środa, 16 marca 2011

Jak daleko do Japonii, jak blisko

Okropny jest ten widok ogarniętej klęską żywiołu Japonii. Tak bardzo z jednej strony – dzięki dobrodziejstwom nowoczesnej techniki i komunikacji – spektakularny, a jednocześnie, przez obraz tych oszalałych z rozpaczy, bezradnych do końca świata ludzi, tak okropnie przytłaczający. No i oczywiście ten rozmiar zniszczeń, gdzie samochody, statki, pociągi, ciężarówki, domy i ludzie, gdzie to wszystko robi wrażenie makiety, dziecięcej budowli z klocków, a przez to czegoś kompletnie nierzeczywistego. I wtedy, w momencie gdy sobie uświadomimy, że to są jednak są prawdziwe pociągi, prawdziwe domy, prawdziwe samochody, a w nich prawdziwi ludzie, i że ich jest tak strasznie dużo – można poczuć szacunek dla… no właśnie… szacunek dla czego? A może dla Kogo? I wtedy dopiero można zrozumieć, ze nie ma co podskakiwać. Nie ma co podskakiwać.
Wcześniej oglądaliśmy tragedię Haiti. Oczywiście, widok był straszny. Te zasypane nieszczęściem, śmiercią i bólem slumsy. Te kobiety w kolorowych sukienkach i ci wychudzeni, z wytrzeszczonymi oczami chłopcy, snujący się bez sensu po tych ruinach. Wciąż widzę te kobiety w kolorowych sukienkach. A później te wiadomości o chorobach, o kolejnych zgonach, o grabieżach i o powszechnym zdziczeniu. I o tej pomocy międzynarodowej, tak bzdurnej i pustej i beznadziejnej. I o tych niby-dobroczynnych koncertach, służących wyłącznie temu, żeby parę schodzących gwiazd mogło się jeszcze raz pokazać. No i żeby Bob Geldof i Bono mieli swoją kolejną sesję. Jednak patrzę na to Haiti i po pewnym czasie już jestem spokojny. I myślę, że tu właściwie zawsze mniej więcej tak właśnie było. Właśnie tak. Te biedne dziewczyny w kolorowych sukienkach i ci wychudzeni chłopcy o czarnych oczach. Z jakiegoś powodu, ta Japonia, mimo wszystko robi większe wrażenie. Ciekawe przez co? W końcu to jest klęska, która swoim rozmiarem nawet nie dorównuje Haiti. Czy to te samochody? Czy może te statki? To lotnisko niknące pod czarną, brudną wodą? Czy tak wygląda Apokalipsa?
Przecież mieliśmy Pakistan. Ale Pakistan – wiadomo. Nawet za bardzo nie ma na co patrzeć. Pola. Rozlegle, niekończące się pola, zatopione po horyzont. Nic. Nawet nie ma jak się na tym obrazie skupić. Żeby choć jeden mały samolocik wbity w kolorowy budynek. Jedna ciężarówka wyrzucona na drzewo. Jeden jacht wypłukany przez fale na brzeg, i dalej na jakąś autostradę. A tu tylko woda, i gdzie niegdzie jakieś ciało.
Ta Japonia zdecydowanie robi wrażenie. I jeszcze do tego widzimy wciąż te elektrownie, jak nam mówią, bardzo poważnie uszkodzone, i unoszący się nad nimi dym… cholera wie, co to za dym. Na tym horyzoncie – one muszą być na horyzoncie, bo bliżej się podejść nie da – widzimy te elektrownie, wznoszące się i rozciągające się tak monumentalnie w tej mgle. A pod spodem żółty, lub czerwony pasek, z kolejną informacją, która i tak nie mówi nam nic, co byśmy tak naprawdę rozumieli.
My ludzie wierzący, czy może tylko przesądni – a już zwłaszcza ci z nas, którzy mają w sobie to dziwne, nieznośne pragnienie z jednej strony sprawiedliwości, a z drugiej wyjaśnienia, czemu jej tak wciąż brakuje – mamy w sobie taką skłonność, by tego typu nieszczęścia tłumaczyć właśnie pod kątem tego pragnienia sprawiedliwości. A więc mówimy, że to wreszcie Dobry Bóg się zniecierpliwił i postanowił walnąć pięścią. No ale czemu akurat w Japonię? Czyżby z powodu tego jednego obłąkańca, który wziął oficjalny ślub ze swoim telefonem komórkowym? Czy może przez te dziewczynki, które stworzyły słynną na cały świat fotkę dziecka w podkolanówkach i w krótkich spódniczkach z kolorowym lizakiem w dłoni? A może przez te sztuczne, elektroniczne zwierzęta? Diabli wiedzą, o co mogło pójść?
No, ale biedne Haiti? Czyżby poszło o te czary. To voodoo? A to może w takim razie to wszystko dzieło Szatana, podczas Bóg Miłosierny tylko patrzy i smutny milczy? A ten Pakistan? A Australia?
Ktoś gdzieś niedawno napisał, że to wielkie szczęście, że mieszkamy w środkowej Europie, tu nad Wisłą, gdzie ani trzęsienia ziemi, ani powodzie, ani tajfuny, ani nawet skromny pożar lasów. Podtopienia. No tak, podtopienia mamy, ale rząd sobie z nimi sprawnie radzi; a jak nie rząd, bo jest akurat w Brukseli, gdzie jest jeszcze spokojniej, to lokalni burmistrzowie. No tak. Tu jest bezpiecznie. Wprawdzie ostatnio spadł jeden samolot z 96 ludźmi na pokładzie, i spadł tak, że został z niego wyłącznie krwawy, ubłocony strzęp, i mały kawałek białoczerwonej szachownicy. Ale poza tym – zakupy i kopulacja. W sumie, jak by nie patrzeć, to nie jest wcale taki najgorszy bilans. A może my po prostu jesteśmy Bogu mili, a Szatanowi obojętni? W dodatku wiosna taka piękna.
Jest w tym tylko jedna rzecz, która nie daje spokoju. To tu to tam, wciąż słychać, jakby ktoś się śmiał. Co to za, cholera jasna, śmiech? Kto to tak się śmieje? Co to za rechot? Czyżby to tylko śmiech Szatana? Dochodzący do nas oczywiście z dalekiej Japonii – tam może i bardzo głośny i świszczący, ale tu ledwo słyszalny. No tak. To pewnie stamtąd. To ich diabeł, nie nasz. A że słychać? Czemu nie? W końcu to prawda, że z Japonii do Warszawy całe tysiące mil, ale na przykład już takim samolotem, to trzask, prask i już.

51 komentarzy:

  1. I tylko "prawdziwe" komunikaty naszych mediów,jak w 1986 roku,nie ma promieniowania szkodzącego zdrowiu lub życiu a zwłaszcza u nas w kraju nad Wisłą
    Może coraz częściej "inni szatani bywają czynni"-parafrazując

    OdpowiedzUsuń
  2. @toyah

    To jeden z najpiekniejszych Twoich tekstow. A w tym roku na pewno najpiekniejszy.

    Dla mnie w tym wszysktim jest Tajemnica. Wielka Tajemnica.
    Bog mial za co uderzyc tam gdzie uderzyl. Ale dlaczego tak spokojnie w Holandii, z tym ich scisle babilonskim zwyrodnieniem w kazdym mozliwym ujeciu? Dlaczego elektrownie atomowe tak spokojnie pracuja we Francji, ktora tak modelowo i stanowczo odwrocila sie od Boga? Oczywiscie i Ty, i ja, i nawet Ksiadz nie mamy zadnej odpowiedzi, najmniejszej. Poza tym, oczywiscie, ze to sa Znaki. I, calkiem jak zapowiadano, te Znaki sa calkowicie lekcewazone.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  3. @ask
    Przy takich okazjach, media należy zostawić tylko po to, żeby otrzymywać informacje najbardziej ogólne.

    OdpowiedzUsuń
  4. @LEMMING
    Bardzo mi miło, że Ci się ta notka spodobała, bo - powiem nieskromnie - mnie się też ona bardzo podoba. Jestem wręcz z niej dumny. Jest tu wszystko co chciałem powiedzieć, no i krótko. Ona wcześniej była na Solidarnych. Zwykle robię tak, że zanim ją wkleję ponownie, coś dopisuję, coś poprawiam, coś pozmieniam. Tu właściwie wszystko zostało tak samo. Gdyby nie to, że mój syn marudził, że końcówka jest niezrozumiała, to bym i to zostawił bez słowa więcej.
    Co do znaków, o tak! Znaki to poważna rzecz. Jakie to szczęście, że je dostajemy. I jaki to wstyd, że je aż tak lekceważymy.

    OdpowiedzUsuń
  5. ZBIEG OKOLICZNOŚCI:
    26 grudnia 2004 roku największe od prawie pół wieku podwodne trzęsienie ziemi wywołało falę tsunami, która spowodowała znaczne szkody nie tylko na Sri Lance, ale także w Tajlandii, Indonezji i na Malediwach – zginęło około 300 000 osób. Sri Lanka bardzo ucierpiała – zginęło na niej ponad 40 000 osób. Do tej liczby należy także dodać wielu zaginionych. Ucierpiała na tym także gospodarka wyspy, wybrzeże było zniszczone. Na długi czas podupadła turystyka.
    I CIEKAWOSTKA DLA PAŃ - Przy okazji pozdrawiam TĘ, KTÓRA CZEKA:
    Blue Belle of Asia – 400 karatowy szafir, wydobyty z osadów rzecznych w Pelmadulla koło Ratnapury w Sri Lance w roku 1926. Blue Belle jest bardzo pilnie chroniony z powodu swojego niepowtarzalnego, niebieskiego pawiego koloru i niezwykłej przezroczystości. Przechowywany jest w sejfie kamieni szlachetnych w Wielkiej Brytanii.
    I oczywiście, last but not least - UKŁONY DLA RODZINY TOYAHÓW.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Yo
    No właśnie. Tajlandia. Ciekawe, czy udało im się chociaż odrestaurować biznes dziecięcej prostytucji. Aż boję się myśleć, że niektórzy nasi gwiazdorzy nie mają gdzie się podziać w czasie urlopu.

    OdpowiedzUsuń
  7. @toyah i wszyscy
    mówicie "znaki" -
    dzisiaj TK ogłosił nieważność Dekretów o Stanie Wojennym a Jaruzelski jest w szpitalu - podobno w stanie agonalnym!
    Znaki...
    a ja się modlę, żeby wyszedł ze szpitala.
    przepraszam - niby nie na temat
    a tekst zaiste piękny!

    OdpowiedzUsuń
  8. @raven59
    Przede wszystkim dziękuję za dobre słowo.
    Co do Jaruzelskiego, wszelkie modlitwy możemy sobie darować. I w tę i w tamtą stronę. Zapewniam Cię, że prędzej powieszą Ziobrę, niż jemu włos z głowy spadnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    całe szczęście jest jeszcze Boża Sprawiedliwość.

    OdpowiedzUsuń
  10. @raven59
    A ona, jak już się mieliśmy okazję wielokrotnie przekonać, jest dla nas niezbadana.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Toyah
    Tak smutno napisałeś, że mnie zatkało. Jak Mirosławę. A don esteban mnie doprowadził do histerycznego śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Marylka
    Mam nadzieję tylko, że ten smutek jest konstruktywny. Nie tak jak u Sagittariusa pod poprzednią notką.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Toyah
    Smutno, bo ze wszystkich sił starałam się oderwać myślami od tego kataklizmu i wszystkiego, co on nasuwa, a Ty na to nie pozwalasz, i ujmujesz to w słowa, aż kłuje w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepraszam za off-topic, głupstwo ale tylko z pozoru.

    Przed chwilą na coś takiego trafiłem na głównej stronie WP. Nie mogłem się oprzeć by tego nie przekazać, bo zagadnienie wielokrotnie był tu opisywane. Więc wszedłem, a później już tylko klikałem by sprawdzić i się przekonać.

    Piękne córki polityków – ranking, jest Tuskowa, Rosati, Buzek, Kwaśniewska nawet Wałęsówna, ale nie Marta Kaczyńska, ona ma przecież geny Kaczora i wyszła za bandziora, nie może być piękna.

    http://politykier.pl/gid,13226289,img,13226335,galeria.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Żeby dobrnąć do końca świata musimy się niewąsko pomęczyć, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Marylka
    To dobrze. Jak kłuje w sercu, to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  17. @JSW
    Owszem. To ciekawe. Chciałem powiedzieć, że powinni się wstydzić. Ale chyba niech się lepiej nie wstydzą. To by mogło ich za bardzo upodobnić do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  18. @latinitas
    Fakt. Jest tego trochę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Latinitas, Toyah
    Nie mogę przestać myśleć, że jesteśmy na początku końca. Całkiem niegotowi. W każdym razie ja.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Marylka
    A ja teraz włączyłem telewizor i widzę, że TVN nadaje jakąś debatę o książce Grossa o polskiej naturze. Jest scena, jest stół, za stołem siedzą mądrzy ludzie, są przyciemnione światła, no i jest publiczność.Gross napisał kolejną książkę, a oni zorganizowali tę debatę i ją nadają w całości. Domyślam się, że po raz kolejny dziś. Ktoś powie, że to nie jest na temat. Uważam że owszem - jest. Bardzo na temat.

    OdpowiedzUsuń
  21. @toyah
    a mnie ta audycja przypomina sabat czarownic (gdybyśmy mieli piątek po zachodzie słońca powiedziałbym szabat czarownic ale przecież do piątku daleko).
    A ja nastawiłem się na MO i RS a tu kicha.

    OdpowiedzUsuń
  22. Natomiast tak na poważnie,
    to co napisała Marylka,
    myślę że nikt nie jest całkiem gotowy ale powinniśmy czynić wszystko abyśmy byli gotowi jak najbardziej można...
    na pewno lekko nam nie będzie,
    a to co się dzieje w Japonii - to po prostu zgroza - horror, horror!

    OdpowiedzUsuń
  23. @raven59
    Tam każda audycja to sabat czarownic, więc w tych okolicznościach wszystko jest na właściwym miejscu i gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  24. Co jest?!

    Ja się porannie pocę twórczo z komentarzem, a tu blogger: "Niestety nie możemy zrealizować tego zadania".

    Coś zaczyna wcinać.
    To piszę jako test.

    OdpowiedzUsuń
  25. No i wcięło.
    Nie mam sił odtwarzać.
    Powiem tylko Toyahu, że świetnie ująłeś jedne z największych zagadek i wątpliwości naszego bytu - tych drobin ludzkich, wobec potęgi naszej Ziemi, nawet nie Wszechświata.
    I taki właśnie był i jest Boski Zamysł.

    OdpowiedzUsuń
  26. test nowego podłączenia (sorry)

    OdpowiedzUsuń
  27. Sorry, jak już tu buszuję i eksperymentuję to malutka wrzuta:

    W ostatnim Uważam Rze, którą mimo wszystko kupuję, Bronisław Wildstein, napisał bardzo mądry tekst, gdzie porównuje postawy Rymkiewicza i Michnika.
    I najważniejsze tam - Rymiewicz kieruje się odwagą i mężnie stawia czoła. Michnik natomiast kieruje się strachem i stąd jego "strategia obezwładniania potencjalnych zagrożeń".

    Polecam

    OdpowiedzUsuń
  28. Wczoraj tylko na gorąco wstawiłem ten off-topic, o durnym rankingu, w którym Marta Kaczyńska się nie znalazła. Wkurzyłem się mocno bo wiem, ze to nie przypadkowe, że ktoś tym steruje, nawet takimi bzdetami i po prostu zabroniono tam ją dawać, bo ktoś by zobaczył i pomyślał,ze to ładna kobieta i miałby pozytywne skojarzenia.

    Teraz po przeczytaniu Twojego tekstu, nic nie mam do dodania. Po prostu piękny tekst, a mnie ogarnia bojaźń i drżenie.

    OdpowiedzUsuń
  29. W Japonii jest na prawdę źle. Proszę, przeczytajcie sobie:

    http://www.konservat.pl/index.php?sp=art&art=1231&path=arty2011#nc

    OdpowiedzUsuń
  30. @jazgdyni
    Ja Cię nie bardzo czaję. Piszesz trzy komentarze o tym, że nie możesz napisać komentarza, bo Ci coś wcina. Może trzeba było w tej sprawie napisać jeden, a zamiast reszty, napisać jakiś komentarz i by było git.

    OdpowiedzUsuń
  31. @JSW
    Ja zajrzałem na tych politykierów. To jakieś gówno. Nie przejmowałbym się. Faktycznie, jak już się martwić, to niech będzie ta Japonia i Belzebub.

    OdpowiedzUsuń
  32. @Obliveon
    Akurat jak idzie o bankierów i takich tam, to ja uważam, że oni pierwsi są chętni do ulegania panice. To są ludzie, których lekko szturchnąć, a oni wieją, sprawdzić, czy ich samochód jeszcze stoi pod domem.
    Ale to, że tam jest ciężko - to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Toyah

    Kłopot był w tym, że ja sprezentowałem Mojej Szanownej Małżonce, nowego laptopa, bo stary, po 8 latach rozsypał się bidulce.

    A ja jako konfiguarator, z tą swoją obsesją na temat Blogu Toyaha, muszę mieć wszędzie do tegoż blogu dostęp (na komórce nie mam).

    I wiesz jak to jest, to paskudztwo raz mi wcina, a raz puszcza.I tak parę razy.
    W rezultacie pozostały takie trzy bzdety, zamiast jednego porządnego wpisu.

    Przepraszam
    Usuń jak Cię wnerwia.

    OdpowiedzUsuń
  34. @jazgdyni
    Co mnie ma wnerwiać? Nic mnie nie wnerwia. natomiast bardzo jestem ciekawy, czemu Ty wysyłasz komentarze skarżąc się, że nie możesz wysyłać komentarzy, zamiast wysłać komentarz w komentarzem. Taka ironia, wiesz?

    OdpowiedzUsuń
  35. Marylka

    Ja też niegotowa i boję się, a jakże, ale jednocześnie bardzo czekam. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Lemming
    niestety, nic nie rozumiem ze znaków bożych, ani tym bardziej Zamysłu Bożego.
    I jestem zdegustowana Waszymi niedomówieniami, z których wynika, że wiecie, wiecie, ale nie powiecie.
    Powiedzcie, proszę!
    Jestem totalnie skołowana, albowiem nic nie wiem!
    Poetycki ogląd rzeczywistości Toyaha wprowadza tylko coraz więcej znaków zapytania.

    Pozdrawiam all

    OdpowiedzUsuń
  37. Długo by można rozważać Toyahu - dlaczego właśnie Japonia, dlaczego Haiti?
    Przyznam, że jest to dla mnie trochę naiwne. Przecież wiadomo - "Niezbadane są wyroki Pana".
    Wiadomo też, że choroba uderza zawsze w najsłabszy punkt.
    To pewnego rodzaju antropomorfizacja, że Pan Bóg myśli tak samo jak ludzie: Aha, 40-letnie dziewczynki w podkolanówkach i mechaniczne zabawki, które mają własne "życie", a tylko ja jestem od kreacji, to ich teraz walnę tsunami i trzęsieniem.
    Rozumiem, to jest czysta ironia i sarkazm. Ale zaciemnia istotę Boskiego Projektu, sprowadzając go do poziomu naszych ludzkich wyobrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  38. @All

    Ja rozumiem Boski Zamysł jako, między innymi ustawiczne dążenie do utrzymywania chwiejnej równowagi i harmonii.
    Podobnie, jak w słynnej obserwacji statystycznej zmian populacji wilków i królików w Kanadzie, tak po wyniszczających wojnach rodzi się więcej dzieci. Ale gdy ludzkość zbytnio przekracza limity w drugą stronę, to jest "karana", czy to epidemią AIDS, czy to odradzającą się gruźlicą, a w końcu kataklizmami - tsunami, wulkanami i trzęsieniami ziemi.

    Czy dla Boga, który ogarnia cały Wszechświat, ma jakieś znaczenie, czy to są właśnie Japończycy, a dlaczego nie wyuzdani Holendrzy?

    To tak, jak w upalne lato twoje domostwo zaatakują muchy, a ty wybierasz do unicestwienia tylko te z zielonym połyskiem, bo są gorsze i bardziej ich nie lubisz.

    Raczej nie - tłuczesz na ślepo wszystkie bez wyjątku.
    Bo na pewnym poziomie, nie ma to żadnego znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
  39. @molier
    Nie przejmuj się. Tu na początku było normalnie, jak wszędzie. Tylko zrobiło się jakoś tak, że co ja napisałem, to oni krzyczeli: 'Dobrze gada! Nalać mu!' No i mnie zdemoralizowali, a ja zacząłem pisać prosto z samego serca.

    OdpowiedzUsuń
  40. @toyah
    my lubimy jak piszesz z samego serca...
    a zobacz na innych też to działa!

    OdpowiedzUsuń
  41. od zastanawiam się nad wydarzeniami, które mają miejsce na świecie w kontekście zniszczenia Sodomy:

    Ez. 16,49-50
    "49 Oto taka była wina siostry twojej, Sodomy: odznaczała się ona i jej córki wyniosłością, obfitością dóbr i spokojną pomyślnością, ale nie wspierały biednego i nieszczęśliwego,
    50 co więcej, uniosły się pychą i dopuszczały się tego, co wobec Mnie jest obrzydliwością. Dlatego je odrzuciłem, jak to widziałaś."

    OdpowiedzUsuń
  42. @molier

    Nie jest prawda ze wiem ale nie powiem. Ja nie powiem, bo nie wiem.

    Jako czlowiek powaznie traktujacy wiare w Boga jakiego znam z Pisma Swietego rozumiem i akceptuje fakt ze ten Bog w pewnych momentach w fizyczny sposob demonstruje swoja obecnosc, swoja moc.

    Kiedy Pan Jezus mowi "Ojcze wslaw moje imie" (J12), z nieba pada gromkie "Juz wslawilem i jeszcze wslawie!". Ewangelista notuje, ze niektorzy swiadkowie tych wydarzen uznali jednak ze to odglos burzy.

    Tu podobnie: mamy zjawiska, ktore mozna uznac za efekty dzialania sil przyrody, katastrofy komunikacyjne itd. Mozna tez doszukiwac sie ich ponadmaterialnego sensu. Ja probuje sie doszukiwac. Pan Jezus mowi "«Wieczorem mówicie: "Będzie piękna pogoda, bo niebo się czerwieni", rano zaś: "Dziś burza, bo niebo się czerwieni i jest zasępione". Wygląd nieba umiecie rozpoznawać, a znaków czasu nie możecie?" (Mt16)

    Zarazem jednak, jak wspomniano, pelen jestem pokory; wiem ze nic nie wiem. Przedstawiona przez naszego kolege z Gdyni koncepcja Boga jako (pardon my french) wkurwionego goscia z gazeta, ktory tlucze nia co popadnie - calkiem do mnie nie przemawia. Odpowiedz jest na pewno inna.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  43. @LEMMING&Toyah
    tego się właśnie obawiałam, że nie jestem dość uduchowiona, żeby odczytywać ZNAKI oraz blogi Toyaha.
    Ale nie będę się zniechęcać. Bo nawet jak nie rozumiem i nie odbieram, tak jak powinnam, to mi dobrze robi na kształtowanie percepcji i moje odczuwanie piękna słowa pisanego, bo mam duży szacunek dla słowa pisanego i nie mogę nim szafować na lewo i prawo.
    Dlatego blog Toyaha wydaje mi się idealnym miejscem dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. @molier
    nie przejmuj się, ze nie zawsze odczytujesz znaki - nam się też WYDAJE że my je odczytujemy...
    dużo się módl, w każdy sposób nawet własnymi słowami - zobaczysz jak wiele więcej będziesz widziała.
    Modlitwa - kontakt z Bogiem - to podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  45. Stare, ale na temat. Na pewno wam się spodoba.

    "Shas spiritual leader Ovadia Yosef: Hurricane Katrina result of Bush’s support for disengagement, failure of New Orleans’ black residents to study Torah. ‘This is the punishment for what Bush did to Gush Katif,’ rabbi says"

    http://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3138779,00.html

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.