Cisza



Biedna Hillary Clinton. W Stanach głęboka jeszcze noc, a ona już na nogach. Mam nadzieję, że zdążyła się choćby trochę przespać w samolocie. Nie wiem dlaczego, ale mimo że oczywiście czuję powagę chwili, jakoś nie mam serca, by śledzić tę wyprawę. Powiem szczerze, że nie udało mi się nauczyć nawet nazwy tej okazji, dla której ona zarwała noc. Widziałem tylko fragment. Oto Hillary Clinton składa kwiaty pod katyńską tablicą. Czy przyszła pod Wawel tylko dla tej tablicy? Logika i zwykła przyzwoitość kazałaby sądzić, że nie. Ale fakty są nieubłagane. Ona tam się kręci, jakby zgubiła drogę. A może wcale nie zbłądziła? Może po tej męczącej przecież nocy byłoby jej ciężko wchodzić tak wysoko? A może tu chodzi jeszcze o coś? Ten wielki zamek jakoś nas wszystkich przytłacza swoją dostojnością, więc i ona automatycznie staje się taka malutka, taka bezradna. Grają werble, żołnierze się prężą, ona idzie sobie pomału z tym wieńcem… a nad nią wznoszą się te mury.
Całą noc, kiedyśmy wszyscy jeszcze spali, leciała Hillary Clinton tu do Krakowa. Dobrze że chmura znad Islandii już opadła, bo i tym razem zostalibyśmy sami. Bez gestów, które wprawdzie są tylko gestami, ale przecież się liczą.
Cisza. Przed chwilą w telewizji Jerzy Owsiak powiedział, że to dobrze że jest cisza, bo w ciszy lepiej słychać przekaz naprawdę ważny. Nie jestem pewien, czy myślimy o tym samym, ale gotów jestem się z nim zgodzić. Cisza jest dobra. W ciszy rzeczywiście lepiej wszystko słychać. Czy to dźwięki werbli, czy całej orkiestry. Słuchamy. Co za czasy! Mój Boże!

Komentarze

  1. jestes zalosny...gdyby pis byl choc troszke zaangazowany w okazje ktorej nazwy nie udalo ci sie nauczyc pialbys z zachwytu a gdyby clintonowa zlozyla kwiaty w wiadomej krypcie wynosilbys ja pod niebiosa bo taka wrazliwa i mimo zmeczenia itd itd w twoim slowotokowym stylu...tylko zero w tym twoim wilgotnym belkocie realizmu i zdrowego rozsadku...czysta propaganda partyjna...ciekaw jestem gdzie wyladujesz jak jarkacz wygra wybory...bedziesz plakal publicznie ze nikt cie nie chce? pewnie tak...to w twoim stylu
    ttyl
    ld (to podpis jakby ci fantazji zabraklo)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak,
    mnie też krązyły myśli wokół pogrzebu prezydenta, gdy widziałem "biedną" Hilary, poprawiająca wstążkę pod katyńskim krzyżem.

    Była tak blisko, ale jakże daleko. Od prezydenckich trumien, od nieuchwytnej granicy oddzielajacej biznes od człowieczństwa.

    Tak,
    dobrze, że chmura znad Islandii już zdążyła opaść. Bo zobaczyliśmy dzięki temu, że pewnej pani z Ameryki wcale nie było przez to bliżej.

    Byłoby tak samo daleko nawet wtedy, gdyby jakimś cudem, w dzień owego Pogrzebu, zjawiła się na Wawelu. Nawet gdyby podeszła na metr.

    Kiwam głową, toyah. Świetny tekst.

    kazef

    OdpowiedzUsuń
  3. @Anonimowy
    ttylld? To jest podpis? Faktycznie, zabrakło mi wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  4. @kazef
    To jest już pełen upadek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie dopisało kolejny rozdział. Zweryfikowało intencje, ukazało prawdę. Z dnia Pogrzebu. I nie tylko.

    kazef

    OdpowiedzUsuń
  6. @Kazef
    Niestety. Na dziś mamy ich z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze raz wobec tego dla pewnosci:
    ld to podpis
    a ttyl to abrv...nie bede sie znecal no...
    afantazji ci brak fakt nie od dzis bo gdyby nie to bys sie nie wpieprzyl w nisze...

    OdpowiedzUsuń
  8. **janusz**

    Hej Toyahu

    chyba wskoczyłeś na wyższy poziom komunikacji, bo zaczynasz przyciągać aberrantów. Nie wiem, ale to chyba krok do przodu. Ale pamiętając o Lennonie - uważaj na siebie.
    Co do pani Clintonowej to: primo, jest to ten typ amerykańskiego babska, gorszego od setki twardogłowych amerykańskich generałów, które dla własnej iluzorycznej kariery nie była w stanie sprać po pysku małżonka, gdy ten marnował dobre kubańskie cygara. I secundo, sprawę, którą ona reprezentuje, czyli amerykańską politykę rzucania ochłapów dla, nie obrażając nikogo, Górnej Wolty, Mongolii, czy właśnie Polski mam w głębokiej pogardzie, tym bardziej, że podpompowała dwa oklapłe balony nieustającego sukcesu rządu - Klicha i Sikorskiego.
    Mimo to - biedna kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  9. **janusz**
    wyzszy poziom...tak..aberrantow i owszem...analiza na piatke- szczegolnie fragmencik dla uzytkownikow cygar - cymes!na pewno sie autorowi spodoba wiec reszta komentarza niech zostanie...
    gratulacje dla gospodarza bloga - towarzycho coraz dostojniejsze...ale przeciez grajkowi kasa nie smierdzi...
    ld

    OdpowiedzUsuń
  10. @Anonimowy oszust

    Tak się składa, że nie mogę tutaj skorzystać z url-u więc się podpisuję **janusz**. A ty się po chamsku podszywasz kolego.
    Chorych i jadowitych to ja mam dosyć w pracy (zgadnij gdzie?), a twojego celu pobytu właśnie na tym blogu, oprócz rozładowania napięcia psychicznego i wyrzucenia żółci to nie widzę. Są specjalistyczne placówki, które pomogą ci znacznie bardziej, niż jałowe siedzenie przed komputerem. No, chyba że już ciebie zamknęli.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Janusz
    Daj spokój. Masz faceta, który na mój wpis o tym, że Clinton jest do bani, bo nie złożyła kwiatów na grobie Prezydenta, tłumaczy, że jestem zakłamanym durniem, bo gdyby złożyła, to bym ją chwalił.
    Rozumiesz? To jest ten rodzaj mózgu.
    W dodatku na koniec wpisuje bezsensowną sekwencję literek i drze na mnie mordę, że jestem głupi, bo nie zrozumiałem, że to jest podpis i "abrv".

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do Owsika to robi kolejną ściemę: zbiera kasę na straż pożarną, a nie na powodzian...

    OdpowiedzUsuń
  13. **janusz** znaczylo ze to do ciebie misiu aberracyjny..tak se siedze przy piwku sortuje pornoski...jak to internauta...a podpis masz TU
    ld

    OdpowiedzUsuń
  14. Lecz się, człowieku, póki czas

    OdpowiedzUsuń
  15. No to jestem. Patrzę, że tu jakieś anonimy lecą. Oj, mamo.

    Pozdro serdeczne,

    latinitas

    OdpowiedzUsuń
  16. Pod Wawelem RRK z Wajdą za Reytana robiła

    hobo

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?