sobota, 14 stycznia 2017

San Escobar, czyli do czego służy gwizdek

      Zanim przejdę do rzeczy, pragnę wszystkich uprzedzić, że ani nie mam najmniejszego zamiaru zajmować się tu ministrem Waszczykowskim, ani, co ważniejsze, sam Waszczykowski mnie nigdy i w jakikolwiek sposób nie interesował, i, pomijając jego zdecydowanie niedobry ostatnio wygląd, nadal nie interesuje. A zatem, uprzedzam, że jeśli ktoś zacznie mnie nagle przekonywać, że Waszczykowski to bałwan, który dla dobra PiS-u powinien wylecieć z rządu w trybie natychmiastowym, dostanę cholery.
      Dlaczego zatem, ktoś zapyta, skoro ja nie chcę pisać o Waszczykowskim, użyłem już jego nazwiska czterokrotnie? Otóż chodzi o to, że Waszczykowski pełni tu funkcję wyłącznie niezbędnego pretekstu do tego, byśmy mogli zająć się czymś, co go zdecydowanie przewyższa, a mianowicie owym grepsem pod nazwą „San Escobar” i karierą medialną, jaką ta nazwa ostatnio robi.
      Jestem pewien, że wszyscy doskonale wiemy, w czym rzecz – w tym też zresztą tkwi część problemu – więc nie będę powtarzał całej historii. Natomiast chętnie opowiem o czymś, czego się dowiedziałem ledwo co wczoraj, a co – w przeciwieństwie do głównej anegdoty – już tak naprawdę mało kogo zainteresowało. Otóż, jak donosi Onet, amerykańska publiczna stacja telewizyjna C-SPAN padła w miniony czwartek ofiarą ataku hakerskiego, skutkiem czego na ok. 10 minut została przerwana transmisja debaty w Izbie Reprezentantów, a zamiast niej Amerykanie mogli oglądać rosyjską telewizję Russia Today, jak ta szydzi z polskiego ministra i jego omyłki.
      Ja nie twierdzę oczywiście, że gdyby coś takiego się przydarzyło Polsce jeszcze w latach rządów Platformy i podobnemu atakowi został poddany na przykład minister Rostowski i jego chęć zamieszkania w „Bydgoszczu”, ja bym natychmiast uznał, że skoro Rosja postanowiła aż tak bardzo zaangażować się w skompromitowanie Rostowskiego, to ja bym natychmiast zaczął popierać rządy Platformy Obywatelskiej. Aż tak, to pewnie by nie było. Natomiast z całą pewnością bym się zastanowił, czy przypadkiem czegoś po drodze nie przegapiłem.
       Dziś mamy tak, że przez tę tak naprawdę kompletnie nieistotną omyłkę – pomyślmy tylko, ile o podobnej, lub nawet większej skali, przydarza się codziennie ministrom w dziesiątkach państw na całym świecie – polski minister jest wyszydzany przez najpierw całą Polskę, od lewej do prawej, następnie przez już cały świat, a na końcu tej kolejki nagle pojawia się telewizja Russia Today, i z absolutnie niespotykanym zacięciem, zaczyna to wszystko, co było wcześniej, przedstawiać w formie obrazkowej. I z jakiej to wszystko okazji? Bo Waszczykowski zamiast Cristóbal, powiedział Escobar?
     Wiemy wszyscy, co to są Karaiby i jaką same w sobie tworzą egzotykę. W ich skład wchodzi cały szereg państw, terytoriów zależnych, zamorskich departamentów, oraz specjalnych gmin. Wymieńmy je wszystkie po kolei: Belize, Wenezuela, Gujana, Surinam i Gujana Francuska, Trynidad i Tobago, Haiti, Grenada, Anguilla, Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych, Antigua i Barbuda, Montserrat, Jamajka, Aruba, Kajmany, Bahamy, Turks i Caicos, Kuba, Barbados, Martynika, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Dominika, Dominikana, Gwadelupa, Portoryko, no i wreszcie Saint-Barthélemy, Saint-Martin, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny. Do 2010 roku, do Karaibów było również zaliczane niderlandzkie terytorium autonomiczne obejmujące 5 wysp, a więc Bonaire, Curaçao, Saba, Sint Eustatius i Sint Maarten, z których w wyniku referendum Bonaire, Saba i Sint Eustatius stały się holenderskimi gminami zamorskimi, natomiast Curaçao oraz Sint Maarten stały się autonomicznymi krajami wchodzącymi w skład Królestwa Niderlandów (przy okazji polecam swój tekst w najnowszym numerze „Szkoły Nawigatorów”).
       I oto w tej sytuacji, dowiadujemy się, że jeśli ktoś, a w dodatku minister w polskim rządzie, nie jest w stanie zapamiętać, że oficjalna nazwa jednego z tych państw, a mianowicie Saint Kitts i Nevis już od dawna nie nosi swojej tradycyjnej nazwy, czyli San Cristobal y Nieves, a w dodatku owo Cristóbal pomyliło mu się z Escobar, to mamy śmiech na cały świat, od Londynu aż po Pietuszki pod Moskwą. A przede wszystkim przewracają się na plecy i klepią po brzuchach ci, którzy nie dość, że nie mają pojęcia, z czym powszechnie kojarzy się nazwisko Escobar, to do niedawna nie mieli nawet pojęcia, co to są te jakieś Karaiby.
       Oto siła propagandy opartej na tym, by w zwykłym człowieku zaktywizować to, co mu pozwala reagować na świat w sposób maksymalnie prymitywny. Pisałem tu już o tym kiedyś przed laty, że cała współczesna propaganda, jeśli tylko ma być skuteczna, musi w pewnym momencie zostać przepuszczona przez kulturę pop. W praktyce sprowadza się to do tego, by doprowadzić ludzi do takiego stanu intelektualnego, w którym na dźwięk nazwiska Kaczyński, będą krzyczeć „Fuhrer”, na dźwięk nazwiska Kwaśniewski – „wóda”, na dźwięk nazwiska Wałęsa – „Bolek” a na hasło „Waszczykowski” wszyscy wstaną i krzykną: „San Escobar”.
      Spędziłem wczoraj nieco czasu na Facebooku i nie mogłem się nadziwić, jak ludzie, których dotychczas uważałem za myślących, by nie powiedzieć, że wręcz refleksyjnych, nagle dali się w tak głupi sposób porwać temu szaleństwu. Próbowałem się dowiedzieć, dlaczego coś tak nieistotnego, jak ten cały „San Escobar”, kazał im się aż tak mocno zaangażować w ten przekręt, i w pewnym momencie jeden z kolegów wyjaśnił mi, że to całe San Escobar go „po prostu bawi”. Przepraszam bardzo, ale co się Wam w głowach porobiło? Powiedzcie mi, na czym polega śmieszność nazwy San Escobar? W jaki sposób ona jest śmieszniejsza od San Cristóbal? I zastanówcie się proszę, co byście sobie pomyśleli, gdyby Waszczykowski rzeczywiście okazał się durniem i wspominając to całe Saint Kitts i Nevis powiedział, że się spotkał z przedstawicielami państwa El Dupa? Starczyło by Wam wtedy owego kulturalnego humoru, który Was tak w tych dniach obezwładnił, czy już by Wam tylko pozostało się ze śmiechu posrać?
      Zadaję to pytanie, ale przyznam szczerze, że odpowiedź na nie znam bardzo dobrze. Gdyby Waszczykowski, zamiast Saint Kitts i Nevis, powiedział El Dupa, Wy byście się śmiali dokładnie tak samo głośno i przeciągle. Ani trochę bardziej, ani też mniej. Bo tu wcale nie chodzi o Wasz humor, ale o ten gwizdek, którego dźwięk w odpowiednich momentach każe Wam się uaktywnić.

Wszystkich zapraszam do księgarni na stronie www.coryllus.pl, gdzie niezmiennie są do kupienia moje książki. Serdecznie polecam.



94 komentarze:

  1. Dyskretne porównanie ludzi reagujących na medialną propagandę do psów całkiem zmyślne. Normalni nie słyszą sygnału, a psy zaczynają szczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz Ged
      Tak by to można było ująć.

      Usuń
  2. To jest ten sam mechanizm, o którym pisze Gabriel. Oni się z siebie śmieją. Gdyby taki babol walnął Komorowski śmiechu by nie było - bo u niego nie byłoby to przejęzyczenie. Natomiast nie widzę nic złego w śmianiu się z tych akurat śmiesznych żartów o San Escobar. Tyle, że my się nie śmiejemy z Waszczykowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa
      Przede wszystkim, to nie był babol, pod drugie, z Komorowskiego by się śmiał przynajmniej Internet, a po trzecie, ja zwracam uwagę na to, że ta omyłka jest wykorzystywana na bardzo powaznym poziomie politycznym, z jednym tylko celem - osłabić pozycję Polski na świecie.

      Usuń
    2. Fakt, babol jest złym słowem. Do osłabiania Polski na świecie będzie wykorzystywane wszystko co się da, tak już nasz los - praktycznie nikomu nie jest na rękę nasz wzrost (poza nami samymi). Natomiast ten numer z przebitką Russia Today to akurat komunikat jakim cierniem w tyłku jest obecny polski rząd dla Rosji. Co, jak sądzę, zrozumiał kto powinien. Więc jakoś szczególnie mnie to nie martwi.

      Usuń
    3. To rosyjskie wsparcie jest najbardziej wymowne, a raczej dekonspirujące.

      Ja byłbym w stanie dopuścić nawet tak ryzykowną myśl, że po drugiej stronie może błąkać się paru polskich patriotów, ale ten ruski gwizdek ... ?

      Usuń
    4. @toyah
      Właśnie - robią z nieistotnego zdarzenia światową sensację w momencie, gdy Polska ubiega się o członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa i dzieją się inne, ważne sprawy.
      Przyznam, że nie pofatygowałem się sprawdzić, co faktycznie powiedział Waszczykowski - uznając, że robią mu taki sam hejt, jak śp. Lechowi Kaczyńskiemu. Udział w tym Rosji utwierdza mnie w tym przekonaniu.

      Usuń
    5. @orjan
      Pomyśleć tylko, że za sugestię, że to Rosja stoi za całą propagandą antypisowską, Michał Dembiński wyrzucił mnie ze znajomych na Facebooku i zbanował na Twitterze.

      Usuń
    6. Tyle wytrwał i teraz za takie coś?

      Musi tam zachodzić poważne wezwanie do wzmocnienia dyscypliny. Posypało się tam praktycznie wszystko a Soros nie staje się coraz młodszy i coraz bogatszy.





      Usuń
  3. Bo ja wiem ...

    Ostatnio oni mają coraz mniej okazji do rozluźnienia zaciśniętych zębów, a jak długo można utrzymać szczękościsk przy suchym pysku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @orjan
      I to jest naprawdę dopra perspektywa, z tymi zębami na głodzie.

      Usuń
  4. Dziś powiedzieli w tvp info, że w Die Welcie jest artykuł o konieczności jednak współpracy z naszym rządem. A zaraz potem news o dzisiejszej wizycie Angeli u Jarosława. Więc pewnie ten artykuł to taka gra wstępna na ocieplenie wizyty.
    No więc, przewrót się nie udał i na razie Niemcy unikają ostentacji. Za to z drugiej strony Ruscy wykorzystują jak mogą każdą okazję. Trudno im się dziwić...
    Swojego czasu JK-Mikke głosił tezę, że w polityce nie ważne jak się mówi o kimś (źle czy dobrze), ważne, że się mówi...
    No i dobrze - niektórzy mieszkańcy państwa San Escobar może pierwszy raz usłyszeli o Polsce :-)))
    Ogrodniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ogrodniczka
      Im bardziej oni unikają ostentacji, tym większą trzeba zachować czujność.

      Usuń
    2. @ niepogodzony
      za to Ruscy walą po oczach...tym razem - "zły i dobry ubek"
      Ogrodniczka

      Usuń
    3. @Ogrodniczka
      Co Ty? Jaki Korwin? To jest cytat z P.T. Barnuma: "Nieważne, co o mnie mówią, ważne, by pisali poprawnie nazwisko". Wybitny człowiek. Pisałem o nim w mojej książce o 39 wyprawach na dziewiąty krąg:
      http://coryllus.pl/?wpsc-product=39-wypraw-na-dziewiaty-krag

      Usuń
    4. @toyah
      To pewnie JKM tak kiedyś powiedział/napisał i - nie podając źródła - puścił jako swoje. Widzę, że mam sporo do nadrobienia w lekturach :-)
      Dzięki

      Usuń
    5. @Ogrodniczka
      To bardzo do Korwina podobne.

      Usuń
  5. Ten gwizdek, to coś takiego jak rechot puszczany z taśmy jako podkład w dialogach sitcom'ów dla debili, żeby przypadkiem nie przegapić momentu, w którym trzeba się zaśmiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten tytuł dobry by był do całej książki, nie tylko do notki. Ileż przykładów do analizy, od Borubara po Rubikoń. Kto gwiżdże, kiedy i dlaczego? No i efekt, te niesłychane emocje wstrząsające dobrymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kozik
      Wiesz, jak to jest z książkami. Nie wystarczy pomysł. Trzeba znaleźć jeszcze sposób.

      Usuń
  7. Kto z nas jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień... Jako laureat konkursu przedmiotowego z geografii, kiedyś śpiewałem nazwy tych wszystkich ciekawych państewek wraz ze stolicami. Ale cukier, lata i insze ogłupiacze robią swoje.
    Prosty błąd kojarzenia zdaje się nawet dla Russia Today okazją do wojny propagandowej. Rzecz jasna ma też wsparcie w lokalnej Targowicy. Ale panie Krzysztofie, aby nie było tak słodko to muszę powiedzieć, że jest to przejęzyczenie fatalne, bowiem może być w Ameryce Łacińskiej odebrane oto w taki sposób, iż wszystko, co przychodzi do głowy w pierwszej intencji ministrowi spraw zagranicznych RP a dotyczy tego kręgu państw kojarzy się z jakimś tam baronem narkotykowym. I to uważam za poważniejszy problem. Podobnie jak różne "kwiatki" w ambasadach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Niepogodzony
      I właśnie dlatego oni robią wokół tego taką klakę. Gdyby nie ona, o tym przejęzyczeniu na Karaibach nikt by nie wiedział.

      Usuń
    2. Nie sądzę, żeby miało znaczenie, co sobie o tym pomyślą w Ameryce Środkowej. To jest wszystko wojna ponad naszymi głowami. Ale nasz "wujek" jest mocny i sprytny, więc chyba możemy sobie spokojnie popatrzeć. Nb.wcale nie jestem pewien, że ta wrzutka RT na transmisję z CSPAN to dzieło Rosji - to jednak była dosyć ewidentna demonstracja, że nie jesteśmy przyjaciółmi Putina.

      Usuń
    3. To było dokładnie 34 sekundy pokazywania śmiesznych obrazków, głównie fałszywych reklam biur podróży, sama końcówka tego materiału, bez komentarza. Dla przeciętnego Amerykanina zupełnie nieczytelna. Onet kłamie, że przez 10 minut był materiał o Waszczykowskim, było 34 sekundy, a potem normalne wiadomości RT.
      To oczywiście nie byli żadni ruscy hakerzy, tylko część kampanii przeciwko Trumpowi i tworzenie psychozy o tym, że Putin przejął już USA. Innym razem w podczas debaty o Rosji w Kongresie zgasło światło. Następny huragan, który spustoszy wschodnie wybrzeże, będzie się nazywał Vladimir, no chyba, że po 20 Clintonowie odpuszczą. Ale raczej nie.

      Usuń
    4. @Jarosław Zolopa
      To prawda. To wcale nie musieli być Ruscy. Tym większe ów atak robi wrażenie.

      Usuń
    5. @redpill Trzeba się było mądrzyć wczoraj, kiedy wrzuciłeś tu ten komentarz:
      "Wczoraj w US transmisja z Kongresu w stacji C-SPAN została na 10 minut zastąpiona programem Russia Today, traf chciał, że był to program o Waszczykowskim i San Escobar. Dziś o tym mówią z kolei polskie media. I tak to się toczy, globalnie".
      Czy naprawdę jest tak, że jeśli ja czegoś nie napiszę, to Ty nie potrafisz ruszyć głową?

      Usuń
  8. W tzw. międzyczasie posprawdzałem co i jak i wyszło, że najwięcej tu kłamie Onet. A potem Ty napisałeś, co napisałeś, nie podważam tego, kłamstwo Onetu wpisuje się ładnie w Twój tekst, nie narzekaj.

    OdpowiedzUsuń
  9. @toyah
    Powiem szczerze, że to chyba najważniejsza notka od pewnego czasu na Pana blogu. I dotyka dużo głębszego problemu niż mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka.

    Pozostaje mi tylko napisać "pełna zgoda" dużymi literami. Sytuacja rodem jak z "Borubarem", ten sam mechanizm, tylko jak widać jeszcze z myślą o karierze międzynarodowej. A przecież taki pan Petru wali takich gaf kilka w miesiącu, a żeby daleko nie szukać jak szerokim echem odbiło się jego "na świecie jest jakieś 130 krajów"? A tu od razu pies Pawłowa na masową skalę. To są naprawdę brudne i zatrważające mechanizmy, które się stosuje na społeczeństwie. I działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Ja kiedys poświęciłem temu osobną notkę, ale dziś już jej nie znajdę. Krótko mówiąc, chodzi o to, że dziś już nie trzeba ani kłamać, ani manipulować, by w ludziach wzbudzić odpowiedni poziom emocji. Wszystko zależy od tego, czy się informację przepuści przez wspomniany pop, czy nie. Załóżmy, że Kaczyński pojawi sie publicznie z rozwiązanymi sznurówkami. Oni moga o tym gadać przez miesiąc, ale jeśli tego skutecznie nie przerobią na mem, ludzie najpierw się tym znudzą, a potem zapomną. I odwrotnie, wystarczy, że oni będa o tym gadać zaledwie dwa, trzy dni, ale w formie krótkiego i celnego żartu, przy odpowiednio szeroko zakrojonekj akcji, doprowadzą do tego, że wielu z nas na widok sznurowadła będzie wybuchało rechotem przez całe lata. Oni to wiedzą i nigdy nie przepuszczą okazji. My już dziś o tym nie pamiętamy, ale zwróć uwagę, jak oni znakomicie wykorzystali coś tak niewinnego, jak nazwisko Kaczyński. Przecież gdyby nie oni, nikt by nawet nie zwrócił uwage na to, że tam jest ta kaczka. A tu - proszę. Inna sprawa, że jeszcze 4-5 lat temu oni mieli znacznie łatwiej. Zostali pokonani przez Internet.

      Usuń
    2. No tak, pop jako forma komunikacji prosta i trafiająca do masowego odbiorcy jest zapewne najbardziej nośna. Jeśli jeszcze do tego zrobi się to na dobrym (w sensie skutecznym) poziomie - a baza wiedzy i badania na pewno są (przecież powszechnie w filmach są nawet te sceny "popatrz na ten obrazek i powiedz co czujesz"), to potem to się już rozchodzi w skali geometrycznej i faktycznie po 2-3 dniach jest efekt na skalę masową i pozostaje w sferze skojarzeń.
      Sam zresztą widziałem, jak w tv poświęcali długie minuty na szukanie kraju San Escobar i robili wokół tego tak poważną szopkę, że dopóki nie sprawdziłem nie wiedziałem nawet o co tu chodzi. Wysyłanie listów, profile na portalach społecznosciowych dziękujące Polsce za uznanie ich kraju, itd.

      Natomiast nie jestem pewny do końca z tym internetem. Bo on też pomaga takim memom się świetnie rozpowszechniać. Z drugiej strony można ich demaskować. Nie potrafię powiedzieć jak to się bilansuje. To pewnie zależy ile ludzie chcą zrozumieć. I ilu ludzi.

      Usuń
  10. @Jaroslaw Zolopa
    To,że media tresują ludzi do odruchów warunkowych jest dla nas oczywistością.
    Ci z drugiej strony barykady, oni to dopiero dają pole do popisu, a twitowiczom możliwość wymyślania lepszych gagów niż tzw. nasi kabareciarze zawodowi.
    Kłamstwa Onetu i ich główny strumień skierowany jest na publisię w Polsce, ale są też bardzo ważni urzędnicy ambasad państw Ameryki Łacińskiej, z którymi nasz pan minister się spotyka, a którzy narażeni są na ów przekaz i są nieliczne prawda, ale ważne kwestie gospodarcze:

    http://msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/inne_kontynenty/ameryka_lacinska_i_karaiby/stosunki_dwustronne_ameryka_lacinska_karaiby/tytul_strony;jsessionid=4C14C3079CA2BA4EC948E0F6AF901960.cmsap2p

    No i choć wiadomo, jaki stosunek do globalizacji mogą mieć tacy ludzie, jak ja to ta najważniejsza kwestia, od której się zaczęło - miejsca w radzie bezpieczeństwa ONZ.
    Niemieckie media nie będą raczej pomagać nam w walce o lepsze krzesło w ONZ. Choć to może dla nas Polaków i lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dotyczy pierwszego akapitu. Widzę jak Ty. Minister Rzeczypospolitej, nie ma prawa tak wyglądać! Po Pierwszym ministrze, to jest drugie stanowisko w rządzie.

    Czytam dalej...
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Gemba
      Ja nie wykluczam, że on jest chory.

      Usuń
    2. Dermatologicznie i ukrywa, tę wadę?
      M.

      Usuń
  12. A ja się zastanawiam kto ministrowi podłożył tą świetnie 😖 zważmy że ministerstwo spraw zagranicznych to ciało obce przez lata całe pod kuratelą figurantów wysługujących się dla dobra sąsiadów. Polsce i jej dobru to ta szemrana instytucja nie może się przysłużyć z powodu swego parszywego rodowodu. Zaorać jak ministerstwo skarbu i zacząć wzmacnianie znaczenia roli prezydentury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @bazyl
      Jeśli to rzeczywiście była prowokacja, można ją potraktować jako dowód na to, że oni w nim widzą wróg. A to by świadczyło o nim jak najlepiej.

      Usuń
    2. Łatwo napisać: zaorać. Jak to zaoranie zrobić? Może
      jakiś pomysł? Zmiana Konstytucji?

      Usuń
    3. Tak! Właśnie tak. Sytuacja w której jedynym realnym wpływem na bieg spraw przez Prezydenta jest nie złożenie podpisu daleko mi nie odpowiada. Jestem przekonany że łatwiej będzie nam wymodlić u naszej Królowej jednego godnego sprawowania tej funkcji niż całą trzódkę która nie będzie stadem baranów.

      Usuń
  13. Waszczykowski, to nie jest zając z kapelusza. To jedna z najważniejszych postaci w rządzie (nie tylko z uwagi na sprawowany urząd) i bezpośredni link do naszych obecnych patronów. Jako człowiek wybitnie inteligentny może mieć, oczywiście, tendencję do przejęzyczeń. A może to inaczej było. Reakcja jest jednak wiele mówiąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jarosław Zolopa
      Powtórzę. Moim zdaniem, to przejęzyczenie jest wyjątkowo nieciekawie.

      Usuń
    2. Tu pełna zgoda, znam trochę osób związanych z tamtym rejonem świata, oraz dyplomacją i dla nich to było autentycznym szokiem.

      Usuń
    3. @redpill
      Ależ nie ulega dla mnie wątpliwości, że Ty "znasz trochę osób związanych z tamtym rejonem świata, oraz dyplomacją" i że to co zrobił Waszczykowski było dla nich "autentycznym szokiem". Ja to wiedziałem, jeszcze zanim postanowiłeś napisać ten komentarz.

      Usuń
    4. No i co ja Ci poradzę, że tak jest. Bardzo niezręczne przejęzyczenie. Tylko potwierdzam.

      Usuń
    5. @redpill
      Naprawdę? To po ciężką cholerę, ja w ogóle pisałem ten tekst, po cholerę Ty go w ogóle czytałeś i przede wszystkim, czemu po prostu na samym początku nie napisałeś, że się z tym co ja piszę, nie zgadzasz. Bałeś się, że na Ciebie nawrzeszczę?

      Usuń
    6. Przecież cały czas na mnie wrzeszczysz, przyzwyczaiłem się. Ja się zgadzam z tekstem, odnośnie dziwnego zjawiska viralowego rozpowszechniania takich sytuacji. Przy czym dla większości tych rozpowszechniających rodzaj takiego przejęzyczenia nie ma większego znaczenia, co by nie powiedział, byłaby beka. Z kolei dla osób znających realia, to przejęzyczenie jest bardzo znaczące. Pablo Escobar to brand o poważnej pozycji. Tak akurat się mylić Waszczykowskiemu nie wolno. Ludzie, o których pisałem, nie wrzucają memów na fejsie, to nie oni są bohaterami Twojego tekstu.

      Usuń
  14. @toyah
    a tak na marginesie Panie Krzysztofie często czyta Pan Pismo Święte?
    To jeszcze nie miecz obosieczny.
    Aczkolwiek dwadzieścia dwa ostatnie wersy Pana wpisu to esencja połajania za głupotę i gdybym był cyrulikiem to swoim terminującym uczniom zalecał bym tą lekturę przed przystąpieniem do ostrzenia brzytwy.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @bazyl
      Nie. Nieczęsto. Za to moja młodsza córka się nią nie rozstaje, więc jakoś ciągniemy.

      Usuń
    2. Jak Ona to znosi?? Dobrnąłem do Psalmów i nie potrafię ruszyć dalej. Im dalej od Księgi Rodzaju tym straszniej!!!

      Usuń
    3. Po psalmach są jeszcze rożne ciekawe rzeczy, np. Syracydes. Nie ma się co litować nad sobą, tylko jechać dalej. Polecam czytanie ST naprzemiennie z NT.

      Usuń
  15. @Gemba
    Gdybyśmy mieli zmieniać Konstytucję, to nie byłby taki zły pomysł, by Prezydentowi nadać pełnię uprawnień w zakresie polityki zagranicznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym całkowicie.

      Usuń
    2. Nie tylko polityka wobec sąsiadów. Ale całokształt spraw w państwie polskim. A z czasem pomazaniec.

      Usuń
  16. Krzysiek, co będzie po Jarosławie Wielkim? Widzisz następców? Nie chcę nawet o tym myśleć... Napisz o tym.
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny bazylu.
      Czy to jest odpowiedź na moje pytanie do autora notki?

      Usuń
  17. Może dziś "pasa owce" i potraktuj to jako stwierdzenie że równie dobrze diluje właśnie pod disco towarem

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale o co chodzi Ci z tym Jarosławem Wielkim??

    OdpowiedzUsuń
  19. Też jestem ułomny i co z tego???

    OdpowiedzUsuń
  20. Źle Ci że PO została oderwana od cyca??
    Masz kogoś tak bliskiego jak bart bliźniak kto został zaszczuty ???

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. @bazyl
      Lepiej by było, gdybyś, skoro już piszesz takie zagadkowe komentarze, przynajmniej zaznaczał, do kogo one są skierowane, i w jakiej konkretnie sprawie. Bo tak jak jest teraz, ich równie dobrze mogłoby nie być.

      Usuń
  22. @Gemba
    Mam wrażenie, że się nie dowiemy, bo wykorkujemy długo przed nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłem na gadający automat. Ja głupi myślałem, że można u Ciebie pogadać jak kiedyś. Przykre to.

      Usuń
    2. Ale to chyba już nie jest możliwe Krzysiu.

      Usuń
    3. @ toyah
      muszę się przystosować do tego że gdy zaznaczam odpowiedź pod wpisem system wrzuca to jako narrację nie powiązaną z konkretnym wpisem który motywuje mnie do komentowania.

      Usuń
  23. @ Gemba14 stycznia 2017 21:21
    Tak. Szanowny? nie przesadzajmy ale miło że sprowadzasz mnie na drogę kindersztuby na którą jestem zasadniczo impregnowany. Dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pana odpowiedź nie jest robiona na szoner. Panu nic nie rychsztosuje, bo ma pan kajlę na iberlaufie. Tak szanowny?

      Usuń
    2. @Gemba i bazyl
      Wy chlejecie?

      Usuń
    3. Ja nie nie wiem co się dzieje?!
      M.

      Usuń
    4. @Gemba
      "Pana odpowiedź nie jest robiona na szoner. Panu nic nie rychsztosuje, bo ma pan kajlę na iberlaufie. Tak szanowny?"
      Nie. Nie wiesz, co się dzieje.

      Usuń
  24. Wybacz jeżeli wprowadziłem jakiegoś wirusa. Nie znam bazyla.

    OdpowiedzUsuń
  25. @ Gemba14 stycznia 2017 23:19
    :))))
    @toya 14 stycznia 2017 23:07
    delikatnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @bazyl
      Zdarza się. Uważaj na siebie.

      Usuń
  26. @ Gemba 14 stycznia 2017 23:24
    Już Cię lubię wirus? Dzięki :)
    W takich chwilach przypomina mi się nieśmiertelny Mark Twain "... lepiej siedzieć cicho i wyglądać na przygłupa niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości..." Dobrej nocy :)all

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @bazyl
      Dobrej nocy. Ja jeszcze trochę pociągnę.

      Usuń
  27. Wracając do tematu, media dziś uprzejmie doniosły, iż już-już prezydent Trump publicznie i prosto w oczy nieuprzejmie nagadał temu CNN-u.

    My tu w Polsce jesteśmy już (jak to awangarda!) przyzwyczajeni, ale coś takiego w USA, to dopiero jest sensacja.

    ... żeby amerykański polityk z samego topu publicznie nawrzucał topowej telewizji politycznej ...

    Niezwykle szybko uczą się ci Amerykanie.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Orjan
      I to jest dobra wiadomość. Kiedy ludzie się uczą, jest ład i porządek.

      Usuń
  28. Wybacz Krzysztofie.

    Chciałem wrócić do tej "magii", która kiedyś była na Twoim blogu. Przepraszam. Ciebie i komentatorów. Teraz nazywa się to chlaniem?

    Maciej Dębowski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez holajzy nie da rady.

      http://www.miczek.pl/rozne/slusarz.html

      Usuń
    2. @Gemba
      To się zawsze nazywało chlaniem. Tyle że pod wieczór schodziły się demony.

      Usuń
    3. @Orjan
      Przepraszam, ale jak na tę porę, za długie. Obiecuję wrócić jutro.

      Usuń
  29. To jest jedna z tych rzeczy na które, teorytycznie po kilku latach tej propagandy powinniśmy być odporni. Taki stress test. Już widać, że im się nie udało z tym san escobarem. Swoją drogą ciekawe, że mnie do trzeźwości natychmiast doprowadziła wiedza o rzekomej stolicy nieistniejącefo san escobar. Jakiś tuman wymyślił, że to Santo Subito. Tak więc jedyne co czuję to pogardę do nich. Niech znikną jak wczorajszy śnieg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Tpraw
      To ja Cię na sam koniec zmartwię. To "Santo Subito" wymyślił mój serdeczny kumpel. Bardzo miły, serdeczny i porządny człowiek. I co z tym zrobimy?

      Usuń
    2. Nie ma się czym przejmować. Mija nieco czasu i Jamajka znowu kojarzy się z reggae a nie z prasą.

      Usuń
    3. Informacyjnie.
      Na Wiki jest obszerny wpis "San Escobar", sporządzony z pełnym wikipedyjnym rynsztunkiem, czyli linki do źródeł etc.

      Artykuł jest po angielsku, ale inicjatorem i dominującym autorem jest wikipedysta opisany jako ateista obrządku rosyjskiego ortodoksyjnego. Drugi wpis jest po ukraińsku.

      Artykuł przeznaczony do usunięcia, zgodnie z zasadami Wikipedii.
      Link:
      https://en.wikipedia.org/wiki/San_Escobar

      Widać, że ktoś się strasznie napracował.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. I w ten sposób zmierzamy powoli do potrzeby podsumowania: co się właściwie wydarzyło?

      Biorąc pod uwagę gwałtowność i zasięg, kuszące jest podsumowanie: „burza w szklance wody”. Nas jednak – tak mi się wydaje – bardziej interesuje tło emocjonalne.

      U min. Waszczykowskiego nie ma co szukać, bo nawet wytrawni antyPiSmienni hejterzy nie uprawiali pola porównywalnie z przypadkami Petru, czy Komorowskiego, w których ziarnem jest nadpobudliwość regularnie wybuchająca prostym idiotyzmem.

      Właśnie tutaj dochodzę do wartego dyskusji spostrzeżenia, że jakkolwiek lapsus Waszczykowskiego cały świat okrążył wikipedii nie pomijając, a najwyższe progi pokonując, lecz uczynił to jako objazdowa zabawa zabawnym zdarzeniem.

      W takim zaś razie, niezależnie od pierwotnego, czy promocyjnego zamiaru, siłą napędową saneskobaryzmu była łącząca ludzi chęć zabawy, a nie hejt.

      A więc, jeśli mnie mój niezawodny intuicyzm nie zawodzi, to para ewidentnie poszła w ten tytułowy gwizdek.

      Usuń
  30. Co z tym zrobimy? Nic. Ja mam wielu różnych przyjaciół. Nie odpowiadam za ich słowa.

    OdpowiedzUsuń