środa, 29 kwietnia 2020

I cóż że ze Szwecji?


        Powiem szczerze, że mimo iż mam tu pewne swoje domysły, to kwestia, dlaczego taki Onet na przykład – ale przecież nie tylko on – zdecydował się prowadzić akcję propagandową na rzecz sukcesów, jakie rzekomo szwedzki system ochrony zdrowia osiąga w walce z koronawirusem, pozostaje dla mnie zagadką. Jest oczywiście taka możliwość, że w ramach walki z polskim rządem i wszystkim tym, co on robi by zwalczyć tę zarazę, Niemcy uznali że dobrze będzie przeciwstawić tym działaniom coś, co przynajmniej na zasadzie prostych skojarzeń, spowoduje odpowiednią społeczną reakcję. A tu akurat Szwecja, czy w ogóle każdy inny kraj skandynawski, mógłby przynieść odpowiednie efekty. I to akurat jeszcze jako tako rozumiem. Biorąc jednak pod uwagę faktyczny stan rzeczy, a więc realne wyniki w walce z koronawirusem, a więc coś co można sprawdzić bez większego problemu, wydaje się, że oni zdecydowanie lepiej by zrobili gdyby się zdali na same Niemcy, Francję, czy choćby Hiszpanię, gdzie faktycznie w ostatnich dniach wszystko wydaje się uspokajać. Tam wprawdzie też jakiś szczególnych cudów nie widać, no ale Szwecja akurat w tym zestawie robi wrażenie jakiegoś żartu.
      Tymczasem Onet, a za nim wielu innych komentatorów, rozpisują się wręcz na temat tego, jak to Szwedzi w walce z koronawirusem osiągnęli autentyczny sukces. Mało tego: oni ów sukces osiągnęli, w odróżnieniu od reszty świata zachowując się, jakby to co się dzieje ich zupełnie nie obchodziło. Słynny lockdown ich mianowicie nie dotyczy, ludzie mogą robić co im się żywnie podoba, restauracje są otwarte, sklepy podobnie, Szwedzi bawią się na całego, a wszystko to ów szczęśliwy kraj zawdzięcza jednej jedynej osobie, a mianowicie głównemu epidemiologowi kraju,  niejakiemu Agnesowi Tegnell, który, wedle relacji Onetu, najpierw ogłosił, że „zamykanie granic jest śmieszne, zawieszenie działania szkół nie dałoby żadnego efektu w zatrzymaniu epidemii COVID-19, restauracje, szkoły podstawowe i fryzjerzy mają działać normalnie, a sami Szwedzi są wręcz zachęcani do aktywności na świeżym powietrzu”.
       Grupa Onet przy okazji rozszerza swoją informację przedstawiając w tej kwestii autentyczny panegiryk:
        Tegnell nigdy nie chodzi pod krawatem ani w garniturze. Jego znakiem rozpoznawczym jest sweter i koszula rozpięta pod szyją. Zdecydowanie nie wygląda jak typowy ‘biały kołnierzyk’, mimo to cieszy się w swoim kraju dużym szacunkiem”.
         Mam nadzieję, że wszyscyśmy to właściwie odebrali. On „nigdy” nie chodzi pod krawatem ani w garniturze. A to musi świadczyć, że to jest ktoś komu w szczerej autentyczności dorównać może chyba tylko sam przewodniczący Tusk.
       Ale to nie wszystko. Wsłuchajmy się dalej w relację Onetu, bo oto do akcji wchodzi KONSTYTUCJA:
       Zdaniem Andersa Tegnella, ‘lockdown’ w Szwecji byłby nielegalny – w świetle obowiązującego prawa, nie ma możliwości zamknięcia danego obszaru”.
       No i wreszcie argument ostateczny:
       Jak powiedział Tegnell w ‘Nature’, nie znaleziono dowodów na to, że lockdown działa: ‘Moim zdaniem zamykanie granic jest śmieszne, bo COVID-19 jest teraz w każdym kraju’”.
       Rozumiemy to chyba wszyscy: Jakie bowiem zakazy mają sens, skoro „COVID-19 jest teraz w każdym kraju”?
       Nie muszę chyba tu zapewniać, że sytuacja epidemiologiczna w Szwecji, podobnie zresztą jak wszystko co się dzieje w tym kraju, obchodzi mnie jak ów śnieg – poza może tą jedyną informacją, z której wynika, że oni najzwyczajniej na świecie, dla zachowania płynności finansowej postanowili wytłuc starszą część społeczeństwa  którego tym razem zresztą nawet nie było. Jeśli jednak w ogóle zajmuję się tym czymś, to wyłącznie dlatego, że bierze mnie jasna cholera, gdy widzę jak różni magicy próbują mi tłumaczyć, że polski rząd dramatycznie się kompromituje, a na dowód tego przedstawia mi jakieś kompletnie wyssane z nieumytej dupy opowiastki o rzekomo prosperującej Szwecji.
      Jest to też zresztą jedyny powód dla którego chyba już nie wiem po raz który przedstawiam najnowsze dane statystyczne dotyczące tego akurat rejonu. Otóż, gdy chodzi o efekt działań owego spoko gościa bez krawata otrzymujemy następujące dane: Dotychczas, w dziesięciomilionowej  Szwecji zachorowało z powodu koronowirusa niemal 20 tys. osób, z czego zmarło 2,5 tys., z pozostających pod opieką rzekomo najlepszej na świecie służby zdrowia wyzdrowiało zaledwie tysiąc, przy czym zaledwie wczoraj trzeba było pochować kolejnych 81 osób. Dla porównania, w 38-milionowej Polsce, gdzie za walkę z epidemią odpowiada  nie ów mityczny Tegnell, lecz   powszechnie ostatnio atakowany minister Szumowski, dotychczas zachorowało 12 tys. osób, z czego zmarło zaledwie niespełna 600, z czego wczoraj aż – choć w tym wypadku zaledwie – 34.
     Wspominałem o tym w ten czy inny sposób już tu parokrotnie, ale, jak widać tego jest ciągle mało. Zbliżają się bowiem wybory i oni przynajmniej do 10 maja nie odpuszczą. Staną wręcz na głowie, wyprują z siebie żyły, wyplują płuca, by wmówić nam, że te koperty niosą śmierć. A ja – przynajmniej ja – nie pozwolę na to, by to kłamstwo zostało potraktowane poważnie.



     

5 komentarzy:

  1. @toyah

    Pozwolę sobie naprowadzić, że nie wiadomo z jaką starannością zbierane są dane w Szwecji z tych stref no-go, gdzie mieszkają imigranci?

    Skoro - podobno - nawet straż pożarna nie ma tam wstępu ...

    Na tym tle ciekawe staje się, jakie powstają NOWE demograficzne rokowania dla Szwecji biorąc pod uwagę, że na COVID-19 umierają głównie ludzie starsi, jacy w no-go są w zdecydowanej mniejszości populacyjnej, zaś poza tymi strefami wręcz odwrotnie. Ciekawe czy COVID-19 przyspieszy demograficzne wypieranie Szwedów ze Szwecji dodając się do dotychczasowych skutków różnic w dzietności.

    Z przyspieszonym wymieraniem ludzi starszych (już o tym mówiłem) przede wszystkim umiera lokalna cywilizacja rozumiana jako sposób urządzenia życia zbiorowego danej populacji. Pójście na pandemiczny żywioł de facto oznacza w Szwecji zgodę na to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      W sumie to jest ciekawe, ze oni nie publikują zbyt chętnie tego typu statystyk. Ja naprawdę byłbym ciekaw wiedzieć, jak sobie radzi ta dzicz.

      Usuń
  2. Przecież to takie proste,aby być kimś wystarczy zainwestować w sweter i rozpiąć koszulę pod szyją.Szacun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz
      Swoją drogą ciekawe, czy Donald Tusk zrobił już sobie tatuaż?

      Usuń
    2. Czy on,nie wiem,ale jego dziadek z pewnością.Pod pachą,grupę krwi.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.