czwartek, 1 września 2016

Kto do ciężkiej cholery dał Piotrowi Zarembie na kino?

      Rozmawialiśmy kiedyś z Coryllusem na temat poziomu prezentowanego przez tak zwanych „naszych” dziennikarzy i w pewnym momencie Coryllus stwierdził, że najgorszy ze wszystkich jest Piotr Zaremba. Według niego, ani Skwieciński, ani Gociek, ani Warzecha, ani nawet Feusette, ale to właśnie Zaremba, wyznacza owo symboliczne skaliste dno. Powiem szczerze, że trochę mnie ta opinia zaskoczyła i to nawet nie dlatego, że Zarembę czytać lubię, bo tak nie jest. Szczerze mówiąc, ja tak naprawdę Zaremby nigdy nawet nie czytałem. Czytałem Warzechę, Feusette’a, Adamskiego, a nawet ze dwa teksty Skwiecińskiego, natomiast Zaremby nie. Mimo że go jednak nie czytałem, zawsze miałem owo dziwne przekonanie, że przez to, że on robi wrażenie, jakby stał tak nieco z boku, a przy tym wygląda jakby od nich wszystkich był i starszy i poważniejszy, to pewnie też jest od nich dziennikarsko lepszy.
      I oto proszę sobie wyobrazić, że w tygodniku „W Sieci” trafiłem na felieton wspomnianego Zaremby poświęcony klasycznemu dziś już filmowi Nicholsa „Absolwent”. Myślę, że, pomijając osoby młodsze, wszyscy wiemy, o co chodzi. Film ów wielu z nas oglądało wielokrotnie, za każdym razem pozostając w niemym zachwycie dla każdego jego elementu, od samego początku na ruchomych schodach po ostatnią scenę w autobusie. Dla jego scenariusza, gry aktorskiej, muzyki i owego napięcia, które obezwładnia nawet dziś po latach, nawet ludzi bardzo młodych, niekiedy wręcz dzieci, którzy zwykle nie są w stanie oglądać niczego, co powstało dawniej niż dwa lata temu. A przypominam, że mówimy o filmie nakręconym w roku 1967. Wracajmy jednak do Piotra Zaremby. Otóż obejrzał Zaremba „Absolwenta” po latach i oto, co nam postanowił opowiedzieć o swoich wrażeniach:
      „Hoffman, młody, choć nie aż tak jak jego bohater, coś tam mamroce, ale głównie jest spłoszony, zakłopotany, mający problem z decyzjami. Pamiętam, jak oglądałem go po raz pierwszy z rodzicami w Polsce gierkowskiej. Najbardziej przemówiła do mnie scena, kiedy Hoffman przebiera się w strój nurka, który dostał w prezencie, a rodzice i ich znajomi nadal go atakują natrętnymi perorami. Każdy z nas czuł się tak czasem jako młody człowiek. Stąd tak mocna identyfikacja z tym filmem – w pewnym wieku.
       Potem z kolegami ze studiów stałem w długiej kolejce do kina Śląsk w epoce Jaruzelskiego. Przeżywaliśmy wtedy ‘Absolwenta’ jako film o buncie pokolenia. Prawie polityczny. Kiedy dziś ogląda się go po latach, tego buntu odnajduje się niewiele. Najdrastyczniejsza scena to krwawe monologi faceta pilnującego akademika – przeciw antywojennym agitatorom. Bunt wyraża się w niedostosowaniu. Najpierw w nieco bezwolnym romansie ze starszą kobietą. A potem w woli poślubienia dziewczyny w swoim wieku, co w sumie nie ma w sobie niczego buntowniczego, tyle że rodzice wybranej mają inne zdanie”.
        I tak jeszcze, między tym mułem, a kamieniami, przez parę akapitów, najlepsze jednak Zaremba pozostawia na koniec:
       „Dziś odczuwam to inaczej. Pani Robinson nie przestaje być uroczo zakłamana, a jednak trochę jej współczuję, kiedy broni swego prawa posiadania młodego Dustina Hoffmana. Po prostu lepiej ją rozumiem. Zapewne również z powodu praw biologii. Sam jestem w jej wieku”.
        W pierwszej chwili po przeczytaniu tekstu Zaremby pomyślałem sobie, że napiszę tę notkę i go zdanie po zdaniu zniszczę, zamykając wszystko mocną pointą, nawiązującą do wspomnianych „praw biologii”. Przy okazji też powiem mu, jaki jest zły, gnuśny i głupi i jaki bezczelny w tym swoim przekonaniu, że to co chce mi powiedzieć, ma jakiekolwiek znaczenie… jednak zrezygnowałem. Przepisywałem te jego idiotyzmy słowo po słowie i z każdą chwilą nabierałem przekonania, że nie warto. Zwyczajnie nie warto. A w tej sytuacji pozostaje mi tylko oczywiście przyznać Coryllusowi rację: Tak, stary, miałeś bezwzględnie rację. Zaremba jest z nich najgorszy. Najgorszy, ale też najgłupszy. A do samego Zaremby zwrócić się już tylko z trzema uwagami. Pierwsza to ta, że ten facet, który wyrzucał Hoffmana z jego pokoju nie pilnował akademika, lecz wynajmował mu pokój na mieście i tam nie było żadnej krwi. On mu zaledwie powiedział, że nie życzy sobie lokatorów, którzy się awanturują po nocach, tym bardziej z jakimiś obcymi dziewczynami. Cała scena trwała zaledwie parę sekund, nie było w niej za grosz polityki, i co warto podkreślił, nie miała większego dramaturgicznego znaczenia od tego, co się zdarzyło chwile wcześniej i moment później. Druga rzecz to ta, że pani Robinson oczywiście nie chciała zachować Benjamina dla siebie. Ona go osobiście i od początku miała głęboko w nosie, a jeśli go uwiodła, to wyłącznie po to, by chronić swoją córkę, o która była chorobliwie zazdrosna. Myśmy to wiedzieli już jako nastolatkowie, podobnie jak dziś to wiedzą współcześni nastolatkowie. Jak się okazuje, w odróżnieniu od starych dziadów – filmowych ekspertów.
      No i wreszcie rzecz trzecia. Ja wiem, co wy o nas, owej słynnej już „internetowej hołocie”, myślicie, ale daję Panu najświętsze słowo honoru, że gdybym ja kiedyś się pochorował i w ciężkiej gorączce odstawił podobny do Pańskiego popis dziennikarstwa, to bym do końca życia się ludziom na oczy nie pokazywał. Polecam serdecznie.

Zapraszam wszystkich do księgarni pod adresem www.coryllus.pl, gdzie można kupować moje książki. Coraz ich mniej, bo nakłady się powoli wyczerpują, ale zapewniam, że już w najbliższym czasie będziemy mieli coś nowego. I na pewno specjalnego.


      

5 komentarzy:

  1. Może być jeszcze Zaręba przepuszczony przez onet
    Zaczyna się rok szkolny, więc może ktoś rozwiąże  zadanie i powie nam wszystkim o czyn do Ch.P. (Chuyletta Pacadrda) jest ten tekst.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/zrodla-w-pis-kaczynski-przekonany-ze-musi-zostac-premierem/zs3pny#hpsrc=bo&pos=1

    To szok szukanie w czymś takim sensu i treści to jak poszukiwania nitek spaghetti w bigosie.

    OdpowiedzUsuń
  2. @betacool
    Dziś to przeczytałem i mam dokładnie takie samo wrażenie. Cały ten tekst, to jedno wielkie "tak, ale może i nie tak, tylko inaczej, jednak nie ma pewności, jak".

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto dał na kino to jedno, a kto dał na urodziny?

    http://natemat.pl/59019,50-urodziny-piotra-zaremby-za-pieniadze-skok-ow-kompletnie-mnie-to-nie-dziwi-to-hojny-sponsor-karnowskich

    A tu odpowiedź:


    http://wpolityce.pl/m/polityka/156059-czy-mozna-upasc-nizej-naprawde-zenujacy-naganiacze-przeczytaj-odpowiedz-ktorej-bal-sie-zamiescic-parowkowy-serwis

    W sumie Piotr Zaręba może sobie wybrać, które standardy dziennikarstwa są mu bliższe.

    A my się cieszmy, że to nie nasz wybór.

    OdpowiedzUsuń

  4. Warzecha walczy zacięcie o palmę pierszeństwa.

    http://wpolityce.pl/m/polityka/307023-pobozni-socjalisci-w-akcji-czyli-jak-solidarnosc-i-pis-chca-nam-robic-dobrze

    OdpowiedzUsuń
  5. @betacool
    On nie pisze nic szokującego. To jest zwykły liberalizm. Nawet nie trzeba myśleć. To jest pięć haseł na krzyż.

    OdpowiedzUsuń