wtorek, 1 sierpnia 2017

Czy Powstanie było spoko?

      Siedzieliśmy sobie wczoraj – już tylko niestety – w trójkę, oglądaliśmy w TVP film o Powstaniu Warszawskim i naturalnie, po raz nie wiadomo już który, musiała wrócić kwestia, czy było warto. Setki tysięcy ofiar, kompletnie zniszczone wielkie europejskie miasto, porażka pod każdym możliwym względem… czy było warto? Ja wiem, że ostatnio, z różnych naprawdę względów, znaczna część tych notek, to wspomnienia, jednak mamy kolejną rocznicę Powstania Warszawskiego, ja mam bardzo silne poczucie, że muszę coś w tym temacie powiedzieć, a wiem, że już i tak nie wymyślę nic mądrzejszego, niż to, co mi się już powiedzieć zdarzyło przed laty. Oto zatem, nieco przeedytowany, fragment tekstu jeszcze z roku 2009. Bardzo proszę.

      Sobota 1 sierpnia, a tu mi przyszło być w Warszawie. Poszedłem pod Pomnik z kolegą, którego teściowa walczyła w Powstaniu i została zaproszona na rocznicowe uroczystości. Pod Pomnikiem ustawiono rzędy krzesełek dla przybyłych z całego świata powstańców. Było gorąco, harcerze rozdawali wodę i parasolki, staruszkowie zajmowali przygotowane dla nich miejsca. W pewnym momencie okazało się, że powstańców jest więcej niż miejsc, a więc ktoś zaapelował do siedzących, by „jeśli kto się czuje silny duchem i ciałem, ustąpił miejsca”. Wstała tylko jedna, dosłownie jedna, kobieta. Wśród „powstańców” widziałem dobre kilkanaście pań w wieku średnim, o wyglądzie urzędniczek warszawskiego Ratusza, które nie zechciały ruszyć swoich tyłków nawet wtedy gdy nagle niemal wniesiono bardzo już starą kobietę w powstańczym mundurze. Miejsca jej ustąpił jeden ze staruszków-powstańców. O co mi chodzi? O nic. Tak sobie gadam.
      Powstanie Warszawskie. Pod moim poprzednim wpisem napisał ktoś, że o Powstaniu nie da się już nic powiedzieć. Nieprawda. Ja mam bardzo dużo na ten temat do powiedzenia i wcale nie sądzę, żeby moje słowa miały się okazać jakoś tam trywialne. Poszedłem też w tamtą sobotę na Powązki. Takiego tłumu nie widziałem od czasu wizyty Papieża. Po co ci ludzie tam przyszli? Bo była ładna pogoda i nie mieli co z sobą zrobić? Czy oni tam chodzą co rok, bo tak wypada, czy może czują to co ja czuję? Czy w przyszłym roku też tam przyjdą, czy może posłuchają czarnej mowy telewizora i za rok zostaną już w domu? Mam tu swoje podejrzenia, ale tak naprawdę nie wiem, jak to jest. Faktem jest, że kiedy obserwowałem te tłumy, to się wzruszyłem. No i przydarzyło mi się coś jeszcze. Poszedłem – tak się złożyło, że po raz pierwszy w życiu – pod te brzozowe krzyże, zrobiłem im parę zdjęć, a później, wiedząc, że prawdopodobnie jedyną szkolną lekturą, jaką przeczytała moja ukochana córka były „Kamienie na szaniec”, wysłałem jej zdjęcie grobu Rudego i Alka, swoją drogą, ludzi, którzy, jak wiemy, z Powstaniem Warszawskim nie zdazyli mieć cokolwiek wspólnego. A ona mi odpisała tak: „Oj, oni byli spoko”. No to jej wysłałem jeszcze jedno, z grobem Tadeusza Zawadzkiego i ona znów od razu odpisała: „O, on też był spoko”.
     Dziś, w dyskusji o Powstaniu, czytam wywiad dla Rzepy z Tomaszem Bagińskim, reżyserem, który mówi, że w momencie, kiedy w Powstaniu zginęło 200 tys. ludzi, to jego w ogóle przestaje interesować kwestia, czy samo Powstanie było słuszne, czy nie. I ja uważam, że to co on mówi jest wyjątkowo mądre. I uważam też, że słowa wyesemesowane do mnie przez moją młodszą córkę – pewnie niechcąco – ale też są bardzo mądre. Ale nie tylko mądre. Są też bardzo ważne, bardzo symboliczne i bardzo w tej swojej symboliczności szlachetne. I nawet jeśli tylko one miałyby stanowić wartość i sens tego mojego dzisiejszego wpisu – a przy okazji dowód na głęboki sens Powstania Warszawskiego – to niech tak będzie.

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki. Polecam szczerze.


7 komentarzy:

  1. Oczekiwałem wpisu u Pana na dzisiejszą rocznicę. I dobrze, że jest. I też dobrze, że taki krótki. Nie cierpię się mądrzyć na takie tematy, ale tu i tak chyba się mówi między wierszami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Ci dziękuję za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  3. z kijem na czołg1 sierpnia 2017 15:33

    200000 zamordowanych, ale trzeba liczyć razem z KL Warszau. https://www.youtube.com/results?search_query=kl+warschau+-+niemiecki+ob%C3%B3z+zag%C5%82ady+dla+polak%C3%B3w+

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @z kijem na czołg
      Do dupy jest ten link. Tu jest lepszy: https://wpolityce.pl/polityka/161407-prawdziwe-i-nieprawdziwe-wiadomosci-o-kl-warschau-ofiary-smiertelne-to-lacznie-okolo-20-tys-osob

      Usuń
  4. pozwolę sobie na trzy cytaty tego samego geniusza

    "Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją"

    "Śmiejąc się powiedział mi, że jeżeli jego wojska dostaną się pomiędzy armię niemiecką a sowiecką, to nie będzie mógł się zdecydować, z kim bardziej chce walczyć."

    "Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli."

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro o wojnie oddajmy głos jej geniuszowi za wielkiej wody:

    -dla przywódców powstania
    "Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją."

    -dla powstańców
    "Śmiejąc się powiedział mi, że jeżeli jego wojska dostaną się pomiędzy armię niemiecką a rosyjską, to nie będzie mógł się zdecydować, z kim bardziej chce walczyć."

    -dla nas
    "Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli."

    OdpowiedzUsuń