czwartek, 30 stycznia 2020

Czy język koreański stanie się w Polsce drugim językiem urzędowym?


      Parę lat temu pewne dziecko, wówczas jeszcze uczennica gimnazjum, zapytane przeze mnie, kto jest jej ulubionym piosenkarzem, odpowiedziała, że BTS. Oczywiście nic z tego nie zrozumiałem, no ale ona wyjaśniła mi już po chwili, że to jest zespół z Korei. Zdziwiłem się, ale drążyłem dalej. Kiedy zapytałem, jakie filmy lubi, powiedziała, że ogląda wyłącznie koreańskie seriale. Spytałem więc, o czym te filmy są, a ona mnie poinformowała mnie, że to są zwyczajne filmy: albo historie rodzinne, albo thrillery, albo dramaty policyjne, a nawet też horrory – normalnie, jak to filmy. Gdzie ona to znajduje? Normalnie, w Internecie. Rozejrzałem się po jej pokoju i nagle się zorientowałem, że książki, które się tam tu i ówdzie walają, to w znacznej części są polskie wydania japońskiej mangi, opracowane w dodatku na tyle starannie, że nawet po polsku się je czyta od tyłu. Później jeszcze powiedziała mi owa uczennica, że ona jest coraz lepsza z angielskiego, bo właściwe każdą wolną chwilę spędza na internetowych czatach z kolegami z Korei, no a ponieważ ona nie zna koreańskiego, to rozmawia z nimi po angielsku. Póki co pewnie tak zostanie, bo wprawdzie rodzice zapisali ją niedawno na lekcje japońskiego, no ale to jest oczywiście nie to.
      Chciałem oczywiście wiedzieć, co jej strzeliło do głowy, by się zainteresować akurat tą Koreą, no ale ona tylko wzruszyła ramionami i musiałem z tym się męczyć już dalej sam, przynajmniej do czasu, kiedy to dziecko mi powiedziało, że jest strasznie zdenerwowane, bo za kilka miesięcy w berlińskiej O2 odbędzie się koncert jej ukochanego koreańskiego zespołu BTS, a ona się boi, że nie uda jej się kupić biletu, bo ich wszystkie koncerty wyprzedają się regularnie w ciągu pierwszych minut, no i ona nie wie, czy zdąży. Byłem w szoku, ponieważ nie mogłem w żaden sposób uwierzyć, że coś co pochodzi z Korei, przyjeżdża z koncertami do Berlina, występuje na jednej z największych scen i nie dość, że sprzedaje wszystkie miejsca, to jeszcze robi to w pierwszych minutach po otwarciu budki. No ale znów to jakoś zniosłem, do tego stopnia, że nawet nie udało mi się zapamiętać tych literek i sprawdzić, co to jest za dziwadło, i dopiero kiedy ruszyła sprzedaż biletów, a moja uczennica powiedziała mi, że ona w owym dniu zasiadła z palcem nad klawiaturą swojego laptopa już na parę godzin przed „Godziną W” i dokładnie w sekundzie kiedy ona wybiła, nacisnęła guzik „kup”... i okazało się, że wszystkie bilety zostały sprzedane, zorientowałem się, że ja jednak nie śnię. Tymczasem ona się oczywiście pobeczała, po pewnym czasie jednak doszła do siebie i wróciła przed komputer, by czekać aż pojawią się jakieś zwroty, no i ostatecznie się udało.
      Wtedy to dopiero, by nie pozostawać dłużej w ciemnościach, wpisałem w googlu nazwę BTS, zostałem skierowany do Wikipedii i tam przeczytałem, że grupa BTS to jest boysband złożony z siedmiu identycznych Azjatów, oraz stanowiący jeden z wielu projektów reprezentujących nurt o nazwie K-Pop, który w tym momencie stanowi światowy sukces komercyjny nieporównywalny z niczym, co było wcześniej i prawdopodobnie powstanie w przyszłości. Proszę popatrzeć, co o tym pisze wspomniana Wikipedia.
      Według czegoś, co się nazywa Gaon Music Chart, BTS w samej Korei sprzedali 16 milionów albumów, jednocześnie swoim debiutem w roku 2010 utrzymując wciąż pierwsze miejsce w historii wszystkich debiutów w historii tamtego rynku. Z powodu sukcesu wykraczającego daleko poza granice Korei, tygodnik „Time” umieścił ich na swojej okładce ogłaszając zespół mianem „liderów nowej generacji” i awansując ich do elitarnej grupy 25 najbardziej wpływowych osób w Internecie. Podobnie magazyn Forbes umieścił Koreańczyków na 43 miejscu najlepiej zarabiających celebrytów na świecie. Podczas swojej trasy koncertowej w zeszłym roku, BTS wystąpili na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Wembley, a wszystkie bilety rozeszły się w ciągu półtorej godziny. Z danych opublikowanych w roku 2019 wynika, że BTS każdego roku wpuszcza do koreańskiej gospodarki niemal 5 miliardów dolarów, a jeden na 13 zagranicznych turystów odwiedzających dziś Koreę, robi to z uwagi na tych siedmiu chłopców, których muzyka w roku 2018 osiągnęła całkowitą sprzedaż na poziomie 19 miliardów dolarów, a każdy z członków zespołu jest multimilionerem.
       Ale dowiedziałem się z Wikipedii jeszcze czegoś. Otóż mianowicie rząd Korei traktuje zarówno zespół BTS, jak i cały ten K-Pop jak swój skarb narodowy i jeden z głównych eksportowych priorytetów i robi wszystko i wszędzie, gdzie tylko może odnaleźć odpowiednie kanały dystrybucji swojej propagandy, by język koreański, koreańskie piosenki, koreańskie filmy, koreańska literatura, no a przede wszystkim koreańska kultura – cokolwiek by to miało oznaczać – trafiła pod strzechy na całym dosłownie świecie. I tu cytat z Wikipedii:
      Rząd Korei Południowej uznał korzyści dla sektora eksportowego kraju wynikające z koreańskiej fali. W 2011 roku szacowano, że każde 100 dolarów wzrostu eksportu kultury koreańskiej przyczynia się do wzrostu eksportu innych towarów konsumpcyjnych, w tym żywności, ubrań, kosmetyków i produktów IT o 412 dolarów, dlatego też władze Korei dopłacają do niektórych przedsięwzięć. Rządowe inicjatywy na rzecz zwiększenia popularności K-popu są w większości podejmowane przez Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki, które jest odpowiedzialne za ustanowienie na całym świecie Centrów Kultury Koreańskiej, m.in. w Warszawie. Ambasady i konsulaty południowokoreańskie także organizowały koncerty K-popowe poza granicami kraju, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych regularnie zaprasza zagranicznych fanów K-popu na coroczny festiwal K-Pop World Festival w Korei Południowej”.
      Wróćmy do Polski. Otóż, jak poinformowała mnie moja córka, gdy chodzi o sam Twitter grupa fanów K-Popu stanowi tam bezdyskusyjnie największą grupę ze wszystkich.  My oczywiście tego nie widzimy, bo nas to kompletnie nie interesuje, jeśli jednak zbadać sprawę od środka, to się okaże, że społeczność K-Pop na polskim Twitterze przejęła to miejsce z przysłowiowym palcem w nosie. Miałem okazję zobaczyć co się tam dzieje i zaręczam wszystkim, że oni to traktują jak najbardziej poważnie i jeśli tylko będzie trzeba, to oni, a nie sympatycy Grety Thunberg, czy  ta cała młodzież o tęczowych mózgach zrobią nam tu przysłowiową jesień średniowiecza. A potem przyjdzie na starszych i bardziej cwanych i ani się nie obejrzymy jak nasze wnuki poproszą nas byśmy im sfinansowali lekcje już nie angielskiego, ale koreańskiego.
      Mimo że od dłuższego już czasu wiem, czym jest ów K-Pop i portrafię bez najmniejszego trudu rozpoznawać na ulicy jego fanów – a zapewniam, że nie są to tylko dzieci – a nawet obejrzałem sobie fragmenty klipów zespołu BST na youtubie, to wciąż nie wiem, co to jest dokładnie za muzyka i dowiadywać się tego nie zamierzam. Wystarczy mi choćby to zdjęcie, które zamieściłem poniżej. Nie zmienia to przy tym faktu, że to co zrobił ostatnio TVN, o czym już dziś trąbi cały świat, a te wszystkie dzieci z charakterystycznymi antysmogowymi maskami na noskach stoją już w blokach startowych, by pójść i gmach na Wiertniczej zwyczajnie spalić, odbieram z najwyższym zdumieniem. Jak to mianowicie możliwe, że ci – ja wiem, że durnie, ale mimo wszystko ludzie w jakiś tam sposób rozumni – zanim zdecydowali się szydzić z tych wystruganych nie wiadomo z czego elektronicznych piesków, nie zajrzeli do Internetu i nie sprawdzili, z kim mają do czynienia. Jeśli jakaś, rozumiem, że jakoś tam licząca się firma, ogłasza konkurs na najprzystojniejszego mężczyznę na świecie i wygrywa nieznany im kompletnie Koreańczyk, w dodatku jeden z siedmiu, z których każdy wygląda dokładnie tak samo, to wypadałoby się puknąć w czoło i zadać pytanie, o co tu w tym wszystkim chodzi, a nie wyskakiwać przed kamerę i krztusząc się ze śmiechu powtarzać jakieś grepsy typu „ding dong pong”. Tymczasem ci durnie, zamiast sprawdzić z czym – nie kim, ale czym – mają do czynienia posuwają się wręcz do tego, by zademonstrować, że dla nich, to właściwie wszystko jedno czy Jeon Jeong-guk, czy może Jung Ho-seok.
        I teraz może przejdę do sedna rzeczy. Otóż ja wprawdzie napisałem wcześniej, że zachowanie TVN-u mnie zdumiało, to w gruncie rzeczy, już po zastanowieniu, muszę powiedzieć, że chyba jednak nie do końca. Otóż moim zdaniem, oni rzucając się tak kompletnie bez sensu na ten K-Pop, po raz kolejny pokazali, jak strasznie są wyalienowani. To co oni zrobili, to jest dokładnie to samo, co robią od wielu już lat, czy to kiedyś z tak zwanym „ciemnogrodem”, następnie z „moherowymi beretami”, następnie z ludźmi, którzy za 500+ jadą całymi rodzinami nad polskie morze, a dziś z Zenkiem Martyniukiem i tym całym Sylwestrem w Zakopanem. Oni nie są absolutnie w stanie na chwilę się zatrzymać, pomyśleć i zrozumieć, że to iż oni o czymś wcześniej nie słyszeli, albo że czegoś wcześniej nie doświadczyli, wcale nie oznacza, że tego nie ma i można się z tego bezkarnie nabijać. Dotychczas im to uchodziło na sucho, z tej prostej przyczyny, że mieli do czynienia z ludźmi spokojnymi, nie znoszącymi awantur, a przede wszystkim reprezentującymi znaną nam cywilizację. Tym razem wydaje mi się, że trafili na podobnych sobie kosmitów i tego starcia mogą zwyczajnie już nie przeżyć.



11 komentarzy:

  1. TVN i to całe towarzystwo to ekstremalny przykład życia w zaparowanej bańce, z której nie można ani dokładnie zobaczyć ani tym bardziej dotknąć świata takiego, jakim on jest naprawdę. W sumie najlepiej jeśli obcy sami się wykończą.

    A trochę poważniej, to patrząc czy to na gospodarkę (elektronika, motoryzacja, infrastruktura) czy jak tutaj na kulturę, Polska mogła by się nauczyć kilku rzeczy od Korei, jak należy poważnie podchodzić do swojej racji stanu. Mogłaby, gdyby tylko chciała (i mogła...?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @marcin d.
      Jestem pewien że jeśli oni nam dadzą jeszcze parę lat spokoju, w końcu zaczniemy rozumiec, czym jest Polska jako projekt

      Usuń
  2. To jest dość przerażający obraz globalizacji. Pokazuje, w jaki sposób można dzisiaj na całym świecie kształtować gusta (nie tylko muzyczne), ale przede wszystkim jak można zarządzać emocjami i poglądami milionów młodych ludzi. Wystarczy, że chłopaczki przejmą hasła Grety i młodzież pójdzie za tym jak w dym.

    Najbardziej lubię takie chwile, kiedy dziennikarze TVN ujawniają swoje prawdziwe poglądy. Zazwyczaj się bardzo dobrze kamuflują i trzymają linię oświeconych światowców, jednak zdarzają im się takie naturalne odruchy i wtedy cały czar pryska. Okazuje się, że są takimi samymi ciemnogrodzianami jak ci, z których się na co dzień wyśmiewają.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Ginewra
    Są gorsi. A to przez swoją agresywną naturę. Ja nawet jeśli jesteś głupi i zacofany, to przynajmniej nie gardzę ludźmi tylko za to że są inni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak mi powiedziałeś o tym, że na twitterze zostałeś zasypany w pewnym momencie komentarzami jakichś dzieci które są związane właśnie z tym k-popem to byłem nieco zaskoczony, że w ogóle takie zjawisko istnieje i że są tak "połączeni", że jak na sygnał potrafią się "znaleźć w jednym miejscu".
    Teraz tak sobie myślę, że to jest po prostu kolejna odsłona oddziaływania masowej ?popkultury?(nie wiem, czy to słowo tu pasuje bo to jest coś innego niż pop i innego niż "kultura" tak naprawdę), tylko w wersji bardziej "hard" - "odjechanej". Zazwyczaj takie zjawiska tym się charakteryzują, że nie da się ich logicznie wytłumaczyć, bo człowiek się zastanawia jak w ogóle można czymś takim się zachwycać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mateusz
      To faktycznie było bardzo dziwne. Wydawałoby się że tamten temat był w ogóle nie dla nich, a wystarczyło że jeden z nich uznał za stosowne się na mnie rzucić, od razu ruszyła lawina polubień,ale też osobnych komentarzy. To zresztą trwa do dzisiaj i od czasu do czasu pojawia się jakiś spóźnialski.

      Usuń
  5. W internetowej Wybiórczej jest odpowiednio wystylizowane zdjęcie . Pomagają kolegom jak mogą. Komentarze to kosmos.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekać tylko aż Koreańczycy odkryją "Szkło kontaktowe" i pojmą, że to nie był wypadek przy pracy tylko rutyna, a ich skarby trafiły na medialny archipelag TVN.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tyle czasu, a ja zastanawiam się, co powiedzieć, jak to skomentować....obejrzałam przez ten czas sporo teledysków BTS i trochę poszperałam po necie. Jak pisze Ginewra, to ten zespół jest doskonałym produktem globalizacji i fantastycznym narządziem do sterowania milionami. Z drugiej strony, jak do tego doszło, że mają taką moc...?
    W każdym razie choreografię mają perfekcyjną, boysbandy amerykańskie mogą im buty czyścić.
    Wielki plus za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  8. swego czasu interesowałam się fenomenem Feduka i ALLJ, tzn obserwowałam w necie jego i fanów, dowiedziałam się tylko tyle, że bilety na ich koncerty są potwornie drogie a sprzedają się w parę minut, jak w przypadku BTS. wcześniej obaj panowie uprawiali coś w stylu niszowego rapu, potem przeszli metamorfoze i teraz robią karierę. Co ciekawe, otaczają się azjatyckimi tancerzami w swoich najsłynniejszych teledyskach:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. @bozenan
    A mnie zastanawia bardzo fakt, że choć oni faktycznie znakomicie wypadają w tych klipach i jednorazowych występach w talk shows, to choćby na takim Wembley była pełna porażka. W sensie choreografii właśnie. Oni się tam ruszali zupełnie bez ładu i to było naprawdę nie do zniesienia. Mam znajomego, który trochę się zna na Koreańczykach i on twierdzi, że oni generalnie są bardzo tępi i jeśli chcesz żeby coś zrobili, musisz im to po kilka razy dziennie, dzień w dzień powtarzać. Inna sprawa, że w odtwarzaniu są bardzo dobrzy.
    No i zgadzam się. Też oglądałem te klipy i byłem poruszony. Widziałaś ich występ na rozdaniu Grammies?

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.