poniedziałek, 17 czerwca 2019

Czy my przypadkiem nie jesteśmy idiotami?


Skoro przez kilka kolejne dni zajmowaliśmy się sprawami poważnymi, myślę, że nadszedł czas na chwilę zabawy, a skoro tak, to proponuję swój najnowszy felieton z „Warszawskiej Gazety”. Powinno być dobrze.

      Przyznaję, że meczu piłkarskiego Polska – Izrael, nie oglądałem, a co gorsza, kiedy on się akurat toczył, ostatnią rzeczą, jaka mi chodziła po głowie, to był jego aktualny wynik. Czemu tak? Z dwóch powodów. Pierwszy to ten, że ja bardzo lubię piłkę nożną, a w związku z tym nie mam przyjemności w oglądaniu meczów rozgrywanych przez drużyny trzeciorzędne, drugi natomiast związany był z faktem, że kiedy nasi chłopcy walczyli z Izraelem, to ja brałem udział w konsekracji pewnego kościoła i nawet gdybym chciał, to i tak bym o jakichkolwiek sportowych wydarzeniach nie pamiętał.
      Nie zmienia to jednak faktu, że zdarzyło mi się w miniony poniedziałek spędzić nieco czasu w Internecie, a tam życie się toczyło  jak zawsze. A przy tej okazji musiałem naturalnie zauważyć, jak to sam Internet przygotowywał się do wspomnianego meczu. I tu muszę uciec się do dygresji. Otóż gdy chodzi o bardzo popularnego na całym świecie Twittera, tam system sprowadza się do tego, że każdy użytkownik wybiera sobie pewną grupę użytkowników, z którą życzy sobie mieć kontakt i dalej porusza się już po ścieżkach, które sobie sam wybrał. Proszę sobie więc wyobrazić, że tam gdzie mój wzrok sięgał – a tu mam na myśli jednak lepszą część naszej sceny prawicowej – doszło do wydarzeń wręcz szokujących. Można było bowiem odnieść wrażenie, że podstawowa emocja, jaka się tam ujawniła, sprowadzała się do komentowania nadchodzącej wojny polsko-żydowskiej i to w sposób tak głupi i nie do zniesienia, że w pewnym momencie poczułem autentyczny wstyd, że to jest towarzystwo, które sam sobie wybrałem.
       W czym rzecz? Rzecz w tym, że ci wszyscy durnie stanęli wręcz na głowie, żeby przy okazji czegoś tak niepoważnego jak trzeciorzędny mecz piłkarski, dokumentnie zepsuć reputację, jaką z naprawdę wielkim trudem udało się Prawu i Sprawiedliwości, jako projektowi poważnemu, zdobyć w czasach naprawdę niełatwych. Jak słyszę, Polacy Izraelowi wlali  i to się oczywiście zdarza. Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. My natomiast dziś mamy już tylko jeden temat sprowadzający się z jednej strony do tego, że Pereira wystąpił w koszulce z liczbą 88, a tym samym oddał cześć Adolfowi Hitlerowi, a z drugiej, że Żydzi dostali od nas po nosie i co to będzie, gdy Polska teraz będzie musiała im wypłacić nie jakieś głupie 300 miliardów, ale dwa razy więcej.
      Pozostaje pytanie, skąd to wszystko się wzięło. Ktoś mógłby pomyśleć, że wszystko przez Pereirę i jakiś wpis PZPN-u na temat pogromu. Nieprawda. Moim zdaniem tego wszystkiego by nie było, gdyby nie kompletna histeria, nakręcona przez polską internetową prawicę w obliczu zbliżającego się meczu z Izraelem.
      Ja bym tylko miał na koniec jedną bardzo poważną uwagę. Otóż nie wierzę, by Samuel Pereira, przez wiele lat  gwiazda społecznościowych mediów, nie wiedział, z czym się kojarzą dwie ósemki.



Jak zawsze serdecznie wszystkich zachęcam do kupowania moich książek. Te które jeszcze są w ofercie można znaleźć w księgarni na stronie www.basnjakniedzwiedz.pl. Choćby klikając w okładki znajdujące się tuż obok.

       

11 komentarzy:

  1. "Czy my przypadkiem nie jesteśmy idiotami?"

    Ja z pewnością nie...

    Ty i twoi akolici he he

    OdpowiedzUsuń
  2. @toyah

    Z pola uwagi nie powinno jednak umykać, że gdy ktoś chce numerki odstawiać do góry nogami, to poza 69 pozostaje zwłaszcza 88.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy wielu godnych uwagi cechach wyróżniających (+/-) Niemcy nie uchodzą za szczególnie wyrafinowanych w dziedzinie promocyjnego dowcipu. Na tym tle owo 88 wyróżnia się jednak genialnością niczym owo wańkowiczowskie "cukier krzepi wódka lepiej". Niewielu bowiem łapie, że nie tylko chodzi o dwie ósme litery odliczone od początku alfabetu, ale jednocześnie o te dwie ósme odliczone od końca (SS). Co tam komu w odpowiedzi w duszy gra najlepiej wiedzą tylko Niemcy (pardon: Naziści).

    Genialność jest jednak w tym, iż owo 88 jest INICJATOREM pewnej naturalnej egzotermicznej (BUM!!!) reakcji chemicznej. Zachodzi ona skutkiem domieszania się pierwiastka oznaczonego u Mendelejewa symbolem Ż (liczba atomowa tajna, ciężar właściwy słuszny).

    Za wiadomej okupacji do reakcji wybuchowej dochodziło, aby pierwiastka Ż jakiś Niemiec dopadł i od razu było 88.
    Teraz Niemcy odpadli. Został się tylko pierwiastek i inicjator. No i oczywiście zostali źli ludzie, którzy udają, że nie rozumieją, iż natykając się na Ż należy powstrzymać się od numerów.

    Z grzeczności, bo zasadniczo wilk psa się wcale nie boi, ale nie lubi jak ten szczeka.


    OdpowiedzUsuń
  4. @Toyah
    A ja gdzieś przeczytałem, że nasz napastnik Krzysztof Piątek, który strzelił w tym meczu gola, nie wykonał po nim swojego charakterystycznego gestu radości w postaci strzelania z rewolwerów (w zeszłym sezonie wykonywał go na stadionach ligi włoskiej, grając - podobno nieźle - w drużynie AC Milan). Jego wstrzemięźliwość w tym przedmiocie była celowa, aby nie wywoływać niepotrzebnych skojarzeń z mordowaniem Żydów. Gest ten został zauważony i pochwalony przez ambasador Izraela w Polsce. Obłędu ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. @zawiślak
    Jestem przekonany, że gdyby nie prawicowi internauci, Piątek mógłby sobie strzelać do woli i nikt by na to nie zwrócił uwagi. To wszystko zasługa tych idiotów.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Toyah
    A ja nie. Widzę to w ten sposób, że jedną z doktryn Izraela jest przypisywanie zachowań antysemickich, nawet w najbardziej absurdalnych przypadkach. Mam na myśli przede wszystkim ich działania kierowane wobec nas, Polaków. Skala aktów antysemickich w Polsce jest zdecydowanie wyolbrzymiana a reakcja na nie Żydów zupełnie niewspółmierna. Do tego ta ich polityka miała swój początek znacznie wcześniej niż szeroko dostępny Internet w Polsce, a wraz z nim antysemickie wpisy. Więc nie, Piątek musi schować swoje pistolety w gacie i ew. w meczu rewanżowym wymyślić sobie bezpieczniejszą "cieszynkę", bo Internety nie mają tu nic do rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @zawiślak
      Proszę Cię uprzejmie. Ja swoje zdanie podtrzymuję.

      Usuń
  7. A ja mam w głębokim poważaniu każdą poprawność, nie tylko polityczną, po prostu każdą. Piątek zrezygnował z okazania radości po swojemu, bo wie, że być może od tego zależy jego kariera. I to jest dla mnie przykre, bo to jest zwykłe i prymitywne podcinanie skrzydeł talentowi. Nie sądzę, że jacyśkolwiek prawicowi internauci są tu winni, nawet jeśli wielu z nich to idioci. Mnie nie spodobała się jego uległość, bo on jest bardzo młody. W jego wieku żyje się marzeniami. Nie strachami. Jego cieszynka kojarzy mi się z dzikim zachodem a nie z jakimś tam gitlerem. Nie znoszę ludzi przewrażliwionych na swoim punkcie. A Żydów tak odbieram. Polacy też mnóstwo stracili, byli następni do eksterminacji, być może tylko rozłożonej w czasie. Oczywiście hasła żydzi do gazu wypisywane przez wandali są dla mnie skandaliczne. Ale nie dajmy się zwariować. Bo za chwilę już nic nie powiemy. Ostatnio byłam na żydowskim cmentarzu w Łodzi. Bardzo zaniedbany. Aż przykro patrzeć. I peron, z którego odjeżdżały pociągi do Oświęcimia. Kto ma o to dbać? Tak ogólnie, to jestem dość niezadowolona i wściekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Jola Plucińska
      Moim zdaniem, myśl, że to jego strzelanie mogłoby zostać odebrane niewłaściwie, mogła się narodzić wyłącznie w antysemickich łbach. Gdyby nasi "patrioci" nie uruchomili tej historii, on mógłby sobie strzelać do woli. Tak jak zawsze.

      Usuń
  8. Sam młodziutki Piątek to powiedział, że wie jaka jest polityka Izraela, więc jednorazowo odstąpił od zrobienia radochy kibicom i zapewnił, że na kolejnych meczach z jego udziałem jego rytualnej cieszynki nie zabraknie. No to jak miałam to zrozumieć? Ci "nasi patrioci" wnerwiają mnie jak psy ujadające w nocy, ale kapitan reprezentacji Izraela w wywiadzie przed meczem wspomniał, pewnie zupełnym przypadkiem, że jego rodzina wie, co to zagłada i on zrobi wszystko, żeby jego zespół wygrał. No żesz całkiem po sportowemu zagaił. Nie mam pretensji do Piątka, ale jest mi żal, że na chwilę zrezygnował ze swojego spontanicznego odruchu. Polscy kibice nie mają zbyt dużo okazji, by obejrzeć to na żywo, a tym bardziej w Polsce. I to wszystko. Za 3 godziny lecę pomagać ubierać ołtarz na jutro. Będzie na mojej ulicy. Pozdrawiam wszystkich akolitów Toyaha:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Za szybko się wysłało. Muszę jeszcze coś dodać. TOYAH - NIE DLA IDIOTÓW!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.