest. Jego ojciec był bardzo niezadowolony z tego pomysłu i tłumaczył synowi, że przecież i tak wszyscy wiedzą, że jest Żydem, stąd też zmiana nazwiska na nic się nie zda. Oprócz tego, ojcu bardzo doskwierała decyzja Alfreda o przyjęciu chrztu. Z tego co wiadomo, starszy pan Teitelbaum pogodziłby się z chrztem syna, gdyby ów chrzest był efektem wiary Alfreda. Problem polegał jrdnak na tym, że Alfred był wówczas zadeklarowanym ateistą (i chyba pozostał takim do śmierci, choć nie jestem tego do końca pewien). Ojciec widział więc w przyjęciu owego chrztu czysty koniunkturalizm – coś głęboko nieprzyzwoitego.
    Alfred nie zważał na przestrogi ojca i z Teitelbauma stał się Tarskim, przez chrzest przynależącym do rzymskiego Kościoła. Zdecydował się na to właśnie nazwisko, ponieważ dobrze brzmiało, a oprócz tego, w okręgu warszawskim nikt – poza jakąś umierającą staruszką – tym nazwiskiem się nie posługiwał.
    Po ukończeniu studiów Alfred postanowił się usamodzielnić. Tyle tylko, że choć miał jakieś wykłady na uniwersytecie, to owych wykładów było mało, a on sam nie był jeszcze dość utytułowany, by z tego się utrzymać. Dorabiał trochę w którymś z warszawskich gimnazjów, ale i tutaj nie było kokosów. Nasz młody naukowiec zauważył przy tym, że jego nowe wcielenie niewiele mu pomaga i w ogóle tak się jakoś porobiło, że także ci młodzi naukowcy, którzy z dziada pradziada legitymowali się polskim nazwiskiem i katolicką wiarą, wcale lepiej od niego sobie nie radzą. Ostatecznie cała ta sytuacja związana z życiem na własny rachunek, zaczęła Alfreda przerastać . Ten młody człowiek, przyzwyczajony do wygodnego i zasobnego życia opłacanego do tej pory przez ojca, nie potrafił znieść biedy. W obliczu piętrzących się problemów finansowych, Tarski poczuł się więc zmuszony poprosić tatę o wsparcie.
    Reakcja pana Teitelbauma była następująca: „Potrzebujesz Alfredzie pieniędzy? Zwróć się o pomoc do starego Tarskiego!”

    OdpowiedzUsuń
  24. @toyah, cz.2

    Ta anegdota „chodzi” ze mną od kilku dni, tj. od momentu gdy dowiedziałem się, że pan Dziadzia stał się panem Dembowskim z powodów mniej więcej takich samych, dla których pan Teitelbaum, stał się panem Tarskim. Pojawienie się tej anegdotki w kontekście życiowych perypetii rodziców Pierwszej Damy jest czymś oczywistym, tyle tylko, że wspomnienie o Alfredzie Tarskim towarzyszyło mi także przy lekturze toyahowej notki o niemądrej miłości, ateizmie, ogłupiałych/ogłupionych Polakach, czy wreszcie – „dynamicznie rozwijającej się blogosferze”. I zupełnie nie rozumiałem dlaczego tak jest, że zdanie Teitelbauma: „Zwróć się o pomoc do starego Tarskiego!”, pasuje do wszystkich tych, opisanych przez Toyaha przypadków. Pasuje w tym sensie, że ów „stary Tarski” jest symbolem pewnego marzenia (na wzór tego… no… amerykan drimu!) – marzenia o nowoczesności, sile, pieniądzach, wolności, „europejskości” i w ogóle wielkich perspektywach, które te piękne rzeczy obiecują. Oczywiście w marzeniach nie ma nic złego, o ile zanadto nie odrywają nas od rzeczywistości. A tak się właśnie składa, że zwrócenie się ku „staremu Tarskiemu” (który – nie wiem czy ktoś już to zauważył – nie istnieje!), wręcz zakłada konieczność odcięcia się od rzeczywistości, a więc po pierwsze od korzeni (czyli od własnej tożsamości będącej funkcją wiary, historii i kultury), oraz po drugie, od realistycznego patrzenia na siebie i na świat (czyli w nadaniu statusu realności wizerunkowym i życzeniowym kreacjom, o czym – nota bene – ładnie mówiła w Rzepie p. Zyta Gilowska: http://www.rp.pl/artykul/577987_PO-uwierzyla-we-wlasna-propagande-.html).

    W tym momencie musi pojawić się pytanie, co nastąpi w chwili, gdy opanowany wyżej opisanym marzeniem człowiek, metodycznie i bardzo porządnie od rzeczywistości się odetnie (czy jak chce p. Gilowska: ucieknie od niej)? Bo złudzeniem jest sądzić, że nic nie nastąpi. Owa odrzucona na różnych poziomach rzeczywistość cały czas przecież istnieje i wcześniej, czy później powie: „Sprawdzam!”

    OdpowiedzUsuń
  25. @toyah, cz.3

    W owej chwili próby, najlepiej mieć będą ateiści, ponieważ kiedy zwrócą się do odrzuconego wcześniej Boga, zapewne nie usłyszą: „Zwróć się o pomoc do swoich komórek (tj. do „starego Tarskiego”). Tak, wiem, że przyrodzona naszej katolickiej wierze mściwość, okraszona wieśniackim sadyzmem, domaga się od Boga jakiejś porządnej, choćby gumowej pały na wszystkich bezbożników, tym niemniej obawiam się, iż możemy pod tym względem doznać zawodu. Ateiści mogą więc być spokojni, natomiast ciekawe co zrobią znękani rodzice, gdy okaże się, że wskazania nowoczesnej psychologii i pedagogiki (czyli „starego Tarskiego”), nie uchroniły ich dzieci przed zejściem na złą drogę, ani przed rozmaitymi traumami, nerwicami i depresjami. Cóż… Chyba nic nie zrobią (bo niby co?). Co najwyżej można tych rodziców zapewnić, że „Teitelbaum” (czyli odrzucony rodzicielski instynkt wynikający z miłości), będzie wraz z nimi płakał nad ich dziećmi.

    Obawiam się jednak, że nad ogłupiałymi/ogłupionymi Polakami nikt płakał nie będzie, tym bardziej, że chyba nie do końca owi biedni Polacy zrozumieją, co odrzucana przez nich rzeczywistość ma na myśli, gdy powie do nich: „Źle wam? Idźcie po pomoc do starego Tarskiego”. I jakoś – mimo wspomnianej, przyrodzonej katolickiej mściwości, tym razem okraszonej pisowską podłością – nie czuję żadnej satysfakcji w związku z przewidywalnym krachem, który przecież nam wszystkim (a nie tylko głosującym na włodarzy Opola) przyłoży w miejsce, od czasu do czasu piórkiem ozdobione (moja mama mawia, że to piórko nie tylko jest tam gdzie jest, ale jeszcze się wiewa).

    OdpowiedzUsuń
  26. @toyah, cz.4

    Dotknięcie problemu piórka wcale nie oznacza, że widzę potrzebę by zastanawiać się tutaj – w tej sprzyjającej skowytowi przestrzeni – co zrobi np. pewien uzdolniony maturzysta z Krakowa, gdy pojmie wreszcie, że „dynamicznie rozwijająca się blogofera” jest zaledwie „starym Tarskim”. Warto jednak zauważyć, że owa „dynamicznie… itd.”, jest w swej funkcji i metodzie bardzo podobna do „dynamicznie rozwijającego się rynku usług bankowych”. Owo podobieństwo stanie się dla Szanownych Skowyczących jasne, gdy zwrócimy uwagę na wstrząsające doniesienia medialne, o odkryciu nowej grupy „wykluczonych”. To jest w ogóle coś niebywałego, że do tej pory nie byłem świadom ogromu nieszczęścia tych ludzi. Są to tzw. „wykluczeni finansowo”, a powodem ich „wykluczenia” jest „nie manie” konta bankowego. Godny pożałowania stan tych biedaków, jest dodatkowo pogłębiany tą zatrważającą okolicznością, że nie biorą kredytów i nie płacą kartą płatniczą. To jest coś horrendalnego, tym bardziej, że w tej jakże trudnej społecznie i ekonomicznie sytuacji jest co czwarty Polak (w tym – o zgrozo! – moja wspomniana wyżej mama; i myśląc o „wykluczeniu” mojej Szanownej Rodzicielki, ze wstydem biję się w piersi, bo nawet do głowy mi nie przyszło, że dzięki założeniu konta w banku, moja mama mogłaby zrealizować swój… ten… amerykan drim). W tej sytuacji, „dynamicznie rozwijającemu się rynkowi usług bankowych” nie pozostało nic innego, jak tylko wyciągnąć ku „wykluczonym” pomocną dłoń w postaci „koncepcji utworzenia taniego, czy bezpłatnego rachunku bankowego, dostępnego dla osób o niskich dochodach”. Czyż to nie jest piękne? Oczywiście, że to jest bardzo piękne, ponieważ dzięki temu prostemu posunięciu, całe obywatelskie pogłowie zostanie przez nasze jakże wspaniałomyślne banki zagospodarowane i skontrolowane (dla wiadomości zdolnego maturzysty z Krakowa: słowa „zagospodarowane”, oraz „skontrolowane” są sednem opisywanego wyżej podobieństwa).
    Tak na marginesie: ciekawe co „stary Tarski” odpowie osobie „o niskich dochodach dysponującej tanim rachunkiem bankowym”, gdy ta osoba zacznie domagać się pomocy, ponieważ nie jest w stanie spłacić kredytu.

    Tak… „Stary Tarski” to potężna rzecz. Bo potężna jest siła naszych marzeń.

    Powinna być jakaś puenta, ale żadna nie przychodzi mi do głowy, poza tą dyktowaną przez przyrodzoną naszej katolickiej wierze mściwość, tym razem okraszoną faszystowską nienawiścią: Jakiś czas temu, nasza część świata znalazła się w rękach rewolucjonistów, tzn. humanistów o gorących sercach i zimnych, choć nieco zmęczonych oczach (prawdę powiedziawszy już tak dokładnie nie pamiętam co w nich było gorące, a co zimne; ale że byli humanistami to fakt). I nie wchodząc zanadto w szczegóły humanistycznej aktywności rewolucjonistów trzeba stwierdzić, że owa aktywność humanistyce chluby nie przyniosła. W związku z tym myślę, że mamy dużo szczęścia i jest to naprawdę miła odmiana, ponieważ obecnie znajdujemy się w rękach marzycieli. I to jest bardzo fajowe.
    Niepokoi mnie tylko ta jedna rzecz, że owi wspomniani humaniści też kiedyś byli postrzegani jako marzyciele…

    PS. Przepraszam za długość i komentowanie hurtem 5 notek, ale inaczej nie daję rady (spowiedzi adwentowe…). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Don Paddington
    Bardzo Księdzu jestem wdzięczny za ten komentarz. Na to czekałem. Żeby ktoś mi tak skutecznie wykazał, że wszystkie moje teksty są o jednym. Gdybym był artystą, mógłbym uznać, że udało mi się stworzyć styl. Albo brzmienie. Albo gest. Lub słowo.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Don Paddington
    Coś przepięknego. Starym Tarskim chyba długo będziemy się tu żywić. Dziękuję serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  29. @Toyah
    Oczywiście, że wszystkie Twoje teksty są o jednym. Dla mnie to spiralny labirynt,

    OdpowiedzUsuń
  30. @Don Paddington

    Anegdotka o starym Tarskim znana, ale co z tego, że znana?

    Całkowicie mnie ksiądz zaskoczył jej genialnym rozwinięciem. I nadaniem "staremu Tarskiemu" sensu przepasnego jak ...pięć i więcej notek Toyaha:)

    Urodziła się właśnie metafora, o której warto pamiętać! Stary Tarski...

    OdpowiedzUsuń
  31. @Toyah
    A na s24 już powstaje tajemny język na temat dynamicznie rozwijającej się blogosfery.
    Ewaryst Fedorowicz pisze tak:
    "A polska blogosfera, to ma historię, że ho ho ! Sięgającą korzeniami … no dobrze, pora późna, to już o tych korzeniach pisał nie będę, tylko się na paru, najbardziej znakomitych przykładach skupię:
    Mój przewodniczący regionu, blogował pod nickiem „Znak”, co mi się ckliwie kojarzy z dumnie dzierżoną (i to całymi latami) w pociągu podmiejskim relacji Otwock-Warszawa, książeczką o tym tytule.
    A mój arcypasterz (niedoszły wprawdzie, ale jednak), pisał jako „Grey”, co mi jest szczególnie miłym, jako że w agencji reklamowej o tej nazwie, stałem się prawdziwym reklamiarzem.
    Albo ten patriotyczny staruszek, na wojskowej emeryturze, co znamienitym blogerem był! I podpisywał teksty - „Wolski”.
    Przykładów takich mógłbym podać wiele, ale najbardziej wkurza mnie to niechlujstwo, mejnstrimowych dziennikarzy(n), którzy zarabiają te swoje wierszówki, bredząc, że najsłynniejszą polską blogerką jest jakaś „Kataryna”.
    Wg mnie, pisanie takich, przepraszam bzdetów, jest najdobitniejszym dowodem, na prawdziwość tezy, o negatywnej selekcji, jako kryterium doboru do zawodu dziennikarskiego.
    Bo nawet średnio oczytany gimnazjalista wie, że najsłynniejszym polskim blogerem był, jest i będzie „Bolek”.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Marylka
    Wczoraj poprosiłem administrację Salonu24 o usunięcie mojego konta i bloga, co od razu nastąpiło. A więc dziś mam swój debiut, jako człowiek spoza Salonu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz racje Toyahu. To nie było żadne "forum". Kilka ludzi i kilku na widowni. Zero zainteresowania. Duze rozczarowanie.
    Zdjęcia tutaj:
    http://www.flickr.com/photos/56981583@N05/

    OdpowiedzUsuń
  34. @all

    Jak obiecałem napiszę kilka słów o tzw blogosferze. Chociaż jak słusznie Ksiądz zauważył ta blogosfera to kolejny marny bożek.

    Zacznę od tego czym dla mnie jest internet, otóż mogę śmiało powiedzieć, że jest to główne tworzywo mojej pracy. A ogólnie mówiąc bezgraniczne płótno które przyjmie każdą substancję.

    Z jednej strony mamy coś takiego:
    http://www.youtube.com/watch?v=udbnE7DQilc

    Jako przykład że nawet chłopak z porażeniem mózgowym, może coś pokazać w czym jest dobry, mało tego, uczyć innych i to nie tylko sytemu Drupal. On uczy nas czegoś stokroć ważniejszego.

    Z drugiej strony mamy na tym płótnie tez miejsce na najgorszy gówniany materiał.

    Otóż nasz dawny salon24, umożliwił nam swego rodzaju poznanie, zainicjował możliwość pojawienia się lokalnej społeczności w tym sensie lokalnej co skupionej wokół naszych Wieszczów.
    I za to s24 dziękuję.

    A to co obecnie tam obserwujemy to właśnie usilne starania by przeciwdziałać takim przypadkom, by więcej takich Toyahów, Coryllusów, Freemenów, itd nie powstawało.

    Obecnie na skutek grantu UE nastąpiło zamulenie S24 i zepchnięcie blogerów do podkategorii danych lubczasopism.
    Tylko nie wiem co było skutkiem a co przyczyną

    @Marylka podałaś trop do dyskusji o "making of S24" w której Igor tłumaczy o zapotrzebowaniu na programistów, zasoby serwerowe itd.. nie wspominając o tym ze to właśnie te innowacje przymuliły system" Co ciekawe zastosowano filtry treści rodem ze stron XXX.

    Więc już wiecie Państwo z jaką treścią mamy do czynienia.

    Swoją drogą szkoda Drogi gospodarzu że prosiłeś o skasowanie bloga a nie o skasowanie i oddane w formie np spakowanej bazy zip całej Twoje zawartości. Ustosunkowanie się do Twojej prośby wiele by nam wyjaśniło.

    Traktując sprawę bardziej ogólnie to istnieje parę hipotez jednych mniej drugich bardziej jak to się mówi spiskowych.

    cdn...

    OdpowiedzUsuń
  35. Znalazłam taką modlitwę, długa, ale chyba warto:

    "Matko Boża! Królowo Polski, Królowo Różańca Świętego; Matko Kościoła Chrystusowego! W swoim Pompejańskim wizerunku słynąca tak licznymi cudami! Pragnę, prosić Ciebie poprzez Nowennę Pompejańską, o wstawiennictwo w obronie naszej umiłowanej Ojczyzny. Pragnę do tej modlitwy przywołać Opiekunów Duchowych, błogosławionego ks.Jerzego Popiełuszkę, męczennika za Ojczyznę, od którego przejęłem formę tej modlitwy. Przyzywam też Św. Andrzeja Bobolę, męczennika za wiarę, bardzo aktywnego Patrona Polski. Przyzywam Św. Ojca Pio, którego czczę w codziennej modlitwie, o wszelką pomoc proszę i tej pomocy doznaję. Przyzywam Św.Michała Archanioła, o ochronę przed siłami zła. Mając zapewnioną protekcję, pragnę prosić Ciebie Matko Przenajświętsza o Twoją interwencję, wymieniając wszystko co dotyczy naszej Ojczyzny, co boli, przeraża i niepokoi. Ochroń Matko Boża naszą Ojczystą Ziemię przesiąkniętą krwią naszych przodków, na przestrzeni wieków, walczących tak często w obronie granic, jak i w obronie naszej wiary, najczęściej przed prusko-niemieckimi i rosyjskimi zaborcami, Ojczyzny, tak bardzo teraz niszczonej moralnie i rozkradanej z dorobku tak wielu pokoleń naszych przodków. Zniszczoną przez komunizm, a teraz po jego pozornym upadku, zdominowanej przez tych samych oprawców, i ich potomków, już nie nazywają się Towarzyszami a kapitalistami, przemysłowcami, bankierami, Panami i Władcami tego Świata. Pierwszy milion już dawno ukradli, umacniając się na pozycjach, tam gdzie jest pieniądz i władza. W ich rękach jest prawo i bezprawie. Mają swoich ludzi we wszystkich szczeblach władzy Sądy i w wyższych instancjach organy ścigania. W Trybunale Konstytucyjnym, zasiadają ludzie wywodzący się z pokolenia Utrwalaczy Władzy. Dlatego wszyscy tak bardzo byli przeciwni lustracji, szczególnie tej po nieudaczniku Kieresie. Przykładem były powiązania Fejgina i Safjana. Sajfan teraz w Euro parlamencie, czyich on broni interesów? Trybunał Konstytucyjny to absolutna władza. Sejm może sobie głosować, Oni zadecydują tak aby to było korzystne dla Możnych tego Świata. Wojna pochłonęła miliony ofiar najwspanialszych synów naszej Ojczyzny. Mordowali ich hitlerowcy i stalinowcy. Po wojnie Żydzi z NKWD i UB byli utrwalaczami władzy, a i teraz ich rodowi następcy są kontynuatorami. To oni wykreowali Wałęsę, niby to nasz(?) bohater narodowy. Polską rządzą Żydzi z plemienia żmijowego, i żydostwo wywodzące się z plemienia Chazarów o których zakłamywacze historii nic nie chcą mówić, ale w Piśmie Świętym, Ap. Jana 2.9 sam Chrystus Zmartwychwstały nam to wyjaśnia (w słowach listu do kościoła w Smyrnie), czytamy m.innymi, o obelgach, ucisku naszym, i ubóstwie; od tych co siebie zowią Żydami a nie są nimi, lecz synagogą szatana. W Ap.3.9,(…) -. nie są nimi lecz kłamią. Mamy w Bogu nadzieję, że te obelgi, ubóstwo i ucisk, umocnią nas i ubogacą w mądrość. Że ta część naszego Narodu, zagubionego, zakłamanego, leniwego, nie interesującego się Polską, pasywnego, często oddalonego od Boga, (…) poprzez naszą błagalną modlitwę do Ciebie Matko Przenajświętsza; w cudowny sposób zostanie uzdrowiona. Bo tylko w tym uzdrowieniu, jest nadzieja do ogólno-narodowego sprzeciwu i walki o wolną, niepodległą Polskę. Tą walką, jest prawo wyborcze i masowe manifestowanie niezadowolenia. Błagam, o naszą polską młodzież, o mądrych dla nich nauczycieli uczących prawdziwej historii, i patriotyzmu."

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  36. cd.

    "Nie takich co po ostatnich powodziach, głoszą propagandę, jak to ludzie niepodtopieni na Lubelszczyźnie zazdroszczą tym podtopionym, bo rzekomo podostawali nowe domy. Młode pokolenie jest demoralizowane, ateizowane, narkotyzowane, ogłupiane hasłami Owsiaka i jemu podobnym „Róbta co chceta!” Coroczne spędy na tzw. przystanku Woostok, to Platformiany i SLD pokaz zezwierzęcenia. PO, to partia żydowskich, niemieckich i sowieckich agentów, którzy agresją i zakłamaniem, graniczącym z bezczelnością, i poprzez coraz częstsze morderstwa polityczne, umocniła swoją władzę. Opanowali całkowicie jej monopol, z przekupnym PSL-elem i przyjaznym ideologicznie i etnicznie SLD. Władzę zdobytą poprzez wspieranych potęgą pieniądza twórców Globalizmu i Masonów, oraz przy udziale będących na ich usługach, zakłamanych polsko-językowych ale wrogich Polsce mass-mediach, w których agenturalną działalność UB, SB, i WSI, umocnił obecny Prezydent, który to ostatnio upomniał publicznie a następnie zdymisjonował ks.kapelana pułk. Sławomira Żarskiego, za słowa prawdy wygłoszone w homilii w czasie Mszy św. za Ojczyznę 11.11.2010. Matko Boża! Ulecz serca, daj zrozumienie naszemu Narodowi, pobudź sumienia, aby wszyscy popierający tą obecną tak bardzo skorumpowaną, władzę; umocnioną krwią pomordowanych pod Smoleńskiem, (…)poczuli się odpowiedzialni przed Bogiem, Narodem , własną rodziną, oraz otoczeniem. By zrozumieli, że współuczestniczą w rozbiorze Polski, i stają się zdrajcami. Ojczyzna nasza jest dobrem wspólnym wszystkich polaków, danym nam przez Boga, a nie tylko dla Żydów. Oddając głos w wyborach na ludzi zwalczających Kościół Chrystusowy, prześladujących kapłanów, jest grzechem Dekalogu. Głosowanie na ludzi z synagogi szatana, jest też przyczynianiem się do demoralizacji młodego pokolenia, do legalizacji aborcji, eutanazji, produkowania dzieci metodą In-vitro, legalizacji małżeństw homoseksualnych, przyzwoleniem do propagowania zboczeń i dewiacji. Matko Przenajświętsza! Pobudź nasz Naród do zdrowego myślenia! Grabieżcy sprzedali za bezcen, swoim pobratyńcom, już prawie wszystko. Zostały do sprzedania jeszcze tylko lasy,( ¼ obszaru naszej Ojczyzny) i część wnętrza ziemi, a po 2012 roku będą już mogli sprzedawać ziemię uprawną . Nie mamy już przemysłu ciężkiego, hut, walcowni; nie mamy przemysłu stoczniowego, Zakładów Cegielskiego,produkującego silniki okrętowe. Likwiduje się transport morski i kolejowy, pozalewano wodą kopalnie, likwiduje się przedsiębiorstwa rybacko-połowowe, statki, kutry. Zniszczono bardzo nowoczesną fabrykę kabli, która miała wielkie znaczenie dla Polski z uwagi na nasze bogate złoża miedzi. Zniszczono przemysł włókienniczy, tekstylny i farmaceutyczny. Polikwidowano fabryki żelatyny, cukrownie a tym samym plantatorów buraków cukrowych, plantacje chmielu, i tytoniu. Zniszczono po to, by nie były konkurencyjne dla Niemców i Francuzów. Blokuje się najtańsze źródła energetyczne, geotermię. Przemilcza się nasze gigantyczne złoża gazu łupkowego, robi się wszystko aby to nie było polskie. Podpisuje się kilku dziesięcioletnie umowy z Rosją na dostawy gazu, po cenach wyższych niż płacą np. Niemcy (…)."

    cdn.

    OdpowiedzUsuń
  37. cd.
    "Nie mamy już polskich banków, niszczy się nasze Polskie zdrowe rolnictwo, poprzez roślinność genetycznie modyfikowaną. Przybywa nam za to w naszym krajobrazie wiatraków, których Niemcy się pozbywają, gdyż są głośne a ich wibracja wpływa na rozstrój nerwowy okolicznych mieszkańców. Ileż obłudy jest w nakazach i zakazach unijnych. Unia, i tzw. obrońcy z Green Peace, zabronili budowy autostrady przez dolinę Rospudy, ze względu na ochronę jakiegoś tam gatunku owadów, nie uwzględniając tego, że na obecnej drodze ginie setki ludzi w tym najwięcej dzieci. Owady się chroni, ludzie już nie podlegają ochronie.Unijne wiatraki zabijają tysiące jeśli nie setki tysięcy ptaków. Ostatnio Unia wniosła ustawę zabraniającą zajmowania się zielarstwem, prywatyzuje się szpitale, nie mamy już naszych zakładów farmaceutycznych. Po co to wszystko!? Z pewnością po to (…) aby totalnie unicestwić nasz Naród. Katolicka Polska jest niewygodna dla nadludzi z synagogi szatana.(…) Bardzo pragnę aby bliskie mi osoby , przyjaciele, znajomi i cały Naród, mogli poznać, i zrozumieć zamysły szatańskich władców tego świata.

    Matko Przenajświętsza! Miej w swojej opiece Radio Maryja i jego założyciela ojca Tadeusza Rydzyka. Pobłogosław misji posła Antoniego Macierewicza, aby morderstwo pod Smoleńskiem zostało udowodnione jego sprawcom, i aby okłamywany nasz Polski Naród, mógł zrozumieć tą tragedię."

    http://wirtualnapolonia.com/2010/12/11/projekt-ekran/

    OdpowiedzUsuń
  38. Pycha przemawia przez cala te notke.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Cmentarny Dech
    A gdzie ciąg dalszy???

    OdpowiedzUsuń
  40. @Maciek
    Tak też mi się zdawało. Tyle że teraz rozumiem, czemu ci biedacy tak się na mnie za ten tekst wściekli.

    OdpowiedzUsuń
  41. @Cmentarny Dech
    Ja od nich zzipowaną zawartość bloga dostałem jeszcze wiosną. Chodziło mi dziś tylko o to, by te teksty się tam nie plątały bez opieki.

    OdpowiedzUsuń
  42. @Gemma
    To jest modlitwa? Robi wrażenie zwykłej publicystyki. Obawiam się, że Matka Boska mogłaby się znudzić.

    OdpowiedzUsuń
  43. @Marylka

    będzie będzie ale mam teraz małe urwanie głowy a sprawa na tyle ważna by nie traktować tego po przysłowiowych łebkach.

    OdpowiedzUsuń
  44. @Miss Wannabe
    No i co z tego. To najwyżej może świadczyć o mnie, a nie o tym, co ja tam piszę. No a już na pewno nie o tych wszystkich tzw. blogerach.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.