Czekając na pierwsze skuteczne pchnięcie rządu Prawa i Sprawiedliwości


      Znany swego czasu dość powszechnie amerykański pisarz John Barth napisał coś, co ja tu od czasu do czasu lubię przypominać, dziś jednak w nieco innym niż zwykle kontekście:
     Przystanęła na środku kuchni, by napić się wody. I w tym momencie, po pięćdziesięciu latach cierpliwego oczekiwania, zerwał się sufit w pokoju obok. Lub on, samotny, w pustym gabinecie, nasłuchując, w blasku marcowego dnia, jak mu w myślach szeleści świat, gdy – ni stąd ni zowąd – półtorametrowa półka odrywa się od ściany. Przez całe długie wieki, niewidoczne pęknięcie drąży skałę, by w jednej sekundzie cały taras i barierki i turyści i turbiny – wszystko z hukiem runęło do Niagary. Który płatek śniegu uruchamia lawinę? Dom eksploduje. Gwiazda. W głowie twojej żony, tak pozornie pełnej rezygnacji, zabójstwo pulsuje jak płód. Jedna niepozorna decyzja rządu – całe kolonie powstają”.
     Nie mam pojęcia, z jakiej to jest książki Bartha i szczerze powiedziawszy nie bardzo mnie to zajmuje. Sam cytat zresztą znalazłem zupełnie gdzie indziej i w zupełnie osobnym kontekście, natomiast dziś mi się on przypomniał w związku z tym, że podczas gdy jeszcze wczoraj nawet mi w głowie nie było, by dzisiejsza notka nosiła taki a nie inny tytuł, stało się coś, co zmusiło mnie do tego, by opowiedzieć o czymś, co przede wszystkim chodzi mi po głowie od lat, a odnośnie czego miałem mocne postanowienie, że będę milczał jak grób do końca moich dni.
       No i nagle, jak ta skała nad Niagarą...
       Myślę, myślę i myślę i daje słowo, nie umiem powiedzieć, co stanęło na początku owej decyzji. Czy to może wiadomość, że gdzieś w okolicach Torunia jakichś dwóch najpierw uwięziło pewną kobietę, następnie przez długie godziny ją torturowało, bijąc w okrutny sposób, następnie obcięło jej palce, by w końcu pozbawić ją życia, wbijając siekierę w głowę, a pewien sędzia uznał, że oni owszem tę kobietę zabili, ale nie można tu mówić o szczególnym okrucieństwie? A może to wciąż pokłosie tych wszystkich informacji związanych z niedawnym głosowaniem przeciwko Polsce w Parlamencie Europejskim? A może wreszcie zupełnie świeży twit Donalda Tuska, w którym on mi zarzuca, że ja popieram Prawo i Sprawiedliwość, bo tylko oni mi gwarantują, że będę mógł dłużej bezkarnie kraść? Diabli wiedzą. Coś się jednak stało, że nagle uznałem, że przynajmniej częściowo powinienem podzielić się pewną bardzo istotną wiedzą, która mnie od lat dręczy jak jasna cholera.
        Ze względów zarówno procesowych, jak i z tego prostego powodu, że ponieważ o wszystkim wiem z, aczkolwiek w pełni zaufanej, to jednak  drugiej ręki, a mój informator obiecał mi solennie, że jeśli tylko spróbuję o tym napisać, to on się z wszystkiego w jednej chwili wycofuje, a na domiar złego sprawa jest naprawdę grubo zbyt gruba, uznałem że nie ma najmniejszego sensu bym się miał tu udzielać szerzej i głębiej, niż przedstawiając bardzo symbolicznie stan, w jakim po owych trzydziestu już latach przejmujemy Polskę z rąk szczerych rzezimieszków i proponując nam wszystkim swoistą naukę gry, która się tu tak naprawdę toczy.
        Oto proszę sobie wyobrazić, że we wczesnych latach 90-tych, gdy nowa polska władza, budując tak zwany wolny rynek, sprzedawała wszystko co tylko ktokolwiek zgodził się kupić, jedna z poważnych zachodnich korporacji wysłała do Polski swojego człowieka od zadań specjalnych, którego misją było skontaktowanie się z najbardziej decyzyjną osobą w polskim rządzie i uzyskanie od niej obietnicy wyłączności na zakup pewnej bardzo mocnej marki. Ponieważ Polska była wówczas krajem, który dopiero zgłaszał swój akces do tak zwanego wolnego rynku i nie znał wszystkich obowiązujących w szerokim świecie owego runku procedur, do spotkania doszło w którejś z restauracji, a tam wszystko odbyło się, jak w wiejskiej gospodzie, gdzie z jednej strony zjawił się wspomniany emisariusz z wypchaną walizką, a z drugiej przedstawiciel właściciela, czyli Polskiego Państwa. Po krótkiej i satysfakcjonującej dla obu stron rozmowie doszło do umowy, a emisariusz się dyskretnie oddalił, zapominając oczywiście zabrać walizki spod stolika.
       Jakież było jego zdziwienie, kiedy po powrocie do swojego kraju i przekazaniu dobrych wieści swoim mocodawcom, których pieniędzmi dysponował, okazało się, że towar został w międzyczasie sprzedany komuś zupełnie innemu. I dziś nie ma najmniejszego znaczenia, czy stało się to przez to, że ten ktoś dał więcej, czy może był bardziej zaprzyjaźniony, czy może od samego początku tam wszystko było starannie rozdysponowane, a nowej polskiej władzy nie chodziło o nic innego jak o to, by tu wziąć, tu zabrać, a tam zwyczajnie podpieprzyć. Nie jest też tak naprawdę ważne, czy człowiek z walizką był tu zaledwie jednym z wielu wystawionych do wiatru przez nasze nowe elity, czy było ich znacznie więcej, tyle że ja, przez swoje kontakty poznałem kogoś, kto jednego z tych frajerów znał osobiście i dziś mogę o jego nieszczęściu zaświadczyć. Nie jest to, jak mówię, dla nas ważne, rzecz bowiem w tym, że zleceniodawcy człowieka z walizką, nie będąc w stanie uwierzyć w to, że gdziekolwiek na, cywilizowanym było nie było świecie, mogło dojść do sytuacji, gdzie wręcza się komuś łapówkę, ten ktoś tę łapówkę przyjmuje, a potem udaje, że o niczym nie wie, uznali że ich człowiek zwyczajnie okradł i zażądali od niego ich zwrotu. Ponieważ tych pieniędzy było tak dużo, że ów biedak, mimo że, jak się należy domyślać, fucha jaką się zajmował dawała mu bardzo dobre utrzymanie, nie był w stanie się wypłacić, to po krótkim czasie z rozpaczy popełnił samobójstwo.
        Jak mówię, mimo że – czego jestem pewien – każdy z nas zna świetnie zarówno markę, o której mówimy, jak i nazwiska uczestników opisanego dealu oraz ludzi, którzy za tymi nazwiskami do dziś dumnie – przynajmniej z naszej polskiej strony – stoją, nie będę ich tu ujawniał, przede wszystkim z powodów, o których wspomniałem na samym początku tej notki, ale może też dlatego, że nawet gdybyśmy teraz owe wszystkie nazwiska poznali, to daję słowo, że nie zmieniłoby to nic w naszym postrzeganiu tego, co się dzieje z Polską i dlaczego to co się z nią dzieje, tak bardzo wymaga możliwie szybkiej i skutecznej reakcji. To co mamy wiedzieć, nawet gdy chodzi o bohaterów tej ponurej historii, to już wiemy, natomiast mam wielką nadzieję, że nawet mimo braku tych nazwisk, przynajmniej część z nas zechce wreszcie pojąć, że dziś dla Polski nie ma absolutnie żadnego innego ratunku, jak utrzymanie władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Cokolwiek bowiem byśmy o ich różnorakich występkach sobie nie myśleli, jak bardzo byśmy nie wierzyli w to, że jest ktoś kto znacznie lepiej od PiS-u zadba o nasz wspólny polski interes, to prawda jest taka, że przede wszystkim sytuacja jest dramatycznie zła i to wcale nie najbardziej przez to, że amerykańscy Żydzi podobno chcą od nas wyciągnąć 300 miliardów dolarów, a Mateusz Morawiecki z Andrzejem Dudą stają na głowie, by im je jakoś niepostrzeżenie dla opinii publicznej przekazać.
      A żeby sobie z ową sytuacją poradzić, nie wystarczy być pasjonatem, choćby i najbardziej cwanym.



Przypominam, że komentowanie na tym blogu od pewnego czasu jest możliwe tylko po akceptacji z mojej strony. A zatem wszystkich zainteresowanych proszę o przysyłanie zgłoszeń na adres k.osiejuk@gmail.com.

Komentarze

  1. Opozycja bardzo konsekwentnie oskarża rząd o własne największe "sukcesy". No cóż, tylko pozazdrościć tej konsekwencji.
    PS. Masz chyba jakiś problem z polskimi literami w komentarzach, z klawiatury Androida wpisują się poprawnie, a z podpowiedzi na ogół mam "robaczki". Tekst blogu pozycjonuje się też poprawnie, a linijki komentarza wychodzą poza ekran

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @SilentiumUniversi
      Ponieważ sam dotychczas żadnych problemów nie zauważyłem, a Ty jesteś pierwszą osobą, która mi je zgłasza, to jest bardzo możliwe, że to nie ja mam problemy, o których piszesz.

      Usuń
    2. Tak, to cecha używanej przeze mnie przeglądarki

      Usuń
  2. @toyah
    Tytuł bardzo dobrze oddaje nastroje. Coraz bardziej widać, że sytuacja zmierza do przesilenia i już nawet prezydent Duda sobie skalkulował, że próby łagodzenia sporu ze środowiskiem prawniczym nie przyniosą żadnego rezultatu.
    Bardzo mnie cieszy najnowsza inicjatywa Kurskiego z programem Kasta. Posługiwanie się ciągle tymi samymi przykładami kilku sędziów, którzy coś tam zwinęli w sklepie i nie ponieśli żadnej odpowiedzialności, stało się nużące i nie oddaje istoty sprawy. Dopiero pokazanie, jak sędziowie swoimi działaniami potrafią z jednej strony zniszczyć ludzkie życie, a z drugiej - wypuścić lub potraktować łagodnie autentycznych przestępców, może coś zmienić w myśleniu o sędziowskiej odpowiedzialności i roli społecznej.
    W tej wieloletniej już batalii z prawniczymi celebrytami widzę jeden postęp. Upadł dogmat III RP, że z wyrokami sądu się nie dyskutuje. Dawno już tego hasła nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ginewra
      Mam wielką nadzieję, że tym razem nastąpi przyspieszenie.

      Usuń
    2. @Toyah
      Przyspieszenie faktycznie jest, ale na poziomie nieco wyższym. Trzaskowski podpisał Pakt Wielkich Miast. Zaś MM dał nam nowego ministra finansów, jak sądzę z cichym poparacie naszego sojusznika strategicznego, który prowadzi intesywne i dla niego udane negocjacje ze sponsorami Paktu Wielkich Miast.

      Usuń
    3. @Magazynier
      Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem. Kto jest naszym sojusznikiem strategicznym i kto sponsoruje Pakt Wielkich Miast?

      Usuń
    4. Sojusznikiem strategicznym jest Wlk Brytania. Sposnorem Paktu Wielkich Miast eurokraci, w tej liczbie Timmermans.

      Usuń
    5. @Magazynier
      Uważasz że Morawiecki mianuje ministrów za zgodą Wielkiej Brytanii?

      Usuń
    6. Nie. Uważam, że mianuje po konsultacji ze swoim doradcami. Brytyjska edukacja i praktyka Kościńskiego wiele mówi. To jest gest w stronę Johnsona i jego organizacji. W obecnej rozgrywce słuszny gest.

      Usuń
    7. @Magazynier
      Nie mam pojęcia, kto to jest Kościński i wcale tego nie żałuję. Obawiam się, że lektura tekstów Gabriela ograniczyła Twoje zdolności samodzielnego kombinowania.

      Usuń
    8. Ależ skąd. Tadeusz Kościński to jest nowy minister finansów: https://wpolityce.pl/gospodarka/477168-pierwszy-prasowy-wywiad-z-ministrem-finansow-t-koscinskim

      Usuń
    9. @Magazynier
      Moim zdaniem, jedną z głównych zasług rządu Prawa i Sprawiedliwości jest to, ze ja nie muszę wiedzieć, ani kto jest ministrem finansów, ani ministrem pracy, ani ministrem edukacji. Wystarczy mi wiedzieć kto jest premierem i kto go tym premierem zrobił.

      Usuń
  3. Mało życzeń o obiektywizm dla tych którym wykreowana nienawiść przesłania rozum. Ale coś musi nastąpić choć na razie trwa zabawa, czy to z lewa czy to z prawa. Jeśli ma nastąpić to przyśpieszenie to oby jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę wybaczyć mi brak ogłady i subtelności,ale i tak użyję eufemizmu cytując klasyka-"Jechać z kur..ami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogłada i subtelność dzisiaj nic nie znaczy.

      Usuń
    2. @Dariusz
      Gdy chodzi o brak ogłady, to ja wybaczam zawsze.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Rafał Trzaskowski zaprosi Miley Cyrus na uroczyste otwarcie nowej oczyszczalni ścieków?

"Für Deutschland", czyli o metodzie skutecznego uprawiania polityki

A więc Trump, czyli białe Święta?