środa, 31 maja 2017

Polska bez głowy i bez serca, czyli trup



Wydaje się, że nawet ludzie tak cyniczni jak my, nie możemy nie zareagować na kolejne doniesienia na temat właśnie ujawnianej zawartości kolejnych smoleńskich trumien. Niezależnie bowiem od tego, jakie były faktyczne przyczyny Katastrofy, czy tam – jak mówią ludzie naiwni i prości – faktycznie doszło do wybuchu, czy może, jak mówią ludzie kulturalni i wykształceni, niedoświadczeni piloci ulegli naciskom nad wyraz doświadczonych polityków i rąbnęli tym samolotem w drzewo, na końcu bowiem tej czarnej opowieści, jak się okazuje, są już tylko owe otwarte trumny, a w nich, to czego ani jedni ani drudzy nie przewidzieli nawet w najbardziej obłąkanych snach. Stoimy więc nad tymi trumnami, w których kawałki ciał są wymieszane z niedopałkami papierosów, a wszystko zawinięte w czarną budowlaną folię związaną sznurkiem i nie pozostaje nam już nic innego, jak spojrzeć „odejrzeć się” temu nieszczęściu prosto w oczy i chyba się jednak zamknąć. Napisałem w tej sprawie krótki felieton dla „Warszawskiej Gazety”, który tu się ukaże w weekend, natomiast dziś może przypomnę tekst, którego większość z nas albo nie pamięta, albo w ogóle nie miała okazji czytać, napisany w tamtym gorącym bardzo czasie specjalnie dla nas przez naszego Dobrego Księdza, Rafała Krakowiaka. Bardzo zachęcam:





      Najpierw dorzucę swój kamyczek do metafizycznych interpretacji Katastrofy. Jest odwiecznym zwyczajem, że od 5 niedzieli Wielkiego Postu, w naszych świątyniach zakrywa się krzyże, albo wręcz wynosi się je z kościoła. Istnieje wiele interpretacji tego zwyczaju (zasłona jako znak tajemnicy, którą jest Boża miłość do człowieka; „post dla oczu”; znak uniżenia się Syna Bożego), ale mnie osobiście zawsze odpowiadała ta, której sensem było pytanie: „Wyobraź sobie, co by się stało ze światem, z ludźmi, z Tobą, gdyby nie było tego wszystkiego, co krzyż sobą wyraża?
      Ta myśl o braku obecności krzyża i wynikających z tego konsekwencjach, przyszła mi do głowy w sobotę, 10 kwietnia, gdy w telewizyjnych relacjach opisujących mordercze cechy smoleńskiej mgły, pokazywano katyński krzyż, jego cień i te puste krzesła, na których nikt już nie usiadł… Przyszła mi ta myśl do głowy, bo ktoś powiedział, że w prezydenckim samolocie była cała Polska. Była tam cała Polska (taka, jaką Ona w swej różnorodności jest, w wymarzonych przez śp. Prezydenta ideowych proporcjach, oraz z tym, co z owych proporcji może wynikać), ponieważ Lechowi Kaczyńskiemu – i pewnie Bożej Opatrzności – zależało, by cała Polska (właśnie taka!) pokłoniła się Ofiarom Katynia i by cały świat to zobaczył. No i zobaczył…
      I ta Polska została zasłonięta, zabrana. Pozostała pusta przestrzeń (albo jak chce Lech Wałęsa: Polska z obciętą głową i wyrwanym sercem, tzn. trup), w którą żałobnie się wpatrujemy, mając okazję by zastanowić się, co się stanie ze światem, z Polakami, jeśli Polski (z wiadomymi ideowymi proporcjami i różnorodnością) nie będzie i nie będzie tego wszystkiego, co taka Polska sobą stanowi.
I Pan Bóg w dobroci swojej pokazuje nam co się stanie.
      Pokazuje, że Polska bez głowy i serca (tzn. trup), jest wreszcie państwem, które tak dobry człowiek jak premier Putin, traktuje z należytą atencją. Może to już czynić, ponieważ – jak to wczoraj ocenił moskiewski dziennik "Kommiersant" – po tragedii w Smoleńsku powstała sytuacja, w której możliwy jest prawdziwy przełom w stosunkach między Rosją i Polską, a – cytuję: "ci politycy w Polsce, którzy opowiadają się za pojednaniem z Rosją, otrzymali taką swobodę manewru, o jakiej tydzień temu mogli tylko marzyć".
      Prawda, że to jest piękne?
      Bóg pokazuje, że Polska bez głowy i serca (tzn. trup) może być zarządzana bez głowy i serca, co unaocznia nam wszystkim biedny i jakoś taki zdziwiony premier Tusk (dlaczego zdziwiony? Przecież jako dobry chrześcijanin, głęboko przeżywający w niedawnym Wielkim Tygodniu tajemnice Męki Pańskiej, powinien był wiedzieć, że gdy dzieje się jakieś zło, to działa wtedy ręka szatana, posługująca się niekiedy ręką całkowicie materialną, oraz Ręka Bożej Opatrzności, która – z szacunku dla ludzkiej wolności – zło dopuszczając, z tego zła dobro wyprowadza. Czyżby Pan Premier poczuł się zaskoczony obecnością ręki, pisanej z małej litery?). Oczywiście, premier Tusk osobiście bardzo się stara i na pewno bardzo dba o zachowanie Majestatu Rzeczypospolitej. Stąd też tylko i wyłącznie głupocie jego niefrasobliwych, pozbawionych wyobraźni doradców można przypisać fakt, że wszystkie asy dzierży w swych dobrych dłoniach premier Putin.
      Skoro jednak ambasador Polski w Moskwie, razem ze wszystkimi swoimi ludźmi nie rozpoczął „okupacji” smoleńskiego lotniska, skoro nie podjęto próby (być może naiwnej), by jak najszybciej polskimi siłami to lotnisko zabezpieczyć, skoro nikt z rządu Pana Tuska nie zwrócił się z prośbą o powołanie międzynarodowej komisji (choćby NATO-wskiej) d.s. zbadania okoliczności śmierci Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP i najwyższych polskich dowódców wojskowych, no to co tak prostolinijny i szczery człowiek jak premier Putin miał zrobić? Pozwolić, by we wraku zderzonego ze smoleńską mgłą prezydenckiego samolotu, grasowały jakieś cmentarne hieny? Oczywiście, że nie mógł na coś takiego pozwolić. A to, że przy okazji wpadła mu w ręce możliwość by sprawić (np. sugestią, iż w smoleńskiej katastrofie, miały swój „ręczny” udział polskie służby specjalne), aby premier polskiego rządu przytulał się do niego skwapliwie, ufnie i na zawołanie, świadczy tylko o tym, że Premier Rosji wie doskonale, iż polityka to m.in. sztuka wykorzystywania możliwości.
      Bóg pokazuje, że Polska bez głowy i serca (tzn. trup), jest już gotowa na to, by usłyszeć rosyjskie „przepraszamy za Katyń”. Co prawda, do niedawna oficjalne stanowisko Kremla (równoległe do klękania premiera Putina w Katyniu) wyrażone przed sądem w Strasburgu było następujące: „Nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono, ani też tego, czy Polaków w ogóle rozstrzelano” – ale cóż, sytuacja rozwija się w sposób dynamiczny.
      Gdy w minioną sobotę, o godz. 8:56 pojawiła się owa wspominana już, a wymarzona swoboda manewru, nic nie stoi na przeszkodzie (nawet zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji, ze strony bezczelnych i chciwych potomków katyńskich ofiar, chcących swymi roszczeniami oskubać biedne rosyjskie państwo na sumę przynajmniej 22 miliardów dolarów), by prezydent Miedwiediew mógł powiedzieć, że katyński mord został dokonany z polecenia najwyższych władz radzieckich, w tym Józefa Stalina. Możemy tylko domniemywać, dlaczego sobotnia katastrofa w sposób tak nagły zwiększyła bezpieczeństwo naszych rosyjskich przyjaciół, ale tak czy inaczej czują się bezpieczniejsi i już.
      Bóg pokazuje także i to, że Polska bez głowy i serca, jest znakomitym, pragmatycznym i elastycznym partnerem gospodarczym. Wymarzona swoboda manewru, która jakże niespodzianie (żeby nie powiedzieć: szczęśliwie) pojawiła się w minioną sobotę, daje możliwość chociażby sfinalizowania polsko-rosyjskiej umowy o dostawy gazu ziemnego do Polski. Dzięki temu obecny i następne polskie rządy, nie będą sobie musiały zaprzątać głowy dywersyfikacją dostaw (te wszystkie kosztowne, nie mające ekonomicznego uzasadnienia gazoporty, azerbejdżańskie rury, czy mityczne łupkowe gazy), bo i faktycznie, sama myśl o innych źródłach paliw niż rosyjskie, jest nadużyciem zaufania i wielką krzywdą wobec tych, którzy okazują nam tak wielkie zrozumienie i solidarność.
      Na tę nową, ekonomiczną jakość Polski, rynki finansowe zareagowały pozytywnie, czego znakiem było to, iż w miniony poniedziałek, na warszawskiej giełdzie „WIG20 po spokojnej sesji wzrósł o prawie 1 proc., czym ustanowił nowy rekord zwyżki i pokazał swoją siłę”. I trzeba się z tego cieszyć, bo jak mówi jeden z finansowych analityków (Piotr Kuczyński), po sobotnich wydarzeniach „rządząca koalicja (przez rynki odbierana jako dla nich korzystna) umocniła się. Pamiętać też trzeba, że wybór nowego szefa NBP zapewni jednolitość opinii na linii RPP – NBP – rząd. Znikną swary. Dlatego też, brutalnie mówiąc, inwestorzy zagraniczni mogą niedługo jeszcze lepiej oceniać sytuację w Polsce”.
      Coś pięknego!
      No i na koniec, a propos – jak to taxer nieco wyżej ładnie ujął: „obrzydliwej w treści, a ślicznej w formie” notki toyaha, Bóg pokazuje nam, że Polska bez głowy i serca, będzie Polską ruskich buców (powodowany ostrożnością procesową wyjaśniam, że określenie „ruski buc”, jest na blogu toyaha terminem technicznym, opisującym coś co jest bardzo osobiste, intymne, wręcz ontologiczne - a skutkujące mentalnością charakteryzującą się wewnętrzną pustką, kulturowym wykorzenieniem, pobłażliwym stosunkiem do fałszu i lekceważeniem dla prawdy, swego rodzaju bezwzględnością i innymi tym podobnymi przymiotami).
      Oczywiście, biorąc pod uwagę to, co napisałem wyżej, należy zauważyć, że te nasze swojskie, ruskie buce, to jednak druga liga, w porównaniu ze wschodnimi mistrzami. Tym niemniej pomysł, propagowany przez tak wiele znakomitych autorytetów, by nienawiść i szaleństwo w imię jedności społeczeństwa podnieść do rangi normy powszechnej, ze wszech miar zasługuje na uznanie.
Czy to już wszystko, co dobry Bóg nam pokazuje? Oczywiście, że nie. Bóg pokazuje także i to, że nadszedł czas, by się na coś zdecydować: albo na żywą (w wiadomych ideowych proporcjach i różnorodności) Polskę Kaczyńskiego, (i tu trzeba się liczyć chociażby: z zimnym wiatrem i mgłą z Rosji, niezadowoleniem inwestorów zagranicznych, rechotem i fuckami ruskich buców), albo na święty spokój Polski martwej, nie mającej wpływu na bieg spraw politycznych, gospodarczych czy społecznych.
      Nie wiem dlaczego właśnie teraz nadszedł czas wyboru. Ale wiem, że Bóg pokazując nam to wszystko pragnie, byśmy wybrali dobrze. Już wkrótce zasłona będzie zdjęta. Czas namysłu minie. Polska nie jest jeszcze trupem. Na razie śmierć dotknęła Jej symbole. To jest bolesne, ale Polska jest, żyje. Patrząc na tłumy chcące pokłonić się Prezydenckiej Parze, jestem optymistą. Tych ludzi żadne wulkaniczne pyły nie przykryją.
      No i jest Pan Jarosław, który owych ludzi – daj Boże! – poprowadzi.


Przy okazji apelu dotyczącęgo specjalnego wydania „Newsweeka”, dwóch czytelników uznało, że mój tekst zasłużył na swoistą refundację, co wprawdzie na porządnego singla nie wystarczyło, ale za to kupiłem sobie dwupłytowe winylowe wydanie „My Life in a Bush of Ghosts” Davida Byrne’a i Briana Eno. Cudo! Bardzo dziękuję. Już niedługo, bo w przyszły weekend w Bytomiu odbędą się organizowane przez Piotra i Coryllusa już po raz drugi targi książki, a do tego czasu zapraszam do księgarni pod adresem www.basnjakniedzwiedz.pl, gdzie są do kupienia moje książki.

58 komentarzy:

  1. Jak dla mnie, to przerost formy nad treścią.Każdy z nas potrafi zobaczyć inny punkt widzenia. Nie da się stworzyć poukładanej całości mówiąc i robiąc co innego niż się postrzega.
    "Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
    Nędznym aktorem, który swą rolę
    Przez parę godzin wygrawszy na scenie
    W nicość przepada - powieścią idioty,
    Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż
      No popatrz!To zupełnie inaczej niż w Twoim komentarzu. Tam nie ma ani formy, ani treści. To nawet nie jest opowieść idioty. To jest w najlepszym wypadku dziura w desce.

      Usuń
    2. @Chris Horse
      I widzisz, debilu, jak to się nagle skończyło. Teraz to już ci tylko pozostajep, nomen omen, koniobicie.

      Usuń
  2. Przeczytałem, coraz to wolniej, a pod koniec każdy kolejny akapit po dwa razy i po prostu nie mogę się otrząsnąć ze zdziwienia, jak to możliwe, że stałym, tutejszym czytelnikiem będąc nie czytałem tego we właściwym czasie.

    Ale, czy dzisiejszy czas nie jest znowu właściwy?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      Jest właściwy jak najbardziej.
      A tak a propos tego "hę". Skąd to, cholera, lezie? Myślisz że to jest to najnowsze pokolenie magistrów?

      Usuń
    2. @orjan
      No wiesz, ci co nie wiedzą, co to jest trapez i jego wierzchołek.

      Usuń
    3. @toyah

      A skąd linoskoczek ma wiedzieć, gdzie jest wierzchołek trapezu? Jest przecież raz niżej, a raz wyżej.

      Aby się w szyję nie zaplątał.

      Usuń
    4. @orjan
      Nie zrozumiałeś przebiegłości mojego żartu. To była aluzja do tego mądrali, który w programie "Milionerzy" dostał pytanie, ile wierzchołków ma trapez i o pomoc musiał dzwonić do swojej mamy.

      Usuń
    5. @toyah

      Aaaa...

      Mnie tam do Milionerów daleko, ale cały czas się staram. Zwłaszcza dostosować się.

      Usuń
  3. Niesamowity tekst, dziekuje, ze Pan go przypomnial (nie czytalam w tamtym czasie, bo na toyah.pl trafilam duzo pozniej)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tereska

      Gdyby nie to, że Don Paddington jest porządnym katolickim księdzem, to - czytając z dzisiejszej perspektywy - wypadałoby poczytać go o ówczesne jasnowidztwo.

      Usuń
  4. @autor
    Na ten moment to nasza wymiana zdań odbywa się na zasadzie rozmowy o kolorach – ślepego z widzącym. A – i tak dla jasności – każdy ma rozum i wolną wolę. Powyższy post wyraża opinię autora jedynie w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani w każdym innym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów.
    Myślę, że orjan też zrozumie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż

      Oczywiście, że rozumiem. Gnoza, prawda?

      Usuń
  5. @orjan
    Co ma gnoza do stwierdzenia, że posiadamy rozum i wolną wolę?
    Ale milo popatrzeć, jak się ośmieszasz, i nie tylko ty, przed światem brakiem merytoryki, brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem, brakiem logicznego myślenia...i nie tylko.
    Wybacz ale tacy jak ty maja się szczególnie dobrze. Jadowite wypowiedzi, nienawiść, buta, cynizm, likwidacja tych, którzy myślą inaczej - to ich motto życiowe!!!.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż
      No tak, to prawda. Ja nie jestem w stanie przeczytać ze zrozumieniem tego czegoś: "Każdy z nas potrafi zobaczyć inny punkt widzenia. Nie da się stworzyć poukładanej całości mówiąc i robiąc co innego niż się postrzega".
      Ciekawy natomiast jestem, czy da się coś takiego ze zrozumieniem powiedzieć.

      Usuń
    2. @grabaż

      No, jedni widzą, a drudzy ślepi są. Sam tak piszesz.

      Uprzejmość nakazywałaby pisać jaśniej i prościej do adresatów w twojej opinii mniej rozgarniętych.

      Ja np. uprzejmie pytam, czy skarżąc się na mnie i w moim kierunku na jadowite wypowiedzi, nienawiść, butę, cynizm, likwidację tych, którzy myślą inaczej nie skarżysz się przypadkiem na manię prześladowczą?

      Usuń
  6. Tekst księdza niesamowity, przenikliwy aż do bólu, wypunktował małość i gnojkowatość ówczesnego rządu bardzo mądrymi słowami, bez używania słów uznanych za obraźliwe, ale jednocześnie bardzo dosadnych. Nie wstydzę się za nich, bo oni własnego wstydu nie mają. Któryś z nich powiedział, że ta jakże trudna sytuacja bardzo ich zaskoczyła, no a będąc zaskoczonym wiadomo, że różne dziwne i głupie rzeczy się robi. To było 8 straconych lat i dość, oby nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  7. @autor
    Pana zachowanie jest dokładną egzemplifikacją przysłowia o siedzeniu i punkcie widzenia.
    Przypomina pan polityka,który mówi co wie, a nie wie co mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż

      Co to jest "dokładna egzemplifikacja"?

      Usuń
    2. @grabaż
      O którym moim zachowaniu aktualnie piszesz? Czy chodzi może o to, że ja nie rozumiem co do mnie mówisz i to jest z mojej strony niegrzeczne

      Usuń
  8. I wlasnie po tym niesamowitym tekscie trafilam na news:

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosyjskie-msz-zarzuty-wobec-badajacych-katastrofe-smolenska-niewlasciwe/2020613

    a w nim zdanie: Z kolejnymi procedurami, które były przeprowadzane już na terytorium Polski, kompetentne organy rosyjskie nie miały żadnego związku.
    Majstersztyk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tereska
      Moim zdaniem Tomasz Lis powinien tę kobietę zaprosić do swojego programu.

      Usuń
  9. Rad. Sik., były minister, pieszczoch kolejnych partii "wygrywających wybory" i "swój chłop" ekip od Sasa do Lasa, chwali ekshumacje. Łaskawca. Tu:

    http://m.onet.pl/?utm_source=plista&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_swonetsg_n_mobile_plista&pubid=eg0geg3&srcc=ucs&pid=4bdc8b70-9bae-47b3-a1e9-136287caa26b&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @L.
      Ja znam tę wypowiedź. Jemu się ekshumacje spodobały, bo jego zdaniem one dowodzą winy pilotów.

      Usuń
  10. @toyah, orjan
    Nie wiem czy panowie wiecie, że nie sposób ugotować żaby, wrzucając ją do wrzącej wody – natychmiast wyskoczy. Nie zareaguje jednak, gdy wodę w garnku będziemy powoli podgrzewać. Czujność żaby przez stopniowo pojawiające się miłe ciepełko zostanie skutecznie wyłączona i nawet nie zorientuje się ona, gdy zostanie kompletnie u-g-o-t-o-w-a-n-a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no; ale pan mądry jesteś.

      Usuń
    2. @grabaż
      Nie wiem czy pan wie, ale nie sposób usmażyc jajecznicy, jeśli wcześniej nie roztopi pan na patelni odrobiny masła. Inaczej jajko się przypali.
      Nie wiem, czy pan wie, ale nie sposób pokroić chleba, jeśli do krojenia użyjemy łyżki, a nie noża - łyżka nie ma na tyle ostrcyh brzegów, by przekroić chleb.
      Nie wiem, czy pan wie, ale da się wypić szklanki mleka, jesli pan wczesniej zaklei sobie usta taśma. W tym stanie rzeczy mleko nie trafi do gardła, lecz wyleje się panu na kołnierzyk.

      Usuń
    3. @toyah 20.22
      Ten grabaż to razem z krzyśkiem koniem wyglądają na trolle, próbujące rozwodnić dyskusję...

      Zdanie: "Tym niemniej pomysł, propagowany przez tak wiele znakomitych autorytetów, by nienawiść i szaleństwo w imię jedności społeczeństwa podnieść do rangi normy powszechnej, ze wszech miar zasługuje na uznanie" - jest prawdziwie profetyczne.
      Myślę, że jednak niektóre stare wiekowo lemingi nie są pozbawione do końca precyzji spojrzenia. Niedawno usłyszałam z ust takiego osobnika (emerytowany oficer) zdanie, że jednak ten Duda potrafi być lepszy w wielu sytuacjach od swojego poprzednika. Więc może jest jakaś iskierka nadziei na zwalczenie wzajemnej nienawiści?

      Usuń
    4. @grabaż

      Czy nie powinieneś zadebiutować tu jeszcze raz jako @żabaż ?

      Taki piękny palindrom ...


      Usuń
    5. @Ogrodniczka
      Ależ to jest oczywiste. Oni tu są od samego początku.

      Usuń
    6. @ogrodniczka
      Tam są dwie opcje: ludzie tak głupi, że nic nie pojmują i ci o rozumie na tyle potężnym, żeby wytworzyć solidne i spójne mechanizmy negujące rzeczywistość.

      Usuń
    7. @Jarosław Zalopa 7.32
      Do do której grupy zaliczyć więc wspomnianego emeryta? Głupi nie jest w żadnym razie, ale umysłu tak potężnego aby usunąć tak zwany (modny) dysonans poznawczy też nie ma. Normalny, bardzo uzdolniony (wiekowy zresztą) pan. Pisze, maluje, ma wiele wspomnień z życia przedwojennego i powojennego.
      Myślę, że mówienie o dwóch opcjach wśród lemingów, to zawężenie. Kategorii ludzkich znalazłoby się tam dużo więcej.

      Usuń
  11. @toyah
    a'propos masła
    Nie wiem czy panu wiadomym jest, iż w tym samym ogniu, w którym masło mięknie, jajko twardnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż
      Nie wiem czy panu wiadomym jest, że jeśli pan chce pomalować podłogę w swoim pokoju, nie powinien pan zaczynać od drzwi, bo kiedy już pan skończy, to będzie pan musiał wyjść oknem. I to też tylko wtedy gdy się pan znajdzie w jego pobliżu.

      Usuń
    2. @żabaż

      Gnostycy wiedzą, że trzeba używać patelnię. Nie ma zbawienia bez patelni.

      Hmm ...

      Usuń
  12. @orjan
    Coś mnie się zdaje,że nie jest tobie wiadome o fakcie funkcjonowania odruchu Pawłowa w naszym myśleniu. Z faktu tegoż trzeba sobie bezwzględnie zdać sprawę. Jest to warunek konieczny następnego, nie mniej istotnego kroku: odróżnienia rzeczywistej aktywności umysłowej od kłapania szczękami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @żabaż

      Co to jest "fakt funkcjonowania odruchu Pawłowa w naszym myśleniu"?

      Żabaże myślą zbiorowo?

      Ja już od dawna do szkół nie chodzę, ale "odruch Pawłowa funkcjonujący w myśleniu", to jest jakiś nowy postęp nieukowy chyba.

      Usuń
    2. @orjan
      Moim zdaniem to jest kwestia złego wykształcenia. To są dzisiejsze uniwersytety.

      Usuń
    3. 2toyah

      Wiem, ale znalazłem sposób. Jak wiesz, mieszkamy na wsi a moja córka studiuje w mieście. W rezultacie dowożę ją co rano po drodze do swojego biura. Mam więc codziennie po przynajmniej 30 minut okazji, aby wytłumaczyć jej to i owo.

      Teraz na czwartym roku jest już uodporniona. Może spokojnie studiować i teraz w tym aucie śmiejemy się razem.

      PS. u Marysi Sokołowskiej też wszystko nadal wygląda po kolei.


      Usuń
    4. @orjan
      Dobrze widzieć. Zawsze jej dobrze życzyłem.

      Usuń
    5. @toyah

      Ja czasem wpadam na jej blog, bo sam jestem ciekaw tego dorastania. Moje informacje są więc takie sobie.

      Ale, gdyby coś u niej szło krzywo, to już byśmy słyszeli chichot Tego...tam...paszoł...won.

      Usuń
  13. Sorry orjan ale wyciągnij słomę z butów i zacznij je pastować powrósłem .
    BTW mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia abyś wzorem Pana Jezusa mógłbyś udać się na 40 dni na pustynię i tam w ciszy i oddaleniu podeliberować nad swoim stanem ducha i umysłu, gdyż nie znamy dnia ani godziny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @grabaż
      Dobra. Już wystarczy. Każdy kolejny twój komentarz zostanie usunięty.

      Usuń
    2. Oh, żabaż!

      Jeszcze takiej propozycji nie dostałem. Musze się wyspowiadać.

      A ty?

      Usuń
  14. @All
    Ponieważ ten satanista zaczął trollować ten blog na całego, zmuszony jestem włączyć ponownie moderację. Przykro mi, ale nie mam wyjścia. Inna sprawa, że ponieważ komentujących jest wyjątkowo mało, nie sądzę, by to zaszkodziło ogółowi.
    No i jeszcze jedno. Ponieważ tekst Księdza wzbudził zbyt małe zainteresowanie jak na to, czego się można było spodziewać, on będzie tu wisiał jeszcze jutro, a kto wie, czy nie dłużej. Powiem szczerze, że sytuacja, w której najbardziej nim zainteresowany okazał się być jakiś wariat z Berlina, mnie przygnębiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @22.56
      Niech wisi jak najdłużej. Może na stałe z boku - jako motto?

      Usuń
  15. "Powiem szczerze, że sytuacja, w której najbardziej nim zainteresowany okazał się być jakiś wariat z Berlina, mnie przygnębiła."

    Myślę, że jest wielu zainteresowanych, ale nie mając konta społecznościowego tak jak ja, nie piszą komentarzy.
    Przejście przez procedurę "anonimowego" jest nie lada wyczynem.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Anonimowy
    Ja mam stały podgląd na to co tu się dzieje. Wczorajsza notka nie miała nawet połowy tych odsłon, które ten blog rejstruje każdego dnia. Faktem jest, że profetyczny tekst księdza sprzed lat zainteresował głównie dwóch trolli. A przejście przez procedurę "anonimowego" to nie jest żaden wyczyn. To jest zaledwie parę dodatkowych kliknięć. Jakieś pięć sekund.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytając ten tekst dzisiaj, wydaje się, że pisze o oczywistościach. Ale 7 lat temu! Mądry człowiek. Jeśli się Pan wybierze z wizytą do Księdza, proszę niech Pan napisze, jak postępuje sprzątanie starego kościoła.
    Po wielu latach czytania wymusił Pan komentarz, pierwszy -)
    Pozdrawiam czytających ten blog,
    no nie wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Grek torba
      Proszę komentować częściej. Kościół już dawno wysprzątany. Teraz tam idzie budowa.

      Usuń
  18. Komunikat do Cztelników:
    Nie wiem, czy to sprawiła profetyczna moc wczorajszego tekstu księdza Krakowiaka, czy może jakaś trucizna, która wczoraj akurat spowiła Berlin, ale wczorajszy tekst został niemal w stu procentach strollowany przez pewnego satanistę. Większość z nas tego widzieć nie mogła, dlatego, że ja od rana do wieczora nie zajmowałem się niemal niczym innym jak usuwaniem tego czarnego spamu, którego były grube dziesiątki, a sam tekst Księdza okazał się popularny tak sobie. Liczba odsłon nawet nie stanowiła połowy tego, co tu się dzieje każdego dnia, a biorąc pod uwagę, że większość z nich prawdopodobnie generował ów wariat, należy stwierdzić, że to co nam chciał powiedzieć Ksiądz czytelników tego bloga zainteresowała w sposób dramatycznie umiarkowany..
    Tak czy inaczej, żeby ratować ten blog, byłem zmuszony włączyć ponownie moderację. Gdyby tu była normalna dyskusja – nie mówię, że taka jak u Coryllusa, gdzie to wszystko idzie zupełnie absurdalnie w drugą stronę, ale normalna dyskusja z udziałem, powiedzmy, dziesięciu czy piętnastu osób, które tu od czasu do czasu piszą – oni ni dali by rady tu mieszać, a tak, jak mogliśmy to zobaczyć wczoraj, blog został praktycznie przejęty przez wspomnianego wariata. A zatem, od dziś przez jakiś czas będzie trzeba przed ukazaniem się komentarza chwilę poczekać. Jestem pewien, że damy radę.
    Przy okazji dziękuję mojemu kumplowi Orjanowi za dzielną próbę obrony naszego bloga.
    Dziś, a może też i jutro, nie będę pisał nowej notki. Zostaje wyłącznie tekst Księdza. Jeśli komuś on się wyda mało inspirujący, ja na to nie mam już komentarza. Na moim blogu u Gabriela natomiast, pod adresem www.szkolanawigatorow.pl, wklejam fajną historię kryminalną z najnowszego numeru „Polski bez Cenzury”. Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  19. ...to jest bardzo słuszna koncepcja!
    Również uważam, ze z tekstem Księdza powinno zapoznać się maksymalnie dużo ludzi. Mam na myśli również, a może głównie tych, którzy na co dzień czytają żydorczą, politykę, albo inne nessliki, a tutaj zaglądają z zawodowego, szpiclowskiego obowiązku.
    Ze swej strony bardzo, bardzo pozdrawiam autora i całe towarzystwo ludzi dobrej woli!
    Z Panem Bogiem!
    Janusz L.

    OdpowiedzUsuń
  20. Panie Krzysztofie, ja np. przeczytałem ten tekst wczoraj jak najbardziej i zrobił na mnie duże wrażenie. Ale akurat nie miałem czasu nic napisać mądrego, a głupio pisać szkoda. Może takich jak ja było więcej. Czasem nawet nie wiadomo co napisać, tak mocne jest to co się czyta.

    Tekst księdza niezwykle celny, mądry i cóż niby nic odkrywczego, a jednak forma i a przez to i treść wypowiedzi uderza. Ale chyba w końcu i oni zaczynają się bać. Koniec już tylko wygodnych pytań dziennikarzy w "zaprzyjaźnionych" stacjach, zaczyna się mówić o realnej odpowiedzialności, np. przesłuchaniu przez prokuraturę. Na samo powiedzenie tego głośno musieliśmy czekać 7 lat. I to jest straszne. Ale wierzmy, że teraz czy za jakiś czas - Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Ja wiem, że Pan go czytał, podobnie jak czytała go większość z osób, które tu zwykle przychodzą. Chodzi jednak o to, że on miał wczoraj zaledwie ok. 2400 odsłon, co stanowi mniej niż połowę tego, co ten blog rejestruje każdego dnia i ten wariat z Niemiec razem z tym drugim od razu to wykorzystali, zasypali nas tym swoim śmieciem i całą notkę strollowali. Nie wiem, jak oni to robią, ale od razu wyczuwają swoją szansę.

      Usuń
    2. Rozumiem. Ciekawe, czy to zwykłe osobiste problemy czy za nimi faktycznie stoi ktoś poważniejszy.

      Usuń
  21. @All

    W mitologii (= literaturze) hinduiustycznej jest taki moment, w którym Ardźuna szykuje się do bitwy o los całego świata. Wtedy staje przed nim Kryszna i pyta: czy Ardźuna chce wziąć na bitwę całe swoje wojsko, czy tylko jego jednego i to bez broni?

    Ardźuna bierze Krysznę jako woźnicę swojego rydwanu. Trzeba zaś wiedzieć, że wbrew Homerowi i egipskim reliefom, w Ordre de Bataille rydwanów udziałem w bitwie naprawdę kieruje właśnie woźnica!

    Gdyby więc przyszedł tu przynajmniej Kryszna lub inny awatar Wisznu, który we śnie opiekuje się utrzymaniem całości świata ..., ale tutaj po lejce zgłosił się ten @żabaż ...

    =========
    PS. Ja nie robię sobie żartów z cudzych nazwisk. Jednak, jak uczy doświadczenie blogerskie, nicki o treści znaczącej przeważnie dobierane są jako swego rodzaju manifest.

    W niektórych przypadkach manifest jest aż nadto jasny sam w sobie, ale też szybko się uzewnętrznia w komentarzach: "jestem grabaż, bo przychodzę tu pogrzebać. Nie tylko jak durna kura tępym pazurem po wierzchu, ale - ewentualnie - w celu głębszym".

    PPS: Jeśli jednak była to blondynka np. Grażyna Bażyńska, to najmocniej przepraszam.


    OdpowiedzUsuń