sobota, 24 lipca 2010

A więc wojna światów?



Kiedy tak się ostatnio zastanawiam nad ścieżkami, którymi chodzimy my i nasi bliscy, no i oczywiście nad nimi przed wszystkim, chodzą mi po głowie myśli tak przeróżne i tak niejasne, że nie ma sposobu, by je choćby w minimalnym stopniu tu przekazać. Mam wrażenie, że w jakiś niezwykły sposób jednak, one wszystkie tak czy inaczej kierują się w stronę tego niezwykłego filmu Ewy Stankiewicz Solidarni 2010, który u znacznej części opinii publicznej wzbudził tak niezwykły gniew, a w moim odczuciu stanowi dokument o wartości, której obiektywnie nie da się już nigdy zakwestionować. Film Ewy Stankiewicz pokazuje bowiem najlepiej jak to tylko było możliwe pokazać, pewną część naszego społeczeństwa, która dotychczas była albo wstydliwie chowana przed publicznym okiem, lub w sposób bezczelnie kłamliwy określana jako najbardziej czarny i szczęśliwie egzotyczny element naszej polskiej rzeczywistości. Stankiewicz pokazała tych ludzi, pozwoliła im bez przeszkód i bez kompleksów mówić, a tym samym ukazała tę część Polski, o której wielu nie wiedziało, że w ogóle istnieje, albo wiedziała, że ona stanowi pewną rzeczywistość, ale bała się nawet o niej pomyśleć. Pokazała Polskę z pewnością wykształconą, bardzo świadomą, często młodą, niekiedy wielkich miast, która chodzi z dumnie podniesioną głową, i jedyne o co prosi, to o prawdę i sprawiedliwość.
W swoim życiu spotykam wielu ludzi, którzy z całą pewnością nie stanowią pokolenia, które Stankiewicz nazwała pokoleniem Solidarnych 2010. Są to ludzie, którzy jeśli w ogóle mieli okazję obejrzeć ten film, oglądali go wyłącznie z wściekłością i z nieznośnym uczuciem, że ktoś ich próbuje oszukać. Są to jednocześnie ludzie, którzy parokrotnie zwracali się do mnie z pytaniem, jak to się dzieje, że projekt symbolicznie zwany Prawo i Sprawiedliwość ma tak duże społeczne poparcie, a oni w swoim życiu nie spotkali choćby jednego przedstawiciela tego dziwnego gatunku. Każda osoba, którą oni spotykają, czy to w domu czy na ulicy, na dźwięk nazwiska Kaczyński wpada w to szczególne nerwowe napięcie, które oni sami tak dobrze znają i słusznie uważają za naturalne, i wiedzą już niemal wszystko. Niemal. Z wyjątkiem tej jednej rzeczy – jakie tereny zamieszkuje ta reszta?
I dziś, kiedy wreszcie widzą ich – tych mitycznych pisowców, moherów, talibów… możliwości jest wiele – zamiast się im przyjrzeć, posłuchać, co mają do powiedzenia, wpadają w tak intensywną furię, że już ani nic nie słyszą, ani nie widzą, ani już nawet nie czują nic poza ta furią. Dlaczego? Niektórzy mówią, że to przez to, że z ust tych dziwnych ludzi płynie wyłącznie wężowy syk, pełen nienawiści i nieprzytomnego pragnienia zemsty, ale to akurat jest oczywista nieprawda. Tam nie ma ani nienawiści, ani nawet jakiegoś szczególnego gniewu. Gdybym ja tam był, jestem pewien, że stać by mnie było na świadectwo, których żaden papier by nie zniósł. Ale oni? Jeśli się zastanowić, to najbardziej mocne słowa jakie tam padły, to słowa tej dziewczynki, która powiedziała, ze ją rodzice przywieźli na Krakowskie przedmieście, bo ją kochają. Reszta, to już czysta, bardziej lub mniej zgrabna, retoryka.
A mimo to ten film wywołał taki gniew. Dlaczego? Co ich aż tak oburza? Kiedy dumam nad ludźmi, których spotykam i nad drogami, które wybrali, myślę o wielu, wielu różnych rzeczach, a wszystkie one pozostawiają mnie całkowicie samotnego i bezradnego w tym jednym, wiecznym dylemacie – dlaczego? Dlaczego aż taka nienawiść? Co sprawia, że wszystko niemal układa się tak jak układało się przez całe lata, i nagle przychodzi ten moment, że wszystko wybucha. W niedawnym wpisie sugerowałem, że powszechną przyczyną tych emocji nie są tak zwane ‘issues’, a więc coś co można jakoś przedyskutować i stworzyć choćby listę rozbieżności. Nie chodzi więc ani o politykę, ani o metody prowadzenia tej polityki, ani o jakieś bezpośrednie zagrożenia, jakie jedni i drudzy mogą w związku z tą polityką odczuwać. Emocje jakie odczuwamy i my i oni, tworzą się wyłącznie na poziomie zwykłego ludzkiego przekonania, że mamy do czynienia ze zjawiskiem obcym i dla nas bardzo niemiłym. A więc stracie dwóch różnych cywilizacji. A więc obcość kultur. I my i oni mamy do czynienia ze światem obcym, który może oczywiście nas przerażać, ale najczęściej jest nam wyłącznie obrzydliwy. Jestem głęboko przekonany, że gdyby udało nam się te światy jakoś opisać i może je nazwać, udałoby się też zracjonalizować choćby w minimalnym stopniu to napięcie, z jakim musimy się przez minione lata tak męczyć. Niestety nie wiem, jak to zrobić. Ja ich świata nie rozumiem i a to wynika trochę też z tego, że go nie znam. Uważam, że podobnie jest w drugą stronę… Natomiast ja potrafię, owszem, zidentyfikować świat, który tworzy moje życie i jego sens.
Kiedy tak ostatnio zastanawiałem się nad różnymi mniej lub bardziej mądrymi rzeczami, przypomniał mi się pewien wiersz, który zawsze – nie mam pojęcia dlaczego – bardzo sobie ceniłem. I jeśli ktoś sądzi, że myślę o tych szpiclach i tchórzach Herberta, to owszem, ale nie dziś. Dziś chodzi mi po głowie Norwid i coś co on zatytułował ‘Moja piosnka’. Zaczyna się tak:
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...
*
Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...
*
Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...
Nie chcę popadać w nastrój przesadnej wściekłości i czegoś, co niektórzy nazwą typową toruńską nienawiścią, ale mam niezwykle silne przekonanie, że słowa, które tak pięknie zapisał Kamil Cyprian Norwid, stanowią jedną jak najbardziej realną i autentyczną stronę naszego dzisiejszego konfliktu. To są właśnie słowa, które dla wielu uczestników dzisiejszej tak wyniszczającej dla nas wszystkich debaty, są autentycznym kompasem, by nie powiedzieć – życiem. Ale są to też słowa, które dla drugiej strony tego smutnego sporu są i pozostają wyłącznie literaturą, może i literaturą wielką i tak dalej, ale w najlepszym wypadku czymś co pamiętamy ze szkoły, lub od czasu do czasu możemy zacytować, żeby się lepiej poczuć. Nie chcę bardzo budować sobie kolejnej wieży swojego głupiego radykalizmu, ale jestem głęboko przekonany, że problem, jaki dla niektórych oczywiście nie jest problemem, lecz sensem zycia i codzienną porcją adrenaliny, ale który moim zdaniem rozrywa nasze życie na strzępy, polega na tym też, że gdyby dziś ktoś na tyle popularny, by jego słowa liczyły się w publicznej przestrzeni, nagle jakimś cudem wymyślił i wypowiedział zdanie: „Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie, "Bądź pochwalony!" tęskno mi, Panie...”, ten gest zostałby przez znaczną część opinii publicznej potraktowany, jako dowód bezprzykładnej agresji i zdziczenia obyczajów. Jestem pewien, że już w ten sam dzień całe Szkło Kontaktowe zostałoby poświecone wykpiwaniu tych słów i ich autora. A już na drugi dzień znaczna część opinii publicznej wiedziałaby doskonale co myśleć, jak myśleć i kiedy myśleć.
A my? Co my? No my, naturalnie, byśmy nadal dyskutowali nad tym kto jest większym socjalistą, liberałem, czy konserwatystą i co dla naszej Polski jest najważniejsze, i kto to najważniejsze będzie w stanie nam zapewnić. My byśmy elegancko dyskutowali, a na zewnątrz odbywałoby się regularne mordobicie. A wśród tych odgłosów wypluwanej wściekłości, nawet jeśli od czasu do czasu pojawiałyby się słowa o „kruszynie chleba’ , o „bocianach co wszystkim służą”, czy o „odwiecznym Chrystusa wezwaniu”, to i tak by zostały natychmiast przykryte paroma nazwiskami, które i tak by natychmiast zostały zastąpione przez inne. I przez inne. I przez inne…

39 komentarzy:

  1. Toyahu
    Ten podział na dwa światy jest chyba bardziej skomplikowany i zapętlony.
    Znam osoby, które autentycznie wzruszają się wierszem Norwida, nie jako wielką literaturą, ale jako swoim systemem wartości. Czują się spadkobiercami tego romantycznego patriotyzmu, załamują ręce nad obecnym zdziczeniem obyczajów, krytykują chama z Biłgoraja i zauważają denność "Szkła Kontaktowego", a nawet uronili niejedną łzę po tragedii smoleńskiej i uznali, że Prezydent niesłusznie był tak źle traktowany przez media.
    Ale poza tym wszystkim wiedzą oni jedno: największym złem współczesnej Polski jest Jarosław Kaczyński, który zawsze dzielił Polaków i wywoływał nieuzasadnione awantury, a teraz robi to w dwójnasób.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja opowiem pewna historyjkę, pewnie z perspektywy czasu i aktualnego naszego "kulturowego miejsca" anachroniczną, ba nawet dla niektórych niezrozumiałą, ale właśnie w niej wyraża się Ten okruch, To gniazdo norwidowskie.
    Będąc małymi dziećmi jeszcze przed szkołą podstawową jeździliśmy z babcią w góry do "naszej Gosposi". Gosposia miała wiele dzieci starszych od nas, a czasy były czarno białe i jedyny program i telewizor był czarno biały, ale wieczorami jak oglądaliśmy jakiś film, to było to wspólne małe kolorowe święto ruchomego obrazka, my i Oni. Ale jak na ekranie pojawiała się jakaś bardziej frywolna scena np "głębszy" pocałunek, to podchodził do telewizora starszy syn Gosposi i ściemniał obraz, po chwili gdy akcja wracała na bardziej przyziemne tory obraz rozjaśniał. Pamiętam te sceny jak dziś, powtarzane za każdym razem, gdy patrzeć nie wypadało i co ważne zawsze robił to najstarszy syn, ewentualnie w zastępstwie średni, a nigdy któraś z córek. Oni mieli już swoje lata i pewnie robili to bardziej ze względu na nas niż na siebie, ale ten gest ta zwykła codzienna walka o czystość duszy była i jest dla mnie dziś - właśnie dziś - tym okruszkiem i tym gniazdem.
    A dla tych po drugiej stronie no cóż to jest właśnie ten ciemnogród, moher i kołtuństwo i co najwyżej dawna "misiowa" tradycja i jak to "pięknie" wyraził Tusk Nienormalność wiem bo po tej stronie kiedyś bywałem...

    OdpowiedzUsuń
  3. A no właśnie, czy rzeczywiście, w tym sfilmowanym wydarzeniu, unikalnym i rozpowszechnianym obrazie "Solidarni 2010", a dzisiaj już bezcennym dokumencie, dla potomnych. Ukazani Polacy są jedynie "dumni i proszą o prawdę i sprawiedliwość"?.. Wg.mnie są również wyjątkowo zdesperowani, zdeterminowani, roztropni i odważni, a przede wszystkim autentyczni tj. nadzwyczaj sugestywni, wiarygodni i przekonywujący. Co u wielu osób, a szczególnie tzw. profesjonalistów, znawców tj. zaangażowanych, uważnych i wnikliwych obserwatorów. Usytuowanych, bądź umiejscowionych zdecydowanie po przeciwnej stronie barykady. Wyzwala podłe, nikczemne zamiary, oraz niskie (zwierzęce) instynkty m.in. zazdrość, podejrzliwość, irytację, uprzedzenia, a nawet frustrację, mściwość i wściekłość. No i ostatecznie zaskakującą i zatrważającą agresję, wrogość i nienawiść. Wynik owej wojny, czy decydującej batalii nie jest jeszcze znany, bo tak wiele zależy, od Niego i od nas samych.
    Pozdrawiam Pana serdecznie i dziękuję za kolejny wartościowy, ubogacający i refleksyjny tekst.

    OdpowiedzUsuń
  4. Toyah, mysle, ze masz sporo racji w tym, co napisales.
    Ginewra, a o czym swiadczy taka postawa o jakiej wspomnialas? Ja mam swoje zdanie na ten temat, ale nie będę ci odbierac prawa do twoich wniosqw. Ciekawe co ci, o których wspomnialas mysla o tym, co koty pali...
    Dzis rozmawialam dosc dlugo z moja dobra kolezanka – która, powiedzmy, ze zajmuje się pomaganiem ludziom i bardzo, ale to bardzo duzo obcuje z nimi i ich problemami, a do tego ma już tez swoje przeszla - o roznych sprawach i ona mi uswiadomila cos waznego, cos co ja nie potrafie zrozumiec [pewnie dlatego, ze patrze przez pryzmat siebie], mianowicie, ze ogromna wiekszosc ludzi [zreszta rozne badania psychologiczne potwierdzaja ta wiekszosc] jest podatna na naciski i wszelkie wplywy, a zwlaszcza tych osob z otoczenia, które z definicji kojarza się z estyma, ale tez mam tu na mysli presje srodowiskowa. U podloza tego lezy strach, przed odrzuceniem, nieporadnoscia itp. Zamiast wciac dpowiedzialnosc, gro ludzi woli ja zlozyc na barki kogos innego, zatem zakladaja sobie, ze skoro TEN i Tamten tak mowia i do tego jeszcze w gazecie napisali w takim to a takim tonie, to nie ma sensu się tym zajmowac, bo TAK WLASNIE JEST, bo wiekszosc, w pracy, w domu, wśród przyjaciol tak mysli i uwaza, to TO JEST PRAWDA.
    Duuuuuzo mniej jest osob, które potrafia się wylamac, chocby z racji dociekania tej czystej prawdy, nie relatywnej – żeby uzyskac potwierdzenie lub zaprzeczenie.
    Spojrzcie, jak był wielbiony w mediach i nie tylko przez ludzi Jan Pawel II. Czy to znaczy, ze tamci wielbiciele zyja wedlug slow Polskiego Papieza? Sami sobie odpowiedzcie. I porownajcie to z tym szerokim echem glosow, jak to ten, co koty pali jest – cytuje „geniuszem”, „artysta”, „stanczykiem”, czlowiekiem odwaznym i potrzebnym niezmiernie w zyciu publicznym....
    Jad i hipokryzja leja się strumieniami i nie ma tu już miejsca na „kruszyne chleba Podnoszona z ziemi przez uszanowanie”.
    A przeciez to takie proste, fundamentalne, podstawowe! I co? A dzis taka to Polska wlasnie....T.
    PS. Dzis na „sniadaniu” wylonila się zza qrtyny Grazyna Bukowska – mary wracja. I ksiadz Sowa wychwalal tego, co koty pali. Mój Boze, to apokalipsa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ginewra
    Oczywiście mogę się mylić, ale jestem pełen podejrzeń, że ich wzruszenia z tej mierze są nieautentyczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. @CmentarnyDech
    Szybko to poszło, nie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zibik
    Jedno drugiemu nie przeczy.
    Za dobre słowo dziękuję i przy okazji proszę wszystkich raz jeszcze o finansowe wspieranie tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Toyah
    Oglądałam "Solidarnych" dwa razy (nagrałam) i oba razy popłakiwałam, a na koniec jeszcze sobie poryczałam. To było ze szczęścia, że już nie jestem obca we własnym kraju wraz z garsteczką znajomych. I jeszcze, o naiwności! pomyślałam, jak dobrze ten film wpłynie na różnych zdezorientowanych ludzi, którymi ta tragedia jednak wstrząsnęła. Na drugi dzień znajoma z pracy,wielbicielka "Szkła kontaktowego", padła mi w ramiona i szlochając mówiła, jak żałuje Prezydenta, i że już wie, że on był bardzo miłym człowiekiem i tylko w tv brzydko go pokazywali. Otarłszy łzy zapytała: - Oglądałaś Pospieszalskiego? Bo ja nie, ale podobno to jakiś seans nienawiści. Powiedziałam jej, że to piękny film, ale zmieniła szybko temat. Teraz już ma z powrotem wszystko poukładane.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Cmentarny Dech
    Podoba mi się Twoja historia. I to, że ją zapamiętałeś i dziś opowiedziałeś.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Marylka
    Standard. Układanie głów standardowo trwało trzy dni.

    OdpowiedzUsuń
  12. no tos chlopie z tym Norwidem po bandzie pojechal, nie zapominaj, ze czytaja cie tez ludzie z zagramanicy.
    lzy sie same wycisnely

    OdpowiedzUsuń
  13. no tos chlopie z tym Norwidem po bandzie pojechal, nie zapominaj, ze czytaja cie tez ludzie z zagramanicy.
    lzy sie same wycisnely

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobry wieczór wszystkim. Jednak nie wytrzymałam i założyłam to konto, co robić. Przede wszystkim, jak zwykle z opóźnieniem (bo trochę się wahałam co do tego konta, ale już pal sześć) jestem Panu serdecznie za ponurego średniowiecznego wdzięczna. T.zn. wiem o co chodzi, bo jednak czytuję Hołdysa na jego blipie (nie zajmuje to dużo czasu, zamieszcza tam głównie swoje i swoich kapeluszy foty na tle wszystkiego i z każdej okazji), tak więc źródło jest mi znane. Natomiast to, jak Pan to przepięknie obrócił i unieszkodliwił, a potem naostrzył w druga stronę w swoim komentarzu (pan Antoni to jest dopiero średniowieczny ...!) – to mnie to strąciło z zydla. Berecikiem po klepisku szoruję w podzięce za tę chwilę dystansu i uśmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ladny wpis!
    Czytam wszystko wytrwale. Ale odzywam sie po przerwie.
    Ciagle czuje ten ciezar. The horror, the horror.
    Umiem to juz nazwac: wydawalo sie ze Smolensk, te miesiace, te wybory - to bedzie jakas cezura. Ze tego 4.VII COS sie stanie. Ze to bedzie nasz independence day.
    A jednak zwyciezylo najordynarniejsze status quo. 10.VI to bedzie, na razie, jeden z wielu takichtam posledniejszych milestoneow. Jednego roku byla afera Rywina, innego wybory wygrala prawica, a jeszcze innego spadl samolot i sporo osob zginelo. Wymieniane ciegiem, na oddechu. Rien d'especial. The horror, the horror.

    Powinienem cos na temat?
    A wiec mialem nadzieje, ze wskutek tak rownego podzialu glosow - przynajmniej na chwile sie zobaczymy. Tak jak piszesz: my i oni. Zobaczymy ludzi, nie maski. Nazwiemy sie i okreslimy. I bedzie nam odrobine lzej, razem.

    Intensywnie czytalem pierwsze powyborcze komentarze Salonu (GazWyb, Polityka) - wskazywaly ze Oni nas dostrzegli. Ze cos zrozumieli. Wystarczylo 48 godzin, zeby z tego nic nie zostalo. Obowiazujacy dyskurs zmienil sie na taki ze JarKacz 4. raz przegral. Wszystko wrocilo do normy.

    Wojna? Wychodzi na to ze bedzie wojna. Cholernie mnie to nie cieszy. Pierwsza ofiara wojny jest wszak prawda, jak wiemy.

    Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  16. @Bahama Rum
    Long time, no see...

    OdpowiedzUsuń
  17. @LEMMING
    Prawda poległa już dawno. Na samym początku.

    OdpowiedzUsuń
  18. To jeszcze jeden, ostatni komentarz, otoz patrzac na to, co w mediach huczy, chociazby od kilq miesiecy, na komentarze, artyqly etc., wylania się przede wszystkim przytlaczajacy ostracyzm wobec J. Kaczynskiego i tej silnej grupy woql niego sqpionej, a nazywanej tak perfinie przez oponentow. Dopóki jego nie wyeliminuja z gry politycznej i z zycia w ogole, dopoty będzie trwala wojna....T.
    PS. Polecam do poczytania ostatnie wpisy na blogu pana Szeremietiewa, sa tam bardzo interesujace informacje, ciekawe szczególnie w kontekscie niedawnej dysqsji tu na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tamko droga
    Mam do Ciebie ogromną prośbę techniczną, abyś zrezygnowała z tej dziecinnej maniery ortograficznej.
    Wiele osób już Cię o to prosiło, a Ty wysunęłaś jakiś dziwny argument oszczędności czasu. Gdyby tak bardzo zależało Ci na czasie, to pewnie skorzystałabyś z innej młodzieżowej zabawy z polską ortografią i pisałabyś sylabę trzy jako 3 (3mać, zas3k). To jest dopiero oszczędność czasu i klawiatury!
    Nie piszę tego po to, żeby Cię zachęcać do takich harców, tylko żeby Ci uświadomić pokrętność Twojej argumentacji.

    Zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego osoba poważna, mająca wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia zachowuje się w kwestii ortografii jak nastolatka, chcąca za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę?

    Widzisz chyba, że jest to blog poważny, na którym dyskutuje się o fundamentalnych sprawach.
    Jeżeli zbyt słabym argumentem jest dla Ciebie szacunek do Gospodarza tego miejsca i innych czytelników, to może przekona Cię argument, że ta nieznośna maniera odbiera Twoim wpisom wszelką powagę.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Toyah
    Nie będzie mnie trochę. Pozdrowienia dla wszystkich !

    OdpowiedzUsuń
  21. W TVP Smoleńsk już ostatecznie podsumowany. Od świtu na ekranie Dwójki widnieje ukwiecony napis: "Festiwal piosenki rosyjskiej dziś o godz. 20".

    OdpowiedzUsuń
  22. @Toyah

    Obcość kultur - tu jest chyba klucz w twoim tekście.

    A to nasunęło mi takie skojarzenia.
    Praktycznie prawie pół wieku zaczytuję się literaturą amerykańską i bardzo wysoko sobie ją cenię.
    Pierwsze refleksje były takie: Boże! Co to za prości i prymitywni ludzie! Jacy naiwni i prostolinijni. Nic z naszego europejskiego wyrafinowania, dwuznaczności i skomplikowania. Ot prostaczki...Minęło trochę czasu, kiedy właściwie zrozumiałem, że to nie tak. To po prostu sztywna wierność paru podstawowym zasadom. Dobrym zasadom. Żadnego relatywizmu. Mąż zdradził, to nie ma dyskusji i tłumaczenia. Rozwód z wszelkimi konsekwencjami, które też są proste i raz na zawsze ustalone. To nie jest apoteoza amerykańskiego stylu życia, czy nawet więcej - amerykańskości. To wskazanie właśnie na tą spójność kulturową i dosyć ścisłe trzymanie się dobrego, starego zbioru zasad.
    Czy taka polaryzacja i podział, wg. mnie wywołane sztucznie (nie wiem jeszcze przez kogo, ale na pewno nie przez obóz Kaczyńskich) byłaby możliwa w USA? Absolutnie nie. Za wyjątkiem jednego okresu, prawie 200 lat temu, gdy w Stanach istniało niewolnictwo. Współżyły wówczas ze sobą dwa społeczeństwa o różnych prawach i obowiązkach, darzące siebie nawzajem brakiem zaufania i brakiem wzajemnego szacunku.
    200 lat potrzebowali Amerykanie by to zlikwidować (i to nie do końca). A nam wystarczyło 20 lat, aby do tego doprowadzić. Tacy zdolni jesteśmy. To są dokładnie dwa odrębne wzorce kulturowe - to co egzystuje właśnie w Polsce. Tak jak niewolnicy i obywatele.
    Wbrew temu, co chciałby widzieć salon, to właśnie zwolennicy PO i postkomuny reprezentują postawy niewolnicze: ta chciwość, brak jednoznacznej moralności i brak solidaryzmu. My, czyli ich przeciwnicy, staramy się być wierni o ile to możliwe, pięknie przytoczonej przez ciebie postawie norwidowskiej.
    Cóż na to można poradzić? Dodatkowo jeszcze mamy bardzo niepewną prawie 50% grupę milczącą społeczeństwa.

    Nie wątpię, że jest wielu takich, którzy chcieliby jak najdłużej utrzymywać taki stan podziału. Mają doświadczenia dziejowe, że rozdarta Polska wszystkim najbardziej pasuje. Krótka nadzieja się odrodziła po 10 kwietnia, że uda nam się zjednoczyć. Jednakże niewidoczni władcy i ich manipulatorzy nie dopuścili do przełomu. Było blisko.

    OdpowiedzUsuń
  23. @jazgdyni
    Mówisz o literaturze. Ale jak głęboko przeorała tamte dusze tytaniczna, tak jak w Europie i u nas, praca mediów? I Hollywoodu? Setki produkcji filmowych, w których pod każdym pretekstem widzimy profanację Krzyża. Coraz więcej filmów o związkach homoseksualnych. Coraz więcej zakazów krzyża w miejscach publicznych. Śluby pederastów w kolejnych stanach. Rozwody: co z tego, że zdrada małżeńska jest jednoznacznie potępiana, jeśli przynosi to rozwód za rozwodem, a dzieci mają w jednej rodzinie wciąż nowych tatusiów i nowe mamusie, i nowe rodzeństwo przyrodnie z jednej i drugiej strony? Taką kulturę amerykańską pokazuje film i mass media, czy to nie jest całkiem sprzeczne z literaturą, o której piszesz? Nie byłam tam, więc nie wiem nic o tym, jak wygląda to w realu. Czy nie jest przypadkiem tak jak u nas?

    OdpowiedzUsuń
  24. @Ginewra
    To już nawet nie chodzi o to głupie trzy, ale o be, ce, de, jot i tak dalej. Ja jej o tym pisałem, ale wszystko na nic. Jak widać, za tym stoi jakiś rytuał, czy coś jeszcze poważniejszego.
    Niech się więc bawi.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Marylka
    No proszę! Piosenka połączyła narody. Jak się chce, to można wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  26. @jazgdyni
    Ciekawy komentarz. Obawiam się jednak, że ten konflikt kultur wykracza już poza poszczególne kraje. Tu działają inni szatani.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Marylka
    No właśnie. To nieszczęście ma wymiar uniwersalny.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Toyah
    Ależ oczywiście. To nie jest nasza krajowa sprawa. To jest new deal II dla całego świata. I mam co do tego bardzo silne obawy.
    Np. nie zdajesz sobie sprawy jaka faszyzacja następuje po Sept 11. To co jest na lotniskach to małe piwo.

    @Marylka
    Marylko masz bardzo fałszywy obraz amerykańskiej prowincji i nie tylko. Nowy Jork i Hollywood to tylko mikro fragment. Słyszałaś pewnie o Bible Belt. Ich chrześcijanizm a nawet fanatyzm spycha nasz toruński do gry pozorów. A gdzie się wszyscy w szkołach modlą, a gdzie jeszcze przed posiłkiem się modlą. Obawiam się, że nie czynią tylko tego w domach polskich emigrantów.
    Oni mają tylko jeden feler - nie za bardzo ufają rzymskiemu katolicyzmowi (nie wszędzie, bo północny wschód jest mocno katolicki, a i szkoły katolickie są uważane za jedne z najlepszych.
    Musisz Marylko to przewartościować. Kudy Ameryce z antychsześcijaństwem do Francji, Hiszpanii, Holandii czy Szwecji.
    Choć nie lubię Ameryki, to spierać się muszę z tobą, bo obraz twój całkowicie nieprawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
  29. @jazgdyni
    Pewnie sobie sprawy nie zdaję, bo na faszyzmie znam się być może tylko trochę lepiej niż na ekonomii.
    Dla mnie faszyzm, to wyśmiewanie się z Gosiewskiego, że wyglądał jak wyglądał. Albo sugerowanie, że Jarosław Kaczyńśki stoi gatunkowo niżej, bo nie ma dzieci.
    W Ameryce po 11 września idą w tę stronę?

    OdpowiedzUsuń
  30. @jazgdyni
    Nie napisałam ani słowa o amerykańskiej prowincji. Zapytałam Cię tylko, jak obraz przekazywany przez media, przede wszystkim film, ma się do literatury. I do rzeczywistości. Bo nie wiem nic poza tym o Ameryce, a już na pewno o amerykańskiej prowincji.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie Toyah. To co piszesz to rasistowska część faszyzmu. Dla mnie jeszcze gorsze jest to staranie się o trzymanie wszystkiego za mordę. Jeden wódź, jeden bóg, jedna myśl. Armia amerykańska wydała nawet instrukcję jak należy podcierać tyłek. I na lotnisku każą 80-cio letniej babci ściągać buty do kontroli. To jest faszyzm. Od rana do wieczora życie wg. check-listy. I stój gnoju, tam gdzie cię postawiono. I kastracja pedofilów (choć tutaj mam pewne wątpliwości). I tak zwane procedury na wszystko.
    Ostatnio takim wspaniałym pracownikiem faszyzmu był przewodniczący Sekuła.
    A tobie radzę raz jeszcze obejrzeć "Brasil", który będzie na 4-rce w tym tygodniu.

    Faszyzm wpełza niepostrzeżenie w nasze codzienne życie, a my wystraszeni przez Ministerstwo Propagandy z ulgą się na to godzimy. "Jeszcze więcej fotoradarów", "Palikot jako poseł jest członkiem komisji Macierewicza" (Schetyna). To jest najczystszy faszyzm.

    A kto poprzednio walczył o Unię Europejską? Czyż nie Hitler i Stalin?

    Długo bym tak mógł...

    OdpowiedzUsuń
  32. @jazgdyni
    E tam! Taki faszyzm? Znam lepszy. Tyle że pod ionna nazwą.
    A co do Brazil, nie muszę oglądać go na 4, bo mam DVD.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Marylko
    amerykański film i to co do nas dociera w postaci wizualnej nie jest o życiu. Hollywood to przecież "fabryka snów". Podobnie produkcje telewizyjne. Nawet takie reality jak "Osbornowie" był podkręcony i kim się zajmował? Szalonym, zaćpanym geniuszem. Chyba "Rodzina Soprano" była najbardziej naturalna, ale znowu, to nisza. Rodziny gangsterów to nisza. Tak, że z filmów, szczególnie amerykańskiej produkcji nie dowiesz się za dużo jak jest naprawdę w Ameryce. Literatura to co innego. Nie będę tu epatować mnogością amerykańskich autorów, ale uwierz, świetnie oni opisują codzienne życie, miast, prowincji, południa i północy, białych czarnych i latynosów, bogatych i biednych. W dużym stopniu miałem szczególną możliwość zweryfikowania tego w całym przekroju amerykańskiego społeczeństwa będąc przez długi czas , że tak powiem starszym oficerem na statku wycieczkowym na Morzu Karaibskim, pływającym z i do Miami, a w okresie huraganów na Alasce. A i potem spędziłem sporo czasu w USA. Takie są moje uwierzytelnienia pozwalające mi twierdzić, że amerykańska literatura szczerze opisuje życie w tym kraju, pozwalając na wyciągnięcie wniosków odnośnie zespołu wartości moralnych, na których opiera się ich życie i które tworzą specyficzną amerykańską kulturę powszechną.

    Tam jeszcze ciągle w niektórych miejscach za profanację Krzyża można zostać zlinczowanym.

    Ale również masz rację w tym, że właśnie TV już niszczy pewne standardy. Tylko znacznie wolniej niż u nas i oni są znacznie bardziej odporni.

    Tam przecież jest demokracja. Ciągle. Jak długo?

    OdpowiedzUsuń
  34. @Toyah

    To tylko sobie poczekaj. Co jeszcze tuskowym zostało by robić co zechcą?
    I wcale nie muszą mieć brunatnych koszul i wydzierać się jak Brunner na Klosa. Przypomnij sobie te przeciętne mordki w okularkach wokół Hitlera: taki Himmler, opasły, dobroduszny Goering, czy nieduży Ribbentrop. I popatrz sobie: skromniutki Schetyna, nonszalancki herr Nowak, no a taki Kalisz to od rau ci się skojarzy z feldmarszałkiem.

    Nie, ja nie żartuję, gówno wisi w powietrzu i czeka na włączenie wentylatorów. I jak pojmiemy co się stało, to może będzie już za późno.

    OdpowiedzUsuń
  35. @jazgdyni
    To ciekawe co piszesz, bo jak jeszcze mieliśmy kampanię, to niedaloko był billboard z Jarosławem Kaczyńskim i ktoś mu dorysował hitlerowski ząbek i wąsik. Obok, żeby była pełna jasność, pojawiła się swastyka.
    Niedawno w telewizji wystąpiła też posłanka Platformy Śledzińska-Katarasińska i w sposób niemal jednoznaczny zasugerowała podobieństwo Kaczyńskiego do Hitlera.
    Tak że obawiam się, że teren na który chcesz wejść jest już zajęty. Jeśli wiesz, co mam na myśli.
    Proponowałbym więc się wycofać.

    OdpowiedzUsuń
  36. @Toyah

    nie wiedziałem o tej wypowiedzi Pani od Kielicha.
    I masz rację. Nawet więcej, takie wyliczanki - porównywanki to raczej żenada.
    Mnie tylko fascynuje jak skromny, sumienny, prezes NIKu, czy tam czegoś, po otrzymaniu odpowiednich poleceń i wobec poczucia kompletnej bezkarności zmienia się w potwora. Taka przecież była droga Himmlera.

    I ilu jeszcze takich transmutacji będziemy świadkami?

    OdpowiedzUsuń
  37. @jazgdyni
    Cóż, to brzmi pocieszająco... jeśli Twoje obserwacje nie są starsze niż 10-15 lat. Bo tempo porażania jest niebywałe.
    A pisałeś o tym? Może książkę? Poczytałabym

    OdpowiedzUsuń
  38. @Marylka

    Wybacz, ale raczej jestem tylko leniwym obserwatorem ;).
    A i na chleb ciągle jeszcze muszę ciężko zarabiać.
    Może kiedyś... Dziękuję.

    ps. obserwacje są na bieżąco aktualizowane. 6 tygodni jestem w Polsce i 6 tygodni out.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.